01. Deliberately Limited Preliminary Prelude In Z
02. Push
03. Falling Higher
04. Hey Lord!
05. Don't Spit On My Mind
06. Revelation
07. Time
08. I Can
09. A Handful Of Pain
10. Lavdate Dominvm
11. Midnight Sun



Pamiętam, że czekałem z niecierpliwością na ten album. "Time Of The Oath" bardzo mi się podobał, zespół grał troszeczkę ciężej niż na wcześniejszej "Master Of The Rings". Spodziewałem się kompozycji jeszcze cięższych i mroczniejszych. I właściwie co chciałem to mam. Jest dokładnie tak jak oczekiwałem. Gdy płyta się ukazała, szybko wpadła w moje łapska. Po pierwszym przesłuchaniu odłożyłem album na półkę, bo nie powalił mnie na kolana. I tak sobie leżał, może pół roku, może dłużej. Aż w końcu dopadłem go i jak włączyłem to leciał bez przerwy prawie przez dobę. I muszę przyznać że byłem i nadal jestem rozczarowany tą płytą. Katowałem ją długo, ale nie wchodzi mi tak jak reszta płyt Helloween.

Generalnie można z grubsza powiedzieć że na płycie mamy 3 świetne kawałki, 2 wręcz genialne a reszta jest... mocno przeciętna. Po dziwnym intro mamy "Push", ciężki, mroczny, ale jakiś ponury, raczej odrzuca niż przykuwa uwagę słuchacza. Dalej już o niebo lepszy "Falling Higher" jedna z trzech wyróżnionych kompozycji. Wśród owych trzech jeszcze znajduje się "Hey Lord" oraz "I Can". Ale reszta numerów to maksymalnie przeciętne granie, momentami robi się wręcz nudno np. w takim "Revelation" który trwa ponad 8 minut. No tu panowie lekko przegięli. Trzy wymienione przeze mnie utwory jednak wlepiają się jakoś dziwnie w całość i po przesłuchaniu raczej niewiele pamiętamy (o ile w ogóle cokolwiek). To by było na tyle na temat pierwszej dziewiątki. Są jeszcze dwa utwory, w których zespół po prostu przeszedł sam siebie. Pierwszy z nich to "Lavdate Dominum", bardzo melodyjny, bombastyczna melodia i refren, które na bardzo długo zapadają w pamięć. Dodatkowego smaku dodaje tekst który jest... po łacinie. Słowo daję, nie rozumiem ani słowa, ale cholernie pasuje do muzyki, nie wyobrażam sobie jak by to brzmiało po angielsku. W dodatku świetne solówki, które raczej nie są mistrzostwem na tym albumie. Kolejny geniusz to ostatni "Midnight Sun", ciężki, powalający, często zmieniający tempo, naprawdę bardzo dobry numer. Te dwa zdecydowanie stoją o klasę a nawet dwie wyżej niż reszta. Ale nie mogę stawiać oceny tylko za dwa numery. Bo płyta jako całość prezentuje się niezaciekawie. Na kolejnym albumie zespół poszedł dalej wyznaczonym torem, było jeszcze ciężej i mroczniej ale o niebo lepsze kompozycje.

Mimo iż Helloween to kamień milowy dla metalu, zawsze uwielbiałem ten zespół, ale jednak "Better Than Raw" jest słabszą płytą, o ile nie najsłabszą w ich dorobku. Na plus można dodać świetną okładkę. Tyle.

Ralf / [ 10.07.2004 ]







Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




Miki [ mamfajnynick@o2.pl ] 18-07-2007 | 21:28

"raczej niewiele pamiętamy (o ile w ogóle cokolwiek)" ... proponuje posłuchać numetalu ... dużo zapamiętasz bo melodyjki proste , takie rapowane spodobają Ci sie z pewnością ;)
A tak serio ... być może muzyka zawarta na tym albumie jest zbyt złożona jak na Twoje gusta ... (lub Ty jesteś na nią zbyt prosty)
Generalnie muza na tej płycie genialna szybkie , mocne numery . Klasyk power/heavy metalu ;) obawiam sie że w obecnym składzie Helloween nigdy nie nagra juz tak dobrego albumu . Moja ocena to +9/10


Rogoś [ rogos1@gmail.com ] 20-04-2010 | 00:11

Ta płyta różni się trochę od pozostałych płyt Helloween. Jest ostrzejsza i dla tego fanom zespołu może się nie podobać. Podobnie jak płyta Unarmed jest zbyt spokojna.
Mi akurat się bardzo podoba taka mocniejsza wersja Helloween. Uważam, że zasługuje na co najmniej 8/10. 6/10 to już przesada.


Wiwern [ wywerna@tlen.pl ] 23-11-2010 | 02:59

nie rozumiem za bardzo recenzenta... moim zdaniem, to właśnie "Better
Than Raw" jest najlepszą płytą
Helloween z Derisem. W dodatku przełomową, bo to na niej pierwszy raz zespół zaczął eksperymentować z wolniejszymi tempami, większym ciężarem i przeróżnymi efektami w niektórych utworach, co szerokim echem odbiło się na każdej następnej płycie. Jeśli chodzi o same utwory, to mamy tu moim zdaniem przede wszystkim najlepszą balladkę w historii zespołu - "Time" - chwyta naprawdę za serducho, jak nic na świecie. Do tego przewspaniały "Handful Of Pain" z genialnym refrenem, no i "Midnight Sun", w którym początkowy riff po prostu wywołuje ciary. To były te trzy najlepsze, ale na nich się jeszcze płyta nie kończy. Jest jeszcze mroczniejszy "Don't Spit On My Mind" będący jakby zapowiedzią kierunku, w jakim podążą na następnej płycie. Bardzo przebojowe są "I Can" i "Hey Lord". Przyczepił bym się może ewentualnie trochę zbyt cukierkowatego "Lavdate Dominvm".


Andi [ tkkmk@o2.pl ] 08-11-2011 | 23:57

Ja uważam że Better Than Raw jest najbardziej orginalnym i najmniej powermetalowym albumem z Derisem. Nie ma tu typowego umcia umcia. Surowe brzmienia bez słodzenia. Ta płyta jest inna a moim zdaniem najlepsza. Revelation i Don't Spit On My Mind przynudzają a Midnight Sun to akurat najbardziej typowy kawałek Helloween jakich wiele na każdej płycie ale chyba bez sensu jest słuchać ciąle tego samego bo w takim przypadku jak w ACDC (które lubię) można nagrać jedną płytę i rozwiązać zespół. Akurat najlepszym kawałkeim co mnie dziwi że nie ma go na albumie ale na stronach b singli jest A Game we should't play. To jeden z najlepszych utworów w oóle Helloween choć brzmi komercyjnie nie jak Helloween.


Kris [ pietro24@interia.eu ] 07-04-2013 | 16:09

Haha z tak niską oceną tej płyty się nie spotkałem:D zazwyczaj stawia się ją zaraz za lub razem z keeperami :D no 6/10 to zdecydowanie za niska ocena jak na taki album...


Pumpciuś [ pumpcius@gmail.com ] 21-03-2020 | 13:03

Najlepsza płyta z Derisem!!!


mkz [ mkz76@wp.pl ] 22-07-2023 | 22:20

better than raw to jedyna słuchalna płyta helloween bez infantylnych melodyjek, pitu pitu umcia umcia, galopów i piszczenia, jest ciężka, zróżnicowana, techniczna i klimatyczna, taka nie typowo helloweenowa bo nie power metalowa, taki nowoczesny (na lata 90 te) heavy metal. kawałek revelation to mejstersztyk




© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!