01. Into The Storm
02. From The Ashes
03. Rising Again
04. To Mother Earth
05. Rain
06. Leaving Hell
07. Empress
08. When The World
09. Opportunity
10. Real World
11. Hear Me Calling
12. Insurrection



Co się mówi w takich sytuacjach? "Beeee, czemu znowu ktoś próbuje odcinać kupony?", tudzież "Po co? Przecież i tak nie nagrają nic lepszego!"... i tak dalej, i tak dalej. Trochę głupie to, ale przykłady na tę tezę można jednak mnożyć. Helloween ostatnio pokazał, że "Keeperów" doścignąć się nie da. Iced Earth również nie wyszedł zwycięsko z próby zmierzenia się z "Something Wicked This Way Comes". Pewne albumy nagrywa się po prostu raz w życiu i chociaż muzycy bardzo chcą, dużo gadają, wytwórnia rozpływa się w zachwytach... rzadko, bardzo rzadko, część druga będzie lepsza od pierwszej. Głupia sprawa, ale tak najczęściej jest. "Land Of The Free II" nie jest wyjątkiem, chociaż z drugiej strony, nie ulega wątpliwości, że Kai i spółka nagrali świetny album, tego odmówić im nie można. No ale zacznijmy od początku.

Troszkę się o ten krążek obawiałem. Prawdę mówiąc, wiadomość (z pierwszej ręki bo od samego Kaia na Wacken), iż następcą "Majestic" będzie "Land Of The Free II" nieco mnie zmartwiła. Co jak co, ale "Majestic" szczytowym osiągnięciem Gammy nie był i nagle po nim chłopaki łapią się za następcę "Land Of The Free"? Jakoś mi to śmierdziało brakiem pomysłów i jechaniem na marce wielkiego albumu z 1995 roku. No ale co ja biedny mogłem poradzić? Czekałem cierpliwie aż krążek wpadnie w moje łapska.

Wreszcie kilka miesięcy później skatowałem ten album kilkadziesiąt razy. Pierwsze wrażenie opadło, pierwszy zachwyt minął a ja nadal twierdzę, że to świetna płyta! Mówiąc szczerze, "Skatowałem" to nawet złe słowo, do krążka bowiem powraca się z przyjemnością, album nie daje o sobie zapomnieć, mimo, że jakoś nie ma tutaj wybijających się hiciorów. Płyta jako całość przyciąga jak magnes. Nie wiem gdzie leży magia, ale wydaje mi się, że Kai chciał "przyciągnąć" słuchaczy jedną rzeczą... klasyką. Przez cały album przewijają się znane cytaty z metalowych legend, czasami zapachnie starym Helloween, czasami Kai serwuje jakąś melodię do bólu pachnącą starą Gammą, innym razem na jaw wychodzą echa Iron Maiden czy Accept. Nie sądzę by Hansen zrobił to nieumyślnie, przecież słyszał co sam gra, a te akurat motywy zna każdy kto słyszał przynajmniej kilkanaście metalowych klasyków. Gamma Ray zrobiła więc to, co należy zrobić nagrywając drugą część starego klasyka, cofnąć się razem z nim w czasie. Oczywiście ciężko powiedzieć, że ten album to zgrabna, zagrana inaczej, kopia "Land Of The Free", trzeba jednak przyznać, że Kaiowi udało się przywołać atmosferę jedynki. Chłopakom z Helloween nie udało się to nawet przez chwilę. Tutaj Gamma wygrywa zdecydowanie.

Padło Helloween, więc trzeba lecieć dalej w temacie. Jak sprawa ma się z samymi numerami? Ciężko porównywać obie płyty (choć siłą rzeczy obie i tak będą porównywane). Gamma Ray od zawsze serwuje muzykę na poziomie. Helloween na "Gambling..." wrócił do starego dobrego łojenia, co samo w sobie każe na tą formację spojrzeć życzliwszym okiem. Moim zdaniem tutaj również wygrywa Gamma Ray. Kai bowiem nagrał niesamowicie wciągający materiał, materiał naładowany radosnymi solami, gitarowymi pojedynkami, świetnymi refrenami, album bez lukru. Z tej płyty bije radość... gdy panowie w takim "From The Ashes" wymieniają się solówkami naprawdę pojawia się banan na gębie a w głowie kołacze myśl - Skoro Helloween mogli, skoro Iced Earth mogli, skoro Gamma też to zrobiła, to czemu Maiden nie może nagrać kolejnej części "The Number Of The Beast"? Arry - rękawica została rzucona. Let's go!

Krzysiek / [ 10.01.2008 ]


! Kup Płytę !
www.mystic.pl





Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




Herman [ bleble@wp.pl ] 11-01-2008 | 10:00

bardzo...bardzo dobry album.


tommer [ tomer91@op.pl ] 11-01-2008 | 15:49

Po przesłuchaniu Into the Storm, aż chce się posłuchać tego więcej.


ibou [ ibou@wp.pl ] 11-01-2008 | 17:18

Album jest genialny...może się naraże ale uważam że jest lepszy od "jedynki"


Herman [ sdfsffsd@wp.pl ] 11-01-2008 | 19:31

ja też uwazam ze jest lepszy od pierwowzoru ;)


Rozi [ rozumek2000@wp.pl ] 12-01-2008 | 15:33

Zgadzam sie;] album wypasiony;] od pierwszego przesłuchania rozwala i z kazdym coraz lepiej.

momentami śmierdzi ironami na kilometr;] ale wszytko w dobrym stylu.

Tytuł godny pierwowzoru!


krzysiek [ 665@667.pl ] 14-01-2008 | 15:25

słuchałem jakoś nie podchodzi mi ta stylistyka metalu nic ciekawego wolę bardziej toporne brzmienia.


dzeus [ dzeus@o2.pl ] 21-10-2009 | 17:02

Intro do From the Ashes cholernie porzypomina mi jakis kawałek Ironow... tylko jaki?


Karol [ zasd@wp.pl ] 18-12-2009 | 18:56

dzeus

Mi przypomina wstęp do Brighter Than A Thousand Suns, tylko szybszy :)


Pawełek [ metalli_maniac@interia.pl ] 04-06-2010 | 19:24

Posłuchajcie: w pewnym momencie ścieżka wokalna na "To Mother Earth" brzmi jak wokale w pewnym momencie "How Many Tears" Helloween. Album fajny, choć ten 'samoplagiat' trochę razi po oczach.


Blackout [ kosm2@o2.pl ] 16-10-2010 | 15:59

Płyta jest super!
Jak dla mnie może spokojnie kontynuować jedynkę. Doskonały Gamma Ray'owski klimat ze świetną produkcją. Moje ulubione kawałki z albumu:
From the Ashes, To Mother Earth, Leaving Hell i przed wszystkim Real World :)
Podoba mi się, że Gamma wciąż pozostaje sobą :)


Blackout [ kosm2@o2.pl ] 16-10-2010 | 16:01

Acha, no i ta okładka. Ekipa Kai'a zawsze miała zarombiste covery, ale ten należy do jednych z najlepszych moim zdaniem :)


Andi69 [ tkmmk@o2.pl ] 11-05-2016 | 13:12

Gamma Ray z Hansenem na wokalu nagrał 3 świetne płyty - Land od the Free 1 & 2 oraz No World Order chyba z najlepszym ich numerem Dethrone Tyranny. Mimo wszystko według mnie najlepszy ich album to Sigh No More który jest bardziej heavy niż power.




© https://METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!