01. Induction
02. Dethrone Tyranny
03. The Heart Of The Unicorn
04. Heaven Or Hell
05. New World Order
06. Damn The Machine
07. Solid
08. Fire Below
09. Follow Me
10. Eagle
11. Lake Of Tears



Gdy włączyłem nowy krążek Gamma Ray, sąsiedzi musieli przeżyć niezły szok, ponieważ gdy minęło intro, odkręciłem wzmacniacz na maxa, kumpel, który mieszka dwa piętra niżej przybiegł z wrzaskiem i zaczął walić w drzwi, gdybym go nie wpuścił pewnie biedak wywalił by mi drzwi. Ten maniak katuje co dziennie większość krążków tego bandu, a nowej płyty jeszcze nie słyszał. Takiej jazdy dawno już nie przeżyłem, ostre, szybkie, mocne gitary, Dan Zimmerman wali w perkusję jak opętany, niesamowity Kai Hansen za mikrofonem - po prostu pierwsza liga heavy metalu. Kolejne utwory mijały, a ja razem z kumplem siedzieliśmy z otwartymi gębami, jak zamurowani. Kończy się trzeci "The Heart Of The Unicorn" i słyszymy pukanie do drzwi (wtedy w naszych głowach pojawiło się pytanie - czy to sąsiad, który po trzech kawałkach nie wytrzymuje psychicznie, czy też kolejny spragniony metalu na najwyższym poziomie metalowiec). A jakże - to mój brat, który z przyjemnością oznajmił, że nie tylko my słuchamy Gamma Ray, ale słucha "No World Order" cały blok (moje głośniki jednak dużo potrafią ha ha ha). Siadamy i wracamy do kolejnych kawałków, zaczyna się "Heaven Or Hell" i szczeny nam opadły - toż to jeden z lepszych utworów w długiej już historii wspaniałych Niemców. Kumpel zdołał z siebie wydusić "przecież to dopiero 1/3 albumu". Chłopcy byli twardzi i słuchali dalej, przeleciał numer tytułowy, potem "Damn The Machine" i drobne zwolnienie tempa (chyba muzycy układając kolejność utworów przewidzieli, że kolejny bardzo szybki utwór mógłby doprowadzić do uszczerbku na zdrowiu słuchającego). "Solid" jak sam tytuł wskazuje, kolejny killer, muzycy nie żałują sobie, jadą do przodu niemiłosiernie. "Fire Below" to już nieco wolniejszy kawałek, na uwagę zasługuje bardzo dobry refren. Następny utwór to już rasowy Gamma Ray jakiego wszyscy znamy i kochamy. Dominują szybkie tempa, świetny refren, sola jak zawsze światowej klasy - czego zatem chcieć więcej. Przedostatni "Eagle" również trzyma wysoki poziom. Kończy ten niesamowity album ballada "Lake Of Tear", przy której trochę odetchnęliśmy. Album się skończył, a kumpel zdołał z siebie tylko wydusić "puść płytkę jeszcze raz" - co bez wahania zrobiłem. Ja od siebie tylko dodam, że dla mnie "No World Order" to jeden z głównych kandydatów do płyty roku 2001. Grzech tej płyty nie mieć.

Krzysiek / [ 22.11.2001 ]







Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




Blackout [ kosm2@o2.pl ] 16-10-2010 | 16:06

Nie wiem w końcu czy to "NO world order" czy też "NEW world order"?
Różne wersje słyszałem, ale tak czy inaczej album wypasiony. Od niego zacząłem znajomość z Gamma Ray i nie żałuję :)
Każdy kawałek jest po prostu dopięty na ostatni guzik i nie ma tutaj żadnych niedomówień. Doskonały klimat od początku do końca i tak ma być!
Jak dla mnie ta płytka jest ostatnią której Gamma jeszcze nie przeskoczyła żadnym następnym albumem. No cóż, może kiedyś nagrają coś tak genialnego do czego będzie się z każdą chwilą wracało.


gumbyy [ metalside[SPAM]@go2.pl ] 19-10-2010 | 20:53

Oczywiście, że "NO World Order". Nie wiem jakim cudem ten błąd uchował się od 2001 roku :D


Andi69 [ tkmmk@o2.pl ] 11-05-2016 | 13:12

Gamma Ray z Hansenem na wokalu nagrał 3 świetne płyty - Land od the Free 1 & 2 oraz No World Order chyba z najlepszym ich numerem Dethrone Tyranny. Mimo wszystko według mnie najlepszy ich album to Sigh No More który jest bardziej heavy niż power.




© https://METALSIDE.pl 2000 - 2025 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!