01. Disconnect
02. The World Needs A Hero
03. Moto Psycho
04. 1000 Times Goodbye
05. Burning Bridges
06. Promises
07. Recipe For Hate... Warhorse
08. Losing My Senses
09. Dread And The Fugitive Mind
10. Silent Scorn
11. Return To Hangar
12. When



"The World Needs A Hero" to dziewiąty studyjny album Megadeth i pierwszy na którym od początku do końca zagrał gitarzysta Al Pitrelli. Według zapowiedzi płyta miała być próbą powrotu do ciężkiego grania od którego zespół oddalił się na "Cryptic Writings" i przede wszystkim "Risk". Czy to się udało? Myślę, że tak - z pewnością nie jest to nowy "Rust In Peace", ale można śmiało powiedzieć, że mamy doczynienia z kawałkiem naprawdę dobrego metalu.

Płytę otwiera oparty na dwóch łatwo wpadających w ucho riffach "Disconnect". Utwór jest dość ciężki, ale także melodyjny - podobnie zresztą jak cała reszta materiału. Jedyna uwaga, jaką można do niego mieć, jest prostota - ta cecha niestety również dotyczy pozostałych kawałków - piosenki na "The World Needs A Hero" nie tylko składają się z niewielu riffów, ale także są to riffy bardzo proste.

Większość utworów mówi o niesprawiedliwości świata i źle drzemiącym w ludziach. Teksty, choć w kilku przypadkach niezbyt wyszukane, cechuje charakterystyczna dla Mustaine'a gorzka ironia i bezpośredniość - dzięki czemu silnie oddziałują na słuchacza. Chyba każdy znajdzie w nich coś osobistego. Mimo tematyki, nie jest to jednak płyta dołująca - wręcz przeciwnie to jest coś jak głos "Taka jest rzeczywistość, i nie boimy się głośno powiedzieć co o tym myślimy" pasuje to zresztą do tytułu płyty, "Świat potrzebuje bohatera".

Jeśli chodzi o wykonanie nie można mieć tutaj większych zarzutów. Produkcja stoi na wysokim poziomie, Dave śpiewa lepiej niż kiedykolwiek doskonale oddając emocje zawarte w tekstach, a pozostali muzycy również pokazują, że potrafią grać (szczególnie perkusista Jimmy DeGrasso zasługuje na uznanie). Ciekawie wypadły "eksperymenty" - rozmowa telefoniczna z dziewczyną wpleciona w tekst utworu w "1000 Times Goodbye", czy zachodzący na siebie wokal w "Moto Psycho". Poza tymi drobiazgami mamy doczynienia z klasycznym metalowym brzmieniem wolnym od niepotrzebnej elektroniki.

Głównym zarzutem wobec płyty są proste riffy i wtórność. Np. kawałek "Dread And Fugitive Mind" (zresztą bardzo udany) pod względem kompozycji jest podobny do "Sweating Bullets" z "Countdown To Extinction", a sam riff użyty na początku pochodzi z "Go Off!" Cacophony (zespołu poprzedniego gitarzysty, Marty'ego Friedmana).

Jednak już jako całość album ma swój własny charakter i trudno go porównywać do wcześniejszych dokonań zespołu. Chociażby znalazło się na nim miejsce na nietypowe dla Megadeth piosenki jak chociażby nastrojowa ballada - "Promises", czy trwający aż 9 minut "When" (utwór podobny do "Am I Evil?" Diamond Head, pojawiały się nawet głosy oskarżające o plagiat, jest to jednak podobieństwo nie tylko zamierzone, ale i uzgodnione z autorem "Am I Evil?").

Chociaż płycie z pewnością sporo brakuje w porównaniu ze starszymi albumami zespołu i nie jest aż tak dużym osiągnięciem artystycznym, jest bardzo dobra i ma w sobie to coś co sprawia, że mimo wszystkich minusów ma się ochotę do niej wracać a to jest przecież najważniejsze.

Szczepan / [ 20.12.2005 ]







Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




JanolKa [ szymek16375@wp.pl ] 31-12-2015 | 19:44

chce grać




© https://METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!