01. King Of Fools
02. New Age Messiah
03. The Savage Union
04. Holy Water
05. Life And Times Of A Bonus Track



"King Of Fools EP" - sama nazwa mówi wszystko. Czyżby próba wyłudzenia z fanów ciężko zarobionych pieniędzy? Czyżby chęć rzucenia nowego numeru i kilku b-side'ów, które w oczekiwaniu na nowy krążek pójdą jak świeże bułeczki? Czyżby w końcu zwyczajny singiel promujący "Hellfire Club"? Trzecia odpowiedź jak najbardziej trafna gdyż "King Of Fools" to teoretycznie rzec biorąc singiel. Rozpatrując jednak to co na nim znajdziemy zdecydowanie lepiej używać określenia ep'ka.

Dlaczego? Otóż na "King Of Fools" oprócz tytułowego numeru znajdziemy jeszcze 4 inne, zupełnie nowe i świeże kawałki Niemców, które oprócz "King Of Fools" (tutaj uwaga!)... nie znajdą się na "Hellfire Club". A żeby było jeszcze ciekawiej, te pięć numerów trzyma jak najbardziej świetny poziom, nie są to jakieś odrzuty z dużej płyty... a jeśli nawet, to są to tak dobre numery, że się tego nie zauważa. Swoją drogą jeśli to są odrzuty to bał się będę słuchać "Hellfire Club". Jak widać nowa wytwórnia czyli Nuclear Blast zrobiła wszystkim fanom całkiem przyjemną niespodziankę. Tak trzymać!

Już pierwszy numer pokazuje, że Edguy jest w formie. "King Of Fools" to rasowy Edguy'owy "przebój", średnie tempa, ciekawe klawisze, świetne melodie. Dobry, chwytliwy, nośny i melodyjny refren. Kawałek siedzi w głowie i za żadne skarby nie chce stamtąd wyjść. Podśpiewywanie w drodze do szkoły, przy goleniu czy w samochodzie to rzecz jak najbardziej normalna. Da się do tego usłyszeć, że panowie grają jakby ciut ciężej, może to złudzenie ale tak mi się wydaje. Wspomnieć należy jeszcze fakt, iż do tego numeru nakręcono całkiem niezły teledysk. "New Age Messiah" zaczyna się wolnym, nastrojowym, orkiestrowym wstępem, potem panowie przyśpieszają. Znowu mamy rasowe melodie, całkiem ciekawą solówkę, "ooooooh-ooooooooooh" do pośpiewania z Tobiasem i tradycyjnie refren zapadający w pamięć. "The Savage Union" od samego początku atakuje nas całkiem niezłym i ciężkim riffem, potem krótkie sprawne solo i jedziemy. Krótki i treściwy numer, bez zbędnych ceregieli muzycy prezentują swoje pomysły. Tutaj da się zauważyć to o czym pisałem przy okazi "King Of Fools". Kompozycja zawiera całkiem niezły ładunek energii, nie brak w niej kopa i to cieszy. Na pewno jeden z najlepszych numerów na krążku. Na dodatek bardzo ładny tekst do śpiewania: "We don't give a fuck, we're savage united! Yes we are!!!". "Holy Water" i znowu mamy średnie tempa, udział orkiestry, świetny wokal Tobiasa i zajebisty chóralnie odśpiewany refren. Nie można obok tego utworu przejść obojętnie będąc fanem melodyjnego metalu. No i na koniec to co w przypadku tego zespołu wielkim zaskoczeniem nie jest. Kawałek nagrany dla jaj. Muzyczny żart którego tytuł ("Life And Times Of A Bonus Track") mówi wiele. Nie będę Wam psuł zabawy i podaruję sobie opis tego numeru. Posłuchajcie, naprawdę ciekawa sprawa.

Cóż dodać na koniec? Chyba tylko to, iż tak powinny wyglądać wszystkie single. Brawa dla wszystkich którzy wpadli na taki pomysł. Taka płytka na pewno jeszcze bardziej zaostrza apetyty na nowy krążek niż garść b-side'ów. Jak dla mnie "King Of Fools" to świetna płytka, miłośnicy melodyjnego metalu na pewno "łykną" te numery bez najmniejszych problemów. Oceny tym razem nie będzie, czekamy na "Hellfire Club"...

Krzysiek / [ 29.03.2004 ]







Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =






© https://METALSIDE.pl 2000 - 2025 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!