01. Eerie Inhabitants
02. The New Order
03. Trial By Fire
04. Into The Pit
05. Hypnosis
06. Disciples Of The Watch
07. The Preacher
08. Nobody's Fault [Aerosmith cover]
09. A Day Of Reckoning
10. Musical Death (A Dirge)



Tylko rok po jakże udanym debiucie kazali czekać swoim fanom muzycy Testament na nową płytę. Był to rok niezwykle udany. "The Legacy" okazała się być ogromnym sukcesem i znikała z półek niczym świeże bułeczki. Krytycy piali z zachwytu. Fani machali piórami na koncertach. Wszyscy podkreślali, że był to najlepszy debiut na kalifornijskiej scenie od czasów Metallicy i "Kill’em All". Testament wyruszył na trasę koncertową razem z Anthrax (po Europie) i Overkill (po Stanach Zjednoczonych). Szczególnie to pierwsze tourne należy zaliczyć do bardzo udanych. Eric i spółka zdobyli sobie wielu fanów na starym kontynencie i mocno ugruntowali tam swoją pozycję. Alex Skolnick został okrzyknięty przez miejscowych dziennikarzy najlepszym gitarzystą młodego pokolenia na heavy metalowej scenie. Jeszcze w tym samym roku wypuszczono EP’kę zawierającą fragmenty (5 utworów) koncertu w Eindhoven.

Wreszcie w 1988 roku cała piątka weszła do studia, aby nagrać nowy materiał. Produkcje ponownie powierzono Alexowi Perialasowi z Nowego Jorku. Nowy krążek miał podobno różnić się stylistycznie od poprzedniego. Alex w jednym z wywiadów bardzo widocznie dał do zrozumienia, ze należy spodziewać się czegoś innego. Jak się później okazało były to deklaracje nieco na wyrost - i bardzo dobrze. W kwietniu płyta o nazwie "The New Order" trafiła na półki sklepów i od razu odniosła sukces. Chłopaki zaserwowali nam troszkę nowości. Mamy intra na akustyku rodem z Metallicy, mamy dwa instrumentale. Chłopaki nagrali też dla urozmaicenia cover Aerosmith - "Nobody's Fault". Płyta jest dużo lepiej wyprodukowana niż poprzedniczka. Muzycy mieli o wiele więcej czasu niż poprzednio na "dopieszczenie" albumu i jest to słyszalne. Poza tym krążek jest utrzymany w klimatach znanych z "The Legacy". Warto powiedzieć tez kilka słów o oprawie graficznej. O ile okładka pierwszego wydawnictwa była co najwyżej średnia o tyle tutaj nie ma się już do czego przyczepić. Kula ziemska na tle kosmicznej otchłani, może się podobać.

Na krążku znajdujemy dziesięć kawałków. Na początku słyszymy dość przyjemne intro które przeradza się w jeszcze przyjemniejsza thrashowa łupankę - "Eerie Inhabitants". Piękna solówka Alexaa naprawdę chwyta za serducho. Następny w kolejności jest utwór tytułowy. Zaczyna się znowu dość melodyjnie, by później omal nie urwać łepetyny - naprawdę świetna rzecz! Trójeczka czyli "Trial By Fire" to następny killer. Numer jest bardzo skoczny i szybko wpada do bani. "Into The Pit" to także miazga. Nie ma tu mowy o jakiś smaczkach. Jest to po prostu jeden wielki walec. Dopiero teraz - przy piątym utworze możemy trochę odpocząć. W "Hypnosis" inwencją popisuje się Alex. Jest to praktycznie jedna, ponad dwuminutowa solówka. Później słyszymy piękne intro i zaczyna się mój ulubiony numer - "Disciples Of The Watch". Dlaczego ulubiony? Kto był choć raz na koncercie Testament zrozumie od razu. Kawałek po prostu miażdży. Nie ma jednak ani chwili na oddech. Siódemka, czyli "The Preacher" to także świetny utwór. Skale swojego głosu prezentuje tutaj Chuck zapuszczając się momentami w bardzo "wysokie" rejony. Bardzo podoba mi się eksperyment z coverem Aerosmith. Numer jest bardzo melodyjny, ale chłopaki troszkę go "doprawili" i moim zdaniem bije oryginał na głowę. Album kończy kolejny instrumental - "Musical Death (A Dirge)" - bardzo nastrojowa rzecz. Pełno tu smaczków, akustyków. Popis daje znowu Skolnick - naprawdę świetne

"The New Order" to znakomita płyta. Jest bardziej różnorodna niż "The Legacy" i wielu fanów to właśnie ją stawia na pierwszym miejscu w dyskografii Testament. Ja z takimi opiniami nie do końca się zgadzam. Niemniej jednak nie zmienia to faktu, że drugi krążek Kalifornijczyków był, jest i na zawsze pozostanie klasyka ciężkich brzmień.

Venom / [ 29.06.2007 ]







Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




Herman [ bleble@wp.pl ] 29-06-2007 | 20:32

kopie w dupe !!


krzysiek [ przylesie@vp.pl ] 30-06-2007 | 09:44

jak słucham tej płyty po latach to przypomina mi się magnetofon kasprzak i audycja muzyka młodych


Venom [ Bleble@wp.pl ] 30-06-2007 | 10:10

Hehe ja też taki miałem, ale jeszce wtedy miałem wazniejsze sprawy na głowie niz słuchanie muzyki np łopatki i foremki.... ;)


Ziomaletto [ ziomaletto@gmail.com ] 19-11-2016 | 19:02

Absolutny klasyk/kult/cokolwiek wymyślicie. ;) 10/10

Widzę, że recenzent również uwielbia "Disciples (...)". Tak, ten utwór na koncertach rozpierdala na kawałki. Moim faworytem jest także kawałek tytułowy oraz Into The Pit - czysta rozpierducha.






Testament
The New Order

Atlantic - 1988 r.




Klasyka




© https://METALSIDE.pl 2000 - 2025 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!