01. Frantic
02. St. Anger
03. Some Kind Of Monster
04. Dirty Window
05. Invisible Kid
06. My World
07. Shoot Me Again
08. Sweet Amber
09. The Unnamed Feeling
10. Purify
11. All Within My Hands



Jako człowiek bardzo lubiący thrash metal, szanuję Metallicę za to co zrobiła na początku kariery. Za wszystkie te genialne sola, riffy, za złość i agresję lejącą się z każdego numeru. Potem było już gorzej. Co by tu nie gadać "Load" i "Reload" szczytowymi osiągnięciami Amerykanów nie były, ale dało się jeszcze tego słuchać. Każdy oczekiwał powrotu Metallicy z prawdziwego zdarzenia. Zewsząd atakowany stwierdzeniami, że oto "St. Anger" będzie płytą starej Metallicy, że materiał brzmi mocno i ciężko, że będą to czasy "Master Of Puppets" i "And Justice For All" mocno się napaliłem. Już kiedyś powiedziałem, że Lars i spółka się wypalili, ale co tam zawsze mogłem się mylić. Nie powiem, czekałem na ten krążek.

Wreszcie stało się, "St. Anger" znalazł się w moim Hi-Fi, i co? Zero, zupełnie nic. Powiem Wam, że ten album to totalne bagno. Takiego syfu Metallica nie nagrała jeszcze nigdy. Ciężko znaleźć na tym krążku coś pozytywnego, coś co przynajmniej na drobną chwilą zatrzymałoby przed wywaleniem go przez okno. Może brzmienie? Rzeczywiście jest ciężkie, czasami wręcz garażowe, ale co z tego. Kompozycje ciągną się jak flaki z olejem. Może perkusja? Chyba najjaśniejszy punkt tego krążka. Chociaż i tak może trochę śmieszyć, miejscami to przypomina walenie kijem w jakąś puszkę. Raz na jakiś czas Lars sypnie ogniem na dwie stopy i to wszystko. Ludzie to ma być metal?

Jedziemy dalej, gitary? Kirk chyba spał w czasie przeznaczonym na jego partie. Jak to możliwe, że tak znakomity gitarzysta, człowiek, który ma na koncie masę genialnych riffów nie zagrał na tym krążku ŻADNEJ solówki. Toż to zgroza. Przestępstwo w biały dzień. Chcecie się dalej pośmiać? Tak? Proszę bardzo, posłuchajcie wokali James'a. Już dawno nie miałem takiego ubawu przy słuchaniu jakiejś płyty. Widać, że chłopak nieudolnie rapując stara się zaimponować młodzieniaszkom z nu metalowych zespolików. Ale jak się jedzie na trasę z Limp Bizkit trzeba trochę umieć nie? Nie mam ciśnienia na ten krążek, gdyby był krótszy dostałby zdecydowanie wyższą ocenę, tak to dla ludzi słuchających metalu z prawdziwego zdarzenia to istna katorga. Kawałki są za długie, zagrane bez polotu, bez żadnego pomysłu, bez chociażby rockowego zacięcia. Dno, dno i jeszcze raz dno.

To ma być powrót po 6 latach ciszy? Czy ten krążek można chociaż w jednym procencie porównać do starych płyt Metallicy? Nigdy w życiu! "St. Anger" to nic innego jak płyta nastawiona na wielomilionową sprzedaż, w końcu będą tego słuchać wszystkie dzieciaki, mówiąc jacy to z nich wielcy metalowcy. Razi mnie takie podejście to starych fanów. Po co było pieprzyć takie głupoty? Chyba tylko po to aby krążek miał te kilka milionów sprzedanych kopii więcej.

Kończę te wypociny bo naprawdę nie chcę już słuchać tej płyty. Obcując z tym chłamem już kilka godzin patrzę na "Ride The Lightning" i "Master Of Pupets". To ten sam zespół? Podobno tak...

Krzysiek / [ 11.11.2003 ]







Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




steelin [ steelin@o2.pl ] 22-02-2008 | 21:32

Brutalna recenzja, widać, że na gorąco po kupieniu krążka. W rzeczywistości jest tam masa świetnych pomysłów, a że zespół spieprzył wykonanie to inna sprawa. Ja bym dał 4,5, może 5.


metal77 [ tombraider77@interia.pl ] 10-03-2010 | 00:06

rzeczywiście , kolega na gorąco komentarz napisał . dla mnie to dobra płyta , mocna , takie lubię . proponuje posłuchać dokładniej na słuchaweczkach w samotności . moja ocena to 8


Rogoś [ rogos1@gmail.com ] 03-04-2010 | 21:34

Również proponuje przesłuchać na spokojnie. Płyta jest bardzo dobra, tylko dźwięk perkusji to trochę niewypał.


maniek [ ... ] 19-06-2010 | 14:27

króto:
2/10


MasterSpawacz [ pridak@o2.pl ] 29-06-2010 | 22:44

Dość ostro zjechał pan tą płytę, ja mam w ogóle inne nastawienie co do niej. Mógłbym lekką ręką wstawić jej 9/10. Moim zdaniem, jest to bardzo udany eksperyment. Mimo, że trwa tyle, ile trwa (70 minut), to mnie nie nudzi. Może to dlatego, że kocham szybkie utwory?


DarkMasterZorc [ klakier666x2@interia.pl ] 24-07-2010 | 00:47

Pomysły nie były złe ale wykonanie.....2/10


Funnykris [ funnykris@o2.pl ] 18-08-2010 | 12:45

Ta płyta byłaby dobra gdyby nagrał ją KoRn... Gdybym nie widział napisu Metallica pomyślałbym że to kolejny NuMetaLowy zespolik który chcę zaimponować swoim ULTRA ciężkim dzwiękiem i TRUE garażową produkcją... 0 pomysłowości, 0 solówek, 0 dobrego przmienia, ta płyta to ogólne 0


Paweł [ metalli_maniac@interia.pl ] 24-08-2010 | 11:41

Album bardzo dobry pod względem kompozycyjnym, brutalny i bardzo surowy. Kogo nie wgniata w fotel chociażby sam "Frantic"? Niestety produkcja na tym albumie nawaliła, jak widać Bob Rock nie potrafi produkować brutalnych i ciężkich płyt, jego powołaniem jest lżejsza i bardziej "klarowna" muzyka. Większość zastrzeżeń kieruję więc do samego producenta, choć przydługawe kompozycje i wciąż powtarzające się elementy w poszczególnych utworach to patent samej Metalliki. Album choć do najlepszych nie należy, to śmiało można go określić jako dobry, a nawet bardzo dobry jeśli "przymknie się ucho" na irytujący werbel i nie do końca udaną produkcję. Ostateczna ocena to coś pomiędzy 4.0-4.5/5.0... ostatecznie więc 4.25/5.0.


GomerPyle [ tombraider77@interia.pl ] 16-03-2011 | 00:32

Mnie sie album podoba i to bardzo , mocmy jak wyrazone w nim zło. moja ocena to 10/10


GomerPyle [ tombraider77@interia.pl ] 16-03-2011 | 00:34

Mnie sie album podoba i to bardzo , mocmy jak wyrazone w nim zło. moja ocena to 10/10


Harder [ kamilbradford@gmail.com ] 01-12-2012 | 00:59

St Anger to swietny album, znakomita produkcja muzyczna i stylistyka, cale mnostwo agresji wyrazonej surowym brzmieniem dodatkowo zaakcentowanym oryginalna aranzacja bebnow.
Jedynym tak naprawde minusem plyty jest to ze na okladce pisze Metallica a w takich okolicznosciach ludzie przewaznie spodziewaja sie czegos w stylu Master Of Puppets i zwykle sie rozczarowuja, stad kiepskie recenzje.


Ziomaletto [ ziomaletto@gmail.com ] 02-09-2014 | 19:04

Przepraszam, a czy wie pan, w jakim czasie Meta nagraływała St. Anger?


Ziomaletto [ ziomaletto@gmail.com ] 10-12-2014 | 08:23

Ta recenzja to żenada. Jak pan nie znosi tej płyty trzeba było nie recenzować. Nie widziałem w recenzji aż tyle razy słowa "dno". Dno, to jest ta recenzja.
A St. Anger to dobry album. Niektóre kompozycje są może słabe (My World, Invisible Kid), ale ogóle dobry album.


Boletus_Sathanas [ nhgbruhguhr@interia.pl ] 10-09-2015 | 10:33

Jedyne co można napisac ( powiedzieć ) o tym "dziele" to - na nowo definiuje pojęcie BEZNADZIEJNOŚĆ.






Metallica
St. Anger

Vertigo - 2003r.




1,5/10




© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!