01. Bye Bye Beautiful [live]
02. Whoever Brings The Night [live]
03. Amaranth [live]
04. The Poet And The Pendulum [live]
05. Sahara [live]
06. The Islander [live]
07. Last Of The Wilds [live]
08. 7 Days To The Wolves [live]
09. The Escapist
10. While Your Lips Are Still Red
11. Cadence Of Her Last Breath [demo version]



Najnowsze wydawnictwo Nightwish nie zawiera premierowego materiału. To raczej ciekawostka dla najbardziej zagorzałych fanów. Mamy tu koncertowe wersje utworów z ostatniej płyty i kilka dodatkowych ciekawostek - dwie piosenki, które pojawiły się jako strony B singli i demo "Cadence Of Her Last Breath". W zestawie znajduje się też płyta DVD.

Co do nagrań koncertowych - decyzja, żeby nie umieszczać nowych wersji starszego materiału ma zarówno wady, jak i zalety. Wady są oczywiste: czy jest sens wydawać koncertówkę z materiałem z jednego albumu? Chyba niespecjalnie (naturalnie pomijając względy pozamuzyczne, które zapewne odegrały tu pewną rolę). Jednak - nie da się ukryć, że ma to i dobre strony. Anette śpiewa zupełnie inaczej, niż robiła to Tarja, ma inne możliwości i inną technikę - i niestety niespecjalnie sobie radzi z utworami pisanymi dla poprzedniej wokalistki.

Osobiście uważam, że ze zmianą składu Nightwish stracił dużo ze swojej wyjątkowości. Nie twierdzę bynajmniej, że Anette nie umie śpiewać, ale jej głos bardziej by pasował do jakiejś poprockowej kapeli niż do zespołu obracającego się w kręgach symfoniczno-metalowych. I niestety, to pęknięcie stylistyczne cały czas jest zauważalne. Nie jest tragicznie, wokalistka (choć w niektórych fragmentach "The Poet And The Pendulum" i "7 Days To The Wolves" wydaje się niebezpiecznie zbliżać do granic swoich możliwości) oczywiście radzi sobie poprawnie - w końcu nie trafiła do zespołu przez przypadek, na jakiejś podstawie ją wybrali - ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że nie jest do końca właściwą osobą na właściwym miejscu i niezbyt dobrze czuje klimat tego typu muzyki. Z drugiej strony - wiem, że ma też sporo zwolenników, niektórzy wolą wręcz "nowy" Nightwish"...

Żeby już zejść z biednej Anette - w sumie jej sytuacja nie jest łatwa, pewnie długo jeszcze będzie porównywana z Tarją - nagranie i produkcja są oczywiście bardzo dobre, a zespół gra, jak można się było tego spodziewać, sprawnie, profesjonalnie i energetycznie.

Jeżeli chodzi o nagrania studyjne - "The Escapist" to dynamiczny i w zamierzeniu przebojowy, ale niestety dość banalny utwór. "While Your Lips Are Still Red" to piosenka napisana przez Tuomasa i Marco do filmu "Lieksa!", a więc nawet nie do końca Nightwish. Za to dość surowa wersja "Cadence Of Her Last Breath" (z wokalem Marco) brzmi całkiem sympatycznie.

W sumie nie słucha się tego najgorzej (choć i bez rewelacji). Nie zmienia to jednak faktu, że jak już na początku wspomniałam, jest to pozycja wyłącznie dla osób, którzy chcą mieć na półce wszystko, co Nightwish wydaje. Inni spokojnie mogą się bez tego albumu obejść.

Hanna Zając / [ 30.04.2009 ]







Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =








Nightwish
Made In Hong Kong

Nuclear Blast - 2009 r.




5,5/10




© https://METALSIDE.pl 2000 - 2025 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!