01. Hordes Of Chaos (A Necrologue For The Elite)
02. Warcurse
03. Escalation
04. Amok Run
05. Destroy What Destroys You
06. Radical Resistance
07. Absolute Misanthropy
08. To The Afterborn
09. Corpses Of Liberty
10. Demon Prince



Znowu musieliśmy czekać cztery lata... chociaż może to i lepiej, osobiście wolę posłuchać jednej świetnej płyty, niż trzech gównianych. Mille i spółka chyba wychodzą z założenia, że jak już coś robić, to dobrze. Chwała im za to, bo dzięki temu ostatnie krążki Kreator to naprawdę solidne petardy. Wszystko zaczęło się od "Violent Revolution", dobry poziom podtrzymał z pewnością "Enemy Of God", "Hordes Of Chaos" nie jest gorszy, o jakimś spadku jakości mowy nie ma.

Cenię Petrozzę za jedno, facet jako jeden z nielicznych muzyków nie pieprzy głupot przed wydaniem płyty. Ja przynajmniej nigdy nie słyszałem, by przed premierą albumu Kreator, krążek był najlepszy, najszybszy, najbrutalniejszy i cholera wie jaki jeszcze. Rozumiem, że reklama dźwignią handlu, ale przecież fani metalu nie są tępymi idiotami, nikt nie uwierzy, że "Death Magnetic" to album na miarę "Master Of Puppets", a "Hordes Of Chaos" zrzuci z piedestału "Coma Of Souls". Mille przed premierą obiecywał fanom, że tym razem zapragnął nagrać materiał bardziej dynamiczny, bardziej koncertowy. Jak zapowiedział, tak zrobił! Niech się reszta grajków uczy, bo jest czego.

"Hordes Of Chaos" rzeczywiście pachnie tym, co Kreator gra na żywo. Materiał jest cholernie szybki, zwarty i bardzo dynamiczny. Co tu dużo gadać, podobno podstawowe partie zostały nagrane "na setkę", w dzisiejszych czasach to spory ewenement. Krążek do tego trwa niecałe 40 minut przy 10 kompozycjach, a to też mówi wiele. Mam nieodparte wrażenie, że Mille zatęsknił podczas pracy nad nowymi numerami za starymi czasami, zresztą mówił o tym podczas koncertu na Wacken. Płyta wydaje się nowoczesną wariacją na temat tego, co Kreator robił te kilka i kilkanaście lat temu. Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że "Hordes Of Chaos" to drugie "Endless Pain" czy "Pleasure To Kill". I wiecie co? Bardzo dobrze, że tak nie jest, nawet jeśli sporo osób zarzuca Petrozzie odejście od jatki znanej ze starych krążków. Kreator od kilku lat jest zdecydowanie innym zespołem, zespołem dojrzalszym, mądrzejszym, lepszym technicznie, zespołem, który idealnie łączy stare z nowym. "Hordes Of Chaos" jest więc wypełniona mnóstwem smaczków. Co i rusz muzycy atakują nas jakąś "melodyjką", jakimś ciekawym motywem, Mille nie szczeka już tak zaciekle jak kiedyś, wszystko ma jednak spore jaja i o jakimś zmiękczeniu nie może być mowy. A, że krążek jest nieco bardziej melodyjny, to źle? Przecież z drugiej strony Kreator miejscami napieprza tutaj jak dawniej, niekiedy pachnie to nawet Slayerem z najlepszych czasów.

Następca "Enemy Of God" jawi się jako kolejny świetny krążek, krążek przemyślany, nowoczesny, a za sprawą brzmienia nieco inny od ostatnich dokonań zespołu. Na "Hordes Of Chaos" melodia idzie w parze z naprawdę solidnym łojeniem. To mi się w ostatnich albumach Niemców zawsze podoba. A Ci, którzy oczekiwali kolejnej dawki metalowej stodoły powinni czekać na nowy Sodom, tam z pewnością będzie jej aż nadto.

Krzysiek / [ 11.02.2009 ]


! Kup Płytę !
www.mystic.pl





Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




krzysiek [ dygyg@ww.pl ] 12-02-2009 | 09:32

to nowe płyty napalm death i cannibal corpse to "metalowa stodoła"? bo biją na głowę dokonanie pana P


Krzysiek [MetalSide] [ metalside(at)go2.pl ] 12-02-2009 | 16:44

Ke? Chyba nie o to mi chodziło ;) A czy Napalm Death i Cannibal Corpse biją na głowę nowy Kreator? Bardzo możliwe, ale ja tego sprawdzać nie chcę.


krzysiek [ kkk@.ok.pl ] 12-02-2009 | 18:12

to o co chodzi?


Krzysiek [MetalSide] [ metalside(at)go2.pl ] 13-02-2009 | 00:41

A Ci, którzy oczekiwali kolejnej dawki metalowej stodoły powinni czekać na nowy Sodom, tam z pewnością będzie jej aż nadto.

Chodziło mi o styl grania, prosty germański thrash... "Hordes Of Chaos" to już zupełnie inna muzyka.


Krzysiek [ ljkj@wp.pl ] 13-02-2009 | 08:49

ale i tak powinieneś się przełamać i posłuchać N D i C C. KAWAŁ ŚWIETNEJ MUZYKI


Arahnos [ ooo ] 19-02-2009 | 10:13

Jak do tej pory to najlepszy album w tym roku. Kawał perfekcyjnego metalu. Świetny i mimo, że brzmi bardzo współcześnie to zawiera w sobie to co zawierały najlepsze płyty Kreatora z lat 80-tych.


Rozi [ rozumek2000@wp.pl ] 20-02-2009 | 00:08

Album, fajny, ale niestey jak dla mnie za bardzo na jedno kopyto, enemy of god był swietny, było słychac podobieństwa, ale tu to juz normalnie razi... w kazdym utworze słysze podobieństwo do poprzednich...

NP: Warcurse to ewidentnie Replicas Of Life...

Ale i tak mi sie podoba;p nic ino na koncert jechac


harap [ obsol3t3@wp.pl ] 29-03-2009 | 10:04

Violent Revolutin było bardzo dobre, Enemy of God świetne, ale to... Hordes of Chaos jak dla mnie jest genialne. Według mnie tak właśnie wygląda nowoczesny trash metal. Szybki, agresywny, ale nie przegięty w żadną ze stron. Takie utwory jak "To the Afterborn" czy "Demon Prince" ruszają nawet moich znajomych którzy raczej nie przepadają za tego typu muzyką. A co do tego czy ND i CC biją Kreatora na głowę czy nie- to już kwestia gusty, a o tym się nie dyskutuje.


olo [ abillew(at)o2.pl ] 24-04-2009 | 12:58

W 100% podpisuję się pod tym co napisał harap. Tą płytę trzeba przesłuchać przynajmniej kilkanaście razy, żeby docenić kunszt kompozytorski i techniczny tych panów. To the afterborn ma zajebiste zmiany tempa i moim zdaniem super refren, natomiast dźwięki jakie Sammi wydobywa z wiosła w solówce do Demon Prince potrafią powalić z nóg. To jest po prostu arcydzieło tylko jak już wcześniej napisałem - żeby to docenić to trzeba płytę przesłuchać kilka razy , baaaaaardzo głośno :)




© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!