01. Through The Fire And Flames
02. Revolution Deathsquad
03. Storming The Burning Fields
04. Operation Ground And Pound
05. Body Breakdown
06. Cry For Eternity
07. The Flame Of Youth
08. Trail Of Broken Hearts



DragonForce to dość ciekawa formacja. Pięciu członków, każdy z innego zakątka świata, o różnych korzeniach muzycznych. Niesamowity warsztat techniczny to chyba największy atut młodego zespołu. Bo rzeczy jakie wyczarowuje ze swej gitary Herman Li są po prostu niesamowite! Perkusja nadąża za gitarami, no ale obsługuję ją znany z Bal-Sagoth Dave Makintosh. Nie można więc mówić tu o żadnej amatorszczyźnie. Całości dopełnia ZP Theart, którego wokal, zapewne dla wielu "pedalski", stoi na bardzo wysokim poziomie. Skupmy się jednak nad zawartością trzeciej płyty DragonForce.

Zaczyna się od dość spokojnego intra, które przechodzi w powerową galopadę. Sporo solówek, ogromne pokłady melodii. Tak w skrócie można by opisać "Through The Fire And Flames", a właściwie niemal całą płytę. Bo poza ostatnim na krążku utworem, który jest typową power metalową balladą, nie zwalniamy właściwie ani na chwilę. "Inhuman Rampage" to morze solówek, wirtuozeria, szybkość - to główne atuty tego krążka. Najwięcej solówek mamy w "Revolution Deathsquad" - ponad 3 minutowy pojedynek. Takie walki na solówki bardzo dobrze obrazują teledyski jakie nakręcono do wspomnianego "Through The Fire And Flames" i "Operation Ground And Pound". Ten drugi posiada bardzo ciekawe intro, niemal żywcem wzięte z japońskich gier video. Herman Li za swoje 2 największe inspiracje uznaje Steve'a Vaia i właśnie muzykę z gier video. Klawiszowe motywy kojarzące się z grami na konsole pojawiają się na całej płycie. Z krążka wyróżniłbym jeszcze zakręcony "Cry For Eternity", z bardzo ciekawymi partiami solowymi.

Miłośników ekstremalnych temp płyta powinna uszczęśliwić. Jeżeli chodzi o technikę, melodyjność, szybkość i brzmienie to wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Brakuje jednak ważnej rzeczy w muzyce - feelingu. Właśnie... mam takie wrażenie, że wszystkiego tu za dużo. Panowie trochę przesadzają ze smaczkami i ozdobnikami. To takie granie na byle szybciej. Owszem, chłopaki fajnie dają czadu, ale trochę brak tu wyczucia. Album naprawdę może się podobać, innowacyjną rzeczą są tu jedyne w swoim rodzaju klawisze. Jednak, nie sadzę by ta płyta była jakoś szczególnie rozpamiętywana. Do posłuchania od czasu do czasu.

Vader / [ 11.02.2007 ]


! Kup Płytę !
www.metalmaniak.pl





Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




diabeł [ edzio340@op.pl ] 06-09-2007 | 17:01

To nie klawisze wydają takie dźwięki, lecz gitarzysta ;)


cosm0 [ kosm2@o2.pl ] 22-10-2010 | 17:46

To jest chyba najlepsza płyta DragonForce, a jeśli nie to na pewno moja ulubiona. Każdy kawałek szybki, długi, nawalający i niby taki sam, ale jednak inny. I to mi się właśnie w DragonForce najbardziej podoba! Styl! Ich muzykę trzeba odbierać jak piosenki AC/DC. Nie wyszukiwać swoich ulubionych, tylko brać jako całość i znaleźć odpowiednią chwilę na ten klimat, a potem po prostu puścić wszystkie jedną po drugiej :)
Na "Inhuman Rampage" praktycznie każdy kawałek do mnie przemawia, oprócz "Cry for Eternity" z nieudanym nieco refrenem, ale reszta po prostu miodzio! Jestem zachwycony :)
I co jest również ogromnym plusem w stronę IR - ostatni utwór, który jest balladą. Tak pięknego wstępu wygrywanego na syntezatorze, nigdy jeszcze nie słyszałem. A refren to po prostu samo piękno pokazujące, że DragonForce posiada również swoją wrażliwość. Na każdej płytce w sumie znalazło się miejsce na jakąś pościelówkę, ale "Traila" nic nie pobije :)
Dodam jeszcze, że mimo to już trzeci album podchodzący pod zjadanie własnego ogona, to uwielbiam go i cały DragonForce, za wierność własnemu stylowi. Nawet nie wyobrażam sobie i nie chcę aby byli kimś innym. Wielbię ich takimi, jakimi są.
To wszystko ;)






DragonForce
Inhuman Rampage

Sanctuary - 2006 r.




7/10




© https://METALSIDE.pl 2000 - 2025 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!