01. The King Of Metal
02. Dimebag
03. The Black Country
04. The Rainbow Fades To Black
05. Fate
06. One More Step
07. Fighter
08. Judge Me
09. Difficult
10. Beginning



Blaze Bayley po odejściu z wiadomego zespołu rozpoczął karierę solową. Nagrywając kolejne dobre płyty równocześnie borykał się z problemami organizacyjno-kadrowymi. Zmiany muzyków, momentami wręcz rewolucyjne, a po drodze nawet zmiana szyldu. Po płytach "The Man Who Would Not Die" i "Promise And Terror" wydawało się, że tamten skład był dosyć stabilny i Blaze wreszcie ma swój zespół na dłużej. Nic bardziej mylnego. Wokalista z dnia na dzień postanowił przeprowadzić kolejną rewolucję i przewartościować to co do tej pory osiągnął. W skrócie - pożegnał się z dotychczasowymi muzykami i najął muzyków sesyjnych. Zatem - po raz kolejny spore zmiany i po raz pierwszy Bayley w takich warunkach postanowił nagrać płytę.

"The King Of Metal" to 10 kompozycji utrzymanych stylistycznie w rejonach, które znamy z dwóch poprzednich płyt. Jest zdecydowanie skromniej i oszczędniej. Numery są bardziej uproszczone, utrzymane w podobnych (średnich) tempach. Zdecydowanie brakuje mi różnorodności i ognia. Produkcyjnie też można się przyczepić, bo ta płyta brzmi po prostu średnio. Na pewno można by z tego materiału wycisnąć odrobinę lepszy dźwięk. Prostota poszczególnych kompozycji, w szczególności jeśli chodzi o gitary, nieprzyjemnie zaskakuje. Brakuje też jakiegoś urozmaicenia w konstrukcji poszczególnych numerów. Najczęściej jak już kawałek się rozpędzi to leci do końca jednostajnym tempem. A no tak, czasami pojawia się zwolnienie, które jest jedynym pomysłem na urozmaicenie niektórych kompozycji.

Po tym co napisałem wcześniej można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z jakimś gniotem, czy koszmarkiem. Tak zdecydowanie nie jest. Pomimo wad i niedociągnięć ten materiał w jakiś sposób jednak się broni. Jest kilka naprawdę dobrych numerów ("Dimebag", "Difficult", "The King Of Metal", czy "Fighter"), których słucham z przyjemnością. Niestety tych słabszych momentów też jest kilka, że wspomnę tylko "One More Step" - Panie Blaze, naprawdę? Balladka z pianinkiem? Dosyć przeciętnymi kawałkami są "Judge Me" i "Beginning". Tak się składa, że to są "balladowate" numery i po prostu Blaze nie sprawdza się w takim graniu.

Na szczęście większość numerów oscyluje wokół poziomu dobry. Pojawiają się nawet momenty, gdy ten stan zostaje przekroczony. Szkoda, że te wolne numery psują odbiór tego krążka. Naprawdę nie mam ochoty słuchać "zawodzącego" Błażeja. Zdecydowanie wolę sprawną gitarową robotę i trochę życia w utworach. Płyta "The King Of Metal" lekko mnie zawiodła. Po świetnych dwóch poprzednich krążkach teraz mamy zdecydowany spadek formy. Myślę, że Blaze jako samotny kompozytor nie do końca się sprawdził. Szkoda, bo do tego wokalisty mam spory szacunek. Jego solowe płyty jak do tej pory połykałem bez czkawki i z każdym kolejnym wydawnictwem byłem w 100% zadowolony. Tym razem nie mogę tak powiedzieć.

Blaze Bayley po raz kolejny postawił na nowe rozdanie w swojej solowej karierze. Nowy początek, nowe oczekiwania i nadzieje. Na razie mamy mały falstart, a co będzie dalej, to pewno przekonamy się na kolejnej płycie. Cóż... czasami trzeba zrobić krok wstecz żeby późnej pójść do przodu. Mam nadzieję, że w przypadku BB to się sprawdzi. Po raz kolejny w przypadku tego wokalisty.

Piotr "gumbyy" Legieć / [ 07.10.2012 ]







Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




Krzysiek [ kurwa mać ] 08-10-2012 | 09:24

zawiodłem się srodze na tym panu


Mol0ch [ chaszasz@gmail.com ] 18-10-2012 | 10:16

Niestety, płyta jest słaba i nie da się jej słuchać. Kompozycje są bardzo proste i monotonne. Lepiej posłuchać sobie starych, zajebistych albumów niż tracić czs na tego gniota (z całym szacunkiem do Blaze'a).

Better luck next time.






Blaze Bayley
The King Of Metal

Blaze Bayley Recordings - 2012 r.




6/10




© https://METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!