01. The Power That Feeds
02. Planet Crusher
03. Scarlet Witch
04. Spirit Of Vengeance
05. Black River Falls
06. Operation Overlord
07. Power Of A God
08. Stranger In Black
09. Die Glocke
10. Spectre Of War
11. Science Of Annihilation
12. At The Edge Of The Infinite



Płytą "Hell Destroyer" muzycy Cage wdrapali się na sam szczyt power metalowego grania. Po całkiem udanym "Darker Than Black" Amerykanie zrobili olbrzymi krok do przodu. Podejrzewam, że większość czytających tą recenzję bez najmniejszego zastanowienia zgodzi się ze mną. Po prostu "Hell Destroyer" to płyta wybitna. Od czasu premiery tego krążka upłynęło już 2 lata i mamy możliwość obcować z najnowszym dziełem opatrzonym logo zespołu Cage. Przed premierą zastanawiałem się niejednokrotnie co tym razem otrzymamy. Wiadomo przecież, że po takim poprzedniku poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko.

W takim razie co przynosi nam płyta "Science Of Annihilation"? Generalnie to nie owijając w bawełnę powiem, że dzieło równie doskonałe. Oczywiście nie jest to kopia "Hell Destroyer", bo o tym nie ma mowy. Całość jest niewątpliwie krótsza (to akurat nie było trudne do osiągnięcia), bo płyta trwa około godziny. Materiał jest zdecydowanie bardziej złożony. Może to wydawać się niemożliwe (przecież "Hell Destroyer" łatwa w odbiorze nie jest), ale dokładnie tak jest. Utwory są jeszcze bardziej zagmatwane, więcej w nich urozmaicenia, po prostu mają bardziej złożoną strukturę. Posłuchajcie na przykład "Spirit Of Vengance", czy "Black River Falls". Jakby tego było za mało, to mamy na nowym krążku spore przyśpieszenie. Momentami muza pędzi na złamanie karku ("Speed Kills", czy "Die Glock"), by po chwili jeszcze przyśpieszyć. Niewątpliwie jest to zasługa nowego perkusisty (Norm Leggio). Zresztą Sean Peck w Ostravie mówił, że niejednokrotnie musieli powstrzymywać zapędy Norma. Jak to ładnie określił: "hej człowieku, my mamy tutaj swoje ograniczenia". Dobrze obrazuje to wszystko fakt, że pierwszy spokojniejszy kawałek na tej płycie to dopiero pozycja nr 7, czyli "Power Of The God". Pomijając "Spectre Of War" i "At The Edge Of The Infinite", które pełnią rolę intro i outro dla tytułowego utworu - to nie mamy innych wolniejszych fragmentów. Reszta płyty to szalona jazda z górki na pazurki.

Instrumentalnie to oczywiście klasa światowa. Tutaj to nie ma się do czego doczepić. Sporo świetnych riffów, zagrywek i solówek. O perkusji słówko już było. Co do kwestii wokalnej to po prostu rewelacja. Sean śpiewa, krzyczy, wydziera się... mamy tutaj sporo górek, ale nie brakuje też dolnych rejestrów. Linie wokalne to już czysta poezja. Nakładki wokalne, chórki, dośpiewy, czasami pojawiają się drugi i nawet trzeci głos. Cudo. Na całej płycie sporo jest różnych ozdobników (tak instrumentalnych jak i wokalnych) poukrywanych niejako "pod spodem". Sporo tego wychodzi dopiero przy słuchaniu na słuchawkach.

"Science Of Annihilation" moim zdaniem bezproblemowo poradził sobie z "presją" poprzedniego krążka. Odnoszę wrażenie, że muzycy nawet czegoś takiego nie mieli. Podeszli do nagrywania nowego materiał zupełnie bezstresowo i zarejestrowali to co w ich duszach grało. Bez specjalnego oglądania się za siebie. Nie zastanawiali się jaka muza powinna znaleźć się na "Science Of Annihilation". Dla mnie osobiście ten album to dzieło kompletne. Nie potrafię wskazać tutaj jakiegoś słabszego momentu. Co nie znaczy, że nie mam swoich faworytów. Moimi prywatnymi "michałkami" są: "Black River Falls" (ach to zwolnienie a'la Nevermore) i niesamowity "Die Glock". Płytę przesłuchałem już chyba z kilkadziesiąt razy i jeszcze nie nasyciłem się tym materiałem. Był taki okres, że "Science Of Annihilation" leciał raz za razem przez cały dzień. Co dziwne ten materiał przyswoiłem sobie o wiele szybciej, niż "Hell Destroyer".

Nowe dziecko Cage to płyta niebanalna, niesamowicie oryginalna i pełna życia. Nie brakuje tutaj wyśmienitej muzyki na najwyższym poziomie. Szczerze mówiąc nie sposób w pełni opisać tego słowami. Płyta genialna? To określenie zawsze kojarzy mi się z lekką przesadą. Bardziej pasuje mi jedno słówko, które pojawiło się przy recenzji "Hell Destroyer". Po prostu... Arcydzieło!

Piotr "gumbyy" Legieć / [ 21.06.2009 ]







Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




Krzysiek [MetalSide] [ metalside(at)go2.pl ] 22-06-2009 | 17:35

Jak na moje ucho, materiał lepszy od "Hell Destroyer" ale do pozycji kolan daleko :)


Odin [ king_odin_sfd@o2.pl ] 22-06-2009 | 19:34

fatalne, jedne wyjce, piski.


Sanctified [ a@aa.aa ] 22-06-2009 | 21:05

>>> fatalne, jedne wyjce, piski.

To się heavy metal nazywa.

If it's not inside your bloode, thou wilt never understande.






Cage
Science Of Annihilation

Music Buy Mail - 2009 r.




10/10




© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!