01. Enemies Of Reality
02. Ambivalent
03. Never Purify
04. Tomorrow Turned Into Yesterday
05. I, Voyager
06. Create The Infinite
07. Who Decides
08. Noumenon
09. Seed Awakening



Długo nie mogłem się zebrać, żeby napisać kilka słów o nowym dziecku Nevermore. Mam do tej kapeli dziwny stosunek. Nigdy nie byłem ich fanem chociaż wszystkie krążki przypadły mi do gustu. Po prostu lubię ten band ale na pewno nie jestem jakimś fanatykiem niecierpliwie oczekującym kolejnej płyty. Podszedłem więc do "Enemies Of Reality" na zwykłym luzie.

Po dwóch bardzo dobrych albumach jakimi bez wątpienia były "Dreaming Neon Black" i "Dead Heart In A Dead World" przyszedł czas na piąty krążek w historii kapeli. Krążek, który miał ukazać się już dużo wcześniej, tak się jednak nie stało i dopiero teraz możemy cieszyć się nowym dziełem Amerykanów. Zatem wrzucamy "Enemies Of Reality" do sprzętu grającego, ukazuje się nam długość płyty, niecałe 41 minut! Pierwsze co przychodzi do głowy to "czemu tak krótko?". Nie czas jednak na narzekania. Siadamy wygodnie i odpalamy płytkę.

Pierwsze co rzuca się w uszy to wokal Warrel'a Dane'a. Trzeba dodać, cholernie dobry wokal. Mocny i agresywny wręcz złowieszczy ale melodyjny i tajemniczy kiedy atmosfera kawałka tego wymaga. To na pewno jest mocną stroną tej płyty. Zresztą nie ma się co rozwodzić na temat tego wokalisty, kto głos Warrel'a zna ten wie o czym mówię. Co mamy dalej? Brzmienie, które nie jest wypolerowane i dopieszczone tak jak w przypadku poprzednich płyt. Nevermore serwuje nam nowoczesny (ale bez przesady), bardzo ciężki i brudny sound. Trzeba się do niego przyzwyczaić, jeżeli już to zrobimy dochodzimy do wniosku, że robota jaką wykonał Kelly Gray całkiem nieźle pasuje do całości materiału. Chociaż nie zmienia to faktu, że można to było zrobić lepiej. Swoją drogą na brzmienie miała wpływ jedna sprawa. Mianowicie gitary! Jeff Loomis wykonał solidną robotę, muzyk ten wydobywa ze swojego wiosła masę mocnych, ciężkich i szybkich riffów. Tworzy dzięki temu ścianę dźwięku, ocierającą się miejscami o kapele... death metalowe. Nie chcę przez to powiedzieć, że Nevermore nagrało death metalowy krążek. Co to, to nie! To na pewno bardzo mocny i momentami wręcz brutalny album ale nadal wszystko jest tutaj charakterystyczne dla kapeli z Seattle. Fani nie muszą się martwić.

"Enemies Of Reality" to na pewno dobry album. Jestem pewien, że te 41 minut muzyki zawartych w 9 kawałkach zrobi na Was dobre wrażenie. Jak napisałem, lubię wszystkie krążki Nevermore i opisywany tutaj również znajdzie się w tym gronie. Rewelacyjny wokal Dane'a i świetne gitary Loomis'a to rzeczy, które przyciągają do "Wrogów rzeczywistości" najbardziej. Długo zastanawiałem się jak ocenić nowe dziecko Amerykanów. Obcinam trochę za brzmienie, które jak wspomniałem można było zrobić trochę lepiej. Ogólnie jest dobrze i taka jest ocena.

Krzysiek / [ 01.11.2003 ]







Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




wpozz [ 666 ] 01-09-2010 | 13:33

To nie jest okladka Enemies Of Reality. Jeśli chodzi o płytę to polecam wersję zremiksowaną (w czarnej okładce). Miazga






Nevermore
Enemies Of Reality

Century Media - 2003r.




8/10




© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!