Mówi się, że płyty, które wymagają czasu i zaangażowania weń słuchacza są najpiękniejsze, na długo zostają w głowie i nie pozwalają przez lata się od siebie uwolnić. Te, które docierają do nas szybko, równie prędko wypadają z głowy i po krótkim czasie odchodzą na dalszy plan. Coś w tym jest, choć jak zawsze, są wyjątki. Po kilku przesłuchaniach nowego dziecka Kamelot myślałem, że "The Black Halo" będzie właśnie tym wyjątkiem. Będzie płytą, która mimo czasu nie zrobi na mnie dużego wrażenia, nie mówiąc już o totalnym zniewoleniu i uzależnieniu. Wreszcie po którymś z rzędu przesłuchaniu zrozumiałem... jak bardzo się myliłem.
"The Black Halo" jest najprościej mówiąc naturalnym rozwinięciem tego, co usłyszeliśmy 2 lata temu na "Epica". Od razu muszę przyznać, że poprzedni album kapeli nie zrobił na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. "The Black Halo" zaś po kilku przesłuchaniach pochłonęło mnie bez reszty, sprawiło, że stałem się niewolnikiem tej płyty. Niby ten sam zespół, niby Ci sami ludzie, poniekąd ta sama muzyka, ale jakże różna, jakże lepsza. No właśnie, w czym tkwi ta "lepszość"? Co sprawiło, że nowy Kamelot jest tak znakomitą porcją muzyki?
"The Black Halo" to płyta przede wszystkim mocniejsza. Bardziej gitarowa. Dobre, tnące wiosła słychać praktycznie w każdym numerze. Muzyka zespołu stała się chyba jeszcze mroczniejsza, bardziej progresywna. Oczywiście jednocześnie zachowując swoją tożsamość. To mi się w tej płycie podoba najbardziej. Mieszanka (inteligenta mieszanka trzeba zaznaczyć) różnych dźwięków (bo mamy tutaj jeszcze chóry, świetnie zaaranżowane klawisze itp.), które wszystkie razem tworzą unikalny twór. Na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie tego porównać do żadnego innego zespołu, no chyba, że do... Kamelot. Naprawdę wielka rzecz.
Kolejną ważna sprawą jest zróżnicowanie tej muzyki. Dodatkowo na "The Black Halo" znajdziecie chyba wszystko, co powinien posiadać świetny materiał: atmosferę, klimat, brzmienie, wreszcie inteligentnie napisane, zaaranżowane i zarejestrowane numery. Nie ma tutaj elementu, do którego byłbym w stanie się przyczepić. Mocny, walcowaty "March Of Mephisto", szybki killer "When The Lights Are Down", melodyjny "The Haunting (Somewhere In Time)" czy piękna, nastrojowa ballada "Abandoned". Mógłbym tak wymieniać i wymieniać. Naprawdę całej płyty słucha się z zaciekawieniem od początku do końca. Na nudę nie ma czasu. Oczywiście, jeżeli tej muzyce najpierw da się trochę czasu. Da szansę, by rozwinęła skrzydła i ukazała się w pełnej krasie. Nie powiem Wam ile godzin minie zanim "The Black Halo" Wami zawładnie, bo to już zależy od indywidualnych upodobań. Pewne jest jednak to, że jeżeli już łykniecie bakcyla, będzie słuchać tej płyty na okrągło. To uzależnia!
Warto jeszcze napisać o gościach, bo Ci nadali tej muzyce ważny szlif. Dodali do "The Black Halo" pierwiastek oryginalności. Shagrath (Dimmu Borgir) w kilku miejscach świetnie "podbił" atmosferę i siłę tego materiału. Simone Simons (Epica) swoim głosem nadała głębi numerom, a w takim "The Haunting (Somewhere In Time)" stworzyła idealny duet z Khanem. Jeżeli już jesteśmy przy partiach Roya, to nie wiem gdzie adwersarze tej płyty doszukali się słabych wokali tego gościa. Jak dla mnie Khan nadal pozostaje w ścisłej czołówce metalowych śpiewaków i nie zanosi się, by w najbliższym czasie z niej wypadł. Wracając do gości, mamy jeszcze Jensa Johanssona (Stratovarius), o którym więcej pisać chyba nie trzeba prawda?
"The Black Halo" jawi się jako album po prostu świetny. Album, który z przeciętniaka zrobił się bardzo wielki. Album, który rósł z każdym kolejnym przesłuchaniem. Pozostaje zatem na koniec proste pytanie: czy nowy krążek to najlepsza płyta Kamelot? Prawdę mówiąc... nie wiem. Nie wiem, czy to album lepszy od "The Fourth Legacy", nie wiem czy lepszy od "Karma". Jednego dnia twierdzę, że tak, innego, że nie. Fakt jest taki, że tamte słuchałem setki razy na przestrzeni kilku już lat, a "The Black Halo" dość często, ale tylko w przeciągu niespełna miesiąca. Jednego jestem jednak pewien. To świetny materiał i chyba wszyscy powinni mieć to u siebie na półce!
Krzysiek / [ 25.04.2005 ]
! Kup Płytę !
www.mystic.pl
|