01. Init 02. Forked Reality 03. As Alive as You Need Me to Be 04. Echoes 05. This Changes Everything 06. In the Image of 07. I Know You Can Feel It 08. Permanence 09. Infiltrator 10. 100% Expendable 11. Still Remains 12. Who Wants to Live Forever? 13. Building Better Worlds 14. Target Identified 15. Daemonize 16. Empathetic Response 17. What Have You Done? 18. A Question of Trust 19. Ghost in the Machine 20. No Going Back 21. Nemesis 22. New Directive 23. Out in the World 24. Shadow over Me
12 lat czekamy na nowy, "normalny" album Nine Inch Nails. W końcu ostatnie "Ghosts" były całkowicie ambientowe, a nazywany pełnym krążkiem "Bad Witch" to mimo wszystko "zaledwie" dłuższa EP-ka. Musimy się cofnąć aż do roku 2013, by zobaczyć jak powinna wyglądać normalna płyta Trenta i spółki. Licznik dalej leci, ponieważ najnowsze wydawnictwo sygnowane nazwą Nine Inch Nails to ponownie coś innego. Po owocnej karierze w świecie filmu duet Reznor/Ross zanurzył się w świat zer i jedynek tworząc ścieżkę dźwiękową do "Tron: Ares". Pierwszy soundtrack legendy industrialu od czasu kultowego "Quake'a" i pierwszy filmowy. Czy jednak użycie loga NIN jest tutaj uzasadnione?
"Tron: Ares" wydany został zarówno na CD, jak i LP. W tej pierwszej wersji wygląda... ohydnie. Cienkie, tekturowe pudełko, wysuwana płytka, a w środku dosłownie pojedyncza karteczka z najważniejszymi informacjami. W pełnej cenie. Nie ma żadnej książeczki z tekstami utworów, grafikami, czy zdjęciami z samego filmu. A przecież to była idealna okazja do dodatkowej promocji nowego dzieła Joachima Rønninga - w końcu soundtrack ukazał się przed jego premierą. Uważam, że spokojnie można było wymyślić coś innego, ciekawego, przykuwającego wzrok. Zwłaszcza, że żyjemy w czasach w których sprzedaż fizycznych egzemplarzy spada, a artyści narzekają na skubiące ich serwisy streamingowe. Takie "budżetowe", a jednak kosztujące niemałe pieniądze wydania nie dość, że nie pomagają to wręcz przyczyniają się tylko do śmierci tradycyjnej formy sprzedaży. Jeszcze zrozumiałbym gdybym miał do czynienia z jakimś undergroundowym zespołem (choć te potrafią w tym temacie zaskoczyć!). No ale NIN to legenda dowodzona przez człowieka, który za same soundtracki na swojej półce posiada dwa Oskary, trzy Złote Globy, a do tego jeszcze Grammy i Emmy. Wstyd.
Na szczęście pod względem muzycznym narzekać już nie można. O ile oczywiście pogodzimy się z faktem, że to nie jest album Nine Inch Nails. Mamy tutaj takie pojedyncze, pełnoprawne kawałki jak np. "As Alive as You Need Me to Be", "Shadow over Me", "I Know You Can Feel It" czy zaśpiewany w duecie z Jodeline melancholijny "Who Wants to Live Forever?". I choć pojawiają się charakterystyczne zabawy z hałasem (końcówka tego trzeciego wspomnianego utworu przywodzi na myśl krążek "Hesitation Marks"), czy "glitchami", to nie oszukujmy się: to nie jest ten brudny, zimny industrial co kiedyś. Kawałki są bardziej stonowane, prowadzone przez syntezatory, proste pod względem rytmu, a przez to i wręcz... taneczne. Nine Inch Nails stworzył ścieżkę dźwiękową do filmu będącego wizją kogoś innego - Reznor i Ross musieli dostosować dźwięk do obrazu. A że seria "Tron" to sci-fi o nieco archaicznej, neonowej stylistyce, to i muzyka musiała to odzwierciedlać. Jest ona bardzo w stylu lat osiemdziesiątych, ale też i z uwagi na to, że do świata rzeczywistego przebija się ten komputerowy, to również i nieco bardziej nowoczesna niż propozycja Daft Punk z "Tron: Dziedzictwo".
Głównym daniem soundtracku do "Tron: Ares" są w pełni instrumentalne, klimatyczne, synthowe kawałki. Zbudowane są one wokół motywu przewodniego, który przez następną godzinę będzie poddawany przeróżnym obróbkom (a i stanowić też będzie podstawę niektórych "pełnych" utworów). I nie ukrywam: bardzo wyraźnie przypomina mi on refren "Love Is Not Enough" z albumu "With Teeth". Oczywiście w jednym czy drugim numerze będzie to mniej lub bardziej słyszalne, no ale jednak przy tym pierwszym odsłuchu złapałem się na tym, że w pewnym momencie pomyślałem sobie, iż całkiem fajny remiks wysmażyli. Czy to zarzut? W sumie sam nie wiem - w końcu motyw odmieniany jest przez tyle przypadków, że ciężko oskarżyć muzyków o jakieś pójście na skróty. Ostatecznie każdy znajdzie tutaj jakiś utwór dla siebie, ale mimo wszystko płytki tej powinno się słuchać od początku do końca. Tym bardziej, że kompozycje ułożone są chronologicznie, tj. opowiadają przy pomocy dźwięków pewną historię z której można nawet wyłapać mniejsze lub większe spoilery.
"Tron: Ares" może i nie jest nowym albumem Nine Inch Nails ale jest wydawnictwem, którego całkiem przyjemnie się słucha. Trzeba tylko wziąć poprawkę na to, że to nie jest typowe dzieło tej grupy. To nie jest tylko i wyłącznie wizja Reznora - to muzyka stworzona w konkretnym celu: do filmu i to o dość specyficznym klimacie. Ma ona towarzyszyć bohaterom, podkreślać pewne wydarzenia, wzmacniać wydźwięk emocjonalny poszczególnych scen. Czy spełnia tę swoją podstawową rolę? O tym będzie można się przekonać już 10 października, kiedy to "Tron: Ares" trafi do polskich kin. Na razie można rezerwować bilety, chłonąc ten retro-klimat przy dźwiękach oficjalnego soundtracku.