1. Fool's Despair
2. Dark Hour
3. Illusions
4. Graverwalker
5. Visions of The Past
6. Unholy Charms
7. Eyes Wide Open
8. Ashes to Dust
9. Acrimony



Zespół Tiberius poznałem wieki temu, bo jakoś w 2012 roku na pewnych urodzinach pewnego bydgoskiego zespołu, którego nazwa kojarzy się z piłą. Stare dzieje, no ale tak było. Później była pierwsza płyta, następnie druga i wszelki ruch w obozie tej formacji zamarł. Aż tu nagle ni z gruchy, ni z Pietruchy Paweł napisał do mnie, "że jest w sumie taka głupia sprawa, bo no wiesz... nagraliśmy płytę". Pewnie trochę to podkoloryzowałem, ale zasadniczo spora niespodzianka z tym nowym materiałem, bo poprzedni "Picture of Your Life" miał premierę w 2017 roku. No dobra, a co tym razem wypichcił nam ten Tiberius?

Przyznam, iż bardzo smakowite danie. "Acrimony" to 9 numerów i ciutkę ponad 40 minut muzycznej wyprawy do drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych. Kierunek Szwecja i szufladka "skandynawski melodyjny death metal". Tej "śmierci" to akurat za wiele nie ma, bo dominują tutaj średnie tempa i miodne melodie. Oczywiście są momenty gdy zespół dociska gaz do dechy i ciśnie ciut mocniej, z rozpędzoną perką. Potrafią też wrzucić jakiś bardziej "matematyczny" moment, czy znienacka zmienić temat przewodni. Aaa... żeby była jasność: te cztery ostatnie zdania to dotyczą każdego kolejnego numeru. No właśnie - nie myślcie sobie, że tu jest łato i przyjemnie na zasadzie jeden numer w szybkim tempie, drugi wolniejszy itp. Nie, nie nie. Tiberius mocno miesza w strukturze każdego z numerów i serwuje takie "pomieszanie z poplątaniem". A jak im to wychodzi?

Wiadomo, że przy takich kompozycyjnych wygibasach łatwo się zatracić i pogubić. Ale nie z tym zespołem takie numery. Tutaj wszystko jest spasowane niczym zapadki w zamku i nie ma przegięcia w jakąkolwiek stronę. Zresztą na poprzednich płytach było podobnie bogato. Muzycznie będzie to spora uczta dla fanów Dark Tranquillity, czy In Flames z czasu, gdy jeszcze nie skręciły za bardzo w elektronikę. A z obecnych czasów to mocno pachnie mi The Halo Effect, no ale to przecież ta sama szufladka. Poszczególne numery są nieźle pokombinowane i potrafią zaskoczyć swoim bogactwem. Niespodziewane przejścia, zmiany tempa, nagłe wjazdy podwójnej stopy, czy blastów - to chleb powszedni na "Acrimony". Instrumentalnie nie ma się do czego doczepić, gitary świetnie chodzą, solówki miodne ("Ashes to Dust" gościnnie Dominik Prykiel z Hate), bas elegancko furkocze i ma momenty wyjścia na pierwszy plan. Gary trzymają to wszystko w ryzach i odpowiednio napędzają całą maszynkę. Wokalnie też elegancko - dosyć nieprzyjemne growle, odrobina spokojniejszego śpiewu. Wszystko na swoim miejscu i wykonane tak jak należy.

Jak możecie przeczytać powyżej - Tiberius przygotował bardzo dobry materiał. Fajnie jest widzieć jak ten zespół urósł z płyty na płytę i jak ładnie się rozwinął. A przy tym wszystkim zachowuje swój styl pisania i komponowania numerów. Jeśli lubicie nieco pogmatwane granie mocno osadzone w skandynawskim sosie z pod znaku melo, to ten materiał jest skrojony pod Was. Polecam i życzę przyjemnych odsłuchów, tak jak to wygląda w moim przypadku.

Dark Hour:



Piotr "gumbyy" Legieć / [ 20.09.2025 ]







Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =








Tiberius
Acrimony

Tiberius - 2025 r.




8,5/10




© https://METALSIDE.pl 2000 - 2025 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!