1. Transition
2. Astronomer
3. Diabolus ex Machina
4. AI Loves You
5. Universal Architect
6. Laplace's Demon
7. Facsimile
8. Evolution DI.LEM.MA
9. Homeostasis



Po pięciu latach statek kosmiczny Planet Hell wyruszył na swoją trzecią misję. Inspiracją do tej misji był traktat filozoficzny "Summa Technologiae" Stanisława Lema. Załoga Planet Hell ma już ponad dziesięcioletnie doświadczenie w przestrzeni kosmicznej. I każdy z załogantów lata lub latał na innych pojazdach kosmicznych, jak Dysphoria, Demonfeuer, Embrional, The No-Mads czy Witchfuck.

Muzyka Planet Hell to trudna materia do zgłębienia gdyż nie dość, że naładowana jest potężnym i bardzo technicznym deathmetalowym ładunkiem to wzbogaconym o wysokooktanowe progresywne paliwo. Z jazzującymi partiami basu (które nagrał sesyjnie basista jazzowy Jędrzej Łaciak z Interplay Jazz Duo, grający kiedyś w The No-Mads). Oraz ze zmiennymi, "karkołomnymi" perkusyjnymi rytmami (od wolniejszych przebiegów po garach po szybkie i rozbudowane przejścia czy rytmy). Na czele z demonicznym i drapieżnym, growlujacym wrzaskiem głównego nawigatora - Astrogatora.

A efektem jest kosmiczny death metal o skomplikowanej strukturze aranżacyjnej, często nacechowany nieziemską, kakofoniczną melodyką i mrocznym oraz zimnym charakterem. Jednak Planet Hell to nie tylko death metalowe kompozycje, gdyż zespół wplata wiele różnorodności. Począwszy od progresywno thrash metalowych riffów w stylu Voivod, czy cięższych i jeszcze bardziej skomplikowanych aranżacyjnie tematów bliskich dokonaniom Atheist. Poprzez progresywno black metalowe momenty lub klimatyczne, bardzo przestrzenne gitarowe solówki kojarzące się z Death, a skończywszy na typowo jazzujących zagrywkach (bez zfuzowanych gitar), a nawet syntezatorowych dźwiękach i samplach w stylu kosmicznego dark ambient. Utwory w większości przytłaczają swoją ciężkością, miażdżą i rozrywają na strzępy. Chociaż niewinny (aczkolwiek mroczny) wstęp do albumu nie zapowiadał aż takiej zagłady. Stopniowo budował napięcie. A potem to już silniki odpaliły! Planet Hell zastosowało ciekawy patent. Agresywne i ekstremalnie muzyczne momenty zostały przeplatane krótkimi melodycznymi warstwami lub klimatycznymi motywami o całkiem przeciwstawnej ciężkości. A każdy utwór przyniósł ze sobą różnorodność aranżacyjną, nierzadko zaskakującą i nieprzewidywalną.

Niestety na płycie CD nie było coveru "Kombinat" Republiki, o którym wspomina Metal Archives na profilu zespołu. A szkoda, bo byłem bardzo ciekaw ich wykonania.

Facsimile:



Paweł "Pavel" Grabowski / [ 27.02.2025 ]




 -  Mission One

 -  Mission Two





Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =








Planet Hell
Mission Three

Mad Lion Records - 2024 r.




9/10



 -  Mission One

 -  Mission Two



© https://METALSIDE.pl 2000 - 2025 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!