01. Death By Hanging
02. Goblin's Blade
03. Open The Grave
04. Pray For Death
05. Set Me Free [Sweet cover]
06. Breaking The Silence
07. Worlds End
08. Save The Skull



Heathen - tą nazwę zna każdy maniak thrash metalu. Załoga to zacna, choć prześladowana przez pech. Założona w 1984 roku przez urodzonego w Rosji gitarzystę Lee Altusa oraz perkusistę Carla Sacco, nigdy nie zdobyła sobie uznania, na jakie moim zdaniem sobie zasłużyła, zawsze pozostając w cieniu innych, wcale nie lepszych kapel. Bolączką Heathen były liczne rotacje wewnątrz składu. Zespół cierpiał w szczególności na permanentny brak basisty. Wystarczy powiedzieć, że przez formację w ciągu w sumie niewielu lat istnienia przewinęło się... 21 muzyków! Między innymi dlatego wydano do tej pory tylko dwa dłogograje. W 1992 roku kapela została rozwiązana, by reaktywować się po 9 latach. Od czasu reunionu na rynek wypuszczono jedynie EP'kę.

Przenieśmy się w druga połowę lat osiemdziesiątych, konkretnie do 1987 roku, kiedy chłopaki wydawali swój pierwszy duży album - "Breaking The Silence". Krążek wywołał niemałe poruszenie w światku Bay Area. Krytyka wręcz rozpływała się nad tym wydawnictwem... Nie był to thrash metal w czystej postaci. Panowie garściami czerpali z klasycznego NWOBHM. Obok kąśliwych riffów mamy tu typowy heavy metalowy wokal, mamy kupę melodii... Uwielbiam ten krążek bezgranicznie. Za co? Przede wszystkim za kapitalną chwytliwość. Naprawdę mało jest płyt, które połykam za pierwszym razem a "Breaking The Silence" z miejsca po prostu wgniótł mnie w fotel. Gitarowo to GENIALNA płyta. Już nie chodzi o wbijające się w czaszkę riffy. Posłuchajcie solówek. To prawdziwe perełki. Altus i Doug Piercy spisali się na medal. Muszę wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy - o klimacie. W tej muzyce jest coś tajemniczego, coś, co przyciąga słuchacza, wywołuje ciary na plecach...

Lee i spółka zaserwowali nam osiem power\thrash metalowych pocisków. Wśród nich znalazł się cover grupy Sweet - "Set Me Free". Nie mam pojęcia, które kawałki wyróżnić, bo po prostu wszystkie rozkładają na łopaty. Rozpoczynamy od "Death By Hanging" a konkretnie od gitarowych popisówek, które przekształcają się w skoczną porywająca łupankę. Kapitalny numer, aż chce się machać głowa. Trójka, czyli "Open The Grave" zaczyna się i kończy przecudną melodyjna solówka. Warto zwrócić uwagę na piekielnie dobre refreny... Utwór tytułowy to także masa znakomitych melodii. Nie brak tu również thrash metalowego ognia. Lee i Doug przechodzą samych siebie. Sola z tego właśnie utworu uważam za najlepsze na całym albumie. Mało wrażeń? Posłuchajcie "Worlds End". Tutaj znalazło się miejsce na bardzo spokojny, usypiający wstęp, smaczki w postaci akustycznych gitar. Dalej jest jednak po staremu czyli szybko i bez litości. Ja nie mam pytań. Album kończy "Save The Skull", gdzie ponownie największe wrażenie robią na mnie refreny, które aż chce się śpiewać razem z Dave'em.

"Breaking The Silence" to znakomita płyta. Chłopaki wysmażyli nam album ponadczasowy, który można słuchać kilka razy pod rząd bez odrobiny nudy. Dla mnie każdy odsłuch tego krążka jest prawdziwą przyjemnością i bardzo często do niego wracam.

Venom / [ 11.03.2009 ]







Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =




krzysiek [ hj@EEM.PKIOJ ] 12-03-2009 | 09:43

KIEDYŚ MÓWIONO NA TAKIE GRANIE SPEED METAL


Dorg [ michcioz@wp.pl ] 12-03-2009 | 19:09

Zgadzam się z oceną, ten album to po prostu arcydzieło!


Venom [ bleble ] 15-03-2009 | 13:34

Musze przyznac, ze teledysku nie widziałem wcześniej. Świetna koncówka a to spawanie gitary - lol :p


mysz83 [ o.O ] 04-06-2011 | 22:20

Genialny album od poczatku do konca :D






Heathen
Breaking The Silence

Music For Nations - 1987 r.




Klasyka




© https://METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!