01. The Prophet
02. Livin' In A Maze
03. This World
04. Just Soldiers (Stay Down)
05. Neverending Rest
06. Terzinato
07. Slave To The Night
08. Synthetic Paradise
09. Hand In Hand
10. When I Will Fly Far



Labyrinth to bardzo ładny przykład jak można szybko zaprzepaścić sukces. Po "Return To Heaven Denied" wydawało się, że kapela zrobi sporą karierę na metalowej scenie. Nie wiem o czym myśleli muzycy angażując się w inne projekty, chyba o tym, iż następca świetnej płyty nagra się sam. Tak oto po wydaniu "Sons Of Thunder" słuch o Labyrinth zaginął. Czemu? Odpowiedź jest prosta, Włosi nagrali o wiele słabszy materiał i tyle. Teraz próbują odbudować to co osiągnęli wcześniej.

Labyrinth przeszedł drobne roszady aż w końcu wykształcił się skład: Roberto Tyranti (wokal) , Mattia Stancioiu (perkusja), Andrea Cantarelli (gitara), Cristiano Bertocchi (bas) i Andrea De Paoli (klawisze), który mógł w spokoju pracować nad albumem, który miał pokazać czy zespół stać jeszcze na coś wielkiego. Nowa wytwórnia Century Media wszem i wobec reklamowała krążek Włochów jako powrót do starego stylu. Sami muzycy również o tym wspominali. Co wyszło z tych zapowiedzi? Jak zwykle bywa, część z nich jest prawdziwa, część można sobie darować. Dlatego podszedłem do "Labyrinth" bez wielkich oczekiwań.

Wszyscy, którzy wychodzą z założenia "nic lepszego od "Return To Heaven Denied" nagrać nie mogą" mają... rację. Niby "Labyrinth" to rozwinięcie drugiego albumu Włochów ale przy świetnym "Return To Heaven Denied" nowy krążek wypada trochę blado. Jakoś tamta płyta uderzyła we mnie po pierwszym przesłuchaniu, z tą trochę się męczyłem, nie mówię, że to źle ale kompozycje, które wypełniły "Labyrinth" miejscami trochę... przynudzają, może to za duże słowo ale takie mam wrażenie. Niby Włosi postarali się o mnóstwo dobrych melodii, solówek, ciekawych wokali, klawiszowych wstawek, do tego album jest bardziej progresywny i na pewno cięższy, ale jakby czegoś mi tu brakuje. Właśnie, jak wspomniałem "Return..." wchodził od razu, był to krążek bardziej przebojowy, przez co łatwiejszy w odbiorze, tutaj jest trochę inaczej, dla niektórych będzie to zaleta, dla innych wada. Obiektywnie jednak patrząc, nowe numery Labyrinth nie są złe, na pewno brakuje im wiele do świetnych songów z "Return To Heaven Denied" ale swój urok na mają. Każdy zwróci uwagę na piekielnie ciężkie gitary w "Just Soldier (Stay Down)" czy ciekawie budowaną atmosferę w zamykającym płytę "When I Will Fly Far". Niby wszystko w porządku, chociaż jest jedno co mnie w tej muzyce wkurza... co? Pewnie wielu, którzy czytali moje wcześniejsze recenzje wie, że nie znoszę "elektrowstrząsów z dyskoteki" w muzyce metalowej, a tego mamy tutaj czasami za wiele jak na mój gust. Wstęp do "Synthetic Paradise" to już przegięcie pały. Ja wiem, że zespoły chcą się rozwijać, ale po co kaleczyć muzykę takimi rzeczami??? Tego nigdy nie zrozumiem.

Podsumowując. Nowy krążek Labyrinth miał pokazać czy z Włochów zupełnie uszło powietrze czy coś tam jeszcze potrafią. Jakby nie patrzeć "Labyrinth" nie jest złym krążkiem, na pewno fani melodyjnego power metalu znajdą tutaj coś dla siebie. Może płyta nie porywa ale ma swoje dobre strony. Jak wspominałem techniawek i pojawiającego się uczucia monotonii do plusów zaliczyć nie można więc niech będzie siódemka.

Krzysiek / [ 24.09.2004 ]







Nick:  



E-mail:  



Treść komentarza:  



Suma 2 i 3 =








Labyrinth
Labyrinth

Century Media - 2003r.




7/10




© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!