Przyszła pora na trzeci album północno-francuskich górników z Galibot, na czele których stoi sztygarka Diffamie (a właściwie Agatha Boulanger). Oczywiście czy muzycy są górnikami? Tego nie wiem. Ale wiem, że wraz z albumem "Catabase" zespół kontynuuje eksplorację mrocznej i piekielnej tożsamości północnej Francji, nadal poruszając się po tematach związanych z tamtejszym górnictwem (w sensie historycznym). Jednak poza podziemiami zespół ukazuje mroczną historię, legendy ludowe oraz krajobrazy tamtejszego regionu połączone z ludzkim cierpieniem. Wiele liryk ma wymiar symboliczny. Przykładowo - zejście do kopalni porównuje się do zejścia do piekieł.
Muzycznie, Galibot również konsekwentnie kroczy ścieżką francuskojęzycznego black metalu. Drapieżnego i mrocznego, ze zróżnicowanym tempem, z typową stylową melodyką gitar i ze zróżnicowanymi wokalami. W kompozycjach dominuje demoniczny wielobarwny wrzask Agathy, która miejscami czysto śpiewa i recytuje. Ten czysty głos natchniony jest silnymi emocjami - złości ale i smutku. Dodatkowo, tę ekspresję wokalną uzupełniają krzyczące wokalizy gitarzysty Thomasa Deffrasnesa. A ich polifoniczne połączenie chwilami tworzy iście diabelski efekt.
Muzyka brzmi bardzo agresywnie i potężnie. Tym bardziej gdy pojawiają się gitarowe patenty rodem z death metalu. Całość oscyluje pomiędzy dwoma biegunami - wściekłą szybkością i potężnymi zwolnieniami. Również dwubiegunowe są emocje. Mimo, iż dominuje agresja i wściekłość to miejscami kompozycje wkraczają w melancholijną przestrzeń. A to dzięki gitarowym i wokalnym ekspresjom. Uważam, że wraz z albumem "Catabase" muzycy osiągnęli głębszy poziom swojej eksploracji.