Forger Emaciated - "U nas bas nie jest tylko tłem"


Zespół Forger Emaciated płytę zatytułowaną "Hypercrisis" debiutuje na naszym muzycznym rynku. Chłopaki dosyć mocno stąpają po ziemi i mają bardzo zdrowe podejście do tworzonej muzyki. Zapewne do tej pory mało wiedzieliście o tym zespole, ale teraz to się może zmienić. Wystarczy przeczytać co "KwaHu"miał dopowiedzenia. Zapraszam!





Witaj! Jak to nasza tradycja nakazuje, przy pierwszym wywiadzie na naszym serwisie zawsze pytamy o to samo. No to ładnie przedstaw zespół i w skrócie opowiedz jak powstaliście i skąd się wzięliście.

Michał Kwaśniak "KwaHu": Witamy serdecznie! Nazywamy się Forger Emaciated i wszyscy pochodzimy z Mazur, a konkretnie z niewielkiej miejscowości Susz. Razem z gitarzystą Czarkiem Sacharczuk "Saharem" próbowałem od dłuższego czasu zebrać jakiś sensowny skład, jednak czegoś ciągle brakowało. Nie ma co się dziwić, jeśli przez lata inspirowało się Metallicą (śmiech). Po pewnym czasie udało nam się znaleźć wokalistę Pawła Włodarskiego "Suchego" oraz basistę Kubę Miąskowskiego "Qbę", którzy grali w tamtym czasie w innym, bardziej grunge'owym składzie.

Pozostał już tylko wolny etat dla perkusisty, na który było coraz mniej chętnych. Widocznie wymyślałem za trudne riffy (śmiech). Nie pozostało nam więc nic innego, jak przeklasyfikować Pawła z frontmana na bębniarza, co okazało się strzałem w dziesiątkę.
W czasie szukania wokalisty ze współpracy zrezygnował współzałożyciel F.E. "Sahar", co postawiło nas w niezbyt wesołej sytuacji. Nie zwalniając jednak tempa brnęliśmy w to dalej przypadkiem natrafiając na Adama Zmysłowskiego "Zmynka", który pcha teraz z nami te wozy kolorowe :)

Muszę przyznać, że jesteście dosyć "tajemniczym" zespołem. W internecie niewiele jest informacji o Was. Coś z tym (mam nadzieję) zrobicie? (śmiech)

Tak to prawda, mało informacji o nas można znaleźć w sieci. Jakoś nie było kiedy zająć się takimi "pierdołami" (śmiech). Coś jednak istnieje i jeśli już się ukazuje, to jest to bardzo treściwe:) Powiedzmy, że stawiamy na jakość. Nie no, tak serio to jasne, że coś z tym zrobimy, ale co i kiedy to podyktuje nam życie (przynajmniej mamy takie wrażenie).

Działajcie, działajcie, bo to pomaga. Przechodzimy szybciutko do tematu najważniejszego - debiutanckiej płyty zatytułowanej "Hypercrisis". Zapytam wprost: dlaczego ją nagraliście? (śmiech)

Zarejestrowanie albumu to podsumowanie pewnego etapu w "życiu" kapeli. Włożyliśmy w ten album masę pracy i może dlatego wiele osób odbiera go jako bardzo emocjonalny, związany z nami samymi krążek. Na koncerty też nie pojedziemy na słowo harcerza, ciężko polubić coś czego nie ma :)

Przyznaję, że jestem pod sporym wrażeniem materiału zawartego na tym albumie. Jak wyglądają reakcje na "Hypercrisis"? Z niepokojem oczekujecie kolejnych recenzji, czy jesteście przekonani, że ta muza musi się obronić?

Pod sporym wrażeniem negatywnym czy pozytywnym? (śmiech) Generalnie to jest tak, że czekamy jeszcze na niektóre recki mające niedługo się pojawić. Jasne, jak najbardziej cieszymy się z każdego pozytywnego słowa jak i nie lekceważymy konstruktywnej krytyki. Tworzymy jednak to, co lubimy i nie zamierzamy ślepo podążać za wszystkimi radami czy sugestiami. Nie mniej jednak nie odrzucamy ich. Choć recenzje są przychylne zależy nam przede wszystkim, żeby przekładało się to na koncerty, które są przecież sercem zespołów naszego pokroju.

Oczywiście, że pozytywnym (śmiech). Gdzie nagrywaliście płytę i jak przebiegała sama sesja? Były jakieś problemy i kłopoty, czy wszystko poszło z płatka i udało się zrealizować to co sobie założyliście przed nagraniem?

Nagranie jest wynikiem wielu sporów i wielogodzinnych debat dotyczących nie tego co ale jak powinniśmy nagrać. Klasyczna lampa, czy silnik komputerowy :). Gdy już padło konkretne rozwiązanie zabarykadowaliśmy się u Suchego, który zarejestrował cały materiał. Kilka ruchów na mixerze przyjaznych nam ludzi i voila, przepis na "Hypercrisis" gotowy.

Jakie to proste (śmiech). Sporo kombinujecie w swoim graniu i stąd pojawiła się etykietka "progresywny". Konserwatyści mogą kręcić nosem, no bo jaki to progres jak utwory trwają przeważnie ok. 4 minut, a cała płyta niespełna 33 minuty...

Wyjątkowo zgodnie uważamy, że progresywność to kombinowanie, multi temporalność, niespodziewane zmiany metrum... a długość i ciągłość utworów nie ma nic do progresywności. Masą zabili nie jedni, więc pokaż sedno utworu i muzyczne didaskalia w 3 minuty, nie znudź, a jednocześnie wyczerp temat. Powiedz wszystko, ale jednak daj miejsce na interpretacje... Właśnie takimi kategoriami myślimy, co na pewno będzie widać jeszcze nie raz.

W recenzji to podsumowałem tak: "Czy progresywnie, to musi oznaczać nieskończone wywijasy na wszystkich progach gitary? Przecież ducha swojej muzyki można przekazać tak samo w cztero- i ośmiominutowym kawałku. Można "klepać" solo na basie 4 minuty, a można temat ogarnąć w kilkanaście sekund." Jak się do tego odniesiesz (śmiech)

Zgodzę się jak najbardziej z tym podsumowaniem. Nie uważam, że muzyka progresywna musi ciągnąć za sobą długi ogon. Jaki jest progres w kompozycji, która zjada swój własny ogon? Nie bardzo wiadomo z czym jeść ten cały "kryzys", jeśli progres to dla Ciebie mnogość zbędnych nut :) Jeśli jednak wgryziesz się w nasze kompozycje zapewniam, że nie raz się zdziwisz.

I nie raz się zdziwiłem i jeszcze czasami dziwię. Zamykając odwieczny "problem" z etykietkami, idziemy dalej. Jak wygląda komponowanie muzyki w Forger Emaciated? Kto to wszystko składa "do kupy"?

Wygląda to tak, że ja przynoszę szkielet kawałka (gitarę i zarys perkusji) na próbę i razem pracujemy nad ostateczną kompozycją i wyglądem.. Teksty do "Hypercrisis" napisał Paweł, wyjątkiem jest tylko tekst do tytułowego numeru, za który odpowiedzialny jest Czarek. Aktualnie do nowego materiału teksty pisze, rzecz jasna, wokalista.

Utarło się mówić, że bas w zespole jest potrzebny, ale przeważnie nikt nie zwraca na niego uwagi. U Was ta teoria zupełnie się nie sprawdza. Przyznam, że mnie zachwycają te basowe miniaturki, które są "porozrzucane" gdzieniegdzie. Świetna sprawa!

U nas bas nie jest tylko tłem. Z racji, że mamy tylko jedną gitarę, Qba musi w jakiś sposób uzupełniać całość. Każdy z nas uwielbia jak bas przestaje być rytmicznym jazgotem, a zaczyna być samodzielnym tworem w pełni uprawnionym do serwowania "zwariowanych melodii", a Qba robi to naprawdę dobrze!

Dokładnie tak. Udało Wam się osiągnąć taki dość "nieprzyjemny" klimat, jakby takie wewnętrzne roztrzęsienie, jakiś niepokój... Skąd to się bierze?

Trudno powiedzieć... To co siedzi w nas wyrażamy muzyką i tekstami stąd taki klimat utworów... Tak naprawdę wszystko co odbieramy z "normalnego świata" prędzej czy później zostaje przetłumaczone na język muzyki, a to wyjaśnia wiele rzeczy...

Powiedz proszę o czym opowiadają Wasze teksty? Macie jakiś temat przewodni, czy raczej swobodnie skaczecie po tematach?

Generalnie nie jesteśmy z góry zorientowani na jakiś problem. Do tej pory za teksty odpowiedzialny był Suchy i to on wie najlepiej (chyba) o co tu chodzi. Wyjaśniając co dla nas znaczą, jest według mnie bez sensu. To trochę tak, jakbyśmy sami interpretowali własne dzieło. Powiem tylko, że każdy, kto się choć trochę zastanawia, o co w tym wszystkim chodzi, nie poczuje się nieswojo podczas czytania/słuchania tekstów.

Płyta już jest (jakie to uczucie trzymać gotowy krążek w rękach?), co dalej? Szukacie wydawcy, czy sami zajmujecie się wszystkim?

Tak, płytka już jest i nie ukrywam, że to bardzo przyjemne uczucie. Cieszymy się, że cała praca włożona w komponowanie, sklejanie całości i te dziesiątki godzin spędzonych na nagrywaniu, mixowaniu, nie poszła na marne. Udało się nagrać całkiem przyzwoicie ten materiał, mimo tego, że nagrywaliśmy go w domu. Na razie zajmujemy się tym wszystkim sami, lecz nasze rączki okazują się już za krótkie. Jakbyś ktoś pytał - tak, szukamy wydawcy :)

To życzę powodzenia! No to już zamykając temat "Hypercrisis" wytłumaczcie się, dlaczego ta płyta jest taka krótka! (śmiech).

Tak jak wspomniałem już wcześniej, chodziło o podsumowanie pewnego etapu, zarówno w życiu prywatnym, jak i artystycznym. Nasz nowy materiał, który powstaje, będzie troszkę inny. Wszystko będzie bardziej rozbudowane, ale niekoniecznie dłuższe. (śmiech)

Zatem zapowiada się doskonale (śmiech). Jak będzie wyglądała w najbliższym czasie promocja debiutanckiej płyty? Recenzje się pojawiają, a jakieś koncerty planujecie?

Tak, jak najbardziej, chcielibyśmy grać jak najwięcej koncertów, bo to przecież bardzo ułatwia promocję. Czasy przyszły takie, że internetowe wpisy przyciągają publiczność, ślęczącą godzinami na "fejsie". Między innymi dlatego cała płytka dostępna jest w necie, na naszym Facebook'u i oczywiście do kupienia na koncertach.

Jakiej muzy słuchacie na co dzień? Co Was kręci najmocniej? Jakich macie swoich muzycznych Mistrzów?

Każdy z nas słucha czegoś innego, trudno wypowiedzieć mi się w imieniu chłopaków, więc pozwól, że tego nie zrobię. Jeżeli zaś chodzi o mnie nie sposób podać jeden czy dwa zespoły których słucham. Biegam po różnej stylistyce, ale głównie obracam się w math metalu, nie uciekam od djentu i co dziwne, bardzo lubię progresywne kapele. :)

Edit: Suchy i Qba najbardziej lubią disco polo i wcale się tego nie wstydzą...

Jak sobie wyobrażasz zespół za 10 lat? Będziesz miał siłę i chęci ciągnąć ten wózek dalej?

Nigdy nie wybiegałem aż tak daleko w przyszłość... (śmiech) Oczywiście mam nadzieję, że będziemy dalej współpracować w takim składzie, ale nie wiadomo co się zdarzy. Jeżeli chodzi zaś o chęci i siłę, to nie obawiam się o brak tych elementów.

I to byłoby tyle z mojej strony. Na koniec tradycyjnie poproszę o kilka słów dla czytelników serwisu MetalSide.pl, a ja dziękuję za odpowiedzi i poświęcony czas.

Nie czytajcie tych bzdur! Weźcie płytę do ręki i na te wyjątkowe trzydzieści trzy minuty zapomnijcie o wszystkim, co do tej pory słyszeliście na temat progresywy! :)


Autor: Gumbyy

Data dodania: 11.12.2012 r.



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!