Eier - "Koncerty to nasz żywioł!"


Zespół Eier powstał w 2009 roku, a już dwa lata później wydali swoją pierwszą płytę. Przyznać trzeba, że dosyć szybko uwinęli się ze swoim debiutem. Do wywiadu ekipa wystawiła dosyć mocny skład i tym sposobem możemy dowiedzieć się o tym zespole jeszcze więcej. Na nasze pytania odpowiadali: wokalista i autorka tekstów Grażyna Machura, perkusista Piotr Kowalski i basista Aleksander Kita. Zapraszamy serdecznie do czytania, zespół nic a nic nie zamierzał ukrywać i odpowiadali chętnie i bardzo szczerze na wszystkie pytania. Panie i panowie - zespół Eier specjalnie dla Was.





MetalSide.pl: Witam serdecznie! Na początek tradycyjnie poproszę o przedstawienie historii zespołu. Czyli jak to wszystko się zaczęło i co porabialiście wcześniej.

Grażyna: Cześć, miło że zacząłeś od naszego ulubionego pytania i jakże oryginalnie. Odpowiedź podąży tym szlakiem i na pewno Cię zaskoczy (śmiech). Zaczęło się od miłosnych uniesień najpierw do muzyki, a później do swoich instrumentów, jakkolwiek to brzmi (śmiech). Zebraliśmy się do EIERa, na bazie kapeli Headfucker, gdzie wcześniej mieli przyjemność grać wszyscy oprócz mnie, śpiewałam wtedy w Iscariocie. Przełomowy okazał się być Anno Domini 2009 - można by go nazwać rozstania i powroty (śmiech). Piotrek kończy współpracę z Krukiem, ja odchodzę z zespołu, a wygłodniali grania gitarzyści schodzą się po separacji.

Skąd pomysł na taką nazwę zespołu? Jeśli dobrze pamiętam ze szkoły (a to już dosyć dawno było) to w języku niemieckim coś ciekawego to znaczy...

Grażyna: Po norwesku zaś to właściciel. (śmiech) nie tak łatwo wymyślić nazwę, pod którą chciałbyś się podpisać, która wyraża nie tylko Ciebie, ale i pozostałych członków. W tym kontekście EIER wydaje się pasować jak ulał. ;)

Na serio zaś, przez nasze e-maile przepłynęły potoki nazw wszelkich, nie przesadzę twierdząc, że było ich grubo ponad dwie setki. Eier, jako symbol początku wygrał.

Wasza pierwsza płyta okazała się w 2010 roku. Jak dzisiaj oceniacie ten debiut? Jesteście zadowoleni? A co chcielibyście w nim zmienić?

Piotr: Płyta ukazała się w 2011 roku (upss... moje niedopatrzenie - dop.red.). Jesteśmy bardzo zadowoleni z finalnego efektu brzmieniowego dzięki współpracy z Jackiem Miłaszewskim, odpowiedzialnym za miks i mastering materiału. Jako osoba odpowiedzialna za realizację nagrań oraz produkcję mogę powiedzieć, ze w tej chwili na pewno inaczej podszedłbym do brzmienia gitar oraz skupił bym się bardziej na dopracowaniu paru szczegółów na etapie postprodukcji. Z miesiące na miesiąc stajemy się też lepszymi muzykami, należy więc mieć nadzieję, że z następcą "Eier" pójdzie nam jeszcze lepiej.

Jakie recenzje zbiera Wasza płyta? Jakich jest więcej: pochlebnych, czy neutralnych? Bo negatywnych raczej się nie spodziewam...

Grażyna: Generalnie spotykamy się z dobrym odbiorem i pochlebnymi opiniami, choć znalazł się i jeden głos krytyczny. Pewna pani słysząc naszą muzykę, że pozwolę sobie przytoczyć, w myślach chowa się pod stołem i przytula do kocyka w puchate zajączki - może to dla niej i jej wrażliwości lepiej. W końcu gramy istny brutal core death metal.

Co najbardziej Was zaskoczyło w recenzjach? Co powtarza się najczęściej, a z czym zupełnie nie możecie się zgodzić?

Grażyna: Oh yeah!! W końcu mogę sobie pojeździć po recenzentach, przypadkach skrajnych, samozwańczych grafomanów!! Najbardziej, dziwi mnie brak profesjonalizmu, albo chociażby próby do niego dążenia. Wiem, że ocena sztuki nie jest sprawą łatwą, ale na litość - wewnętrzne rozterki piszącego recenzję są w niej akurat najmniej ciekawe. Płytko, monotonnie, jednolicie. Bez wzlotów, odwołań, porównań, czasem nawet bez znajomości gatunków muzycznych. Puste frazesy. Na szczęście istnieją jednak recenzenci doskonali ;)

Nie chcę się wypowiadać z czym się nie zgadzamy, bo to co mieliśmy do powiedzenia zawarliśmy na płycie, teraz jest ona niczym lustro, przez które możemy zajrzeć na druga stronę.

Wszystkie teksty na płycie są zaśpiewane po Polsku. Dlaczego zdecydowaliście się na takie rozwiązanie? Nie myśleliście o śpiewaniu po angielsku?

Grażyna: "Polska, mieszkam w Polsce, mieszkam w Polsce, mieszkam tu tu tu tu!". Próbowałam po mongolsku, ale mam zbyt silny akcent (śmiech). Najpełniej mogę wypowiadać się w rodzinnym języku, jesteśmy Polakami, i dla Polaków gramy. Świat może na nas poczekać, a być może polubi nas takimi jakimi jesteśmy, patrz Rammstein.

Rozumiem. Autorką wszystkich tekstów jest wokalistka Grażyna. Skąd czerpiesz inspiracje do liryków? Szczerze mówiąc to nie są one zbyt optymistyczne...

Grażyna: A ja jestem takim pogodnym człowiekiem, i optymistycznym. Za te smutasy przepraszam, kajam i mizdrzę, na następnej płycie się podciągnę. Inspiruje mnie wszystko "w mordę kłaść i trawić".

Oj tam, oj tam... teksty są dobre i to jest najważniejsze. Zauważyłem, na przykład w utworze "Snajper", że podmiot liryczny jest mężczyzną. Wnioskuję, iż opisujesz w nim nie swoje doświadczenia.

Grażyna: Długo zastanawiałam się nad wykorzystaniem tego zabiegu literackiego. I wiesz co, prawie nikt tego nie zauważył - prawie jakbym miała jaja (śmiech).

Hehe... Nie omijasz też tematów związanych z religią... kilkakrotnie pojawiają się wersy odnoszące się do niej...

Grażyna: Uwierz, omijam je jak tylko mogę ;- )

Rozumiem, rozumiem... Jak wygląda promocja promocja płyty? Recenzje, wywiady to już się dzieje. A koncerty? Będzie można zobaczyć Was gdzieś na żywo?

Piotr: Płytę staramy się promować zarówno w sposób klasyczny: poprzez rozsyłanie krążka do recenzji oraz udzielanie wywiadów, jak i ten mniej klasyczny - udostępnienie prawie całości materiału darmowo, za pośrednictwem internetu. W kwestii koncertów staramy się nie odpuszczać i gramy gdzie i kiedy tylko to możliwe. W najbliższym czasie poza paroma występami w mniejszych klubach będzie można nas także posłuchać w roli zespołu supportującego Huntera na ich bielskim koncercie.

Lubicie koncertować? Z kim już pograliście? Były jakieś większe sztuki?

Piotr: Koncerty to nasz żywioł! Praca w studiu czy na próbach jest niezbędna i także fascynująca, jednakże w przypadku każdej kapeli rockowej sensem istnienia jest wyjście na scenę. Adrenalina oraz możliwość zaprezentowania się szerszej publiczności są nie do przecenienia.

Jak powstaje muzyka w zespole Eier? Kto najwięcej komponuje, kto ma zawsze najwięcej pomysłów, a kto lubi najwięcej pomarudzić?

Alek: Od jakiegoś czasu utarło się że ja siedzę w domu i wypluwam z siebie wszelakie pomysły muzyczne jakie tylko przyjdą mi do głowy po czym przelewam je do midi. Następnie staram się nagrać demo utworu do syntetycznych bębnów, ale z żywymi instrumentami. Kawałek w takiej formie dostają koledzy i nad resztą warstwy instrumentalnej pracujemy na próbach. Doszlifowujemy głównie bębny, Andrzej z Tomkiem wyżywają się w solówkach - z racji bycia basistą nie poczuwam się do pisania solówek gitarowych (śmiech). Na koniec Grażyna dokłada warstwę melodyczną wokalu i najczęściej wywraca moją wizję kawałka do góry nogami (śmiech).

Jakie macie plany na przyszłość? Co w najbliższym czasie będzie się działo w obozie Eier?

Grażyna: W najbliższym czasie planujemy zaskoczyć Was teledyskiem do utworu "Sobótka". Już nie mogę się doczekać. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba ;)

Czekam niecierpliwie! Jako ozdobniki w Waszej muzyce używacie "nietypowych" instrumentów jeśli chodzi o muzykę metalową. Skrzypce może jeszcze nie robią wielkiego wrażenia, ale akordeon i bałałajka jak najbardziej. Skąd pomysł na te nietypowe dźwięki?

Alek: skrzypce wzięły się stąd że mając w zespole skrzypaczkę wstydem byłoby tego nie wykorzystać. Akordeon po dziadku i stara radziecka bałałajka z jedną struną od teścia były pod ręką (śmiech). A tak poważnie to drzemie we mnie fascynacja muzyką folkową, celtycką, słowiańską, stąd chęć wykorzystania tego typu instrumentarium.

Chłopaki... jak Wy sobie radzicie z dziewczyną w zespole? (śmiech) Daje Wam ostro popalić, czy raczej jest do "rany przyłóż"? A może to Wy trzymacie wszystkie argumenty w ręku? (śmiech) Tylko proszę o szczere odpowiedzi i bez późniejszej cenzury...

Alek: A jak myślisz? Czasem radość, czasem łzy wściekłości, ale chyba takie już są kobiety, prawda? (śmiech)

Piotr: Oj szczerze mówiąc nie da się ukryć, że kobiety postrzegają świat zupełnie inaczej niż mężczyźni - nie kierują się logiką i faktami tylko emocjami i przeczuciem. Jednak w naszym przypadku pomijając fakt, że wszyscy jesteśmy rano-przykładalni ;) to potrafimy sobie wzajemnie dać nieźle popalić, i to zarówno męska jak i żeńska część zespołu. Chyba w tym aspekcie możemy mówić o prawdziwej równości płci ;P

Jednym słowem całkiem zdrowa atmosfera. To teraz coś na poważnie... Jak odnajdujecie się w naszych polskich realiach grając taką "niekomercyjną" muzykę? Wiadomo, że to dosyć drogie hobby... ale spełniacie się w zespole Eier?

Grażyna: Nie wiem jak chłopcy, ale ja bez tego żyć nie potrafię. Po dwóch miesiącach, bez grania zaczyna mnie nosić. A nawet po najgorszym dniu, gdy zaśpiewam próbę czuję się uskrzydlona. Nie gramy dla kasy, i to właśnie pozwala nam cieszyć się z muzyki, a że czasem człowiek się nie wyśpi...

Czym na co dzień zajmujecie się poza Eier? Jak lubicie spędzać wolny czas, jakieś pasje, zainteresowania?

Grażyna: Po za EIER, albo śpię, albo jestem w pracy. Marazm (śmiech). Na szczęście mój szef jest rozrywkowy, i raczej nie pozwala się nudzić.

Alek: za dużo zainteresowań, za mało czasu, proza życia.

Jakiej muzy na co dzień słuchacie? Jakie płyty ostatnio zrobiły na Was duże wrażenie?

Grażyna: Mnie na łopatki rozłożyła ostatnio Apocalyptica - "7th Symphony".

Alek: Staram się w zasadzie słuchać wszystkiego. Ostatnio wałkuję najnowsze dziecko In Flames - "Sounds Of A Playground Fading" oraz Dimmu Borgir - "Abrahadabra". Z innych klimatów wszystkie dokonania Trenta Reznora.

Proszę zareklamujcie czytelnikom MetalSide w kilku słowach zespół i płytę Eier. To Wasza chwila, na postawienie się w mojej roli (śmiech)...

Grażyna: Dobry produkt nie wymaga reklamy ;) Ja przesłuchałam tę płytę milion razy i znam te kawałki na wylot, a jednak wciąż i wciąż podśpiewuję je sobie pod nosem (śmiech)

Eier to dla mnie...

Grażyna: Zespół (śmiech)

Krótko i na temat (śmiech)... I to byłoby tyle z mojej strony. Dzięki za poświęcony czas i udzielone odpowiedzi. Tradycyjnie na koniec poproszę o kilka słów dla czytelników MetalSide.

Alek: żeby było coś w mowie Shakespeare'a - STAY FUCKING METAL !!!


Autor: Gumbyy

Data dodania: 29.10.2011 r.



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!