Aria - "Nie przyszedłem ot tak z ulicy"


Zespół Aria to już legenda rosyjskiej sceny heavy metalowej. 26 lat istnienia, 10 studyjnych krążków i niezliczona ilość widowiskowych koncertów. Nieprzypadkowo ten zespół porównuje się do Iron Maiden, bo o podobieństwa bardzo łatwo. Przez ponad 20 lat w tym zespole śpiewał Valeriy Kipelov i jakby nie patrzeć to był znakiem rozpoznawczym tego zespołu. W 2002 roku wokalista opuścił zespół i w jego miejsce pojawił się Artur Bierkut, który śpiewa w Arii do dzisiaj i nagrał z zespołem dwie płyty studyjne. Zapraszamy do wywiadu z tym wokalistą.





Przyszedłeś na miejsce, jak się teraz mówi, "złotego głosu rosyjskiego metalu"...

Artur Bierkut: Platynowego, teraz już, platynowego (śmiech).

Jak to było? Przecież ponad połowa fanów przyjęła twoje przyjście bardzo chłodno...

Nie musiałem odcinać kuponu od sławy - a z drugiej strony nie przyszedłem ot tak z ulicy. Bardzo wielu ludzi do czasu mojego przyjścia do ARII wiedziało, że pracowałem w Autografie (jeden z najbardziej znanych rosyjskich zespołów art-rockowych - przyp.tłum.), i w Mistrzu (legenda rosyjskiego thrashu - przyp.tłum.), i z Mavrickiem (wirtuoz gitary, który w latach 1987-1995 grał także w Arii - przyp.tłum.). Nie mogę powiedzieć, że przyszedłem na czyjeś miejsce. Bo wręcz na przeciwnie - przyszedłem praktycznie na swoje miejsce. Nie dlatego, że Walery odszedł, a ja czym prędzej tutaj wskoczyłem, to nie tak. Mnie od samego początku powiedzieli: "W żadnym wypadku nie śpiewaj tak jak on - to ci się nie uda. Chcemy, żeby to brzmiało inaczej". Dostałem całkowite, stuprocentowe poparcie członków grupy. Denerwowałem się, oczywiście, że się denerwowałem. I tak kiedy przyszedł czas pierwszego koncertu, po tym jak przećwiczyliśmy ten program w Twerze, ja, prawdę mówiąc, miałem pietra. Mówili mi: "Uważaj - teraz poleci na ciebie wszystko, co może latać...". Nic nie poleciało, wszystko było normalnie. No, myślę, dobrze, na drugim to już na pewno poleci. Przeszedł drugi koncert - wszystko pięknie, wspaniale. Potem trzeci, czwarty...Oczywiście i do dziś są ludzie w Internecie, którzy mówią: "Poszedł precz stąd! Co ty wyprawiasz?! Utwory Walerego śpiewasz!". Chłopaki, ja po prostu pracuję, co jeszcze mogę robić? Nie strzelajcie do pianisty, gra jak umie! Bardzo kocham Arię, bardzo kocham muzykę i utwory, napisane przez grupę Aria, przecież nie każda grupa może pochwalić się tym, że koncert składa się z samych hitów, i dla mnie najważniejsze jest: w żadnym wypadku jej nie popsuć. Inaczej - tak, ale nie nie gorzej. To było bardzo ważne zadanie, i myślę, że udało mi się. Tak sądzę. Może ktoś uważa inaczej. Najważniejsze, że się nie zbłaźniłem!

Aria dużo koncertuje. Jak domownicy odnoszą się do tego, że zajmujesz się muzyką i ciągle jesteś w rozjazdach?

Ze zrozumieniem, ze zrozumieniem. No oczywiście, że każda żona i dzieci chciałyby, żeby mąż i tata był ciągle z nimi. Ale, może w tym jest i cały bajer, kiedy człowiek odłącza się na jakiś czas, a potem już z nową energią przyjeżdża z powrotem...

Teraz jest modny trend - zespoły robią albumy z coverów. Co ty byś chciał wykonać z cudzych rzeczy tak, żeby brzmiało to jak utwór Arii z jednej strony, a jednocześnie było ci osobiście bliskie?

Tak z marszu trudno powiedzieć... Na pewno coś z Grand Funk Railroad, Motley Crue, Deep Purple, Judas Priest, solowego Roba Halforda. A i z rosyjskich można byłoby zaśpiewać jakieś utwory Autografa i Alfy - świetna, a propos, była z nich kapela...

Piszesz własne utwory, ale na albumy Arii wszedł dotychczas tylko jeden. Nie chciałbyś nagrać solowego albumu?

Właśnie teraz intensywnie nad tym pracuję. Robię ogromny kolaż z zupełnie nowych utworów i zamierzam spróbować wypuścić to własnym sumptem. Sprzedać to komuś, to się raczej teraz nie uda, a nawet nie jest mi to potrzebne. A dlaczego w Arii nie ma moich utworów? Co do stylu i ducha ja, jako autor, nie mogę się tu wkomponować. Zresztą, lepiej jest, kiedy utwory pisze trzon zespołu, który przez lata poznał, jakie riffy w utworze powinny zabrzmieć. Ja mogę przynieść melodię, harmonię, zwrotkę-refren, ale to trzeba dorobić, domyśleć, a żeby wyjaśnić jak ja to widzę, musiałbym umieć profesjonalnie grać na gitarze... a ja jak pies - rozumiem, ale powiedzieć nie mogę (śmiech).

A jak wygląda w Arii praca nad utworem? Przykładowo, przynosi ktoś z muzyków materiał w postaci riffów i wszyscy podłączają się do aranżacji, czy też muzycy przynoszą całkowicie gotowy utwór?

U nas jest tak: jeśli ktoś przynosi materiał a komuś innemu coś się nie podoba to: "Zaproponuj coś innego!". I jeśli pokaże coś lepszego, to ta wersja zostaje zaaprobowana. Druga sprawa, że muzyk, gitarzysta i aranżer lepiej czuje aranżację. Jeśli możesz objaśnić słowami, jak ty widzisz ten czy inny fragment, to zawsze zagrają i spróbują.

Umiesz pisać angielskie teksty. Dobrze śpiewasz po angielsku. A czemu by na singlach nie zrobić b-sidem angielskojęzycznej wersji któryś z utworów?

Pamiętam takie zdarzenie, kiedy mieszkałem w USA, i nie było ono odosobnione. Chłopaki, z którymi stykałem się byli w większości Amerykanami. I tak wjeżdżają, przykładowo, w rosyjską dzielnicę, na przykład, w Los Angeles, Santa Monica, i widzą napis po rosyjsku: "Co tam takiego napisano?". Mówię "Pisze "mięso"". "A czemu w naszym kraju "mięso" napisano po rosyjsku?". Oni bardzo poważnie podchodzą do tego, są przeciwni temu, aby w ich kraju coś gdzieś było napisane po rosyjsku. Ale z drugiej strony - to jest międzynarodowy rynek. Nie jestem przeciwny, kiedy Czesi, Polacy, Finowie śpiewają po angielsku, ale co do Arii, to chciałbym, żeby "porażała" rosyjskim językiem, dokładnie tak, jak jest napisane w oryginale.

20 lat temu Aria śpiewała dla swoich rówieśników. Za jakiś czas u tych rówieśników pojawiły się dzieci i także zaczęły słuchać tej muzyki. Już niedługo trzecie pokolenie słuchaczy... jak to jest - śpiewać dla wciąż odnawiającego się audytorium? Wszak spotkać 40-letniego człowieka w koszulce Arii raczej trudno?

Po pierwsze, trzeba bardzo dokładnie śledzić repertuar, teksty, wyrażenia, ponieważ ciągle myślisz, że ci tam ludzie są nie do końca dorośli. Czasem ludzie odbierają teksty bardzo bardzo osobiście, rozumieją je trochę nie tak, i dlatego czasem musimy tłumaczyć, co mieliśmy na myśli w tej czy innej piosence. Ale były one napisane z inną intencją. To jest jak oddzielne etiudy w teatrze. Są tematy, które i mnie są bliskie. Ale to nie ma znaczenia. Jak aktor gra na scenie różnych bohaterów, którzy jemu rzadko kiedy podobają się, tak i piosenkarz.

Wywiad został przeprowadzony dla serwisu Metalrus.ru

z rosyjskiego tłumaczyła Ksenia Przybyś



Autor: ---

Data dodania: 18.06.2011 r.



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2023 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!