MetalSide: Zacznijmy od początków Uuhai. Jesteś perkusistą Hurd, a więc legendy mongolskiej sceny heavy metalowej. Skąd chęć zrobienia czegoś innego? Czegoś ciągle metalowego, ale jednak bardziej osadzonego w kulturze Twojego kraju?
Ombo: To pragnienie wynikało z bardzo naturalnych powodów. Granie w zespole Hurd pozwoliło mi głęboko zrozumieć heavy metal - dyscyplinę i siłę tego gatunku. Hurd to legendarny zespół w Mongolii, a bycie częścią tej podróży ukształtowało mnie jako muzyka. Ale jednocześnie zawsze był we mnie inny głos, który chciał mówić bardziej bezpośrednio z moich korzeni. Metal dał mi siłę i energię, ale Mongolski folklor dał mi tożsamość. W czasie dorastania zawsze otaczały mnie dźwięki gardłowego śpiewu, morin khuur i tradycyjnych melodii. Były one częścią codziennego życia, obrzędów i samego krajobrazu. Z czasem poczułem silną potrzebę poszukiwania brzmienia które łączyłoby oba światy - ciężar metalu i duszę mongolskiej tradycji. Uuhai narodził się z tej wewnętrznego głosu. Nie chodziło o zostawienie metalu za sobą, ale o jego rozszerzenie. Chciałem stworzyć coś, co miałoby siłę, intensywność i agresję metalu, ale jednocześnie byłoby zakorzenione w mongolskiej kulturze - języku i duchowości tego kraju. Czułem, że te tradycyjne elementy miały w sobie naturalny ciężar i głębię, które idealnie pasowały do metalu. Kolejnym ważnym powodem była forma wyrazu. Dzięki Uuhai mogłem w bardziej bezpośredni sposób mówić o naturze, przodkach, odpowiedzialności i człowieczeństwie. Folklor mongolski jest bogaty w filozofię, symbolikę i emocjonalną głębię. Wprowadzenie tego do współczesnego kontekstu metalu wydawało mi się szczere i konieczne. Chęć spróbowania czegoś innego nie była więc odrzuceniem tego, co robiłem wcześniej. Była to kontynuacja tej drogi. Uuhai pozwoliło mi wykorzystać wszystko, czego nauczyłem się od metalu, i ponownie połączyć to z ziemią, historią i duchowością - ze wszystkim, co ukształtowało mnie od samego początku.
Jak udało się skompletować skład? Skąd pochodzą muzycy Uuhai?
Skład Uuhai powstał w sposób naturalny: dzięki wspólnym wartościom, zaufaniu i głębokiemu przywiązaniu do muzyki mongolskiej. Od samego początku wizja była jasna. Zespół potrzebował muzyków, którzy nie tylko mieli duże umiejętności techniczne, ale także byli zakorzenieni w kulturze i podzielali przesłanie grupy. Każdy z członków zespołu ma nieco inne doświadczenie muzyczne. Niektórzy od najmłodszych lat kształcili się w zakresie muzyki folkowej, ucząc się śpiewu gardłowego, gry na morin khuur i klasycznego repertuaru mongolskiego. Inni wywodzą się ze środowiska rockowego i metalowego, mając za sobą lata doświadczeń scenicznych i studyjnych. To, co wszystkich łączyło, to wspólny szacunek dla tradycji i chęć przedstawienia kultury mongolskiej na arenie międzynarodowej w sposób autentyczny. Nie wybieraliśmy muzyków wyłącznie na podstawie ich umiejętności. Wybraliśmy osoby, które rozumiały odpowiedzialność związaną z przekazywaniem dziedzictwa kulturowego poprzez muzykę. Uuhai to nie tylko zespół w którym gra się poszczególne partie. To kolektyw w którym każdy jego członek wnosi emocje, historię i intencje. To wspólne zrozumienie stanowi o sile i równowadze zespołu.
Kiedy zachodni fani muzyki rockowej i metalowej słyszą słowo Mongolia, to od razu myślą o The HU. Czy ogromny sukces tego zespołu otworzył innym drzwi? Zauważyłeś wzrost zainteresowania historią Twojego kraju? Jego kulturą i muzyką?
Tak, nie ma wątpliwości, że globalna uwaga skierowana na Mongolię pomogła zwiększyć zainteresowanie naszą kulturą, folklorem i muzyką. Kiedy międzynarodowa publiczność odkrywa jednego mongolskiego artystę, często zaczyna zgłębiać temat dalej. Ta ciekawość przynosi korzyści całej kulturze, a nie tylko poszczególnym zespołom. Jednocześnie wierzymy, że każdy artysta musi podążać własną ścieżką. Samo zainteresowanie nie stwarza możliwości. Liczy się autentyczność, jakość i wyraźna tożsamość. Dzisiejsza publiczność jest bardzo wrażliwa na to, czy muzyka jest szczera, czy tylko podąża za trendami. Zdecydowanie zauważyliśmy rosnące zainteresowanie ze strony słuchaczy, promotorów i mediów, którzy chcą głębiej zrozumieć kulturę mongolską. Ludzie zadają pytania dotyczące naszych instrumentów, języka, historii i światopoglądu. To pokazuje nam, że zainteresowanie wykracza poza zwykłą ciekawość i przeradza się w prawdziwy szacunek. W tym momencie nie chodzi o porównania. Chodzi o odpowiedzialność. Jeśli świat nas słucha, musimy mówić jasno i szczerze. Chcemy pokazać, że muzyka mongolska jest różnorodna, żywa i potrafi wyrażać zarówno starożytną mądrość, jak i współczesne myśli. Wzrost zainteresowania sprawił, że zaczęto rozmawiać, a rozmowy z kolei prowadziły do nawiązania kontaktów. To najważniejsze drzwi, które się otworzyły.
Pierwsze single Uuhai - "Khun Sureg", "Ser Ser" i "Uuhai" pojawiły się jeszcze w 2022 roku. Czy wersje na pełnym albumie różnią się od tych oryginalnych?
Tak, utwory ewoluowały, ale ich podstawowy charakter pozostał niezmieniony. Kiedy po raz pierwszy wydaliśmy "Khun Sureg", "Ser Ser" i "Uuhai" w 2022 roku, były one takim wczesnym wyrazem naszej tożsamości. Na tym etapie wciąż odkrywaliśmy pełny kształt naszego brzmienia jako zespołu i uczyliśmy się tego, jak sprawić, by każdy element najmocniej ze sobą współgrał. Na "Human Herds" powróciliśmy do tych utworów mając już większe doświadczenie, jaśniejszą wizję i pewność siebie. Aranżacje stały się głębsze i bardziej dopracowane. Równowaga między śpiewem gardłowym, morin khuur, rytmem i nowoczesnym rockiem została dostosowana tak, aby każda warstwa mogła oddychać i wyrażać się jaśniej. Zwróciliśmy szczególną uwagę na dynamikę, atmosferę i przepływ emocji, ponieważ album miał sprawiać wrażenie jednej kompletnej podróży, a nie zbioru oddzielnych utworów. Jednocześnie staraliśmy się nie stracić oryginalnej energii. Pierwsze single uchwyciły szczery i surowy moment naszego rozwoju - szanujemy to. Wersje na albumie nie są przeróbkami. Są pełniejszym wyrazem tych samych idei, ukształtowanych przez rozwój, doświadczenie koncertowe i lepsze zrozumienie naszego muzycznego celu. W pewnym sensie ta różnica odzwierciedla naszą własną ewolucję. Pierwsze single były naszymi pierwszymi krokami. Wersje albumowe pokazują, dokąd te kroki nas zaprowadziły. Niosą one to samo przesłanie, ale silniejszym głosem, głębszym brzmieniem i wyraźniejszym powiązaniem z ogólną koncepcją "Human Herds".
 Takim utworem którym przebiliście się do świadomości ludzi był jednak "Khar Khulz". W samym serwisie YouTube teledysk ma ponad 7,5 miliona wyświetleń. Byłeś zaskoczony tymi liczbami? Jak ten kawałek stał się internetowym viralem?
Tak, byliśmy naprawdę zaskoczeni przyjęciem tego utworu. Kiedy po raz pierwszy udostępniliśmy "Khar Khulz", powstało to z bardzo szczerego i instynktownego impulsu, bez żadnych oczekiwań co do liczby odbiorców czy widoczności. Skupiliśmy się na nastroju, klimacie i związku z ziemią, zamiast myśleć o tym, jak daleko może to dotrzeć. Uważamy, że powodem, dla którego ta kompozycja tak silnie przemawia do słuchaczy, jest jej szczerość. "Khar Khulz" nie próbuje siebie tłumaczyć. Tworzy klimat i krajobraz, do którego zaprasza słuchaczy. Melodie morin khuur, rytm i śpiew gardłowy tworzą obrazy, które ludzie mogą widzieć nawet bez zrozumienia języka. Wielu słuchaczy powiedziało nam, że przez sam dźwięk są w stanie wyobrazić sobie ruch, przestrzeń i siłę. Kolejnym ważnym czynnikiem był timing. Ludzie na całym świecie poszukują muzyki, która wydaje się prawdziwa. "Khar Khulz" niesie ze sobą poczucie głębi i siły spokoju, które kontrastują z większością dzisiejszych, szybko zmieniających się treści cyfrowych. Ta różnica pomogła temu numerowi wyróżnić się i organicznie rozprzestrzeniać się wśród słuchaczy. Uważamy również, że pewną rolę odegrał element wizualny. Obrazy silnie łączyły się z muzyką i wzmacniały emocjonalne doznania. Gdy ludzie zaczęli udostępniać ten utwór, wydawało się, że znalazł on swoją drogę przez różne platformy i granice. Dla nas same liczby nie są najważniejsze. Najważniejsze było uświadomienie sobie, że bezkompromisowy utwór głęboko zakorzeniony w mongolskiej muzyce i duchu może dotrzeć do milionów ludzi na całym świecie. To doświadczenie dało nam pewność siebie, aby nadal tworzyć muzykę, która pozostaje wierna temu, kim jesteśmy.
A dlaczego tak długo musieliśmy czekać na ten debiutancki album? No i jak to się w ogóle stało, że znaleźliście się pod skrzydłami Napalm Records?
To była świadoma decyzja, by dać sobie czas na wydanie tego pierwszego studyjnego albumu - nie opóźnienie. Od początku wiedzieliśmy, że "Human Herds" będzie naszym pierwszym wyjściem do świata i nie chcieliśmy się z tym spieszyć. Ten album niesie ze sobą naszą kulturę, nasz język i nasz światopogląd, więc potrzebował czasu, aby dojrzeć w naturalny sposób. Spędziliśmy te lata na rozwijaniu naszego brzmienia, występowaniu na żywo, uczeniu się, jak tradycyjne i nowoczesne elementy naprawdę współgrają ze sobą, oraz zrozumieniu, co chcemy przekazać jako zespół. Utwory musiały dojrzeć poprzez doświadczenie, a nie tylko pracę w studiu. Kolejnym ważnym powodem była odpowiedzialność. Nie tylko wydajemy muzykę, ale także prezentujemy kulturę mongolską na arenie międzynarodowej. Wymaga to staranności, cierpliwości i szacunku. Woleliśmy poczekać, aż wszystko będzie uczciwe i kompletne, niż wydać album, zanim będzie w pełni gotowy. Jeśli chodzi o podpisanie kontraktu z Napalm Records, to stało się to raczej w wyniku wzajemnego porozumienia niż planowania. Gdy nasza muzyka dotarła do szerszej publiczności, a nasze teledyski zyskały popularność, rozmowy rozpoczęły się naturalnie. Napalm Records od początku rozumiało naszą wizję. Szanowało naszą decyzję, by śpiewać w języku mongolskim, używać tradycyjnych instrumentów i zachować naszą tożsamość kulturową. Nie wywierano na nas presji, byśmy zmienili to, kim jesteśmy, ani byśmy uprościli nasze przesłanie. To zaufanie było dla nas bardzo ważne. Chcieliśmy mieć partnera który będzie wspierał naszą długoterminową wizję i pomoże nam bez żadnych kompromisów dotrzeć z mongolskim rockiem do globalnej publiczności. Napalm Records podzielało tę wizję, więc współpraca z nimi wydawała się właściwym krokiem we właściwym czasie. Patrząc wstecz, okres oczekiwania pozwolił nam dotrzeć do tego momentu z pewnością siebie, jasnością i odpowiednim partnerem u boku. Album "Human Herds" ukazuje się w momencie, kiedy naprawdę powinien i jesteśmy wdzięczni za drogę, która nas tu doprowadziła.
Gdzieś po drodze pojawiło się także wideo do "Lightning". Co możesz powiedzieć o tej kompozycji? Dlaczego nie trafiła na "Human Herds"?
Utwór "Lightning" nie był nigdy planowany jako część albumu "Human Herds". Powstał po prostu jako melodia napisana na morin khuur, bez zamiaru przekształcenia jej w pełną kompozycję. W tamtym czasie był to samodzielny pomysł skupiony wyłącznie na ruchu i sile wyrazu instrumentu. W ramach naszego procesu twórczego często komponujemy tego typu melodie. Pomagają nam one zgłębiać emocje, technikę i klimat bez żadnych ograniczeń strukturalnych czy koncepcyjnych. Utwór "Lightning" powstał właśnie w wyniku takich poszukiwań. Pozwolił nam on na swobodne eksperymentowanie i zrozumienie nowych możliwości naszego brzmienia.
A kto jest odpowiedzialny za przepiękną okładkę "Human Herds"? Dlaczego wybraliście właśnie ją?
Okładka albumu "Human Herds" powstała w wyniku ścisłej współpracy między nami a Napalm Records, w oparciu o wspólną koncepcję, którą opracowaliśmy razem. Od samego początku chcieliśmy, aby okładka miała taki sam ładunek emocjonalny i znaczenie jak sama muzyka. Bardziej niż chwałę, obraz odzwierciedla ruch, siłę i odpowiedzialność. Wojownik na koniu nie ma reprezentować konkretnej postaci historycznej, ale ludzkość w ruchu, stojącą w obliczu chaosu, wyborów i ich konsekwencji. Burza, błyskawice i szarża do przodu odzwierciedlają główną ideę albumu, że ludzkość stoi na rozdrożu, zdolna zarówno do tworzenia, jak i niszczenia. Koń symbolizuje połączenie z naturą i instynktem, natomiast postać ludzka reprezentuje przywództwo i świadomość. Razem odzwierciedlają one równowagę, która charakteryzuje "Human Herds". Siła kierowana odpowiedzialnością. Władza związana z naturą, a nie dominacją nad nią. Okładkę stworzył Péter Sallai, który z niezwykłą precyzją i głębią przełożył nasze pomysły na rzeczywistość. Bardzo cenimy jego dbałość o szczegóły oraz umiejętność uchwycenia zarówno starożytnego ducha, jak i współczesnej aktualności. Język wizualny jest ponadczasowy, podobnie jak muzyka - zakorzeniony w tradycji, ale przemawiający do współczesności. Wybraliśmy tę okładkę, ponieważ nie jest ona jedynie ilustracją sceny. Opowiada historię i przygotowuje słuchacza emocjonalnie, zanim jeszcze usłyszy pierwsze dźwięki. Dzięki wsparciu i zrozumieniu ze strony Napalm Records grafika stała się przedłużeniem przesłania albumu, a nie tylko jego ozdobą.
 W tekstach utworów składacie hołd nie tylko Waszej historii, ale także i pięknu ojczyzny. Pewnym zaskoczeniem jest więc utwór "Dracula". Jak narodziła się ta kompozycja? Skąd wzięła się fascynacja tą postacią?
Kompozycja "Dracula" często zaskakuje słuchaczy, zwłaszcza że większość naszej muzyki jest zakorzeniona w historii Mongolii, naturze i wartościach przodków. Ten kontrast jest zamierzony. Utwór powstał w okresie, kiedy poszukiwaliśmy nowych kierunków artystycznych i zastanawialiśmy się, jak daleko nasze opowieści mogą wykraczać poza znane symbole. Nasze zainteresowanie Draculą nie dotyczy samej postaci ani zachodniej mitologii. Chodzi o to, co ta postać reprezentuje. Dracula funkcjonuje jako uniwersalny symbol braku równowagi. Odzwierciedla chciwość, wyzysk i czerpanie korzyści bez dawania nic w zamian. Idee te nie ograniczają się do jednej kultury lub jednego miejsca. Są one częścią współczesnego świata w którym wszyscy żyjemy. W tradycji mongolskiej opowieści często wykorzystują silne symbole, aby zgłębiać ludzkie zachowania i odpowiedzialność moralną. "Dracula" pozwolił nam to osiągnąć dzięki symbolowi który jest powszechnie rozpoznawalny w różnych kulturach. Pomogło nam to przekazać międzynarodowej publiczności nasze przesłanie w bardziej bezpośredni sposób, pozostając jednocześnie wiernymi naszym wartościom. Ta kompozycja była również częścią naszych artystycznych poszukiwań. Dała nam przestrzeń do zgłębiania mroczniejszych tonów, silniejszych emocji i innego rodzaju narracji. Dzięki temu procesowi dowiedzieliśmy się więcej o naszym własnym zakresie możliwości i o tym, jak symbolika może otworzyć nowe drzwi w procesie twórczym. Sztuka musi mieć możliwość ewolucji, a czasami ewolucja ta wynika z wkroczenia na nieznane terytorium. Ostatecznie "Dracula" symbolizuje ciekawość i poszukiwanie. Przypomina nam, że szanowanie tradycji nie oznacza ograniczania kreatywności. Odkrywanie jest również częścią sztuki, a ta piosenka odzwierciedla naszą chęć do odkrywania nowych symboli, pozostając jednocześnie wiernymi znaczeniu i intencjom.
Zachodni słuchacze znają już dźwięki morin khuur. A jakie jeszcze tradycyjne instrumenty pojawiają się na "Human Herds"?
Na "Human Herds" morin khuur jest z pewnością jednym z najbardziej rozpoznawalnych instrumentów, ale nie jest to jedyny tradycyjny instrument który można usłyszeć. Nasza muzyka opiera się na kilku elementach mongolskiego dziedzictwa muzycznego, z których każdy został wybrany ze względu na swoją emocjonalną i symboliczną rolę, a nie tylko dla samego urozmaicenia. Oprócz morin khuur, kluczową rolę odgrywa wiele form śpiewu gardłowego. Obejmuje to różne style khöömei i kharkhiraa z których każdy ma odrębną fakturę i energię. Techniki wokalne nie są wykorzystywane jako efekty. Traktowane są jako instrumenty prowadzące, kształtujące melodię, rytm i atmosferę całego albumu. Ponadto na całym albumie pojawiają się elementy inspirowane tradycyjnymi instrumentami perkusyjnymi i rytualnymi rytmami. Chociaż nie zawsze są one prezentowane jako samodzielne instrumenty ludowe, te rytmiczne pomysły wywodzą się z praktyk ceremonialnych i nomadycznych i pomagają kierować przebiegiem i intensywnością utworów. Wszystkie te instrumenty i formy wokalne zostały wybrane, ponieważ służą emocjonalnemu przekazowi albumu. Nie dodajemy tradycyjnych elementów w celu ozdobienia muzyki. Każdy dźwięk reprezentuje część mongolskiego życia, natury lub duchowości. W przypadku "Human Herds" tradycyjne instrumenty i wokale nie są umieszczone obok elementów rockowych. Są one wplecione w tę samą tkankę. Razem tworzą dźwięk głęboko zakorzeniony w kulturze mongolskiej, a jednocześnie wyraźnie przemawiający do globalnej publiczności.
Nie mogłem nie zwrócić uwagi na początek "Paradise". Te wysokie dźwięki na początku to właśnie wokale, czy jakiś nieznany mi instrument?
Te wysokie dźwięki na początku utworu "Paradise" to śpiew. Pochodzą one z harmonicznego śpiewu gardłowego, a nie z instrumentu. W tej technice jeden głos wytwarza wiele tonów jednocześnie poprzez bardzo precyzyjne kształtowanie oddechu, gardła, ust i rezonansu. Zdecydowaliśmy się rozpocząć utwór "Paradise" w ten sposób, ponieważ dźwięk wydaje się niemal lekki i nieziemski. Tworzy poczucie przestrzeni i spokoju, zanim pojawią się cięższe elementy. W tradycji mongolskiej ten rodzaj śpiewu często kojarzy się ze światem przyrody, wiatrem i niebem. Na początku może brzmieć obco, ale jest głęboko zakorzeniony w naszej kulturze. Rozpoczęcie użyciem ludzkiego głosu zamiast instrumentu było zamierzone. Chcieliśmy, aby utwór rozpoczynał się nastrojowo od oddechu, tak jakby naturalnie wyłaniał się z ciszy. Ten moment nadaje emocjonalny ton utworowi "Paradise" i zaprasza słuchacza do bardziej refleksyjnej i intymnej przestrzeni, zanim wkracza cały zespół. I choć dla zachodnich słuchaczy może to brzmieć niecodziennie, jest to czysto wokalna technika, stanowiąca jeden z najbardziej subtelnych i ekspresyjnych aspektów mongolskiego śpiewu gardłowego.
W utworze "Uvdis" w pewnym momencie pojawia się zmiana w stylu śpiewania. Kto odpowiada za ten, przypominający jakiś rytuał, element?
W "Uvdis" za tą zmianą głosu którą słyszysz, stoi jednen z naszych gardłowych wokalistów wykonujący styl inspirowany właśnie śpiewami rytualnymi. Głos ten ma brzmieć surowo, naturalnie i uroczyście, a nie melodyjnie w konwencjonalnym sensie. W tradycji mongolskiej w rytualnych śpiewach nie chodzi o samo wykonanie. Chodzi o intencję. Głos służy jako pomost między światem ludzi a światem niewidzialnym, między myślami a uczuciami, między ziemią a niebem. Takie podejście przyświecało ekspresji wokalnej w "Uvdis". Wokalista nie ozdabia pieśni. On ją zakotwicza. Wybraliśmy ten styl wokalny, ponieważ "Uvdis" niesie ze sobą refleksyjną i introspektywną energię. Wciąga słuchacza w głębszy stan w którym rytm i głos współgrają ze sobą, tworząc atmosferę, a nie narrację. Ten rodzaj ekspresji wokalnej jest ściśle związany ze starożytnymi praktykami, takimi jak błogosławieństwa, inwokacje i momenty przejścia. Wprowadzając go do utworu, chcieliśmy uhonorować tę tradycję, jednocześnie pozwalając jej naturalnie funkcjonować w nowoczesnym otoczeniu muzycznym. Głos, który słychać w utworze "Uvdis", nie ma więc być czymś odrębnym. Pełni on funkcję rytualną w kompozycji, kierując emocjami i wzmacniając jej duchowy charakter.
Mamy też utwór o oryginalnym tytule "Монголын нууц товчоо", który inspirowany jest najstarszym tekstem napisanym w języku mongolskim. Możesz przybliżyć nam to dzieło, które datowane jest na rok 1220?
"Монголын нууц товчоо", znane w języku angielskim jako "The Secret History of the Mongols", jest najstarszym zachowanym dziełem literackim napisanym w języku mongolskim. Pochodzi ono z początku XIII wieku, około 1220 roku, i stanowi jedną z najważniejszych podstaw tożsamości kulturowej Mongołów. Dzieło to nie jest jedynie zapisem historycznym. Opowiada historię pochodzenia ludu mongolskiego, rozwoju przywództwa oraz utworzenia narodu poprzez jedność, mądrość i wytrwałość. Zawiera opis życia Czyngis-chana i jego przodków, ale jego wartość wykracza daleko poza biografię. Tekst odzwierciedla zasady moralne, wartości społeczne oraz głębokie zrozumienie odpowiedzialności, lojalności i równowagi między człowiekiem a naturą. W Mongolii tekstu tego uczy się od najmłodszych lat i przekazuje nie tylko poprzez słowo pisane, ale także tradycję ustną. Kształtuje ona sposób, w jaki ludzie rozumieją przywództwo, społeczność oraz relacje między jednostkami a większą całością. Mówi o trudnościach i przetrwaniu, ale także o współczuciu, sprawiedliwości i szacunku dla ziemi i nieba. Dla nas ten tekst jest żywym źródłem inspiracji. Kiedy tworzyliśmy kompozycję inspirowaną "Монголын нууц товчоо", nie staraliśmy się opowiadać historii. Chcieliśmy przełożyć ducha tego dzieła na dźwięk. Siła, godność i mądrość zawarte w tekście kierowały naszą kompozycją i podejściem na płaszczyźnie emocjonalnej. Włączenie tego tematu do "Human Herds" było ważne, ponieważ łączy on współczesny świat ze starożytną wiedzą. Pytania poruszone w tekście dotyczące przywództwa, odpowiedzialności i jedności są nadal aktualne. Czerpiąc z tej pracy, chcieliśmy przypomnieć słuchaczom, że przeszłość nadal do nas mówi, a płynące z niej wnioski mogą pomóc ludzkości w dążeniu do bardziej zrównoważonej przyszłości. "Монголын нууц товчоо" to nie tylko książka historyczna. To głos który nadal kształtuje to, kim jesteśmy i poprzez naszą muzykę mamy nadzieję, że ten głos będzie słyszalny ponad granicami i pokoleniami.
Moim ulubionym kawałkiem z debiutu jest jednak klimatyczny, niemal filmowy "Khurai". Mógłbyś opowiedzieć coś o tej kompozycji? Jaka historia się za nią kryje?
"Khurai" to dla nas bardzo wyjątkowy utwór i cieszymy się, że tak bardzo do Ciebie przemówił. Kompozycja ta została stworzona raczej jako coś nastrojowego, a nie tradycyjna piosenka. Od samego początku zamierzeniem było, aby to dźwięk opowiadał historię, a nie słowa. Samo słowo "Khurai" odnosi się do zgromadzenia, skupienia i zbiorowej obecności. W kulturze mongolskiej może ono opisywać moment w którym ludzie spotykają się w wspólnym celu, bardziej w ciszy lub podczas rytuału, a nie jakiejś uroczystości. Ta idea ukształtowała kompozycję. "Khurai" dotyczy pauzy, refleksji i naszego wnętrza. Pod względem muzycznym utwór został skomponowany tak, aby brzmiał filmowo i przestrzennie. Powolny rozwój, nakładanie się dźwięków i powściągliwe wykorzystanie rytmu mają odzwierciedlać rozległe krajobrazy i długie podróże. To uczucie samotnego stania na stepie, słyszenia tylko wiatru i odczuwania w inny sposób upływającego czasu. Morin khuur niesie emocjonalny ciężar, podczas gdy wokal i tło tworzą poczucie odległości i głębi. Nie ma żadnej konkretnej historii związanej z tym utworem. Reprezentuje on raczej stan istnienia. Zachęca słuchacza do zwolnienia tempa, wsłuchania się w siebie i poczucia jedności bez konieczności wyjaśniania. W kontekście albumu "Human Herds" utwór "Khurai" pełni rolę chwili wytchnienia. Pozwala na refleksję pomiędzy bardziej emocjonalnymi rozdziałami albumu. Dla nas jest jednym z najbardziej szczerych utworów na płycie. Pokazuje on, że siła nie zawsze wymaga głośności, a znaczenie nie zawsze wymaga słów. Czasami sama atmosfera może przemówić głębiej niż jakikolwiek przekaz.
 Uuhai i The HU sławią piękno i historię Mongolii. Czy jest jakaś różnica pomiędzy folklorem Mongolii a regionem Mongolii Wewnętrznej, reprezentowanej przez takie zespoły jak Suld i Nine Treasures?
Tak, istnieją różnice wynikające z historii, położenia geograficznego i doświadczeń życiowych, mimo że korzenie są wspólne. Folklor mongolski, zarówno z Mongolii, jak i Mongolii Wewnętrznej, wywodzi się z tej samej cywilizacji koczowniczej, tych samych relacji z końmi, ziemią, niebem i pamięcią przodków. Podstawowe wartości są podobne: szacunek dla natury, ustne przekazywanie opowieści, rytuały i wspólnota. To wspólne pochodzenie jest czymś, co głęboko szanujemy. Jednocześnie folklor ewoluuje wraz z sytuacją ludzi. Mongolia i Mongolia Wewnętrzna przez długi czas funkcjonowały w odmiennych warunkach politycznych, społecznych i językowych. Różnice te w naturalny sposób wpłynęły na sposób zachowania, praktykowania i wyrażania tradycji. W Mongolii folklor rozwijał się dzięki nieprzerwanemu koczowniczemu stylowi życia, ściśle związanemu ze stepem, sezonowymi wędrówkami i lokalnymi rytuałami. Wiele tradycji pozostało głęboko związanych z życiem codziennym, ceremoniami i praktykami duchowymi. W Mongolii Wewnętrznej folklor również był pielęgnowany z wielkim oddaniem, ale często w innych warunkach. Użycie języka, aranżacje muzyczne i kontekst wykonań ewoluowały w różny sposób ze względu na wpływy historyczne i ramy kulturowe. Słychać to w strukturze muzycznej, frazowaniu wokalnym, rytmie i prezentacji. Nie chodzi o to, czy te różnice są lepsze czy gorsze. Chodzi tu o perspektywę. Każdy region wyraża te same korzenie przodków poprzez własną rzeczywistość. Ta różnorodność jest cenna. Pokazuje, jak jedna kultura może rozgałęziać się na wiele głosów, nadal dzieląc tę samą duszę. W Uuhai nasza ekspresja wynika bezpośrednio z mongolskich doświadczeń, jakimi żyjemy dzisiaj. Nasza muzyka odzwierciedla ziemię na której dorastaliśmy, język którym posługujemy się na co dzień, oraz duchowy światopogląd przekazywany przez nasze rodziny. Nie staramy się reprezentować całego mongolskiego folkloru. Reprezentujemy naszą własną ścieżkę w jego ramach. Ostatecznie niezależnie od tego czy pochodzą one z Mongolii, czy z Mongolii Wewnętrznej, te tradycje muzyczne przyczyniają się do wzbogacenia większego dziedzictwa kulturowego.
Na profilach społecznościowych naszywany jesteś "Ombo". Z tego, co się orientuję, to jest to Twój przydomek z dzieciństwa. Co on oznacza? Skąd się wziął?
Tak, Ombo to pseudonim z dzieciństwa który towarzyszy mi przez całe życie. Wyszedł od mojej rodziny i osób z mojego otoczenia, kiedy byłem młody. W Mongolii bardzo często nadaje się dzieciom pieszczotliwe przezwiska, które są krótsze, cieplejsze i łatwiejsze do wymawiania. Ombo nie posiada formalnego znaczenia, to nie jest też żaden tytuł. Powstał naturalnie w codziennym życiu, poprzez rodzinę, przyjaciół i wspólne chwile. Z czasem ten pseudonim stał się częścią mnie. Gdy dorastałem i zająłem się muzyką, ludzie nadal nazywali mnie Ombo i uznałem, że warto to zachować. W końcu odzwierciedla moje pochodzenie, korzenie i osobę, którą byłem przed tym wszystkim: sceną, trasami koncertowymi i albumami. Przypomina mi, żebym pozostał sobą i nie stracił kontaktu z moim pierwotnym "ja". Dzisiaj ludzie znają mnie jako lidera i producenta stojącego za Uuhai, ale Ombo nadal nosi w sobie ducha dziecka, które słuchało dźwięków, rytmów i opowieści na długo przed tym, zanim muzyka stała się jego zawodem. W tym sensie nazwa odzwierciedla samą podróż. Jest osobista, prosta i prawdziwa, tak jak muzyka, którą staramy się tworzyć.
W 2023 roku miałeś okazję zagrać z Uuhai na Pol'and'Rock Festival. Jak wspominasz to wydarzenie? Wideo z koncertu pokazuje, że była niezła zabawa!
Pol'and'Rock był dla nas niezapomnianym przeżyciem. Często wracamy w rozmowach do tego wydarzenia. Od momentu przybycia na miejsce czuliśmy, że panuje tam wyjątkowa atmosfera. Festiwal charakteryzuje się silnym poczuciem wolności, otwartości i jedności. Nie czuliśmy, że gramy dla nieznajomych. Czuliśmy się, jakbyśmy dołączyli do wielkiej rodziny, która zebrała się mając otwarte serca. Kiedy wyszliśmy na scenę, natychmiast poczuliśmy tę wyjątkową energię. Wiele osób z tłumu nigdy wcześniej nie słyszało mongolskiego śpiewu gardłowego ani nie widziało morin khuur, ale nie było między nami żadnej bariery. Byli ciekawi, pełni szacunku oraz zaangażowani. Publiczność poruszała się z nami od razu, gdy tylko pojawił się rytm. Kiedy krzyknęliśmy "Uuhai", a tysiące głosów odpowiedziało nam, była to czysta radość. Ta chwila ponownie potwierdziła, że muzyka naprawdę nie ma granic. Najbardziej poruszyło nas właśnie to, jak bardzo publiczność była zaangażowana emocjonalnie. Ludzie uśmiechali się, tańczyli, zamykali oczy i krzyczeli razem z nami. Nawet nie rozumiejąc języka, rozumieli emocje. Ta więź sprawiła, że występ był bardzo żywy i prawdziwy. Patrząc wstecz, Pol'and'Rock nie był tylko zabawą. Był czymś znaczącym. Pokazał nam, że nasza muzyka może dotrzeć daleko poza granice Mongolii i nadal brzmieć szczerze i mocno. Dał nam pewność siebie i motywację, aby podążać tą drogą i nadal dzielić się naszą kulturą ze światem poprzez muzykę.
Niedługo zobaczymy Was w Krakowie obok Nanowar of Steel. Czego możemy się spodziewać po tak niecodziennym zestawieniu c-headlinerów? Kto wyszedł z pomysłem, by w ramach Motocultor połączyć tradycję z komedią?
Dzielenie sceny z zespołem Nanowar of Steel w Krakowie będzie wyjątkowym doświadczeniem. I to właśnie ten kontrast sprawia, że jest to tak ekscytujące. Na pierwszy rzut oka nasze podejście może wydawać się bardzo odmienne, ale w gruncie rzeczy łączy nas coś ważnego. Oba zespoły rozumieją, że muzyka to nie tylko dźwięk, ale także więź, emocje i zapewnienie publiczności niezapomnianych wrażeń. Z naszej strony ludzie mogą spodziewać się potężnego i wciągającego występu zakorzenionego w mongolskiej tradycji, naturze i duszy. Nasze występy charakteryzują się intensywnością, rytualną energią i silnym klimatem. Nanowar of Steel wnosi do metalu humor, ironię i figlarną inteligencję. Kiedy te dwa światy się spotykają, tworzy to bardziej równowagę niż konflikt. Powaga i śmiech mogą istnieć razem, tak jak światło i cień. Pomysł połączenia tradycji z komedią w ramach festiwalu Motocultor wynika z samego ducha tej imprezy. Motocultor zawsze był miejscem, gdzie różne formy metalu mogą współistnieć bez ograniczeń. Festiwal celebruje różnorodność, kreatywność i wolność. To połączenie pokazuje, że metal nie jest jednowymiarowy. Może być głęboki, duchowy, absurdalny i radosny jednocześnie. Dla publiczności takie połączenie to podróż pełna emocji. Podczas naszego występu można poczuć się spokojnie i refleksyjnie, a potem wyzwolić się poprzez śmiech i energię dzięki Nanowar of Steel. Ten kontrast sprawia, że doświadczenie jest żywe i nieprzewidywalne. Dla nas to zaszczyt być częścią takiego składu. Pokazuje to, że tradycyjna kultura i nowoczesna kreatywność mogą dzielić tę samą scenę i przemawiać do tej samej publiczności na różne sposoby. W końcu metal to ekspresja bez granic, a ta trasa doskonale odzwierciedla tę ideę.
I to wszystko, co przygotowałem! Bardzo dziękuję za poświęcony czas i na koniec poproszę o kilka zdań dla naszych czytelników!
Bardzo dziękujemy za poświęcenie czasu na wysłuchanie naszej historii i naszej muzyki. Doceniamy ciekawość, otwartość i szacunek okazywany przez wszystkich, którzy interesują się muzyką heavy metalową i różnymi kulturami na całym świecie. Do czytelników chcielibyśmy powiedzieć jedno: bez względu na pochodzenie, wszyscy żyjemy pod tym samym niebem i chodzimy po tej samej ziemi. Muzyka ma moc przypominania nam o tej więzi. Kiedy słuchacie Uuhai, mamy nadzieję, że czujecie siłę, spokój i jedność. Mamy nadzieję, że czujecie się bliżej natury, swoich korzeni i siebie nawzajem. Dziękujemy za wspieranie muzyki na żywo, otwartość na dźwięki z różnych krajów i podtrzymywanie ducha metalu poprzez szczerość i pasję. Każdy słuchacz, każdy głos w tłumie i każda wspólna chwila na scenie nadają sens temu, co robimy. Czekamy na spotkanie z wami w trasie, dzielenie się energią i wspólne krzyczenie "Uuhai". Do tego czasu dbajcie o ziemię, szanujcie się nawzajem i pozostańcie wierni sobie.
zdjęcia: Altankhuyag Erdenebat
|