MetalSide: Cześć! Zacznijmy może od podstaw: jak zaczęła się ta cała doom/death metalowa przygoda zwana Empire Drowns?
Thomas Birk: Empire Drowns powstał jako projekt grupy przyjaciół, którzy dzielili zamiłowanie do ciężkiej, melancholijnej, melodyjnej muzyki, ale którzy jednocześnie mieli inne projekty reprezentujące różne podgatunki metalu. Chcieliśmy stworzyć coś, co łączyłoby ciężar doomu z agresją death metalu, ale z melodyjnym akcentem. Z czasem ta wizja ewoluowała do tego, co słyszycie dzisiaj.
Na początku Empire Drowns miało dwóch gitarzystów. Dlaczego Anders odszedł ze składu?
Anders odszedł z powodów osobistych, ale nie było żadnych nieporozumień, czy złych emocji - wtedy w pełni szanowaliśmy jego decyzję. Jego odejście zbiegło się w czasie z okresem braku aktywności Empire Drowns, co ostatecznie doprowadziło do dłuższej przerwy w działalności.
Na Facebooku udostępnialiście niedawno numery z EP "Bridges" z 2013 roku. Jak doszło do zmiany na stanowisku basisty i dlaczego mieliśmy taką długą przerwę między "Bridges", a pierwszym singlem zwiastującym album "Nothing"?
Okres przejściowy, o którym wspomniałem wcześniej nastąpił niedługo po wydaniu "Bridges". Przez jakiś czas nasza uwaga skupiona była na innych projektach. Przerwa w działalności nie była zamierzona - a przynajmniej nie tak długa, jak się okazała. Zanim się zorientowaliśmy, minęło 7-8 lat. Wtedy Michael (nasz wokalista) skontaktował się ze mną z pomysłem, aby powrócić do materiału, który przez te wszystkie lata leżał nietknięty na dysku twardym i dopracować go. Ponownie nagraliśmy partie gitar, basu i wokalu, a do współpracy zaprosiliśmy Andersa Ro, aby dodał partie klawiszy. Tak właśnie do życia powołany został "Nothing".
Przed "Bridges" była jeszcze EP-ka "Empire Drowns". Trzy kawałki, stare logo - co możesz powiedzieć o tym wydawnictwie? Gdzie można je przesłuchać?
EP-ka ta była pierwszym prawdziwym krokiem zespołu na scenie muzycznej. Została wydana przed moim dołączeniem, więc nie mogę zbyt wiele powiedzieć o utworach ani historii ich powstania. Nadal jest dostępna na Bandcampie i platformach streamingowych dla tych wszystkich, którzy są ciekawi, jak to wszystko się zaczęło. Od tamtego czasu brzmienie i styl zespołu znacznie ewoluowały, moim zdaniem zdecydowanie na lepsze.
Inspiracje na nowy album pochodzą m.in. z wschodniej Afryki. Co jest tak fascynującego w tej części świata?
Spędziłem cztery lata w Afryce Wschodniej i wpływ tego doświadczenia na sposób pisania przeze mnie utworów był nieunikniony - utwory z tej płyty powstały właśnie w tamtym czasie. Afryka Wschodnia jest naprawdę wyjątkowa. Niektóre regiony są surowe, naznaczone skrajnym ubóstwem i trudnymi warunkami środowiskowymi, podczas gdy inne są żyzne, spokojne i obdarzone zapierającymi dech w piersiach krajobrazami. Nie sposób nie być poruszonym i zainspirowanym tym kontrastem. Poza tym jest to kolebka ludzkości, miejsce bogate w fascynujące historie. Nie oznacza to jednak, że utwory są wyraźnie związane z Afryką; po prostu tak się złożyło, że właśnie tam przebywałem, kiedy powstały.
 W pierwszym singlu - "Volcanic Funeral" - słyszę nawiązania do kultury egipskiej. Chcieliście podkreślić odejście od klimatu "Nothing"?
Powiedziałbym, że cały album stanowi wyraźną ewolucję w stosunku do "Nothing", zarówno pod względem stylu, jak i ogólnej jakości. W jakiś sposób staraliśmy się udoskonalić naszą muzykę, odnaleźć się na nowo, ponieważ nie interesuje nas stanie w miejscu. Jeśli chodzi o "Volcanic Funeral", nie czerpałem świadomie z egipskich wpływów - nie było to zamierzone. Jednak teraz, kiedy o tym wspomniałeś, widzę w jaki sposób kompozycja ta może nieść ten subtelny, śródziemnomorski klimat.
Wideo do tego kawałka wykorzystuje AI. Co sądzisz o tym narzędziu?
Nie będziemy oryginalni: jesteśmy zarówno zafascynowani, jak i zaniepokojeni sztuczną inteligencją, nie tylko z artystycznego punktu widzenia, ale także ze względu na jej szerszy wpływ na społeczeństwo i potencjał do nadużyć. Jest to zdecydowanie broń obosieczna. Dla zespołów o ograniczonym budżecie sztuczna inteligencja może otworzyć drzwi do kreatywności, ale nie uważamy, że powinna ona zastąpić ludzką sztukę. Na razie jest to po prostu kolejne narzędzie. Osobiście nie wyobrażam sobie używania go do pisania muzyki, ale może być przydatne w tworzeniu wizualizacji. Nie zastanawialiśmy się nad tym zbytnio. AI jest nadal na etapie, na którym jej wyniki wydają się sztuczne, ale jestem dość pewien i, przyznaję, nieco zaniepokojony, że w ciągu 5–10 lat stanie się ona powszechnym narzędziem do tworzenia nie tylko muzyki, ale także i teledysków.
Na kolejnym singlu - "A Choir of Fallen Angels" - składacie hołd Paradise Lost czy My Dying Bride. Muszę więc zapytać: byłeś zaskoczony rozstaniem z Aaronem?
Te dwa zespoły to prawdziwi pionierzy, którzy pomogli ukształtować gatunek death/doom i absolutnie uznajemy ich wpływ na naszą twórczość. Nie słuchałem ich jednak zbyt często przez ostatnią dekadę, więc żadna z naszych kompozycji nie została napisana jako bezpośredni hołd. Niemniej jednak z dumą stoimy na fundamentach, które oni zbudowali. Kilka tygodni temu posłuchałem fragmentu nowego albumu Paradise Lost, który jest świetny. Chociaż słyszę pewne podobieństwa stylistyczne, uważam, że ich muzyka i nasza mają odrębną tożsamość. Jednak to już Wy musicie ocenić.
Ostatnim singiel był z kolei szybki i brutalny. Miał pokazać, że Empire Drowns to coś więcej niż powolne kruszenie kości?
Dokładnie tak. Kochamy doom, ale nie boimy się wprowadzać szybszych temp i agresji, gdy wymaga tego muzyka. Ta różnorodność sprawia, że wszystko jest ekscytujące, zarówno dla nas, jak i dla słuchaczy. Kiedyś grałem szybki melodyjny death i thrash metal, więc dla mnie to naturalne raz na jakiś czas przyspieszyć tempo i zagrać bardziej agresywnie.
Czy można już powiedzieć, że na albumie "Endless Nights" znaleźliście swój własny styl?
Wierzymy, że tak. Empire Drowns charakteryzuje się ciężkimi, melodyjnymi i klimatycznymi elementami. Jednak zawsze staramy się ewoluować. Następnym razem możemy pójść w nieco innym kierunku. Może będzie szybciej, może bardziej brutalnie - zobaczymy.
Miksem i masteringiem nowego materiału zajął się Tue Madsen. Czy jego doświadczenie było tym decydującym czynnikiem?
Jak najbardziej. Tue ma niesamowitą umiejętność równoważenia agresji i klarowności, a jego doświadczenie z różnymi podgatunkami metalu było nieocenione w wydobyciu tego, co najlepsze z naszego materiału. Pracowaliśmy z nim już wcześniej, więc wiemy z pierwszej ręki, że jest nie tylko fantastycznym producentem i świetnym facetem, ale także kimś, kto nie boi się mówić tego, co myśli. Z przyjemnością ponownie podjąłbym się współpracy z Tue.
"Endless Nights" ukazał się nakładem Mighty Music, której właścicielem jest Wasz wokalista. To duże ułatwienie?
Oczywiście. Pomaga to w zakresie elastyczności i kontroli twórczej. Możemy szybko podejmować decyzje i być pewnym tego, że muzyka jest prezentowana i promowana zgodnie z naszą wizją. Można powiedzieć, że bycie po obu stronach tego medalu stanowi pewien dylemat, ale jak dotąd wszystko działa naprawdę dobrze. MM ma w swoim zespole fantastycznych ludzi, którzy zasługują na naprawdę wielkie uznanie.
A czyj grób przyozdabia okładkę albumu?
To anonimowy grób. Zdjęcie zostało zrobione przez Michaela - wokalistę - podczas jednej z jego podróży i po kilku subtelnych poprawkach okazało się idealnym motywem na okładkę albumu.
 Ten zdobywa świetne recenzje. Kamień spadł z serca?
To zawsze wielka ulga! Wkładasz wszystko w album i nigdy nie wiesz, jak zostanie przyjęty. Pozytywne opinie oznaczają, że emocje, które staraliśmy się przekazać, znajdują oddźwięk. Obecnie nie jestem pewien, jak duże znaczenie mają recenzje, ale w połączeniu z pozytywnymi opiniami słuchaczy są one dobrym znakiem i sprawiają, że jesteśmy jeszcze bardziej dumni z rezultatu.
A jak sytuacja koncertowa Empire Drowns? Coś możesz zdradzić?
Mamy w planach kilka koncertów i występów festiwalowych. Pełna trasa koncertowa nie została jeszcze potwierdzona, ale szczegóły zostaną ogłoszone wkrótce, więc bądźcie czujni! Nie możemy się doczekać powrotu na scenę i grania na żywo.
Ciężko skoordynować to wszystko tak, by nie pokrywało się z innymi Waszymi projektami?
Trochę tak, ale uda się to ogarnąć. Kluczem do sukcesu jest dobra komunikacja i planowanie. Wszyscy są zaangażowani w działalność Empire Drowns, nawet mając inne obowiązki.
Działasz również w zespole Urkraft. Jakieś wieści odnośnie następny "The True Protagonist"?
Dziękuję za zainteresowanie tą grupą, ale to materiał na zupełnie inną historię. Ostatni album nie powstał łatwo, więc nie należy oczekiwać kolejnych wydawnictw w najbliższej przyszłości. Na razie ten rozdział został zamknięty, a byli członkowie zespołu zajęli się innymi projektami. Nie wykluczam jednak, że pewnego dnia z popiołów powstanie coś nowego.
I to wszystko, co przygotowałem! Bardzo dziękuję za poświęcony czas i na koniec poproszę o kilka słów dla naszych czytelników!
Przede wszystkim dziękujemy za zaproszenie i możliwość nawiązania kontaktu z Waszymi czytelnikami. Naprawdę to doceniamy. Mamy nadzieję, że wszyscy posłuchają naszego albumu. Polska scena metalowa - zarówno fani, jak i zespoły - jest niesamowita i głęboko oddana. Widziałem to na własne oczy podczas koncertów i wizyt w Waszym kraju. Bardzo chcielibyśmy wrócić do Was na jakiś koncert. Zakończmy klasycznym powiedzeniem: "stay heavy, stay tuned!". Dziękujemy za wsparcie! Wiele ono dla nas znaczy. Rogi w górę!
zdjęcia: Lena Angioni
|