MetalSide: Uszanowanie! Jak to jest grać na scenie dłużnej niż żyją niektórzy Wasi fani?
Frank Thoms: To świetne uczucie, ale też i dziwne. Myślałeś, że to potrwa tak długo? Ja myślałem. To niekończąca się pasja. Ale miło też widzieć, że publiczność jest w różnym wieku i że jest gwarantowane nowe pokolenie.
To jaki przekrój wiekowy zauważacie pod sceną podczas Waszych koncertów?
Można zobaczyć ludzi w każdym wieku. Zaczyna się od 16 roku życia, a nawet wcześniej, jeśli towarzyszy im starsza osoba, aż do wieku emerytalnego. To pokazuje, że ten rodzaj muzyki jest ponadczasowy. To w zasadzie najlepsze, co można osiągnąć dzięki metalowi.
Ok. Historii trzeba się uczyć by nie zapomnieć swojej tożsamości, więc tylko wspomnijmy o kilku zdarzeniach zanim dojdziemy do teraźniejszości. W roku powstania Accuser (1986) nagraliście demo "Speed Metal". Czy wówczas byliście świadomi, że muzyka zawarta na tym demo będzie określana thrash metalem? To pojęcie gatunku muzycznego właśnie się kształtowało.
Nie w tamtym czasie. Termin "thrash metal" już istniał, ale niektóre zespoły nie wiedziały, jak zaklasyfikować się do gatunku "thrash metal". A dopiero później, gdy powstawały inne zespoły spełniały pewne standardy, więc i my mogliśmy się tam zaklasyfikować. Ludzie byli ostrożni w stosunku do nowych gatunków, ale gdy usłyszeliśmy wystarczająco dużo przykładów, wiedzieliśmy, że zdecydowanie należymy do rodziny thrash metalu.
Swoją drogą w tamtych latach tylko nieliczni mieli okazję posłuchać tego materiału. Dzisiaj na YouTube możemy zapoznać się z nim w całości i to w dobrej jakości. Czy takie udostępnianie na internecie archiwalnych materiałów uważasz za pozytywne zjawisko?
Uważam, że absolutnie ważne jest by to cyfrowo zachowywać i dystrybuować muzyczną historię. Każdy powinien mieć możliwość dostępu do starych materiałów. Dzięki temu można dowiedzieć się, skąd pochodzą nasze korzenie, zbadać je, a nawet cieszyć się nimi. Jednak byłoby wstydem, gdyby nasz wirtualny świat całkowicie zastąpił nagrania fizyczne. Korzystam również z kilku platform tu i ówdzie, ponieważ jest to łatwe. Powinniśmy jednak zachować wszystkie możliwości słuchania muzyki.
A w okresie demo "Speed Metal" jakie kapele inspirowały muzaków Accuser to tworzenia własnej muzyki?
To był właściwie płynny rozwój. Zanim założyliśmy Accuser, grałem z Expect No Mercy, a pozostali członkowie z Breaker. Kierunek tych zespołów był wówczas nadal bardziej zorientowany na heavy metal. Ale poza Maiden, Priest i Motörhead lubiliśmy również hardcore i punk. Wszystko, co było agresywne i szybkie, było interesujące. A zespoły zaczęły krzyżować te style, co doprowadziło do kierunku crossover, który z kolei dał początek nowym zespołom lub sprawił, że istniejące zespoły brzmiały inaczej. I tak było z nami. Kilka lat doświadczenia w heavy metalu i pragnienie czegoś więcej. Eksperymentowaliśmy i kiedy powstał Accuser, to w naszym programie nadal mieliśmy szybkie utwory Breaker. To wszystko były powody, dla których rozwijaliśmy się dalej i podążaliśmy za duchem czasu.
Od początków Accuser nagraliście aż 13 albumów, więc nie będziemy ich omawiać. Ale przywołam kilka z nich. Chociażby "Double Talk" z dwóch powodów. Pierwszy powód to taki, że ten album był moim pierwszym zetknięciem z muzyką Accuser. Gdzieś na przełomie lat 80-90. kupiłem piracką kasetę z tym albumem. Czy wówczas mieliście świadomość piracenia Waszej muzyki?
Tak, to był wtedy zupełnie normalny proces. Ludzie mieli płyty winylowe i magnetofon kasetowy i oczywiście konwertowali albumy na kasety, żeby móc je ze sobą przenosić. Utrata jakości nie miała wtedy żadnego znaczenia. Chodziło o posiadanie muzyki i dzielenie się nią ze znajomymi. Oczywiście wszyscy wiedzieli, że pirackie kopie były również tworzone w taki łatwy sposób. Kosztowało to wytwórnie płytowe utratę pieniędzy, ale z drugiej strony pozwalało muzyce na dalsze rozprzestrzenianie się.
Mimo wszystko wówczas w Polsce to była jedyna możliwość poznania Accuser. Dzięki temu albumowi zapadliście mi w pamięci. Utwory nie były szablonowe. Mnóstwo potężnego tharsh metalu z niewielkim dodatkiem czystych gitar ale i z funkowymi przygrywkami oraz rapowaniem, co idealnie przywoływało na myśl USA. Pamiętasz jeszcze jak tworzyliście ten album?
"Double Talk" ukazał się po "Who Dominates Who" i miał niełatwą spuściznę, której musiał sprostać, ponieważ poprzednik był naprawdę mocny. A my nie chcieliśmy próbować kopiować istniejącego albumu, który powinien brzmieć jakoś inaczej. Znaleźliśmy elementy crossovera, takie jak te zasłyszane w Mordred i Suicidal Tendencies co sprawiło, że było to interesujące i otworzyliśmy nasz obszar thrash metalu na nowe brzmienia.
 Chociaż minęło 33 lata od wydania "Double Talk" to zastanawiam się, czy ten album lirycznie nadal mógłby być na czasie w kontekście niedawnych wyborów w USA? Bo okładka przywołuje na myśl to co się działo niedawno w USA.
Tak, minęło już 33 lata i opierało się różnych na frazesach, które okazały się prawdziwe. Każdy kraj lub rząd ma swoje znaki rozpoznawcze, które się co jakiś czas powtarzają. Jeśli uchwycisz te rzeczy, które tak naprawdę niewiele się zmieniają, to zawsze będziesz na bieżąco. Lubimy też używać metafor, aby móc przekazać historię. Możesz je zastosować do osobistych doświadczeń lub odzwierciedlić w nich obserwacje i wiadomości.
A dokąd Twoim zdaniem obecnie zmierza Unia Europejska?
Nie wiem, dokąd to zmierza. Wiem tylko, że zadania i obowiązek opieki muszą być obecnie traktowane bardzo delikatnie. UE powinna być sposobem na łatwiejsze rozwiązywanie problemów, lepszą komunikację i tworzenie warunków do życia dla wszystkich w zjednoczonej Europie. Jednak sytuacje kryzysowe oznaczają, że płynne procesy przestają działać, a ustalenia nie są już zgodne. Nie jestem politykiem, ale patrzę na wiele rzeczy z wielkim niepokojem i jako decydent byłbym całkowicie przytłoczony próbując znaleźć rozwiązania.
A jakie są nastroje w Niemczech po wygranej Donalda Trumpa?
Myślę, że musimy najpierw tego doświadczyć zanim poczujemy jakiś nastrój. Sytuacja w Europie jest trudna i w tej chwili nikt nie wie jak to się rozwinie. Mogę tylko mieć nadzieję, że wspólna praca polityczna doprowadzi do pokoju. Wszyscy wiemy, że wojny nie mają sensu. To jest jasne ale zawsze stoją za tym jakieś interesy. Ale każdemu jest lepiej bez wojny i dyskutowaniu o tych interesach, konfliktach czy znajdowaniu rozwiązania w inny sposób.
A dlaczego pod koniec lat 90. Accuser zniknął ze sceny?
Po 10 latach istnienia Accuser postanowiliśmy zrobić sobie przerwę na jakiś czas, napisać nowe utwory, a potem spotkać się ponownie. Musiało to być po trasie z Overkill. Nasz perkusista był za granicą i przedłużył tam swój pobyt. Ostatecznie nie napisaliśmy żadnych utworów i wszystko wygasło. Tak naprawdę nie było oficjalnego rozpadu zespołu, każdy po prostu zajął się swoimi sprawami. Po wielu latach muzycznej abstynencji postanowiłem zająć się projektami, które były w rzeczywistości rozgrzewką przed kolejną rundą Accuser. Wtedy tego nie rozumiałem, ale później stało się to dla mnie jasne.
Z kolei w 2003 roku Accuser powraca z materiałem demo "Scartribe". Aż tu nagle zespół zmienia nazwę na Scartribe i również nagrywa demo. O co w tym wszystkim chodziło?
To była właśnie jedna z tych rozgrzewkowych rund. W przypadku Scartribe chcieliśmy zrobić coś innego niż zrobiliśmy w przypadku Accuser. Jednak materiał nie różnił się aż tak bardzo od Accuser. Graliśmy też na żywo ze Scartribe utwory Accuser z przeszłości, więc było za dużo mieszania aby stworzyć coś nowego pod nazwą, która miała za sobą inną nazwę. Myślę, że zdezorientowaliśmy ludzi, ale głównie zdezorientowaliśmy samych siebie zanim dokładnie wiedzieliśmy dokąd zmierzamy.
Później chyba było już tylko z górki? Album za albumem. Ale co powodowało, że Accuser był zawsze w cieniu takiego Kreator czy Destruction?
Właściwie to właśnie ten czas przerwy zabrał nam wiele lat i możliwość grania na żywo oraz nagrywania albumów. Ciągłość się opłaca i to był nasz błąd na poziomie muzycznym. Z drugiej strony nie chciałbym stracić ponownego powstania, ponieważ zespół nie istniałby w obecnym składzie.
 I pora na trzynasty album - "Rebirthless"! Powiem szczerze, że jest naprawdę dobry. Cztery lata oczekiwania. Ale warto było czekać! Czy i Was spowolniła pandemia?
Tak, dokładnie tak. Ostatni album wydaliśmy w marcu 2020 roku i wtedy zaczęła się pandemia i lockdown. Nie mogliśmy już wystarczająco promować albumu i wszystko poszło na marne. Metal Blade Records również wycofało się i nie mieliśmy okazji wydać z nimi kolejnego albumu. Absolutnie to rozumiemy, ponieważ te czasy były trudne i nadal zostawiają swój ślad. Ale wróciliśmy do pisania utworów i wstępnie wyprodukowaliśmy nowe utwory aby nagrać nowy album w studiu, dzięki czemu moglibyśmy złożyć wniosek do nowej wytwórni płytowej. To odwrotny sposób w jaki działamy dotychczas pracy, ale ten plan zadziałał. I teraz jesteśmy szczęśliwi, że możemy zaprezentować nasz nowy album.
Co kilka albumów zmienialiście wytwórnie. Jak wspomniałeś ostatnio było Metal Blade Records, a teraz postawiliście na Niemiecką MDD Records. Ale z Metal Blade to rzeczywiście smutne. Chociaż jakiś muzyk kiedyś powiedział mi, że w dużej wytwórni trzeba być dużym zespołem by negocjować dobre warunki.
Sprawy wyglądają trochę inaczej. Chcieliśmy zostać z Metal Blade ale zdecydowali, że nie wydadzą nam kolejnego albumu. Po pandemii wytwórnie zostały zmuszone do działania ekonomicznego, więc musieliśmy poszukać nowej wytwórni. A tutaj warunki były zawsze bardzo dobre i uregulowane, więc nie było na co narzekać.
Recenzenci określają ten album bardzo dobrze. Jako old schoolowy, rasowy, bezkompromisowy, dojrzały, głęboki. Czy tym razem muzyka była aranżowana w jakiś inny sposób? Czy po prostu korzystaliście ze sprawdzonych patentów?
Chcieliśmy utworów, które byłyby zwarte i uderzały prosto w twarz. Jedyną różnicą w sposobie w jaki pracowaliśmy było to, że odrzuciliśmy części, które oddalały nas od celu. Energia bez zbędnych ozdóbek i konkretnie na temat. W tekstach używamy metafor, ale wszystko jest krótkie i precyzyjne. Chociaż nadal pozostawia miejsce na własne interpretacje.
Nie da się ukryć, że Wasz nowy gitarzysta Sascha Stange wprowadził do muzyki powiewu świeżości. Jak trafił do zespołu? Był casting?
Sascha jest zaangażowany w kilka projektów w pobliżu naszego rodzinnego miasta. Dlatego słyszałem i widziałem go wcześniej. Po odejściu René po prostu zapytałem go, czy wyobraża sobie grę na gitarze w Accuser. Powiedział, że chciałby to zrobić, ale najpierw musi spróbować. Dość szybko zauważyliśmy, że współpraca układała się bardzo dobrze i teraz jesteśmy szczęśliwi, że znaleźliśmy świetnego gitarzystę i przyjaciela.
Wasz poprzedni album "Accuser" został w całości udostępniony do odsłuchu. Czy i teraz tak będzie z "Rebirthless"?
Tak, ale prawdopodobnie będzie to już powszechnie wiadome w momencie, gdy będziecie czytać te słowa.
Singlem promującym ten album jest tytułowy utwór w postaci lyric video. Czy tekst utworu rzeczywiście odzwierciedla Wasze przekonania, że śmierć jest końcem wszystkiego? Nie ma życia po śmierci. Nie ma nic...
Przede wszystkim chodzi o to, aby nie odkładać spraw na później ale raczej działać póki możesz. Wracać do niezałatwionych spraw lub kończyć spór, wojnę lub zły nastrój. Powinieneś polegać na sobie a nie na bogach, mistrzach lub życiu pozagrobowym. Bo wtedy jest za późno aby polegać na rzeczach w które wierzysz, a których nie znasz. Żyj w teraźniejszości i rób właściwe rzeczy. Czas teraźniejszy nie powróci. Tylko twoje czyny mogą wpłynąć na przyszłość. Traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany. To jest przesłanie tekstu, nawet jeśli jest metaforyczny i krótki. I oczywiście jest tam również krytyka religii.
Ale okładka do "Rebirthless" ukazuje bunt piekła przeciwko niebiosom, autorstwa malarza Antoine'a Josepha Wiertza (1806-1865) "The Revolt of the Hell against the Heavens", czyli coś co wskazuje na istnienie istot duchowych. A może to po prostu wspaniały obraz idealnie pasujący swoją drapieżnością do drapieżnej muzyki, który odkryła Twoja żona na wystawie w Brukseli?
Obraz odzwierciedla walkę dobra ze złem w sposób metaforyczny. Niebo i piekło zawsze były symbolem lub wizualną reprezentacją dobra i zła, co jest przedstawione na tym obrazie w brutalny, ale także bardzo piękny sposób. Pod tym względem wpisuje się w nasz temat "Rebirthless", ponieważ wszystkie bitwy między aniołami a diabłami jako metaforyczne środki dobra i zła mają konsekwencje i nie można ich powtórzyć.
 Teksty Accuser często kręcą się wokół tematów politycznych i społecznych. Czy też tak jest na innych utworach z "Rebirthless"?
Kwestie polityczne i społeczne są również tematem "Rebirthless". Jednak używamy metafor, aby przekazać zmieniające się obrazy i perspektywy. Daje to słuchaczowi możliwość umieszczenia tematu w jego własnej historii.
W 2025 roku szykują się koncerty. Zaczniecie od swojego miasta?
Tak, dokładnie! Po premierze wykorzystamy ferie zimowe, aby przygotować się na rok 2025. 24 stycznia 2025 zagramy nasz pierwszy koncert w naszym rodzinnym mieście, a w marcu wyruszymy w trasę po Czechach z Tankard.
Z Tankard w Czechach! Kufel i czeskie piwo! Jesteście gotowi na alkoholowy zawrót głowy?
Znamy się z Tankard i nie możemy doczekać się, żeby zobaczyć chłopaków. Myślę, że będziemy się świetnie bawić i zagramy kilka świetnych koncertów. Czechy, nadchodzimy!!! Hahaha...
Ale zauważyłem też na plakatach amerykański Defiance! Stary dobry thrash, który także poznałem dzięki pirackim kasetom na przełomie lat 80/90, hahaha... Znacie ich?
Tak naprawdę nie zwracałem zbytniej uwagi na ten zespół. Jednak ostatnio 18-letni syn mojego przyjaciela ponownie zwrócił moją uwagę na nich. Ma 18 lat i bardzo dobrze zna świat metalu lat 80. Nadal mogę się od niego czegoś nauczyć. Hahaha...
Można powiedzieć, że żyjemy za miedzą. A kiedy Polska?
Mam nadzieję, że wkrótce nadarzy się okazja, żeby wyruszyć w małą trasę koncertową lub zagrać kilka koncertów w Polsce.
My również na to czekamy! Ok. Dziękuję za wywiad! Czas na słowa oskarżyciela...
Dziękuję wszystkim, którzy są zainteresowani naszą muzyką. Być może wkrótce zobaczycie się na żywo. Dbajcie o siebie. Z pokojem i na zdrowie.
|