Manuel: Cześć Tomasz!
Cześć! Wszystko ok. z dźwiękiem? Dobrze mnie słychać?
Manuel: Tak. Wszystko doskonale słychać.
Możemy zaczynać czy jeszcze ktoś do nas dołączy?
Manuel: Lada moment powinna dołączyć jeszcze Julia. Mam nadzieję...
Julia: Hej! Już jestem!
Cześć! No to lecimy z tematem! 9 lat musieliśmy czekać na nowy album Kontrust. Dlaczego? Pandemia dorzuciła swoje trzy grosze?
Manuel: Również. Pandemia odcisnęła swoje piętno na życiu każdego muzyka. Ale po wypuszczeniu "Explositive" niemal 10 lat temu, skupiliśmy się na graniu na żywo. Zagraliśmy mnóstwo koncertów w Europie. Tak, później przyszła Korona i zajęło nam trochę czasu zanim spięliśmy poślady, by zacząć tworzyć nowy album.
Pomiędzy 2020 a 2022 rokiem w waszych social mediach zieje taka czarna dziura. Co się wtedy działo z grupą?
Manuel: Jak prawdopodobnie wiesz, mamy kilku nowych członków. Jest Julia, nowa wokalistka oraz Joey - perkusista. Zmiana nastąpiła podczas pandemii - 2021/22. Odpuściliśmy wtedy temat social mediów. Teraz jednak wracamy na całego!
Julia, jak to się stało, że dołączyłaś do Kontrust? Był jakiś casting? Znaliście się wcześniej?
Julia: Nie, nie znaliśmy się wcześniej. I tak, zorganizowali przesłuchanie. Szukali nowej wokalistki. Nagrałem dwa krótkie fragmenty najbardziej znanych numerów i im je wysłałam. Mogli sprawdzić czy mój głos pasuje do ich stylu, ich muzyki. Później mieliśmy spotkanie na żywo, na którym odniosło się wrażenie, że... to jest właśnie to, że tak właśnie ma być, wiesz? Potwierdzenie tego mamy za każdym razem jak wspólnie pracujemy: czy to w studio, czy na próbach, czy na koncertach. Czuję się bardzo komfortowo.
Jesteś również grafikiem. Czy znajdziemy Twoje prace na nowym albumie?
Julia: (śmiech) Dzięki! Nie, nie tym razem. Ale mogłeś zauważyć, że jestem w trakcie tworzenia karykatur wszystkich członków zespołu. Zostało dwóch. Nie mogę się doczekać, aż się za to zabiorę! (śmiech)
A dlaczego w ogóle Agata opuściła szeregi zespołu?
Manuel: Głównie z powodów osobistych. Napisała oświadczenia dla wszystkich fanów i osób śledzących jej profil. To była jej decyzja, związana z założeniem rodziny i tego typu sprawami. Postanowiła odejść, ale ciągle świetnie się dogadujemy. Ale tak: zakończyła się pewna era.
A co z Romanem?
Manuel: W zasadzie takie same powody. Założył nową rodzinę, a mając dzieci nic nie jest już takie proste. Obydwoje wydali oświadczenia. Oczywiście mieliśmy złamane serca, ale ostatecznie była to racjonalna decyzja.
Jak z kolei dołączył Joey?
Manuel: Joey nagrywał raz w studio należącym do Mike'a i zobaczyliśmy krótkie wideo z tamtej sesji. Uznaliśmy, że jego mocna gra idealnie pasowałaby do naszej muzyki. Mieliśmy także innych perkusistów aplikujących na to stanowisko, ale ostatecznie udało się właśnie Joey'owi. No i okazało się, że to idealny wybór.
A masz jeszcze kontakt z Robertem?
Manuel: Trochę od tego czasu minęło - ostatni koncert Roberta był, jeśli dobrze pamiętam, w 2011 roku. Ciągle jednak utrzymujemy kontakt, pomimo tego, że już od długiego czasu nie gra z Kontrust - 11 czy 12 lat.
Nowy line-up debiutował na Graspop i Hellfest - dwa wielkie festiwale. Dlaczego postanowiliście od razu rzucić się na głęboką wodę?
Manuel: Julia, to już bardziej pytanie do Ciebie.
Julia: (śmiech) Dla mnie to było... To był pierwszy raz jak grałam koncert z nowym zespołem - jako nowy członek. Dla mnie były to także największe festiwale na jakich byłam. Na razie. To dwa duże, zupełnie nowe doświadczenia. Byłam... Nie wiem! (śmiech) Chyba stremowana i podekscytowana jednocześnie! Jak mi pójdzie? Czy nie zapomnę jakiegoś tekstu? Pamiętam, że przed samym Graspop byłam trochę chora. Mocno bolało mnie gardło, wiesz? Trochę się martwiłam, no bo kurczę, to moje pierwsze wyjście do ludzi jako członka tego zespołu, na żywo, na tak dużych festiwalach - ja po prostu nie mogę być chora! Zrobiłam wszystko, co mogłam i czego nie mogłam zrobić i jakoś się poskładałam - na ile mogłam (śmiech). Dobrze mi poszło, głos mnie nie zawiódł, czułam się fajnie mając obok tych chłopaków. Czułam, że to jest właśnie to.
 Nie chcieliście zrobić rozgrzewki w jakimś małym klubie?
Julia: Heh, to nie pytanie do mnie! (śmiech)
Manuel: (śmiech) Nie. Myślę, że Julia i Joey powinni przyzwyczajać się do takich występów. Oczywiście to była świetna zabawa. To były pierwsze występy, które wpadły po tym jak dołączyli. Idealnie się złożyło. Dla wszystkich. I do tego, by się poznać, zobaczyć jak się będziemy dogadywać: w końcu dwa duże występy, podróże samolotem i tego typu sprawy. Poszło świetnie - wiedzieliśmy, że to będzie działać.
Julia: Zdecydowanie.
Za Wami już trochę koncertów: zarówno większych, jak i mniejszych. Który z nich najmilej wspominacie?
Manuel: Takim koncertem, który najbardziej wrył mi się w pamięć był ten z Przystanku Woodstock. Z Polski. To niesamowite doświadczenie móc zagrać dla tak dużej liczby osób - było wtedy koło 300.000 ludzi. Nigdy wcześniej nie graliśmy tak dużego koncertu. Myślę, że to było coś wielkiego dla każdego z członków i z pewnością nie zapomnimy tych chwil.
Julia?
Julia: Te, o których opowiadałem wcześniej. Na razie w rankingu prowadzą u mnie Graspop i Hellfest. Największe występy, w których miałam okazję uczestniczyć. Niesamowite uczucie i nie mogę się doczekać na większą ilość takich festów! Och! (śmiech)
Manuel: (śmiech)
Kontrust zawsze mieszał rozmaite gatunki i podgatunki: rock, metal, folk, reggae. Manuel, czy musiałeś nauczyć nowych członków tego, że nie ma tutaj pomysłów zbyt szalonych?
Manuel: Może nie tyle nauczyć, co sprawić, by się do tego przyzwyczaili. To na pewno. Bo w Kontrust zawsze sporo eksperymentujemy, mieszamy, dopasowujemy różne elementy, różne style. To nasze granie jest bardzo... kolorowe. Żeby się w nim poczuć pewnie, to na pewno potrzebujesz czasu - by się wczuć w odpowiedni nastrój, sposób pracy. Ale ostatecznie okazało się, że dobrze się dogadujemy, czego efektem jest znakomity album.
A może jednak były w historii Kontrust pomysły zbyt szalone? Zdarzył się przypadek, że postanowiliście nie iść dalej jakąś drogą?
Manuel: Nie ma czegoś zbyt szalonego...
Julia: (śmiech)
Manuel:: ... szczególnie w świecie muzyki. W nim musisz być szalonym - inaczej jest nudno! (śmiech)
Julia: Oj, tak!
A kiedy pojawiły się pierwsze pomysły na "madworld"? Kiedy zaczęliście nad nim pracować?
Manuel: Pierwsze pomysły, pierwsze szkice zacząłem tworzyć ze dwa, może dwa i pół roku temu. To było już w czasach korony. To było także w okolicy dołączenia Julii i Joey'a do grupy. Reszta musiała trochę podgonić, wczuć się w odpowiedni klimat - musiałem skopać parę tyłków, zagonić co niektórych do roboty (śmiech).
Julia: (śmiech) O tak! Naprawdę to zrobił! (śmiech)
Manuel: Ostatecznie wyszło bardzo dobrze. Jesteśmy bardzo zadowoleni z rezultatów.
Tytułu albumu nie trzeba szczególnie objaśniać. Wojna na Ukrainie, wojna między Izraelem a Palestyną. Jak uciec z tego domu wariatów?
Manuel: "Madworld" oczywiście odnosi się nie tylko do niepotrzebnych wojen, których niestety jesteśmy świadkami. Tak jak wspomniałeś wcześniej minęła prawie dekada, od kiedy wydaliśmy nasz poprzedni album - "Explositive" w 2014 roku. Od tamtego czasu zbieraliśmy doświadczenia, odczucia względem polityki, Internetu, social mediów, fake newsów - tego wszystkiego. I cała ta kreatywność... Wiesz, próbowaliśmy sprawić, by te przemyślenia trafiły na album - ujmę to w taki sposób. Są one na nim odzwierciedlone. Tytuł mówi sam za siebie: kiedy spojrzysz na ostatnie 10 lat, to dojdziesz do wniosku, że to dla nas idealny tytuł.
Julio, jak w ogóle czujesz się grając koncert z taką grupą jak Kontrust, podczas gdy ciągle trwają walki na Ukrainie? Z jednej strony mamy te wszystkie zbrodnie, no ale z drugiej na koncercie niejako MUSISZ się bawić.
Julia: Cóż... (myśli) Tak, gdy jesteś artystą występującym na scenie, to publiczność oczekuje... Ludzie chcą emocji, pozytywnej energii, która ich ponownie naładuje. Masz im dać siłę do tego, by np. poradzili sobie z jakąś chujową sytuacją, która im się przytrafiła. Tu nie chodzi nawet o to jak Ty - jako artysta - czujesz się tam w środku. Jesteś muzykiem, jesteś na scenie, jesteś w miejscu umożliwiającym Ci danie publiczności wszystkiego tego, co w tobie dobre.
Manuel: Dokładnie!
Julia: W taki sposób możemy razem sprawić, by świat stał się lepszy.
Manuel: Tak, "madworld" nie oznacza, że... że zaraz wszystko jest złe, niedobre, smutne i depresyjne. To przekaz typu: mimo że świat rzeczywiście jest szalony, to musimy, szczególnie teraz, zachować optymizm, pozytywne nastawienie...
Julia: Zgadzam się.
Manuel: ... choć oczywiście mamy na albumie szalone, nienormalne kawałki, o czym pewnie większość osób już wie.
Julia: Tylko światło może pokonać ciemność.
Manuel: Awww! (śmiech)
W języku polskim "kontrastem" pokazujemy pewne rzeczy wykorzystując ich całkowite przeciwieństwo. U was podobnie: na albumie ubieracie niekiedy poważne teksty w zwariowaną formę. Chcecie, żeby fani fajnie się bawili, ale by także później zastanowili się nad tym, co usłyszeli?
Manuel: Zdecydowanie. Myślę, że ludzie muszą... Jeśli rzeczywiście spodoba im się nasza muzyka, jeśli przysiądą do niej na dłużej, to znajdą przekaz w każdym z numerów - jeden będzie dość poważny, inny nieco z przymrużeniem oka. Uważam, że to ciekawe używać muzyki jako medium do przekazywania ważnych treści, jednocześnie potrafiąc przy tym bawić ludzi. To najlepszy sposób, by ten przekaz został dostarczony, odebrany.
 Nowy album został wyprodukowany przez Was. Jakie są największe zalety takiej pracy?
Manuel: Największą zaletą jest oczywiście to, że jesteś wolny... Masz wolną rękę odnośnie tego, co aktualnie robisz, jak podchodzisz do pewnych spraw, jak piszesz, jakimi elementami chcesz lub np. nie chcesz się zająć. Minusem jest to, że taki tryb pracy wymaga samodyscypliny i odpowiedniego planowania. Tak. Oczywiście są sprzeczki, kłótnie, niektórzy mogą mieć inne opinie - również i z tym musisz umieć sobie poradzić.
Julia, a jak Ty wspominasz proces nagrywania "madworld"? Jak Ci się pracowało nad tym krążkiem?
Julia: Och... Dla mnie było to kolejne zupełnie nowe doświadczenie - pracować z profesjonalnym zespołem. Większą kreatywnością wykazywałam się podczas samego nagrywania - ciężko stworzyć mi coś całkowicie od zera, tak z niczego. Gdy więc chłopaki wyskakiwali z jakimś nowym pomysłem, tworząc np. jakieś szkice, linie wokalu, potencjalny tekst, to wtedy włączała się również i moja kreatywność. Mogłam coś zasugerować, zaśpiewać daną partię na swój sposób... Co w większości przypadków wychodziło dobrze. Choć oczywiście próbowaliśmy także innych rzeczy. Coś wyszło w porządku? "Spoko, ale spróbujmy jeszcze tego czy tamtego". (śmiech) Było trochę kombinowania, ale cieszyłam się każdą chwilą.
Przed premierą albumu dostaliśmy teledyski do "The End" i "I Physically Like You". Ten pierwszy zrealizowany został jak wczesne odcinki "South Park": z wycinanek. Jak długo powstawał? Zadowoleni z rezultatu?
Manuel: Tak, bardzo. Uważam, że ten styl idealnie pasował do tematu utworu. Twórca tych wycinanek mógł zaszaleć: z pomysłami, tego jak chce przedstawić przekaz wynikający z tekstu tej kompozycji. Zajęło mu to chyba ze trzy, może cztery miesiące. Jeszcze przed 2023 rokiem byliśmy w kontakcie i zaczęliśmy się wymieniać pierwszymi pomysłami. Przez następne miesiące się to wyklarowało, natomiast sama produkcja teledysku zajęła już właśnie jakieś trzy, cztery miesiące.
Po klipie do "I Physically Like You" zaprosiliście fanów do wzięcia udziału w konkursie tanecznym. Dużo klipów dostaliście?
Manuel: Niestety nie. Okazało się, że nasi fani chyba nie są najlepszymi tancerzami. Ale parę było fajnych i dobrze bawiliśmy się podczas ich oglądania.
Jakieś zaskoczenia?
Manuel: Jedna osoba zrobiła to w stylu bardzo podobnym do tego z wideo. No wiesz, też z neonami, miał też interesujące, fajnie wyglądające tło - maski i inne rzeczy. Wyglądało to niesamowicie. Super się to oglądało.
A Twój faworyt, Julia?
Julia: Wydaje mi się, że musiałabym mówić o tym samym wideo! (śmiech)
Manuel: Tak. Muszę w ogóle poszukać, kto je stworzył.
Julia: To był chłopak czy dziewczyna?
Manuel: Chłopak.
Julia: Ubrał się w ogóle jak jakaś postać w takim gotyckim stylu. Jak np. wampir - ciężko było nawet określić płeć.
Manuel: Miał też nałożoną maskę. Fajnie to wyglądało.
Julia: Wryło mi się ono w pamięć. Nie pamiętam w ogóle innych klipów - tylko ten!
 Na nowej płycie znajdziemy utwór zatytułowany "You fucked it up". Do kogo zaadresowany jest ten tekst?
Julia: (śmiech)
Manuel: ...
Co? Nikt nie chce odpowiedzieć?
Julia: (głośny śmiech) Myślę, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie! Bo każdy, wiele razy był w tego typu sytuacji... Że trzeba powiedzieć sobie lub komuś innemu: "stary, spierdoliłeś sprawę". Oczekujemy tego, że ludziom spodoba się ten kawałek i będą go z nami śpiewać na największych scenach! (śmiech) Bo to temat tak bliski każdemu z nas. Każdy się może do niego odnieść. Tak myślę (uśmiecha się).
Ciężko było mi ukończyć nowy album, bo zapętliłem sobie "Criminal". Kapitalny kawałek! Co możesz o nim powiedzieć?
Manuel: Wydaje mi się, że "Criminal" oparty jest na pomyśle, który wyszedł od Mike'a. Co mogę o nim powiedzieć? Również i ten numer porusza poważny temat, ale znów: ten przekaz ubrany jest w zabawny styl. Jak pewnie zauważyłeś, tekst odnosi się do korupcji, ludzi nie zachowujących się tak, jak powinni - próbujących się nachapać, działających tylko we własnym interesie. Śmieszny kawałek.
Taki hicior, a nie singiel. Dlaczego?
Manuel: Cóż, nie wiem czy to jedna z najlepszych kompozycji na albumie. Zamierzamy jeszcze wypuścić parę singli, do których stworzymy także teledyski. Myślę, że na tym albumie jest wielu kandydatów do tego, by zostać wypuszczonym osobno. Ja bym wybrał siedem kawałków, do których z chęcią stworzyłbym teledyski i wypuścił w formie singli. Musieliśmy jednak dokonać jakiegoś wyboru.
Julia, a gdybyś Ty mogła wybrać jeden kawałek do zostania singlem, to byłby to...?
Julia: Nie wiem czy jestem w stanie wybrać tylko jeden kawałek... (myśli) Nie, nie da się! (śmiech) Myślę, że... "I Physically Like You", albo może "Black Soul".
"Black Soul" to chyba najbardziej metalowy kawałek na płycie...
Julia: Tak myślisz? Spoko.
Manuel: Jest taki bezpośredni. Tak.
W zeszłym roku na platformach streamingowych pojawił się też album "Time to Tango". Co tak długo musieliśmy czekać?
Manuel: To była jego reedycja. Chodzi o to, że jego wydawca zbankrutował pod koniec 2020 roku i potrzebowaliśmy paru miesięcy, by przygotować album do ponownego wypuszczenia.
A jakie plany Kontrust na przyszłość?
Julia: Światowa dominacja.
Manuel: Dokładnie (śmiech). W 2024 roku czeka nas parę fajnych koncertów. W tym momencie bookujemy występy. Z tworzeniem nowej muzyki, to zobaczymy - mam nadzieję, że nie zejdzie nam znowu 9 lat (śmiech). Tak jak mówiłem wcześniej na pewno kilka nowych klipów i singli z wypuszczonego krążka. Następnie zaczniemy majstrować nad czymś zupełnie nowym.
Jakiś występ w Polsce? Ja Was ostatnim razem widziałem w... 2012 roku w Koszalinie.
Manuel: Dawno temu! 11 lat. Na razie nie ma konkretnych planów, ale jak już mówiłem koncerty się bookują. Układamy nowy sezon koncertowy i mam nadzieję, że w Polsce...
Julia: Musimy się dostać na Woodstock!
Teraz to Pol'and'Rock. I odbywa się niedaleko mnie, więc... Ja jestem za! I to wszystko, co przygotowałem, więc na koniec... Cóż, może na koniec Julia spróbuje wytłumaczyć czytelnikom, tym, którzy nie słyszeli wcześniej Kontrust, czym jest ta muzyka. Jak byś ją opisała?
Julia: Spróbujcie sobie wyobrazić wszystkie kolory świata, wszystkie muzyczne gatunki połączone w jedno. Wyobraźcie sobie to szaleństwo. To właśnie Kontrust.
Dom wariatów.
Julia: Dokładnie! (śmiech)
Manuel: Zdecydowanie!
I to tyle! Dzięki za poświęcony czas! To co? Coś na do wiedzenia dla polskich fanów?
Manuel: Dzięki za to, że chcieliście z nami pogadać! Polskim fanom chciałbym podziękować za to, że cierpliwie czekają na nasz powrót - mam nadzieję, że odwiedzimy Polskę najszybciej jak się da i znów będziemy się wspólnie bawić.
Julia: Dzięki, że poświęciliście nam czas - za ten cudowny wywiad! Bądźcie dalej szaleni, czujcie rock'n'rolla, żyjcie w kontrastach i słuchajcie Kontrust. Do zobaczenia wkrótce! Mam nadzieję! (śmiech)
zdjęcia: Andreas Rager
|