Sylvatica - "Ikonoklazm jest częścią historii ludzkości"


Sylvatica powstała w 2009 roku w Danii z inicjatywy Jardéna Schlesingera. Początkowo grupa prezentowała typowo skandynawską odmianę folk metalu, jednak szybko zaczęła zwiedzać także i inne metalowe krainy. Zespół może obecnie zapisać na koncie trzy pełne, ciepło przyjęte krążki, z których ostatni - "Cadaver Synod" - trafił do sprzedaży w październiku 2023 roku w barwach Target Records. Album na tyle wzbudził nasze zainteresowanie, że postanowiliśmy zadać parę pytań przedstawicielowi grupy. Wytypowany został, będący z Sylvatica od 2010 roku basista Thomas Haxen, choć z uwagi na to, że akurat niedaleko siedział również Jardén, to i "ojciec założyciel" wtrącił swoje trzy grosze. Czego się dowiedzieliśmy o zespole i "Synodzie Trupim"?





MetalSide: Cześć! Zacznijmy może od samych korzeni zespołu Sylvatica. Kiedy i w jakich okolicznościach narodził się zespół? Od razu w planach było podbicie metalowego świata czy może na początku bardziej chcieliście grać dla siebie?

Thomas Haxen: Zespół powstał w 2009 roku w duńskim mieście Nyborg jako szkolny projekt. Jardén, nasz gitarzysta i wokalista, miał wtedy zaledwie 15 lat. Ja dołączyłem do grupy w 2010 roku. W początkach naszej działalności tym głównym celem było odciśnięcie swojego piętna w metalowym świecie. Oczywiście dalej do tego dążymy, ale okazało się, że to nie jest tak proste jak nam się początkowo wydawało. Mimo wszystko dalej uparcie próbujemy to osiągnąć - i będziemy próbować do samego końca.

A jakie zespoły by dla Was inspiracją? Ja na tych pierwszych wydawnictwach słyszę Borknagar czy Månegarm.

Thomas: Na początku, na naszej EP'ce "Sagn og sagaer", naszym głównym źródłem inspiracji bez dwóch zdań była duńska formacja Svartsot. Mimo to skupialiśmy się na gitarach i nie chcieliśmy używać instrumentów kojarzonych z folk metalem. Na "Mosemanden" poszliśmy w mroczniejsze rejony, czerpiąc inspiracje z "Solsagaen" Finntroll i takich zespołów jak Einherjer oraz King of Asgard. Zbliżając się do debiutanckiego albumu nasze inspiracje przeskoczyły do Kalmah i Wintersun. Piętno tego drugiego zespołu jest silniej odciśnięte na naszym drugim krążku: "Ashes and Snow". Na "Cadaver Synod" z kolei spoglądaliśmy na zespoły rockowe lat 70., takie jak chociażby Deep Purple, Uriah Heep i Black Sabbath. Efekt wymieszania ich styli z folk metalem i melodeathem był dla nas intrygujący. Otrzymaliśmy unikatowe, niezbyt oczywiste brzmienie.

Na EP-kach teksty utworów pisane były jeszcze w Waszym rodzimym języku. To się jednak szybko zmieniło. Dlaczego?

Thomas: Duński język pasował całkiem nieźle do stylistyki folk metalu. Kiedy jednak nasze granie przeszło w coś inspirowanego bardziej melodyjnym deathem, to już tak dobrze to nie harmonizowało. Dlatego właśnie postanowiliśmy przestawić się na śpiewanie w języku angielskim.

Na tych pierwszych wydawnictwach dominowały średnie tempa. Na debiucie znacznie przyspieszyliście, zmieniając przy tym styl. Zaczęliście poszukiwać własną drogę?

Jardén: Wydaje mi się, że zaczęliśmy patrzeć w stronę nowych grup, w szczególności Kalmah i Wintersun. Ich szybkie granie motywowało nas do tego, by spróbować czegoś w podobnym stylu. Być może miało to także coś wspólnego z tym, że byliśmy coraz lepszymi muzykami, co pozwoliło nam grać taką muzykę jaką chcieliśmy.

Thomas: Uważam, że zawsze staraliśmy się podchodzić do pewnych rzeczy w naszym własnym, unikalnym stylu muzycznym. Ale myślę, że osiągnęliśmy to w większym stopniu na naszym najnowszym wydawnictwie, "Cadaver Synod".

To poszukiwanie słychać już było na singlu "Blodrøde Blade". Skąd pomysł by swego czasu wypuścić go za darmo? Okładka pojawiła się dopiero przy okazji ponownego wydania?

Thomas: Wypuściliśmy tego singla zaraz po zakończeniu prac nad debiutanckim albumem. W tamtym czasie byliśmy w trakcie zmiany naszego kierunku muzycznego i ten numer nie pasował do nowego stylu. Stąd też decyzja, by wypuścić go osobno. I tak, nawet nie mieliśmy dla niego okładki. Ostatnio jednak uznaliśmy, że trzeba zająć się tą niedokończoną sprawą i ją stworzyliśmy. Uważam, że sam numer to solidny przedstawiciel folk/power metalu.

Pomiędzy "Evil Seeds" a "Ashes and Snow" mieliśmy dość długą przerwę wydawniczą. Dlaczego tak długo trzeba było czekać na drugą płytę?

Thomas: Tak, to prawda. Tworzenie tych rozbudowanych, melodeathowych kompozycji, mających wiele podkładów i warstw gitar okazało się procesem wyjątkowo wymagającym i czasochłonnym. Po skończeniu "Evil Seeds" znaleźliśmy się w sytuacji, w której musieliśmy przenieść naszą uwagę na prostsze i łatwiejsze w zarządzaniu projekty. W tamtym okresie skupiliśmy się w głównej mierze na koncertowaniu i wydawnictwach naszych pozostałych zespołów i projektów.

"Ashes and Snow" to długie kompozycje, w których potrafimy pędzić jak na "Evil Seeds", prowadzeni przez melodyjne partie gitar, ale jednocześnie potrafimy zwolnić jak na EP. Tym album podsumowywał Waszą dotychczasową drogę?

Thomas: Tak, uważam, że jest to trafna ocena.

Przez lata przez zespół przewinęło się trochę osób. Nie każdy potrafił poświęcić się dla Metalu?

Thomas: Dokładnie, w ciągu ostatnich lat mieliśmy parę zmian składu. Często z uwagi na osobiste różnice, choć i inne czynniki także wchodziły w grę. Od dłuższego czasu jest jednak w tym temacie stabilnie, a zespół funkcjonuje lepiej niż kiedykolwiek.



Dokładnie, w końcu stworzyliście album numer trzy. Kiedy w ogóle rozpoczęły się prace nad nim? Jak w ogóle wygląda proces komponowania materiału w Sylvatica?

Thomas: Prace nad albumem rozpoczęły się krótko po wydaniu "Ashes and Snow". Jardén to główna siła stojąca za stroną kreatywną naszej muzyki, natomiast ja zajmuję się pisaniem tekstów. Z reguły wygląda to tak, że Jardén wysyła mi swoje pomysły, często na wpół ukończone kompozycje, a następnie pracujemy nad nimi w swoich domach. Następnie spotykamy się w sali prób, by dodać pewne rzeczy, dopieścić detale, stworzyć coś nowego. Kiedy już jesteśmy zadowoleni z wersji demo, to przed wejściem do studia następuje etap intensywnego ogrywania materiału. Gdy już warstwa instrumentalna jest nagrana, to wspólnie z Jardénem próbujemy ustalić rytmikę i wzorce tekstów, a następnie całość zarejestrować. Ta ostatnia faza procesu jest bardzo kreatywnym i przyjemnym zajęciem, w którym rodzi się wiele osobliwych pomysłów. Jeśli zwrócisz uwagę na teksty, prawdopodobnie zauważysz tę kreatywność, szczególnie na nowej płycie. Wpletliśmy w nie mnóstwo dziwacznych rozwiązań.

Gdzie w ogóle nagraliście ten nowy materiał? Kto odpowiada za jego brzmienie?

Thomas: Quentin Høgh Nicollet z Black Sun Audio pomagał przy nagrywaniu perkusji, a do tego zajął się miksem i masteringiem albumu. Smyczki, podkład muzyczny i wokale zostały z kolei nagrane w naszym domowym studio.

Biorąc pod uwagę fakt, że jednym z singli był "Titivillus" o Diable odpowiadającym za drobne błędy: w studio poszło gładko?

Thomas: Tak, wszystko poszło dość gładko, choć ten demon z pewnością zostawił swój ślad!

Na krążku usłyszymy organy Hammonda czy theremin. Kto odpowiadał za te partie i skąd w ogóle pomysł na to, by użyć tych instrumentów na death metalowym albumie?

Thomas: To był pomysł Jardéna. Zaprogramował partie tych instrumentów używając MIDI i odpowiednich plug-inów, czerpiąc inspiracje z grup lat 60. I 70., takich jak Deep Purple i Uriah Heep. Uznał to brzmienie za intrygujące, więc postanowiliśmy je rozwinąć i wykorzystać jako taki powracający motyw na całym albumie. Uważamy, że to dobre połączenie i jesteśmy ciekawi, co inni o tym myślą. Jest to dość intrygujące, choć oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdemu może się spodobać.

Na tym nowym albumie zabieracie nas do średniowiecza. Biorąc pod uwagę teksty: czy "Cadaver Synod" to concept-album?

Thomas: Na pierwszy rzut oka może się tak wydawać, ale osobiście nie uważam go za concept-album. Teksty dotykają różnych tematów, a ich jedynym wspólnym punktem jest to, że osadzone są w średniowieczu. Brzmienie albumu po prostu przywoływało dla nas ten okres historyczny i z jakiegoś powodu zdecydowaliśmy się to zaakceptować.

Utwór kończący album zainspirowany został "Boską komedią". Skąd jeszcze czerpaliście inspiracje?

Thomas: To prawda. Czerpałem również inspiracje z książki zatytułowanej "Szarlatani: Najgorsze pomysły w dziejach medycyny", za którą odpowiadają Lydia Kang i Nate Pedersen. Jest to książka, która zagłębia się w świat medycyny średniowiecza i zawiera dość brutalne oraz osobliwe historie. Jedna z nich zainspirowała dla przykładu numer "Pope Innocent VIII".

Album zawiera kawał świetnego, melodyjnego grania. A jak narodził się "Song of the Leper"? Bo to akurat utwór nieco… "inny".

Jardén: Ten nucony refren skomponowałem w 2015 roku, siedząc z gitarą akustyczną - wtedy stworzyłem jego demo. Nigdy nie przypuszczałem, że stanie się on częścią kompozycji Sylvatica, dopóki ponownie nie natknąłem się na niego po sześciu latach. Po tym ponownym odkryciu przystąpiłem do pisania reszty utworu. Progresja akordów pozostała w całym numerze dość spójna. Później Haxen dodał kilka fajnych tekstów, które go uzupełniły.

A skąd wzięła całkowicie akustyczna wersja tego kawałka? Przypomina trochę taką pijacką zaśpiewkę.

Jardén: Być może pomysł zrodził się z tej oryginalnej demówki stworzonej w 2015 roku. Jednak już od jakiegoś czasu rozmawialiśmy o włączeniu akustycznej kompozycji na album, więc przekształcenie tego utworu w wersję całkowicie akustyczną również miało sens. Jesteśmy naprawdę zadowoleni z tego, jak to wyszło.

Synod Trupi był sądem, w którym oskarżony nie mógł się bronić. Czy przez ostatnie medialne polowania na czarownice nie wracamy do tych czasów? W końcu mieliśmy sporo głośnych spraw, w których nikt nie chciał słuchać tej drugiej strony…

Thomas: Tak, można powiedzieć, że ta historia wykazuje pewne podobieństwa do ostatnich wydarzeń i całej koncepcji cancel culture. Chociaż w zespole nie próbujemy stawać po żadnej ze stron czy pouczać innych, to uważam, że intrygujące jest to, że pojęcie "Damnatio Memoriae" (wymazanie/zmienienie historii pewnych osób) jest czymś ponadczasowym i powtarzającym się. Ikonoklazm jest częścią historii ludzkości od samego jej początku. To przypomnienie, że historia często się powtarza i prawdopodobnie będzie się powtarzać w nieskończoność.



Synod Trupi jest mrocznym i dziwacznym wydarzeniem. Szukając inspiracji trafiłeś na jakieś historie, nad którymi chciałbyś dłużej posiedzieć? Zatrzymałeś coś na później?

Thomas: Na ten moment nie mam niczego jeśli chodzi o teksty. Na razie robię sobie przerwę w tym temacie. Czekam na jakąś nową muzykę od Jardéna, która dostarczy mi świeżej dawki inspiracji i doda trochę motywującej do pracy presji. A że akurat siedzi w tym momencie obok i gra sobie na gitarze, to ta inspiracja może przyjść dość szybko.

A gdzie została zrealizowana sesja zdjęciowa nowego albumu? Z tego co się orientuję, to użyty został dość stary sprzęt, tak?

Thomas: Zdjęcia promocyjne zrobione zostały przed Zamkiem w Nyborgu. Jej autorem jest nasz przyjaciel Sebastian Strange, który do swoich sesji używa starych aparatów. I choć początkowo braliśmy pod uwagę użycie sprzętu z lat dwudziestych XX wieku, to ostatecznie stanęło na egzemplarzu z lat siedemdziesiątych.

Kończąc temat "Cadaver Synod": jakbyś porównał ten materiał do dwóch ostatnich krążków?

Thomas: Naszym zdaniem ewoluował w coś zupełnie odmiennego od naszych dwóch poprzednich albumów. Jesteśmy naprawdę zadowoleni z rezultatu. Sprawił nam więcej frajdy i jest bardziej niekonwencjonalny w porównaniu do "Evil Seeds" i "Ashes and Snow". Jesteśmy z niego dumni i mamy nadzieję, że ludzie podzielą nasz entuzjazm.

I to wszystko, co przygotowałem! Dzięki za poświęcony czas i na koniec poproszę o kilka słów dla naszych czytelników!

Thomas: Sprawdźcie nasz najnowszy album i podzielcie się z nami swoimi przemyśleniami. Nieważne czy będzie pozytywnie, czy krytycznie - cenimy Wasze opinie. Jeśli chcecie nas wesprzeć, to możecie odwiedzić naszą stronę na Bandcamp. Każde wsparcie z Waszej strony znacznie przybliża nas do startu kolejnego muzycznego przedsięwzięcia. Tobie z kolei dziękujemy za to, że nas zaprosiłeś! Trzymaj się!

zdjęcia: Sebastian Strange


Autor: Tomasz Michalski

Data dodania: 26.11.2023 r.



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!