InDespair - "Za starzy na gwiazdy rocka"


Zespół InDespair to wrocławska formacja, która stawia pierwsze kroki na naszym muzycznym rynku. Kapela powstała w okolicy 2003 roku i w swoim dorobku ma dwa dema. Pierwsze z 2003 roku nie zostało pokazane światu, natomiast "No Escape" zbiera całkiem pochlebne recenzje. Obecnie zespół pracuje nad materiałem na debiutancki album. Chwilę dla naszego serwisu znalazł gitarzysta CormaC i odpowiedział na kilka naszych pytań. Zapraszam serdecznie do wywiadu.





MetalSide.pl: Witam serdecznie! Na początek poproszę kilka słów o historii zespołu InDespair. Jak doszło do powstania kapeli i jak wyglądały początki wspólnego grania?

CormaC: Początki były nieco rozmyte i ciężko nawet stwierdzić, kiedy ten zespół powstał. Zimą 2003 roku mój kumpel Miłosz zaprowadził mnie na próbę kapeli Serka. Wcześniej rozpadł się mój zespół, w której grałem zresztą z obecnym basistą InDespair - Wojtą. Zaczęliśmy próby z Serkiem, Miłoszem na basie i perkusistą Gregorem. Próby odbywały się... właściwie w kiblu. Mieliśmy kawałek korytarza kończący się toaletą bez drzwi i w tej kiszce się gnieździliśmy. Potem było sporo zmian składu, kilka zmian sali prób, dwie wizyty w studiach nagrań i jesteśmy gdzie jesteśmy.

A co działo się "przed InDespair"? Graliście w jakichś zespołach? Posiadacie wcześniejsze doświadczenia muzyczne?

Tak, każdy z nas miał wcześniej jakieś doświadczenia. Jak już wspomniałem, przed InDespair grałem w innym zespole z Wojtą, Serek miał też inną kapelę. Łukasz jest po szkole muzycznej. Piotrek wcześniej nigdzie nie śpiewał, ale o ile wiem grał z innymi ludźmi jako gitarzysta. Nikt się więc z choinki nie urwał.

W 2007 roku ukazała się EP'ka "No Escape", która zbiera dosyć pochlebne recenzje. Jak podchodzisz do tych pozytywnych głosów?

Ja szczerze mówiąc nie miałem pojęcia, jak ludzie będą odbierać tę płytkę. Gdzieś tam czułem, że wyszła fajnie i może się podobać, ale pozytywne opinie przyjąłem z dużą ulgą. Jeśli grasz jakieś numery setki razy na próbach, maglujesz je w kółko (a np. kawałki "Głową w dół" i "Nie widział nikt" powstały jakieś 7 lat temu, grałem je jeszcze z poprzednim zespołem), tracisz zdolność trzeźwej oceny ich poziomu. To trochę jak z egzaminem - czujesz, że powinieneś zdać, ale do listy z wynikami podchodzisz zestresowany, po czym widzisz pozytywną ocenę, wypuszczasz powietrze i myślisz "no przecież nie było się czym martwić...".

Fakt... już "po wszystkim" wydaje się to jednak łatwiejsze. Jak dzisiaj oceniacie ten materiał?

Podoba mi się. Oczywiście gdybyśmy teraz go nagrywali, zrobilibyśmy to lepiej, bo gramy lepiej i mamy większe doświadczenie. Tym niemniej podobają mi się utwory, podoba mi się brzmienie, które ukręciliśmy i miks, a zrobiliśmy wszystko za rozsądne pieniądze. Recenzent z kanadyjskiego Metal Observera określił zresztą produkcję mianem "impressive". Ogólnie wydaje mi się, że na tamten moment osiągnęliśmy maksimum tego, co mogliśmy osiągnąć.

Wasza muzyka to mnóstwo klasycznego heavy metalu z elementami thrashu. Zgodzicie się ze mną? Skąd taki pomysł "na siebie"?

Skoro niemal wszyscy słyszą na naszej płycie heavy z domieszką thrashu, to nie będziemy się spierać :) A jeśli chodzi o pomysł... To nie było tak, że usiedliśmy w kółeczku i ustaliliśmy, że będziemy grać heavy z thrashowymi wpływami. Po prostu gramy jak lubimy i jak umiemy, a wychodzi co wychodzi.

Wychodzi całkiem dobrze... Muszę przyznać, że Waszą mocną stroną są solówki. Jak to wygląda podczas komponowania materiału? Ustalacie kto ma zagrać solo, czy raczej "jakoś to samo wychodzi"?

Generalnie gitarzystą prowadzącym jest w InDespair Serek, który jest ode mnie lepszy technicznie. Na EP-ce tak zabawnie wyszło, że akurat ja zagrałem o jedną solówkę więcej niż on. W nowych kawałkach to już on więcej soluje, a ja zabieram się za to wtedy, kiedy mam jakiś bardzo wyrazisty pomysł, jakąś fajną melodię. Jeśli nie mam pomysłu, to umywam ręce i niech Serek się męczy :)

Sprytnie ;) Na EP'ce znajduje się 5 utworów, w tym dwa zaśpiewane po polsku. W przyszłości postawicie na nasz język, czy raczej będziemy słuchali angielskich tekstów?

Wiesz, to jest trudna sprawa. Z jednej strony widzimy, że utwory z polskimi tekstami się podobają, z drugiej zaś mamy kontakt z małą wytwórnią z USA, która chciałaby nam wydać płytę. Sam bardziej lubię Turbo i CETI po polsku, bardzo mi się podoba płyta "Grona gniewu" Harpii (niegdyś Mecz Wikinga), polskojęzyczne utwory Chainsaw. Tyle że nie nagramy dla amerykańskiej wytwórni płyty w naszym języku. Tym niemniej wstępny plan jest taki, żeby przygotować bonusowe wersje polskojęzyczne jak największej liczby utworów. I oczywiście na koncertach w naszym kraju po polsku wykonywane będą wszystkie kawałki, które będą miały wersję polskojęzyczną.

Pracujecie obecnie nad materiałem na dużą płytę. Poproszę o kilka słów odnośnie tego nowego materiału. Znany jest już orientacyjny czas premiery tego CD?

Nowe kawałki są bardziej przemyślane, zróżnicowane, dopracowane. Więcej fajnych riffów, więcej melodii, trochę więcej ciężaru, klimatycznie trochę więcej nowoczesności. Są po prostu lepsze. Jeśli chodzi o premierę, to mamy nadzieję, że odbędzie się ona w przyszłym roku, raczej w drugiej jego połowie. Chcemy mieć pewność, że nagramy możliwie najlepszy materiał.

Ile utworów zamierzcie umieścić na nowym CD i czy będą na nim kawałki znane z EP'ki?

Utworów pewnie będzie 9-11, zobaczymy jak wyjdzie. Na pewno część kawałków z EP-ki trafi na pełnowymiarową płytę. Zobaczymy, ile z nich będzie do niej pasowało klimatycznie. Na pewno nagramy "No Escape" i "Virusa", bo mają pozytywny odzew, pewnie zrobimy anglojęzyczną wersję "Głową w dół". Zresztą zobaczymy, kiedy będziemy się na poważnie przymierzać do nagrań. Póki co komponujemy nowe kawałki. Na YouTubie (http://www.youtube.com/user/InDespairPL) można zobaczyć wersje koncertowe trzech nowych utworów.

Zagraliście dwa koncerty przed zespołem TYR? Jakie macie wspomnienia z tych imprez?

Ogólnie wspomnienia pozytywne. We Wrocławiu była bardzo fajnie, choć trudno powiedzieć, że publiczność dopisała. Ale mieliśmy większą scenę niż zwykle, fajne światła, mogliśmy nagrać sobie przyzwoity materiał wideo. W Legnicy warunki były o wiele gorsze. Scena była tak mała, że kiedy już wszyscy rozłożyli się ze swoim sprzętem, okazało się, że nie mieścimy się na niej w pięciu. No i było mniej ludzi. Tym niemniej zdecydowanie warto było tam pojechać i się pokazać. W momencie, w którym usłyszałem z publiki komentarz "są zajebiści", wybaczyłem małą scenę i słabe nagłośnienie :) Wrócimy do Legnicy przy najbliższej okazji. Poza tym koncerty z Tyrem miały pewną znaczącą zaletę - za zarobioną na nich kasę urządziliśmy sobie nową salę prób.

Rzeczywiście w Legnicy wyglądało to lekko komicznie... Lubicie koncertować? Czy raczej obecne realia w naszym kraju zniechęcają Was do tego?

Jasne, że lubimy. W wakacje zrobiliśmy sobie przerwę, ale teraz chcemy pozałatwiać co się da i grać gdzie się da. Chętnie odwiedzilibyśmy Legnicę, Poznań, Opole, Katowice i inne miasta, do których możemy dojechać z Wrocławia w sensownym czasie i nie dołożyć do interesu z własnej kieszeni. A jeśli chodzi o realia - jest jak jest, czasem na koncert przyjdzie kilkanaście osób, ale to nie znaczy, że trzeba siedzieć w kącie i płakać. Im jesteś lepszy, im częściej ludzie widzą twojego logosa na plakatach, tym większa szansa, że następnym razem w klubie pojawi się więcej ludzi.

Jakie są najbliższe plany zespołu InDespair? Planujecie bliższą i dalszą przyszłość?

Pracujemy nad nowym materiałem, promujemy wydaną kilka miesięcy temu EP-kę i chcemy załatwić jak najwięcej koncertów gdzie się da. W tym roku z różnych powodów przeszło nam koło nosa kilka fajnych imprez, więc teraz chcemy zrobić porządne rozeznanie i zaplanować wszystko z wyprzedzeniem.

Jakich masz swoich Mistrzów muzycznych? Na kim wzorowałeś się i wzorujesz obecnie?

Każdy z nas ma jakieś swoje ulubione kapele i nieświadomie przemyca jakieś elementy ich stylu do naszej muzyki. Ja uczyłem się grać głównie na kawałkach Maidenów i Iced Earth, więc mam słabość do harmonizowanych melodyjek i gęstego kostkowania a'la Jon Schaffer. Uwielbiam Megadeth, Trivium, jestem zachwycony nową płytą Testament, lubię Bodomów, Kaia Hansena. Wszystko to ze mnie wychodzi, kiedy siedzę z gitarą i kombinuje nowe riffy.

Co chcielibyście osiągnąć jako zespół? Macie ambitne plany zawojowania świata, czy raczej chodzi o własną satysfakcję z grania?

Chyba bardziej chodzi o satysfakcję. Trochę za starzy jesteśmy na to, żeby marzyć o statusie ikon rocka :) Trivium wydało właśnie rewelacyjną czwartą płytę, a średnia wieku w ich zespole jest o jakieś 2-3 lata niższa niż w naszym. Oczywiście nie ograniczyliśmy się z góry do małych koncertów dla znajomych - chcemy zwojować tak dużo, jak się uda. Myślę jednak, że w razie czego żaden z nas na łożu śmierci nie będzie rozpaczał, że nie zdobył w USA platyny.

Hehe... kto wie, kto wie ;) To tyle z mojej strony. Na koniec tradycyjnie poproszę o kilka słów dla czytelników serwisu MetalSide.pl, a ja dziękuję za odpowiedzi i poświęcony czas.

Wszystkich serdecznie pozdrawiamy, zachęcamy do zapoznania się z naszą płytą (do odsłuchania w całości na www.myspace.com/ndspr) i zapraszamy na nasze koncerty - podobno fajnie wypadamy na żywo :)


Autor: Gumbyy

Data dodania: 21.10.2008 r.



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!