MetalSide.pl: Cześć! Jak zdrowie w tych pandemicznych czasach? Covid Cię oszczędził?
Francesco Marras: (śmiech) Na szczęście nie złapałem tego choróbska! U mnie wszystko w porządku. Mam nadzieję, że u Ciebie również!
Covid już na szczęście za mną! (śmiech) Za mną też i parę odsłuchów Twojego nowego albumu ze Screaming Shadows! "Legacy of Stone" to pierwsze wydawnictwo grupy od... 10 lat! Skąd tak długa przerwa?
Przez ostatnie 10 lat dużo się wydarzyło zarówno w moim życiu prywatnym, jak i muzycznej karierze. Zacząłem pracować jako muzyk sesyjny - w studio oraz na koncertach. Nagrywałem albumy i współpracowałem z innymi artystami. Moją pełną dyskografię znajdziesz na oficjalnej stronie Facebook. Głównym jednak powodem było to, że po "Night Keeper" potrzebowałem po prostu przerwy.
To kiedy w ogóle zacząłeś tworzyć materiał na tą płytę?
Tak naprawdę podczas tej 10-letniej przerwy dzielącej "Night Keeper" i "Legacy of Stone" nigdy nie przestałem pisać muzyki dla Screaming Shadows. Już w 2015 roku miałem wersję demo nowego albumu z partiami perkusji, basu, gitar i wokali. Wysłałem ją do Alessandro Marrasa, by rozpocząć proces pre-predukcji płyty z jego wokalami. Zacząłem również poprawiać takie rzeczy jak np. problemy z tempem, poszczególnymi nutami czy słowami... Stworzenie całej płyty zajęło jakieś 5 lub 6 lat, ponieważ chciałem żeby wszystko było perfekcyjne. W końcu jestem też producentem tego krążka.
Gdzie w ogóle nagrywaliście to wszystko?
Cały album nagraliśmy w moim studio w Sassari - to miasto we włoskiej Sardynii. Miksy i ostatnie szlify przeprowadzone zostały już w Niemczech, gdzie obecnie mieszkam. Wszystko obyło się bez żadnych problemów - nie było żadnej presji, żadnego stresu. Mieliśmy tyle czasu, ile tylko potrzebowaliśmy.
Pierwszym kawałkiem promującym "Legacy of Stone" był szybki przebojowy "Free Me". Dlaczego właśnie z nim postanowiliście wyjść do ludzi?
W mojej opinii większość kawałków z nowego albumu mogłoby pełnić funkcję wiodącego singla - dlatego też przed premierą płyty pochwaliliśmy się aż trzema numerami. Dla mnie "Free Me" był najlepszym utworem do przedstawienia nowego składu, nowego albumu i w ogóle naszej muzyki. Mówił o nas wszystko co trzeba, intrygując fanów.
Trzeci singiel - "Crimes With no Name" - był już wolniejszy. Rozumiem, że chcieliście pokazać różnorodność materiału?
Tak, dokładnie - o to właśnie nam chodziło. Dodam, że przed nim był jeszcze "Heaven or Hell". Sporo się dzieje na "Legacy of Stone": znajdą się na nim power-metalowe kompozycje jak "Where I Have Been Up to Now", "Live for Your Dreams", "Love and Hate", bardzo melodyjne numery jak właśnie "Heaven or Hell" lub "Lost Child", jak też i klasyczne, metalowe kawałki pokroju "Free Me". Na "Legacy of Stone" jest sporo do odkrycia i każdy utwór jest inspirujący.
Zamierzacie wypuścić jakiś teledysk? Single były, ale "ruchomych obrazków" za dużo już nie.
Tak, planujemy wypuścić nowe wideo, ale dopiero gdzieś za parę miesięcy. Na razie chcemy promować krążek koncertami na żywo - to teraz nasz główny priorytet.
"Legacy of Stone" to debiut nowego składu. Na wokalu: człowiek o identycznym nazwisku. Jakaś rodzina?
No właśnie nie - nie jesteśmy w żaden sposób spokrewnieni. Marras to bardzo popularne nazwisko w Sardynii. Alessandro jest jednak fantastycznym wokalistą, a jego głos idealnie pasuje do muzyki znajdującej się na "Legacy of Stone".
 Na basie z kolei Jϋrgen Steinmetz - w jaki sposób zasilił on skład formacji?
To w ogóle przykład tego jak ciekawe mogą być koleje losu... Dwa lata temu przeprowadziłem się do Niemiec i widocznie przeznaczenie sprawiło, że mieszkał w tym samym mieście... A poznaliśmy się w supermarkecie!
(śmiech) Niecodzienne miejsce. A jak wygląda sprawa z Michelem Sanną? W końcu jest na materiałach promocyjnych, oficjalnych fotkach, nowym albumie, ale nie uważa siebie za członka grupy. Dlaczego?
Michele jest kapitalnym perkusistą i również pochodzi z Sardynii. Znamy się od bardzo długiego czasu, ale jednak to nie on gra na perkusji na "Legacy of Stone". Występuje z nami na koncertach - traktuje on siebie więc bardziej jako muzyka sesyjnego.
To kto w takim razie gra na "Legacy of Stone"?
Partie perkusji nagrał Ethan Z. Duncan.
Duże wrażenie na płycie zrobiły na mnie szczególnie partie gitary. I tu pojawia się więc pytanie: jak to ogarniacie podczas koncertów? Drugi gitarzysta?
A dziękuję za miłe słowa. Tak, oczywiście - podczas koncertów skład Screaming Shadows poszerzony jest o drugą gitarę.
Jak w ogóle wygląda Wasza sytuacja koncertowa?
Pomimo tego, że sytuacja z pandemią nie jest jeszcze do końca opanowana, to udało nam się zagrać kilka koncertów, w tym 12 listopada w Sassari i 13 w Cagliari - a więc w rodzinnej Sardynii. Niedługo powinniśmy mieć potwierdzonych kilka kolejnych dat.
W międzyczasie stałeś się członkiem kultowej grupy Tygers of Pan Tang. Screaming Shadows nie zostanie odstawiony na boczny tor?
Jestem naprawdę dumny z tego, że zostałem gitarzystą zespołu, na muzie którego się wychowałem! Nie mogę się doczekać koncertów z Tygersami i nowego albumu! Nie bój się jednak: Screaming Shadows nie pójdzie w odstawkę. Lubię być zajętym i nie będę miał żadnego problemu z ogarnięciem pracy w obu grupach.
Oba zespoły grają heavy metal - jak zdecydujesz, które Twoje kawałki będą dla Screaming Shadows, a które dla Tygers of Pan Tang?
Mimo iż obie kapele zaliczane są do nurtu heavy metalowego, to grają jednak zupełnie inaczej. Nie będę musiał wybierać, ponieważ już na etapie pisania danej kompozycji będę to wiedział.
Jak w ogóle zareagowałeś na wiadomość, że dostałeś tę robotę? Mieliście już okazje się spotkać?
Oczywiście byłem szczęśliwy i podekscytowany, gdy dowiedziałem się, że to właśnie ja zasilę szeregi formacji. Niestety do Tygers of Pan Tang dołączyłem w najgorszym możliwym momencie - przez pandemię nie mieliśmy jeszcze okazji spotkać się wszyscy razem na żywo. Widziałem się tylko z Jacopo Meille w Niemczech, gdyż oboje jesteśmy przyjaciółmi Franka Panè z Bonfire i akurat grają razem w Sainted Sinners.
Oprócz Screaming Shadows i Tygers of Pan Tang możemy Cię usłyszeć również i w innych projektach. W 2018 roku przesłałeś mi swój solowy krążek: "Time Flies". Planujesz kolejny?
"Time Flies" był w ogóle moim drugim solowym albumem - pierwszy nosił tytuł "Black Sheep". Jestem pewien tego, że w przyszłości zrobię kolejną w pełni instrumentalną płytę, ale na razie skupiam się przede wszystkim na Screaming Shadows i Tygers of Pan Tang.
"Time Flies" to był prawdziwy potwór Frankensteina: policzyłem, że nagrywany był w aż... trzynastu (!) studiach. Jak udało Wam się to poskładać w tak świetnie brzmiącą całość?
Dzięki za miłe słowa, ponieważ byłem także producentem tej płyty. W ciągu ostatnich 10 lat dojrzałem jako kompozytor, gitarzysta i producent - wiele się nauczyłem przez ten okres. Muszę jednak także podziękować mojemu przyjacielowi - Mattia Stancioiu - który wykonał kawał porządnej roboty, zajmując się masteringiem zarówno "Time Flies", jak również "Legacy of Stone".
 Mogliśmy Cię także usłyszeć w Verde Lauro, gdzie grasz na basie i gitarze. Cóż to za projekt? No i czy jesteś fanem poezji? W końcu grupa skupia się twórczości Petrarki.
Świetnie się bawiłem współpracując z Verde Lauro, ale już nie jestem członkiem tego projektu. Jego liderem jest Fabrizio Sassi - to on uwielbia prace Francesco Petrarki. Wszystkie swoje teksty opiera na wierszach tego poety.
Oprócz tego wszystkiego na swoim kanele YouTube można znaleźć chociażby dwa covery. Dlaczego "Over the Hills and Far Away" Gary'ego Moore'a i "Stormbringer" Deep Purple?
Do coverowania zawsze wybieram kawałki, które sam osobiście lubię oraz takie, które będą pasować stylistycznie do zaproszonych gości. Ten mały projekt powstał podczas lockdownu i w tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim muzykom, którzy mi pomogli - za darmo, z czystej miłości do tworzenia muzyki!
Jak Ty w ogóle znajdujesz czas na to wszystko? Nie boisz się tego, że jak wrócimy do normalności, to tego czasu Ci zabraknie?
Kocham swoją pracę, kocham muzykę i nic się nie zmieni nawet z końcem pandemii. Uwielbiam być zajętym i na wszystko zawsze znajdę czas! Tego możesz być pewnym!
I to wszystko co przygotowałem! Dzięki za poświęcony czas i poproszę o słów kilka dla czytelników MetalSide na zakończenie!
Dzięki za wywiad! Zachęcam do śledzenia naszych działań w serwisach społecznościowych (Facebook, Instagram, YouTube), jak również do zaglądania na oficjalne strony internetowe żeby być na bieżąco. Najnowsze wydawnictwo - "Legacy of Stone" - możecie znaleźć na wszystkich najważniejszych platformach streamingowych z iTunes, Spotify, Amazon i Deezer na czele. Wersję fizyczną możecie z kolei zamówić na www.ScreamingShadows.com. Pamiętajcie: Krzyki poprzedzają rządy Cieni!
|