Bloody Sadism - "Czyste bestialstwo"


Zespół Bloody Sadism powstał w 2014 roku w... Iranie. Jest to projekt, który do życia powołał Pooyan Ahmadi, który na debiutancką płytę zarejestrował wszystkie instrumenty. Ten pierwszy album o tytule "Eloquent Atrocity" miał premierę w październiku obecnego roku. Oczywiście to wydawnictwo jest głównym tematem rozmowy z muzykiem. Ponadto poruszyliśmy dosyć wrażliwy (jak się okazało) temat promocji muzyki metalowej w Iranie. Dowiedzieliśmy się też jakie problemy dnia codziennego dotykają muzyków w tym kraju... Nie przedłużając - zapraszamy serdecznie, przed Wami Pooyan Ahmadi z zespołu Bloody Sadism.





MetalSide.pl: Cześć Pooyan! Właśnie wydałeś debiutancki album Bloody Sadism, zatytułowany "Eloquent Atrocity". Opowiedz nam o początkach tego projektu. Kiedy został on poczęty?

Pooyan Ahmadi: Witaj! Bloody Sadism powołałem do życia w 2014 roku i jest to w całości projekt jednoosobowy. Opowiadam w nim o brutalności, mizoginii, upokorzeniu, depresji i czystej przemocy. W założeniu moja muzyka oczyszczać z tych emocji - zarówno mnie, jak i słuchaczy. Sprawić, że nie będą chcieli robić w życiu tych wszystkich złych rzeczy, które przedstawiam.

Projekt wystartował w 2014 roku, ale na pierwszy studyjny album musieliśmy czekać dość długo. Dlaczego?

Przede wszystkim musiałem odnaleźć siebie samego - sprawić, bym czuł się kompletny. Do tego momentu jeszcze droga daleka, ale na pewno jest już lepiej niż dawniej. Wcześniej nie wiedziałem do końca co dokładnie chciałbym robić, a i moje umiejętności jako muzyka nie były zbyt duże. Miałem jednak fajne pomysły, które chciałem urzeczywistnić - zacząłem więc coraz więcej ćwiczyć. Nadal nie nazwałbym siebie profesjonalnym gitarzystą, ale na pewno jestem lepszy niż kiedyś. Cały czas się staram się rozwijać jako człowiek i jako muzyk. Nie ukrywajmy też tego, że dużym problemem były kwestie finansowe. Pracowałem nawet po 14h dziennie próbując zarobić godziwe pieniądze. Gdy chcesz nagrać album, to bez zaplecza finansowego ci się ta sztuka nie uda. W ogóle bez pieniędzy to same problemy (śmiech)

Co w ogóle oznacza tytuł "Eloquent Atrocity"?

"Eloquent Atrocity" to czyste bestialstwo. To możliwość mówienia o sprawach brutalnych, jak np. tortury, bez żadnego strachu. Na początku zarówno tytuł albumu jak i teksty poszczególnych utworów napisane zostały w języku perskim i dopiero później przetłumaczyłem je na angielski. Oryginalny tytuł był mocno dwuznaczny, ponieważ w pierwszej jego części użyłem perskiego żeńskiego imienia "Shiva", oznaczającego piękno.

Ciekawe. Sama muzyka Bloody Sadism jest brutalna, nie okazująca litości. Wręcz podła...

Nie powiedziałbym, że jest "podła". Ja bym powiedział, że jest w niej pewne piękno. Opowiada przecież o sprawach intymnych, uczuciach które chowamy głęboko w sobie. Dla mnie jest sposobem na mówienie tego co mi się podoba.

A jak w ogóle zaczęła się Twoja przygoda z muzyką? Jaki był Twój pierwszy instrument?

Gdy miałem jakieś 12 lat, to zacząłem się uczyć gry na gitarze klasycznej. Słuchałem takich gatunków jak rock czy metal, ale wkrótce przerzuciłem się niemal całkowicie na metal - odzwierciedlał on moje uczucia. Później zacząłem grać zarówno na gitarze elektrycznej, jak i na basie. Nigdy jednak bym nie pomyślał, że kiedyś uda mi się nagrać w pojedynkę death metalowy krążek.

A jakie zespoły ukształtowały Cię jako muzyka? Kogo możesz nazwać swoim idolem?

Wiele zespołów ukształtowało mój sposób myślenia. Na pewno wyróżnić należy Cannibal Corpse, Morbid Angel, Devourment czy Death. Moimi ulubionymi muzykami są z kolei Trey Azagthoth i Pat O'Brien. Kapitalni muzycy - można wręcz powiedzieć, że to prawdziwe maszyny.

A dlaczego w ogóle zdecydowałeś się na pracę w pojedynkę? Z czego to wynikało?

Wiesz co, po prostu praca w pojedynkę jest dla mnie bardziej komfortowa. Nie lubię rozmawiać z innymi na temat pojawiających się problemów - wolę je rozwiązywać samemu. W Bloody Sadism jestem tylko ja i nikt nie ingeruje w moją wizję, nie próbuje zmienić mojego sposobu myślenia. Lepiej mi się w taki sposób działa.

Na pewno jednak ktoś pomagał się ci w pracy nad debiutanckim krążkiem. Kogoś możemy wyróżnić?

Na samym początku byłem tylko ja. Gdy zacząłem pracę nad krążkiem bardzo pomógł mi Zandieh, który zajął się jego nagrywaniem. Dużo się od niego nauczyłem i podsunął mi wiele wspaniałych pomysłów. Nieoceniona była też pomysł Esfahaniego, który pełnił rolę inżyniera dźwięku: pomógł mi nie tylko z efektami ale również z pewnymi drobnymi problemami natury technicznej.

Miałeś w ogóle jakieś problemy z ogarnięciem większej ilości instrumentów?

Nie, wszystko poszło szybko i bezproblemowo. Proces nagrywania płyty zakończył się bardzo szybko.

Na "Eloquent Atrocity" usłyszymy automat perkusyjny. Którego programu użyłeś?

Jeśli mam być szczery to... nie pamiętam! W trakcie nagrywania krążka przewinęło się kilka tego typu programów. Szukaliśmy takiego, w którym odpowiadałoby nam brzmienie werbla i w końcu trafiliśmy. I to był w zasadzie jedyny powód. Spodobało nam się jak to grało i tyle.

A kto zaprojektował okładkę "Eloquent Atrocity"? Mi przypomina ona prace Cannibal Corpse...

Artwork jest dziełem mojego przyjaciela: Kiana. Jak każdy może się przekonać: wykonał on fantastyczną robotę.


Szukasz jakichś muzyków, aby prezentować muzę Bloody Sadism na żywo?

Na razie nie. Jestem indywidualistą, zawsze wolałem pracować i grać samemu - i na świecie jest wiele takich projektów jak mój. Nie wykluczam jednak możliwości, że w niedalekiej przyszłości kogoś zaproszę do tego projektu.

Wydawnictwo ukazało się najpierw drogą cyfrową, jednak szybko pojawiła się też wersja fizyczna. Gdzie możemy ją znaleźć i kto zajął się dystrybucją?

Głównym dystrybutorem jest Base Record Production - undergroundowa hiszpańska stajnia, specjalizująca się w brutalnych dźwiękach. Płytkę można też dostać w Kanadzie dzięki CDN Records czy w Niemczech za pośrednictwem Rotten Roll Rex. Album trafia do coraz większej ilości osób w różnych zakątkach świata.

A jak z jego odbiorem?

Wszyscy podkreślają jego brutalność i mizoginię.

A planujesz jakieś "lyric-video" czy klip w celu jego promocji?

Jeszcze nie wiem. W maju tego roku wypuściłem wideo zawierające utwór tytułowy i kto wie, może uda się zrobić jakiś teledysk w 2020 roku... Czas pokaże.

A jak w ogóle wygląda scena metalowa w Iranie? Nie jest to rynek zbyt znany.

Oficjalnej sceny w Iranie tak naprawdę nie ma - wszystko sprowadza się do undergroundu. Nie lubię za bardzo rozmawiać na ten temat, ponieważ wystarczy powiedzieć kilka zdań za dużo i przez to napytać sobie biedy. Generalnie wszyscy wiedzą, że sytuacja jest trudna i raczej nie ma sensu się tutaj bardziej rozwodzić.

Rozumiem. A jak z koncertami?

O dużych scenach można zapomnieć - te zarezerwowane są tylko i wyłącznie dla artystów popowych. Jeśli muzyk czy zespół metalowy chce zagrać koncert, to musi liczyć się z tym, że odbędzie on w małym klubie.

Czyli typowo metalowych festów brak?

(śmiech) No raczej!

A jak z promocją mocniejszej muzyki? Też problemy?

Tak, oczywiście. Nie mogę oficjalnie promować się na krajowym rynku. Pozostaje tylko i wyłącznie droga internetowa.


Powoli zbliżamy się do końca, więc tak na rozluźnienie: jakieś polskie zespoły są znane w Twoim kraju?

Niestety nie jestem zbyt zaznajomiony z waszą sceną metalową. Znam tylko kilka zespołów pochodzących z Polski z Vaderem na czele.

To na sam koniec: czego można życzyć Bloody Sadism na przyszłość?

Drugiego albumu!

To trzymamy kciuki! Dzięki za poświęcony czas i do usłyszenia!

Również dziękuję! Cześć!


Autor: Tomasz Michalski

Data dodania: 17.11.2019 r.



© https://METALSIDE.pl 2000 - 2025 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!