Candlemass - "Zawsze byłem w pobliżu"


Mats Levén jest wokalistą, który już z niejednego pieca jadł chleb. Obecnie został pełnoetatowym głosem legendarnego Candlemass. Jak sam opowiada - z tym zespołem współpracował od roku 2002! Porozmawialiśmy z Matsem o najnowszej EP'ce zatytułowanej "Death Thy Lover", o najbliższych planach wydawniczych zespołu oraz na tematy ogólne. Nie zabrakło pytań o projekty poboczne wokalisty, jak i również wątków bardziej osobistych. Mats bardzo chętnie opowiadał o swoim życiu prywatnym i o tym, jak ma to wszystko poukładane. Zapraszamy do wywiadu!





MetalSide.pl: Witaj Mats! Słyszeliśmy od waszego managera, że po drodze do Goleniowa trafiliście na jakiś wypadek. Wszystko w porządku?

Mats Levén: Tak, wszystko ok, tylko straciliśmy przez to godzinę. Ważne, że już tutaj jesteśmy.

Świetnie. Candlemass często nie przyjeżdża do Polski, dlatego byliśmy bardzo podekscytowani, gdy dowiedzieliśmy się, że wystąpicie na Rock Hard Ride Free! To pierwszy od wielu lat koncert Candlemass w naszym kraju. Ale ty zapewne dobrze znasz polską publikę z koncertów z innymi zespołami. Lubisz u nas grać?

O tak, grałem w Polsce razem z Therionem chyba pięć razy. Publika tutaj jest naprawdę dobra. Nie jest tu tak, jak w innych krajach. Właśnie byłem w Niemczech i tam jest zupełnie inaczej, Polacy są bardziej szaleni, co jest świetne.

Właśnie wydaliście nową ‎płytę EP zatytułowaną "Death Thy Lover". Jak przebiegało jej nagrywanie?

Nagrywaliśmy ją w studio w Sztokholmie. Poszło szybko - to tylko cztery utwory, w tym jeden instrumentalny. Ja nagrałem wokale w swoim domowym studio, pozostali członkowie zrobili resztę, potem David mógł się zająć produkcją i miksem. EP'ka była gotowa już od grudnia, czekaliśmy tylko, by ją wydać, co potrwało 6 miesięcy. Ale w końcu jest! Przed rozpoczęciem prac nad płytą Leif przygotował demo do dwóch lub trzech utworów, nad którymi później pracowaliśmy na próbach.

Planowo nie mieliście w ogóle zamiaru teraz nagrywać, a jednak wydaliście tę EP'kę by uczcić 30 lat Candlemass. Czy zmieniliście może zdanie i wydacie płytę studyjną?

Na razie nie wiemy. To zależy od Leifa, on tworzy większość materiału. Obecnie nie uczestniczy w koncertach, więc wszystko jest kwestią tego, jak będzie się czuł. Jeśli zacznie pisać nowy materiał, to chciałby też móc grać na żywo. Nie ma pośpiechu, jak tylko Leif będzie chciał nagrywać, to przedyskutujemy ten temat. Zrobienie kilku utworów na EP nie było dla niego trudne, bo już wcześniej miał trochę pomysłów i uznaliśmy, że dobrze je wykorzystać na trzydziestą rocznicę zespołu. Dlatego też to zrobiliśmy, ale cały album to już inna, poważniejsza sprawa… Zobaczymy.

Jak się czujesz będąc wokalistą zespołu z tak długą historią, który praktycznie kształtował doom metal?

Pracowałem z Candlemass od 2002 roku, więc przez 14 lat, i już wcześniej parokrotnie byłem proszony o dołączenie do zespołu, ale nie zgadzałem się na to, ponieważ nie chciałem być w grupie, która miała już tylu wokalistów. Poza tym zawsze radziłem im, by trzymali się Messiaha, próbowali się z nim dogadać... Ale to akurat nie wyszło. Później współpracowali z Robertem, a albumy z nim okazały się bardzo dobre. Jednak ja zawsze byłem w pobliżu i w 2012 roku znów poprosili mnie, czy mógłbym im tylko pomóc, oczywiście się zgodziłem, ale nie chciałem wtedy na stałe dołączać do składu. Chciałem zobaczyć, jak nam będzie razem szło. Nie wiedziałem, na ile poważnie traktują tę kontynuację. Wreszcie w zeszłym roku powiedziałem "ok, zróbmy to". Wszystkim od razu się to spodobało - osobom z otoczenia, fanom, dziennikarzom… Tylko nie mi - bycie w sytuacji, gdy ciągle jest się porównywanym. Jednak w końcu się zgodziłem i zdecydowaliśmy się również na nagranie EP'ki. Owszem, bycie częścią tego składu jest świetne, ale wolałem poczekać parę lat, zanim ostatecznie zdecydowałem.

Już od pierwszego show w 2012 roku naprawdę czułem chemię Candlemass na scenie i to było fantastyczne. Wcześniej grałem z Leifem w Krux, które naprawdę uwielbiam. To była podobna energia, lecz nie do końca, bo Candlemass ma tak dużą historię, ale też grają tu inni muzycy, więc jednak jest inaczej. Bardzo chciałbym, byśmy grali więcej koncertów w ciągu roku, jednak ograniczamy się do około 20-25, co także jest ok, ja przeżyję, bo zajmuję się jeszcze innymi projektami. Ale naprawdę kocham Candlemass i życzyłbym sobie, byśmy jeździli w trasy i grali na festiwalach cały czas, lecz to ciężkie do wykonania. Dobra rzecz, że w tej chwili wszyscy członkowie cenią granie na żywo bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej, więc jesteśmy zgodni w tym, jak brzmimy, jak się czujemy i dajemy naprawdę dobry show.

Zgadzam się, widziałam was na Wacken w 2013 roku i było rewelacyjnie. Nie było wtedy wielkich tłumów pod sceną, bo w tym samym czasie grał Alice Cooper.

To prawda, ale tak czy siak było świetnie, to taki wielki festiwal. Alice Cooper miał 60-tysięczną widownię, my 10-tysięczną.

W takim razie wolisz grać na dużych festiwalach, czy może w klubach?

Najlepsze koncerty, jakie zagraliśmy z Candlemass były bardzo odmienne. Tak naprawdę to nie ma znaczenia, gdzie gramy. Parę lat temu byliśmy na Sweden Rock, gdzie zagraliśmy dla 10 tysięcy fanów i było to znakomite show, z kolei w Ameryce Łacińskiej, gdzie przyszło 800 osób było równie dobrze. Oczywiście to zupełnie inaczej, gdy gra się dla mniejszej i dla większej publiki, ale my po prostu uwielbiamy muzykę, wspólne granie na scenie i to jest najważniejsze.

Personalnie jakiej muzyki jesteś największym fanem? Udzielasz i udzielałeś się w wielu zespołach grających odmienne style metalu, więc ciężko się tego domyślić. Jakiego rodzaju muzyka najczęściej gości w twoich głośnikach?

Szczerze mówiąc, nigdy nie mam czasu, by słuchać czegokolwiek, bo kiedy pracujesz z muzyką, ostatnią rzeczą, którą chciałbyś robić, jest jej słuchanie. Wolę na przykład pooglądać film. Mam rodzinę i dzieci, czasem gram dla nich utwory Milesa Davisa lub coś jazzowego, staram się też uczyć je trochę muzyki. Ale na słuchanie naprawdę nie mam czasu. Z zespołów preferuję Gojirę, Mastodon, tego typu tylko rzeczy. Lubię nowy album Radiohead.

Czyli raczej nowszy materiał, nic oldschoolowego?

Przez całe życie słuchałem tyle starych kawałków, że teraz wolę nowsze, ale tak czy siak nie mam na to wiele czasu. W ciągu tygodnia pracuję po 6 godzin dziennie w moim studio, po czym wolę spędzić czas z rodziną, odpocząć…

W związku z pracą muzyka, masz czas dla rodziny?

Tak, obecnie nie gramy dużo koncertów, wokalnie pracuję w swoim własnym studio, więc rano wstaję o 6:30, wyprawiam dzieci do przedszkola, pracuję między 9, a 15, odbieram je osobiście, bo moja żona pracuje obecnie nad dużą produkcją telewizyjną, więc jest ciągle zajęta. Z kolei kiedy jadę w trasę, to ona opiekuje się dziećmi, a w międzyczasie próbujemy znaleźć czas na chwilę odpoczynku. Mam czas od poniedziałku do piątku, zazwyczaj właśnie między 9, a 15 i wtedy zajmuję się tym, czym powinienem, jak choćby nagrywanie gościnnych wokali na album HammerFall, czy inne prace. Moje życie jest obecnie dość poukładane, mam dwójkę małych dzieci, więc tak się to przedstawia. Ale gdy ostatnio byliśmy w Ameryce Łacińskiej przez 10 dni, żona się nimi zajmowała. Tak musi być, gdy chcesz pogodzić życie rodzinne z pracą. W pewnym sensie to dobrze, że nie gramy zbyt dużo z Candlemass, bo dzięki temu moja żona może robić to, o czym marzy. Bycie w małżeństwie to jak bycie politykiem. Każdy tydzień to polityka. Jedna osoba chce zrobić to, druga tamto, trzeba szukać kompromisów, gdy dzieci zachorują, to trzeba zmienić plany i zostać w domu… Tak właśnie działa małżeństwo. Trzeba dużo dać, aby trochę wziąć w zamian. Ona również pracuje jako freelancer, ale w telewizji, ja z kolei w muzyce, więc musimy wzajemnie sobie pomagać, by móc spełniać swoje marzenia.

Z tego, co słyszałam, w młodości byłeś entuzjastą sportu. Co najbardziej lubiłeś trenować i czy wciąż ćwiczysz?

Tak, gram w piłkę raz w tygodniu z przyjaciółmi, co bardzo lubię.

Oglądasz teraz mistrzostwa?

Tak, dopiero co zostaliśmy pokonani przez Belgię. Polska gra jutro ze Szwajcarią, prawda? Postaram się oglądać, będę jutro w Szwecji o 14, więc pewnie zdążę, skoro zaczyna się o 15.

Skąd w ogóle zainteresowanie wokalem? ‎Kiedy postanowiłeś zająć się tym zawodowo i od czego zacząłeś?

Grałem wcześniej na kilku instrumentach - mandolinie, skrzypcach, ale też dużo czasu poświęcałem na sport, szczególnie tenis, gdy byłem dzieckiem, byłem zawodnikiem. Jeden chłopak w mojej szkole założył nowy zespół i akurat szukali wokalisty. Ja zawsze gwizdałem różne melodie, więc wiedzieli, że jestem jakoś związany z muzyką, a także, że mam trochę dobrych hardrockowych albumów, które słuchałem. Poprosili mnie, abym spróbował i zauważyłem, że faktycznie to jest coś, czym mogę się zająć, ale to było dawno, jakoś w latach 80. Zacząłem dość późno, pierwszy album nagrałem, gdy miałem jakieś 24-25 lat, czyli około 6-7 lat później, niż moi rówieśnicy.

Z jakim zespołem lub muzykami początkowo współpracowałeś?

Tylko ze znajomymi, nie był to nikt znany, o kim moglibyście słyszeć. Pierwszą osobą, z którą nagrałem album, był perkusista Treat, Jamie Borger, który jest moim bliskim przyjacielem. Nagraliśmy wspólnie singiel w 1987. Cztery lata później dołączyłem do Treat.

Niedawno wraz z Gusem G., Johnem Levénem (Europe) i Andersem Johanssonem (HammerFall, Yngwie Malmsteen)‎ stworzyliście projekt Allegiance of Rock. 7 maja graliście pierwszy koncert, jak wrażenia? Powiedz coś więcej o zespole, bo wiele osób mogło jeszcze na ten temat nie słyszeć.

W tym projekcie bardziej chodzi o występowanie na żywo. W te wakacje będziemy grać jeszcze w Szwecji. Właściwie to był pomysł promotora ze Szwecji, ja i Gus rozmawialiśmy z nim przed koncertem i spytał, czy nie chcemy stworzyć jakiegoś nowego projektu dla zabawy i tak się zaczęło - w wolnym czasie będziemy się tym zajmować, ale to nic poważnego, ot granie kilku starych kawałków Europe, Gusa, Ozzy'ego, Sabbath… Nie będziemy nagrywać nic nowego. Przed pierwszym koncertem mieliśmy próbę dwa dni wcześniej i wszystko dobrze poszło. Ale to było jedno show, w lipcu zagramy drugie i na pewno nie będziemy występować często. Ciężko nam się wspólnie zgrać, bo Gus gra teraz z Firewind, John z Europe… Także będziemy to robić tylko w wolnych chwilach, dla zabawy.

Jak wspominasz współpracę z Therion? Słyszeliśmy, że Chris potrafi być bardzo wymagający…

Nie, wszystko było w porządku. Pierwszy album, jaki z nimi nagrywałem, to było "Sirius B", spędziłem wtedy w studio chyba 3 godziny, zrobiłem swoje, nie znałem nawet wcześniej kompozycji, usłyszałem tylko "to jest wers, który masz do zaśpiewania, to kolejny" i potem słuchałem całości, wyszło dobrze. W 2004 i 2005 roku poprosili mnie, abym pojechał z nimi w trasę, później Christopher nie miał nic przeciwko, abym pisał utwory na "Gothic Kabbalah". Chris może faktycznie trochę wymaga od ludzi, ale mi jednocześnie dawał dużo wolności, jak chodzi o tworzenie, więc dla mnie było ok. Myślę, że dla innych też jest podobnie. Odszedłem, bo gdy jadę w trasę, to chcę być wokalistą na pełen etat, a nie śpiewać tylko 4 utwory w ciągu 2 godzin.

A co z zespołem Ludor? Nagraliście jedną płytę studyjną, będziecie kontynuować?

Projekt Ludor jest związany z filmem. Ja i drugi muzyk napisaliśmy muzykę do znanej szwedzkiej produkcji i nagraliśmy te utwory. Film był wypuszczony przez Disney, wrzucili kompozycje na Spotify, nie chcieli ich wypuścić na płycie, ale ja mam możliwość samodzielnego wydawania albumów, więc tak zrobiłem i sprzedawałem je przez Facebooka. Poza Szwecją mało kto wie o Ludor. Zabawne, że wcale nie mieliśmy pisać utworów, planowo miały to być tylko 30-sekundowe fragmenty.

Wracając do Candlemass, nie było dla ciebie trudne, oczywiście na początku, śpiewać utwory, które nagrał Messiah? Macie zupełnie inną barwę głosu.

Grając pierwszy koncert z Candlemass, od razu zauważyłem, że podobnie śpiewałem w moich pierwszych zespołach. Także to było dość zabawne, wrócić do tego po latach. Zawsze szanowałem te utwory i sposób ich pierwotnego nagrania. To kwestia znalezienia balansu między tym, jak śpiewał Messiah, a tym, jak robię to ja. Nigdy nie mógłbym brzmieć jak on, bo mam inny głos i nawet nie chcę. Mamy inny styl, najważniejsze, to doceniać stary materiał, ale jednocześnie dobrze go wykonywać po swojemu.

Macie zamiar zagrać dzisiaj coś nowego?

Nie, nie gramy nic z EP, ale zagramy dziś kawałek, którego Candlemass długo nie prezentowało na żywo, dla mnie to będzie pierwszy raz. Na przyszłych festiwalach też taki mamy zamiar, ale dzisiaj to będzie debiut. Zaczynamy za 45 minut, więc muszę tylko się rozgrzać.

Ok, w takim razie będziemy kończyć, powiedz proszę na koniec kilka słów do czytelników MetalSide.

Jak już wcześniej mówiłem, bardzo się cieszę z powrotu do Polski i mam nadzieję, że w przyszłości zagramy jeszcze więcej koncertów z Candlemass, może jakąś małą trasę, bo jest tu tak wiele dobrych miast na koncerty. Parę lat temu grałem tu z Gusem i było niesamowicie. Życzę Polakom wygranej ze Szwajcarią w jutrzejszym meczu.

Dziękujemy bardzo za poświęcony czas.

wywiad przeprowadzili: Anna Jaglarz i Piotrek Gumbyy
tłumaczenie: Anna Jaglarz





Autor: Gumbyy

Data dodania: 07.07.2016 r.



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!