Divine Weep - "Kiedy nie gramy to usychamy"


Zespół Divine Weep powstał w 1995 roku i po kilku latach zapadł się pod ziemię. Rok 2010 to reaktywacja i konsekwentna praca nad rozwojem, która doprowadziła do wydania debiutanckiej płyty "Tears Of The Ages". Tym samym można stwierdzić, iż zespół po tylu latach wreszcie wyszedł z podziemia. Oczywiście t płyta była pretekstem do rozmowy z zespołem. Na nasze pytania odpowiadał gitarzysta Dariusz Moroz. Zapraszamy!





MetalSide.pl: Cześć! Po raz pierwszy gościcie na łamach MetalSide.pl, więc tradycja zobowiązuje, żeby przedstawiać zespół. A więc skąd jesteście, kiedy powstaliście i jak wygląda Wasza historia.

Dariusz Moroz: Cześć! Przede wszystkim jest mi bardzo miło i dziękuję za to, że mogę trochę opowiedzieć czytelnikom portalu MetalSide.pl o Divine Weep. Mieszkamy i robimy próby w Białymstoku. Pierwotnie DW powstało w roku 1995 i walczyło na podlaskiej scenie mocnego metalu. Na skutek różnych zdarzeń zespół miał dłuższą przerwę i ok. 2010 roku został reaktywowany.

To prawda, że na początku swojego istnienia graliście black metal?

Prawda! (śmiech) Osobiście nie byłem uczestnikiem tej formy kapeli, ale chłopaki grali całkiem dobry black w latach 90-tych. Obecnie gramy heavy metal.

Zespół powstał w 1995 roku, a dwa lata później powstało pierwsze demo. Jak dzisiaj oceniasz te dwa numery, które trafiły na "Promo"?

Są to świetne, przestrzenne kompozycje. "Łzy wieków" z "Promo 97" są także bezpośrednio związane z naszym nowym wydawnictwem. Łączy je chociażby prawie ten sam tekst. Prawie bo obecny jest rozbudowany i skorygowany.

Kolejne lata to "czarna dziura" w historii kapeli. Kolejne wydawnictwo ("Demo 2010") powstało trzynaście lat później. Co się działo w tym czasie z zespołem?

Zespół walczył przede wszystkim w latach 90, później faktycznie między (bodajże) 2005 a 2010 była solidna przerwa. "Demo 2010" zostało nagrane w większości przez Bartka Kosackiego i dzięki niemu wiadomo było do czego dąży ten zespół. W ten sposób pojawili się nowi muzycy m.in. poprzedni gitarzysta rytmiczny, a także nasz basista Janusz Grabowski. Ja doszedłem do zespołu dwa lata temu, gdy zespół miał już ustabilizowaną całkowicie nową formę, a także następne wydawnictwo...

Rok 2013 przynosi album zatytułowany "Age Of The Immortal". Jak dzisiaj oceniasz ten album? Ja w recenzji tego materiału sporo sobie ponarzekałem (śmiech)...

Z perspektywy czasu, rzeczywiście, nie nazwałbym tego pełnoprawnym albumem. Wydaliśmy go własnym, niewielkim nakładem, bez pomocy żadnego wydawcy, dlatego powiedziałbym, że to jest takie EP bądź nieco lepiej wydane demo. Jednak ten album musiał powstać, aby pewne sprawy poszły naprzód i trzeba powiedzieć, że spełnił swoje zadanie.

Trochę taki krótki ten album jest, prawda? 40 minut, a przecież są tam dwa covery... A może chcieliście nawiązać do klasycznych płyt Slayer? (śmiech)

Faktycznie nasze produkcje nie są długie, niemniej kawałki są bardzo rozbudowane. Nigdy nie liczyliśmy czasu "Age Of The Immortal", ale jeśli mówisz że jest 40 min to tym bardziej jest to demo/EP.

Nagraliście po swojemu klasyki Iron Maiden ("Run To The Hills" i "The Trooper"), a do tego na okładce widać charakterystyczną czcionkę. Jak to z tym wszystkim było? (śmiech)

Trochę chłopaków poniosła fantazja (śmiech)! Wtedy zespół nie miał jeszcze tak szeroko zakrojonych celów. Wszystko musieli robić skromnym budżetem i z wykorzystaniem znajomych. Ale z drugiej strony w "Age Of The Immortal" chłopaki też włożyli sporo serca. Logo zmienialiśmy kilka razy, właśnie po to, aby nie kojarzyło się w żaden sposób z innymi kapelami i dobrze wyglądało na plakatach. Wyżej wymienione covery są nam dalej bliskie, bo gramy je na koncertach.

Dobrze, koniec z archeologią i przechodzimy wreszcie do dania głównego tego wywiadu, czyli płyty "Tears Of The Ages". Gdzie i kiedy nagrywaliście ten album?

Utwory na "Tears Of The Ages" zostały zarejestrowane i zmasterowane w dwóch różnych studiach, a to ze względu na chociażby budżet i czas, którymi dysponowaliśmy. Tak więc perkusję nagraliśmy w studio Hertz pod okiem Sławka Wiesławskiego, ponieważ posiadają oni warunki jedne z najlepszych w Polsce, a mocne, mięsiste i dynamiczne bębny nie uznają kompromisów! Jako baza nadają motorykę całemu materiałowi. Natomiast resztę śladów położyliśmy w Dobra 12 Studio, gdzie naszym realizatorem był Piotr Polak. Tutaj nagraliśmy wszystkie gitary i wokale, a następnie znowu wróciliśmy do Hertz'a, do studia masteringowego gdzie doświadczenie Wojtka Wiesławkiego zrobiło z całego mixu huragan! (śmiech)

Jak wrażenia z samej sesji? Udało się zrealizować to wszystko co sobie wcześniej założyliście?

Nie wszystko co było zaplanowane doszło do skutku, to oczywiste. Chcieliśmy chociażby zaprosić do udziału większą ilość gości. Niemniej solo życia od Wojtka Hoffmanna dało nam i tak bardzo dużo (śmiech). A tak poza tym, uważam że to jest nieistotne, czy zrealizowaliśmy plany czy nie. Najważniejsze jest to, że jesteśmy zadowoleni z tego co udało się nam zrobić i jeszcze bardziej pozytywnych recenzji, które dostajemy. Natomiast jeśli chodzi o wrażenia z sesji.. Dla mnie, jako gitarzysty, było to na pewno budujące i wymagające doświadczenie, w szczególności, że po raz pierwszy miałem okazję nagrywać w tak dobrych studiach z profesjonalistami.

Wizualnie album prezentuje się wyśmienicie: świetna, rasowa okładka, do tego własny logos - pełna profeska. Co spowodowało te wszystkie zmiany?

Chcieliśmy, aby Divine Weep szło do przodu i to także pod względem wizualnym. Dlatego poprosiliśmy o współpracę Piotra Szafrańca, który zajmuje się właśnie m.in. projektowaniem okładek i artów dla muzyków, i w którego portfolio znajdują się czołowe polskie zespoły.

Muzycznie też poszliście mocno do przodu, bo ta muzyka wreszcie brzmi tak jak powinna, świetnie wywarzony miks instrumentów i większa przestrzeń. Tutaj się chyba zgodzimy, że można tylko być zadowolonym?

Cieszę się, że Ci się podoba! Oczywiście tak jak mówisz, jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów i w stu procentach się z Tobą zgodzę, że kawałki na tym albumie brzmią w końcu tak jak w naszych głowach.

Z kolejnych nowości, to wokalista Igor Tarasewicz, który świetnie wpasował się do tej muzyki. Zgodzisz się ze mną, że to był dobry wybór? (śmiech)

Igor to świetny wokalista, jeden z najlepszych jakich znam. Cieszę się, że podczas nagrań pokazał na co go stać, dzięki czemu cały materiał nabrał odpowiedniego polotu.

Niestety obecnie poszukujecie nowego wokalisty. Co się stało z Igorem? Jakieś problemy, czy też po prostu proza życia?

Tak, to prawda, rozstaliśmy się z Igorem, ponieważ wybrał w życiu ścieżkę odmienną od naszej, ale poszukiwania wokalisty już się zakończyły i to zdecydowanym sukcesem. Od niedawna na głównym mikrofonie jest z nami Kamil "Kamson" Budziński. Obecnie wdrażamy Kamila w nasz materiał, przygotowując jednocześnie nowe smaczki koncertowe. Także myślę, że warto przychodzić na koncerty, żeby zobaczyć jak to będzie wyglądało, a najbliższą okazję, aby poznać Kamsona będziecie mieli już w czerwcu.

Wracając do "Tears Of The Ages". Na tym albumie są cztery numery z "Age Of The Immortal". Skąd pomysł ponownego zarejestrowania właśnie tych numerów?

Pomysł bierze się stąd, że uważamy te kawałki za udane, a dopiero teraz, przy okazji nagrywania nowego materiału mieliśmy możliwości i warunki do zarejestrowania ich tak jak byśmy sobie tego życzyli. Zasłużyły na to brzmienie. Na następnej płycie zamierzamy także skorzystać z "Age Of The Immortal" i nagrać ponownie jeszcze coś co zostało.

Hmm... tak to wszystko "zbierając do kupy" przychodzi mi do głowy myśl, że to właśnie ten album jest waszym "debiutem" przez duże "D". Jak Ty to widzisz?

Dokładnie tak, poprzednie wydawnictwo traktujemy raczej jako demo. Dopiero ten album jest właściwej jakości i odbija się echem w mediach, co nas bardzo cieszy. Wydaje mi się, że to już jest spory sukces jak na debiut! W naszej historii było trzeba czekać wiele lat, aby stać się dojrzałym zespołem, ale teraz wiemy dokładnie do czego i jak dążymy.

Wspomnieliśmy już o obecnych problemach z wokalistą, a raczej z jego brakiem. Jak na razie nawiązaliście współpracę z Maciejem "Rockerem" Wróblewskim. Jak doszło do tej kooperacji i czy przez to poszukiwania stałego wokalisty zostają chwilowo porzucone?

Gdy rozstaliśmy się z Igorem zostaliśmy z naszkicowaną na papierze trasą "Tour Of The Ages" i paroma innymi problemami. Nie wiedzieliśmy ile potrwa szukanie wokalisty, dlatego zdecydowaliśmy się na sesyjną współpracę z Rockerem i rozpoczęcie promocji koncertowej. A tu niespodziewanie pojawił się Kamson, z którym wiążemy bardzo duże nadzieje. Kamil zaśpiewałby już na koncertach kwietniowych, ale że już wcześniej dogadaliśmy sprawy z Maćkiem to działamy zgodnie z planem. Cieszymy się z tej współpracy. Chłopaki wpadli do kanciapy i pokazali jak się śpiewa nasz materiał.

Lubicie koncertować? Dobrze czujecie się na scenicznych deskach? Jakie fajne sztuki zagraliście do tej pory? Które koncerty najlepiej wspominacie?

Koncerty to dla nas zawsze dobra zabawa, kiedy nie gramy to usychamy! Osobiście najlepiej wspominam ubiegłoroczny występ na Sun Dies Festival, gdzie zagraliśmy obok Vadera. Mieliśmy obawy, że na koncercie gdzie reszta zespołów grała muzykę znacznie cięższą od naszej, publiczności może nie przypaść do gustu heavy metal, a było wręcz odwrotnie, dostaliśmy wiele pochwał. Ten koncert otworzył nam także szerzej drzwi na ciekawe imprezy, które już są w terminarzu.

W czerwcu zagracie na małej scenie podczas "Rock Hard Ride Free - Festival & Bike Meet" w Goleniowie. Zgaduję, że to będzie największe wydarzenie w waszej historii?

Ogromnie się cieszymy z tego festiwalu! Mieliśmy już okazję grać z takimi zespołami jak Turbo, Vader, Kat, Hunter czy Blaze Bayley, ale racja, występ przy takich gwiazdach, naszego gatunku i światowego formatu to dla nas wyróżnienie.

A najbliższe koncertowe plany? Gdzie będzie można zobaczyć Divine Weep na żywo? Na pewno gracie w Olsztynie przed Blaze Bayley, a tak poza tym?

Dzień wcześniej, to jest 29 kwietnia zagramy koncertową premierę naszego albumu w Białymstoku. Dalej w planach mamy parę letnich festiwali jak wspomniany Rock Hard Ride Free w Goleniowie, lub City of Power w Zgierzu.

Jakie są plany na dalszą część roku? Co tam sobie planujecie?

Z pewnością jesienią spróbujemy zrealizować naszą trasę promującą "Tears Of The Ages", która nie doszła do skutku tej wiosny. Zachęcam tutaj do śledzenia naszego profilu na facebooku, gdzie są wszystkie aktualności.

Pomału zbliżamy się do końca tego wywiadu... zachęć proszę Czytelników, którzy nie mieli okazji posłuchać muzyki Divine Weep, żeby sięgnęli po album "Tears Of The Ages"...

Gdybym był obiektywny, powiedziałbym, że "Tears of the Ages" to dobry, spójny album, którego każdy fan heavy metalowej muzyki powinien posłuchać. Ale, że nie jestem to uważam, że to najlepszy heavy metalowy album tamtego roku (i tego z resztą jeszcze też) w Polsce. Bezwzględny Must have!

Dokończ proszę zdanie: "Divine Weep to dla mnie..."

…rodzina, szkoła, pasja, zabawa, praca, przyjaciele. Tego życzę każdemu muzykowi.

I to już wszystko co przygotowałem. Dzięki za poświęcony czas i udzielone odpowiedzi. Na koniec tradycyjnie poproszę o kilka słów dla czytelników serwisu MetalSide.pl!

Dziękuję również za wywiad. Zapraszam wszystkich czytelników serwisu MetalSide.pl do sprawdzenia kompozycji na "Tears Of The Ages", a także do odwiedzenia nas na koncertach. Gwarantujemy dobrą zabawę. Trzymajcie się!


Autor: Gumbyy

Data dodania: 02.05.2016 r.



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!