Aterra - "... idziemy na jednego"


Zespół Aterra powstał w 2011 roku, a cztery lata później wypuścił na świat swoją debiutancką płytę. To właśnie album "All Borni In Pain" jest głównym tematem tego wywiadu. To dosyć niebanalny krążek, który wymyka się próbom szufladkowania. No ale to taki urok muzyki zespołu Aterra. Zapraszamy do czytania, na nasze pytania odpowiadał wokalista i gitarzysta Caruso.





MetalSide.pl: Po raz pierwszy gościcie na naszych łamach, więc tradycja zobowiązuje, żeby w skrócie przedstawić historię zespołu. No to kiedy, gdzie i po co powstał zespół Aterra?

Caruso: Powstawał dość długo. Najpierw spotkali się Ryback z Tiger'em. Po jakimś czasie zaprosili mnie, potem Beretha, Suchego i Aero. Proces tworzenia zespołu trwał około roku. Wszystko działo się w Warszawie. A po co? Żeby nie siedzieć z babami w domach.

W 2015 roku wydaliście debiut zatytułowany "All Born In Pain". To od razu zapytam, czy ta płyta też rodziła się w bólach? (śmiech)

Bólu było trochę. Największy chyba był ból tworzenia warstwy tekstowej. Bolały też plecy od wielogodzinnego siedzenia z gitarami w studio. A może to ze starości? Był też ból bezowocnego polowania na wokalistów po odejściu Suchego i początkowy ból mojego gardła gdy namówili mnie, żebym przejął rolę wokalisty.

Gdzie nagrywaliście album i jakie macie wspomnienia z samej sesji? Udało się zrealizować wszystko, co sobie przed nią założyliście?

Album rejestrowaliśmy w Zielonce w HZ Studio. Mariusz i Robert to przemili jegomoście. Nie wtryniali się w muzę jednocześnie służąc doświadczeniem i dobrą radą. Mieli do nas dużo cierpliwości i czasu. A może się troszkę w nas bujali? Nie przyznali się. Tak czy inaczej wszystko na płycie wyszło jak chcieliśmy, momentami nawet lepiej.

Gracie dosyć "nietypową" muzykę i dosyć odważnie mieszacie ze sobą różne gatunki. Skąd to wszystko się bierze i jak sami byście zaszufladkowali swoje granie?

Zaszufladkowali? Po co? A jak nam się zachce grać coś spoza wybranej szufladki to co wtedy? Podania pisać? Wyjaśnienia? Gramy dość ciężko aczkolwiek często wkradają się nam na próbach różne inności. Jeśli uznajemy je za fajne to nie rezygnujemy z nich tylko z powodu etykietek.

Na "All Born In Pain" dużą rolę odgrywa elektronika... w recenzji tej płyty napisałem, że one "stanową integralną część muzyki zespołu Aterra". W sensie, że nie są to tylko dodatki... Zgodzicie się ze mną?

Bezapelacyjnie. Pomysł dodania sampli powstał stosunkowo późno, ale teraz twierdzę, że gdybyśmy zrezygnowali z elektroniki to zastanawiałbym się też nad zmianą nazwy zespołu. Dźwięki generowane do tej pory przez Aero są równoważne z gitarami, garami czy basem. Ostatnio graliśmy koncert bez samplera i, moim zdaniem, muzyka wyraźnie zubożała.

A jak wygląda samo komponowanie muzyki? Co jest pierwsze? I jak wygląda dalszy proces tworzenia? Macie już jakiś schemat układania swoich pomysłów w utwory?

Najczęściej pierwszy jest riff, potem drugi, Ryback dołącza z bębnami, często od razu w sposób nie wymagający korekt, Bereth dogrzmiewa basem a ja charczę coś po norwesku, byle rytmicznie. Tekst niemal zawsze powstaje na końcu i traktuję go raczej jako nadanie sensu instytucji wokalisty w zespole niż jako szczególnie głęboki poetycko przekaz. Chociaż żaden tekst nie jest o niczym.

Kto ogólnie ma najwięcej pomysłów, a kto najwięcej marudzi? (śmiech)

Pomysłów wszyscy mamy dużo, ale najodważniej ujawnia je Tiger i ja, Ryback lubi posiedzieć nad pomysłem na gary a Bereth często znienacka zagra coś takiego, że nikt z nas by tego lepiej nie wymyślił. Jako, że ktoś musiał zostać zespołową marudą a nikt nie chciał to Ryback postanowił poświęcić się pierwszy. Potem się zamienimy. Ja na razie piastuję posadę zespołowego pijaka.

Skąd ogólnie pomysł na takie granie? Naprawdę potraficie solidnie zaskoczyć słuchacza... od thrash metalowych zagrywek (np. w "Voices") po fragment z rapowanymi wokalami ("Low").

Mówiąc za siebie gram co mi się podoba. Coś czego granie sprawia mi przyjemność. Takie rzeczy przynoszę na próby. "Voices" powstało w innym czasie pod wpływem innych emocji, a "Low" innych. I dobrze, że to słychać.

Tak się zastanawiam, czy macie jakieś muzyczne granice i ograniczenia? (śmiech) Czy też po prostu nie spekulujecie, tylko jedziecie swoją ścieżką, bez oglądania się na to "co ludzie powiedzą"?

Naturalnie, że chcemy się podobać, żeby ludzie przychodzili na występy i kupowali bilety, płyty, kubeczki, koszulki, badziole itp. Chcemy by podchodzili przybić pionę, pogadać, pochwalić, wziąć autograf. Chcemy by dziewczyny podrywały nas bezskutecznie bo mamy już swoje - lepsze. Ale jak zaczniemy być nieszczerzy wobec siebie to nic się nie uda.

Od wydania "All Born In Pain" upłynęło już trochę czasu... Jaki odbiór wśród recenzentów ma ten album? Jakie recenzje dominują?

Przeczuwałem, że będzie nie najgorzej, ale recenzje przeszły moje oczekiwania. Niemal wszystkie oceny były merytoryczne, rzeczowe, wytykające pewne niedoskonałości, ale sumarycznie bardzo wysokie. Często wysoko oceniane jest też samo wydawnictwo. Wykonanie, grafiki. Tu wielkie dzięki dla Maliny za ozdobienie naszej muzyki obrazami i dla Szydlika za złożenie całej grafiki do kupy.

Co najbardziej było zaskakujące w którejś z tych recek? Były jakieś kosmiczne porównania, albo zupełnie niezrozumiałe stwierdzenia?

Jeden z recenzentów pogniewał się za nietrafne, jego zdaniem, sklasyfikowanie naszej muzyki. Oczekiwał czegoś innego i najwyraźniej się zawiódł bo nie był zbyt przychylny. Jednak dla nas nie recenzje są najważniejsze, nawet te najbardziej pochwalne, nawet te z najsłynniejszych portali i magazynów. Najważniejsze jest zawsze zdanie słuchaczy.

Skupiliście się tylko na polskim rynku, czy też materiał powędrował gdzieś za granicę? Był jakiś ewentualny odzew?

Płyty pofrunęły w różne części Świata. Na razie wróciło do nas sześć recenzji zza granicy i wszystkie bardzo pozytywne. Przybywa próśb o dosłanie materiału do recenzji. Niestety, na razie nie wiąże się to z intratnymi propozycjami koncertowo - wydawniczymi. Na kilka recenzji jeszcze czekamy bo wiemy, że powstają.

A jak wygląda sytuacja z koncertami? Lubicie koncertować? Które sztuki wspominacie bardzo pozytywnie? A były jakieś totalnie nieudane?

Uwielbiam stać na scenie. A raczej skakać, pląsać, wyginać się, tupać i inne takie. Czasami coś nie wychodziło bo brakowało nam doświadczenia, czasem nie potrafiliśmy wytłumaczyć akustykowi o co nam chodzi, czasem ja lub któryś z chłopaków daliśmy ciała. Ale gdybym miał wskazać występ, którego się wstydzę to nie znajdę.

Wiele występów było subiektywnie zajebistych np. w Siedlcach podczas wspólnej trasy "Ruined Ecstasy Tour" z Manipulation i Empatic. Graliśmy dla obsługi, muzyków z pozostałych kapel, czterech siedlczan, którzy kupili bilety i, uwaga, dla trójki naszych przyjaciół, którzy specjalnie przyjechali z Warszawy na nasz występ! Energia była taka jakby pod sceną stało z 1000 osób. Super było w Progresji podczas finału Otwartych Wtorków w 2014 r. z którego mamy teledysk koncertowy i na imprezie z okazji premiery płyty połączonej z urodzinami moimi i Tiger'a. Wspaniale wypadł też nasz debiutancki koncert w ClubRocku na Woli. Najważniejsze, że te najlepsze wciąż są jeszcze przed nami.

Jak Wasza muzyka sprawdza się na żywo? Gracie z tymi wszystkimi elektronicznymi dodatkami?

Gramy. Czasem musieliśmy się obyć bez Aero z powodów życiowych, ale zawsze było to niekorzystne dla muzyki i występu. Jak się sprawdza? Potrafimy porwać publikę do zabawy więc chyba nieźle.

Jakie są najbliższe plany zespołu Aterra? Jakieś koncerty w 2016 roku? Czy co tam innego planujecie...

Na tę chwilę mamy zaklepany jeden występ w styczniu w Poznaniu. Dalsze losy owiane są jeszcze mgłą tajemnicy. Jak wiecie z naszego facebookowego profilu opuścił nas Aero. Okropnie mi z tego powodu źle. Poszukujemy następcy i to godnego. Jak już znajdziemy wtedy zaczniemy grać jak najczęściej. Poza tym tworzymy nowy materiał, planujemy teledysk, zaistnienie na serwisach umożliwiających kupowanie muzyki, chcemy pomagać zagrożonym gatunkom, ratować lasy deszczowe, dokarmiać małych Murzynków i wejść na playlistę Radia Maryja.

Hehe... A czym zajmujecie się na co dzień? Jakiej muzyki lubicie słuchać?

Jestem sprzedawcą, sprzedaję różne ciekawe rzeczy. Wyłącznie legalne i zgodnie z prawem. Może niestety. Słuchać lubię Stinga, Porcupine Tree, Pink Floyd, Pet Shop Boys, Biohazard, Slipknot, Faith No More, O.N.A, Pantera, Behemoth… Wymieniać dalej?

Tiger jest przedsiębiorcą w branży sportowej. Ryback ma mnóstwo talentów a zarabia w handlu. A Bereth jest urzędasem.

Pomału zbliżamy się do końca wywiadu, więc powiedźcie czego Wam życzyć na 2016 rok?

Wytrwałości, weny, zdrowia, energii, miłości i pieniędzy.

Proszę o dokończenia zdania: "Aterra to dla mnie..."

Aterra to dla mnie przyjaciele, pasja, rozrywka, wentyl bezpieczeństwa i pole do rozwoju.

I to tyle co przygotowałem. Dzięki za poświęcony czas i udzielone odpowiedzi. Na koniec tradycyjnie poproszę o kilka słów dla czytelników serwisu MetalSide.pl!

Czytajcie i polecajcie MetalSide.pl bo tu są wywiady z fajnymi kapelami. Przychodźcie na nasze (i nie tylko) koncerty, kupujcie płyty i nie pozwólcie nigdy nikomu decydować za Was a muzyce umrzeć z głodu. Aterra idziemy na jednego…


Autor: Gumbyy

Data dodania: 25.01.2016 r.



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!