MetalSide.pl: Hej! Już po raz czwarty (!) gościcie na naszych łamach więc zapytam tak banalnie: co tam u Was słychać? (śmiech)
Adam Augustyński: Bardzo dobrze, dzięki! Od ostatniego razu faktycznie wiele się pozmieniało. W telegraficznym skrócie: ta najbardziej szokująca zmiana to dołączenie do zespołu Maggie i damski wokal w zespole. W tym składzie udało się nam wydać nowy materiał. Zmieniło się też trochę muzyczne oblicze Saratan i przyznamy szczerze bardzo dobrze się z tym czujemy.
Nowy Rok za pasem, więc mówcie jakie macie postanowienia AD 2016?
Adam: Dla mnie postanowienie jest jedno - zrobić kaloryfer na brzuchu (śmiech). Tak serio, to w tym roku nie robiłem żadnych postanowień noworocznych. W przeszłości też nie pamiętam, żeby udało się coś zmienić pierwszego stycznia. Ten nowy rok to taki motywator, ale chyba w większości podszyty słomianym zapałem. Natomiast jeśli chodzi o 2016 to mamy nadzieję, że uda się sensownie promować "Ashę" na koncertach.
Głównym tematem tego wywiadu będzie oczywiście Wasza najnowsza płyta zatytułowana "Asha". No to słucham gdzie i kiedy został zarejestrowany ten materiał?
Jarosław Niemiec: Materiał był nagrywany "na raty". Perkusję, gitary i bas nagraliśmy w JR Studio w Skarżysku-Kamiennej u Jacka Gruszki. Instrumenty etniczne i wokale robiliśmy w Studiu Centrum w Krakowie, razem z Rafałem Szumnym. Reamping, miks i mastering to z kolei robota Lasse Lammerta z LSD Studio z Lubeki. Przy takiej ilości instrumentów jest to układ dużo bardziej korzystny, niż jedna długa sesja bez przerw.
A jak przebiegała sama sesja? Udało się wszystko zrealizować, tak jak to sobie zaplanowaliście przed wejściem do studia?
Jarek: Nie robiliśmy sobie ograniczeń czasowych, mogliśmy pracować nad materiałem wystarczająco długo, żeby wysłać do Lasse ścieżki z których jesteśmy zadowoleni. Wszystko poszło zgodnie z planem.
Hmm... tytuł płyty "Asha"? Poproszę o głębszą analizę tego słówka i jego znaczenia. Dobrze kombinuję, że to ma związek z "prawdą"?
Jarek: "Asha" ma wiele znaczeń i jest jednym z ważniejszych pojęć w Zoroastryźmie. Jest to "prawda", a także "byt", "egzystencja". Może być traktowana jako abstrakcyjne pojęcie, może też być personifikowana. Jest to temat bardzo złożony.
A o czym opowiadają teksty zawarte na "Asha"?
Jarek: Wszystkie teksty na płycie dotyczą Zoroastryzmu, czyli starej religii Persji. Każdy z nich dotyka innego aspektu, czy pojęcia tej jednej z najstarszych religii monoteistycznych. Zoroastryzm jest silnie związany z historią Centralnej Azji, został niejako wyparty przez Islam. Mimo że ta religia jest dziś nieco zapomniana, to w pewnych regionach ciągle stanowi o świadomości społecznej, czy narodowej. Same obrządki czy doktryna dziś wydają się kontrowersyjne, ale też z tego powodu są bardzo ciekawe. Jako przykład podam kwestię pochówku, czyli zostawiania ciał zmarłych w specjalnych wieżach śmierci, gdzie miały być pożarte przez padlinożerców. Spowodowane to było religijnym zakazem zanieczyszczania ziemi czy wody rozkładającymi się zwłokami. Zoroastryzm to niezmiernie ciekawy temat, który dodatkowo pasował nam do klimatu muzyki.
Czyj jest pomysł/projekt okładki i kto go wykonał? No i oczywiście w jaki sposób łączy się ona z tytułem płyty i tekstami utworów.
Adam: Projektem okładki zajmował się Łukasz Pachu" Pach, projektujący wiele, głównie metalowych layoutów. Mamy to do siebie jeśli chodzi o zlecanie grafiki, że dajemy dosyć sporo niezależności twórczej przy jej tworzeniu. Tym razem też nie byliśmy zawiedzeni. Podobnie do tekstów grafika czerpie z symboliki i budowli zaratusztrianizmu. Odnajdujemy się na pustyni gdzieś w Persji, dokładnie tam gdzie przenosi nas też muzyka.
Za każdym razem jak Jarek pisze mi, że Saratan nagrywa płytę, to ja zastanawiam się czym tym razem mnie zaskoczycie (śmiech). Podobnie było tym razem... no i kurczę o damskich wokalach to ja ani przez moment nie pomyślałem (śmiech). Opowiadajcie jak doszło do tego, że "Maggie" jest w Saratan.
Jarek: Nasza muzyka z czasem się rozwinęła i naturalnie poszliśmy w kierunku większej roli muzyki etnicznej, tradycyjnej. Nie jest to dodatek, czy traktowane po macoszemu intro. Jako że jest to teraz pełnoprawna część naszej muzyki, chcieliśmy żeby jej dopełnieniem był czysty wokal. Na początku zaproponowaliśmy Gośce gościnny udział w paru kawałkach, ale że wraz z pisaniem i aranżowaniem materiału żeńskich wokali było coraz więcej, oczywistym stało się że rola Gośki na tej płycie będzie znacznie większa. W pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że powinna dołączyć do zespołu. Nie dość że jej rola na "Ashy" jest znacząca, to do tego bardzo dobrze nam się z nią pracowało i bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Bez niej na pewno ta płyta nie byłaby tak zróżnicowana.
Dokładnie, nic dodać, nic ująć. Przyznam, że idealnie mi podpasowały te wokalne kontrasty: męskie szorstkie growle i delikatne kobiece zaśpiewy - jak dla mnie to strzał w "10". Też tak uważacie?
Jarek: Oczywiście, stąd nasza decyzja. Daje nam to większe możliwości aranżacji kawałków, budowania klimatu, a także powoduje że wokale nie są jednostajne.
Właśnie! Jak rozumiem "Maggie" zostaje na stałe w Saratan? W związku z tym jak to będzie wyglądało na koncertach? W starszych numerach też dojdą damskie wokale, czy jakoś inaczej to rozwiążecie?
Adam: "Maggie" została pełnoprawnym członkiem zespołu. Stawiamy mocno na bliskowschodni sznyt i w nowych kompozycjach jest tego miejsca i czasu do damskiego śpiewania sporo. W kawałkach z "Antireligion" w zasadzie były tylko wokalizy będące bardziej ozdobnikami. Koncertowy set będzie się składał głównie z nowej płyty, będziemy dodawać jedynie te starsze kawałki, które zaaranżowaliśmy z dodatkowymi partiami "Maggie". Jeszcze w poprzednim roku zagraliśmy w nowym składzie na jubileuszowym Massive Fest i myślę, że także na żywo, w takiej konfiguracji czuliśmy się naturalnie.
Jarek: W niektórych starszych numerach są wstawki z żeńskimi wokalami: np. w "Mastema", czy "Ba'al Zevuv", tak więc akurat te kawałki brzmią lepiej teraz na żywo. Nie zmienia to faktu, że większą część naszego setu zajmują teraz utwory z "Ashy".
Drugim zaskoczeniem jest zdecydowanie większa ilość orientalnych dźwięków w Waszej muzyce. I to już nie są dodatki, czy smaczki, tylko "pełnoprawna" część muzyki Saratan. Skąd taka odmiana i zmiana?
Jarek: W zasadzie to nie jakaś kolosalna zmiana, stopniowo z każdą kolejną płytą pozwalaliśmy sobie na coraz więcej takich dodatków, które na "Ashy" przestały być dodatkiem, a stały się tak samo ważne jak warstwa metalowa. Trwało to cztery płyty z wielu powodów. Po pierwsze długo trwało zanim na tych instrumentach nauczyłem się choć trochę grać. Już na sesję "The Cult Of Vermin" wziąłem tar, ale wtedy nie udało nic się na nim nagrać. Ale już przy okazji "Antireligion" zarejestrowałem na nim takie dwie "solówki". Dopiero po wydaniu "Martya Xwar" byłem w stanie grać na kilku tych instrumentach i komponować bardziej złożone partie etniczne. Po drugie długo mi zajęło zbieranie tych instrumentów. A po trzecie, to moje zainteresowanie tą muzyką było połączone z tematem studiów. Kilka lat temu obroniłem pracę o tradycyjnej muzyki perskiej, a temat w ramach hobby staram się dalej zgłębiać. To wszystko wymagało czasu.
Jarku - przy poprzedniej naszej rozmowie (po premierze płyty "Martya Xwar") no pytanie: czy przy kolejnej płycie tradycyjne pytanie "co nowego u Saratan" będzie na miejscu? Odpowiedziałeś: "Ciężko powiedzieć, aczkolwiek wydaje mi się że z "Martya Xwar" jesteśmy coraz bliżej określenia naszego stylu". No to jak dzisiaj to widzisz? (śmiech)
Jarek: No i jesteśmy bliżej (śmiech) Na pewno bliżej "Martya Xwar" niż np. "The Cult Of Vermin". Faktycznie, nasze kolejne płyty różnią się od siebie, nie mniej jednak wydaje mi się że widać w tym pewną konsekwencję i kierunek.
Zdecydowanie tak. Słuchając utworu "Dakhma - The Tower Of Silence" to przyszło mi na myśl, czy nie chodzi Wam po głowach, że moglibyście kiedyś nagrać materiał stricte "orientalny", bez tego metalowego łomotu (śmiech). Też macie takie myśli i pomysły?
Jarek: Mamy takie pomysły i planujemy je w tym roku częściowo zrealizować. Pomysłów na samą muzykę etniczną raczej nam nie brakuje :)
Czekam zatem niecierpliwie! W booklecie opisaliście instrumenty, które zostały użyte do zarejestrowania tego materiału. Można tam wyczytać: tar, setar, baglama, kamancheh, darbuka, riq i tombak. To ja poproszę o krótkie ich przedstawienie
Jarek: Poprzywoziłem dużo instrumentów z różnych krajów. Pierwszy był z Egiptu, gdzie byłem kilkanaście lat temu, natomiast pierwszy profesjonalny instrument kupiłem w 2006 w Azerbejdżanie. Tak więc to juz 10 lat, jak zajmuje się tym czynnie. Moim podstawowym instrumentem jest azerski tar. Jest to stary instrument, który trochę przypomina lutnię. Kolejny jest setar, który jest ulubionym instrumentem mistyków perskich. Baglama cura to instrument z Turcji, bardzo wygodny w grze, w brzmieniu trochę przypomina akustyczną gitarę 12-strunową. Kamancheh to instrument smyczkowy przypominający skrzypce, jednak z tą różnicą, że trzyma się go w pionie z trzpieniem opartym o podłoże. Riq to mały bęben ramowy z metalowymi krążkami, przypominający pod tym wzgędem tamburyn. Daf to perski instrument, duży bęben ramowy z małymi metalowymi kółkami leżącymi na wewnętrznej stronie membrany. Charakteryzuje się przez to trochę szeleszczącym brzmieniem. Natomiast darbuka to mały bęben kielichowy, który jest podstawowym instrumentem perkusyjnym w naszej muzyce.
Jarku, czy one są wszystkie Twoje?
Jarek: Tak, wszystkie są moje, a kolekcja stale się powiększa. W nowych utworach pewnie dodatkowo zostaną użyte moje najnowsze instrumenty: perski dziewięciomostkowy santur, a także turecki cumbus z wydłuzonym gryfem, który przypomina yaili tambur.
Jakie opinie zbiera "Asha" u recenzentów? Podejrzewam, że same pochlebne, no ale opowiadajcie się jak to jest w rzeczywistości
Adam: "Asha", co nas bardzo cieszy, dostaje bardzo solidne oceny. Płyta jest doceniana ze względu na bardzo dobrą jakość nagranego materiału, a także przejrzystość mimo bardzo szerokiego instrumentarium. Duża w tym zasługa Lasse, który zajął się produkcją. Zapamiętałem, że w kilku recenzjach pochwalono postęp, którego ciągle dokonuje zespół. Chyba najbardziej w muzyce recenzentów zaskakuje ilość orientalizmów i bądźmy szczerzy, nie wszystkim to połączenie się podoba. My osobiście mamy świadomość tego, że jeśli ktoś nie przekona się do tych akustycznych momentów, wtedy całość też najprawdopodobniej nie przypadnie zbytnio do gustu. Ale to jest nasz własny sposób wyrazu, to jest nowy Saratan. Większość jest zaintrygowana tą nową formą.
Co było jak na razie najbardziej zaskakujące w tych wszystkich recenzjach? Były jakieś niesamowite pochwały, albo krytyka z którą zupełnie się nie zgadzacie?
Adam: Nie wiem, czy to jakaś zmowa, ale w trzech kolejnych recenzjach przeczytałem, że wokal Jarka to niemalże Peter (śmiech). Zacząłem na to zwracać uwagę i faktycznie coś jest na rzeczy. Ja się uśmiechnąłem gdy przeczytałem w recenzji coś w stylu: łatwo nie było, ale mogę polecić (śmiech).
Jarek: Recenzje to subiektywna ocena. Jeżeli jest dobra - to fajnie, jeśli nie - to nie prowadzę jakiejś wewnętrznej polemiki z jej autorem (śmiech) Natomiast cieszę się z tego, że większość recenzentów potraktowała partie etniczne jako pełnoprawną część muzyki Saratan, a nie jak wypełniacze, które powinno się przewijać.
Jakie macie plany odnośnie dalszego promowania tej płyty? Jakieś koncerty się szykują? Gdzie będzie można Was zobaczyć na żywo?
Jarek: Pracujemy nad ostatnim klipem promującym płytę. Powinniśmy go wypuścić pod koniec lutego. Do tego zaczynamy pracę nad kilkoma nowymi utworami, które wejdą w skład nowej EP'ki. Co do koncertów, to ciężko powiedzieć. Na razie z powodu pracy i innych zobowiązań, występy na żywo musimy chyba przełożyć na jesień.
Kończąc wątek płyty "Asha" zareklamujcie ją proszę czytelnikom MetalSide, którzy jeszcze jej nie słyszeli
Jarek: "Asha" na pewno wzbudza emocje, choćby z powodu pomieszania odległych stylistycznie metalu z muzyką orientu. Dla osób otwartych na nowe gatunki, z otwartymi umysłami, na pewno będzie to ciekawa, bo w miarę oryginalna sprawa. Dla mnie największym plusem płyty jest to, że nie poszliśmy na skróty. Wszystkie instrumenty etniczne są prawdziwe, nie ma żadnych sampli, VST, czy innych studyjnych sztuczek. Wszystkie partie zostały skomponowane i zagrane przez nas, przez co ten klimat krajów arabskich, Iranu, Turcji czy Centralnej Azji nie jest sztuczny.
Jak wspominacie rok 2015? To był dobry okres dla Saratan?
Jarek: W tym roku znaleźliśmy wydawcę, wydaliśmy płytę, nagraliśmy teledysk i wypuściliśmy lyric video. Mieliśmy również zagrać trasę z Marduk i Svart Crown, niestety na dzień przed naszym wyjazdem dostaliśmy informację, że z powodu poważnej awarii nightlinera reszta koncertów, w tym te do których my mieliśmy dołączyć, zostały odwołane. Tak więc rok był dobry, ale tez pewnych rzeczy nie udało nam się zrobić. Jak o w życiu bywa.
Jakie płyty zrobiły ostatnio na Was największe wrażenie? Co tam najczęściej gości w Waszych odtwarzaczach?
Jarek: To czego ostatnio słucham to niekonieczne nowości. Z metalu ostatnio najwięcej słucham Watain, Kampfar i Primordial. Natomiast z muzyki niemetalowej to Azam Ali, Niyaz i niezmiennie Parviza Meshkatiana.
Pomału zbliżamy się do końca tego wywiadu, wiec zapytam czego Wam życzyć na ten 2016 rok, oprócz zdrowia oczywiście?
Adam: Ciekawej trasy koncertowej i dobrych koncertów, sukcesów i nowych dobrych pomysłów.
Jarku... a jak tam temat zaśpiewania jakiejś kompozycji nie po angielsku? (śmiech) Pamiętasz o tym?
Jarek: Pracujemy nad tym! Efekty, mam nadzieje, jeszcze w tym roku!
I to byłoby tyle co przygotowałem. Tradycyjnie dziękuję za wszystkie odpowiedzi i poświęcony na nie czas. No i oczywiście ostatnie słowo do czytelników MetalSide zostawiam Wam. Cześć!
Adam: Dzięki wielkie i jeszcze raz zachęcamy na wycieczkę po pustyni. Cześć!
Jarek: Pozdrawiamy i zachęcamy do przesłuchania "Ashy"!
|