KAT - On Tour Again


KAT, Pathology
"Funaberia 2", Łódź - 22.11.2002 r.

22 listopada, piątek. Długo oczekiwany dzień. Na ten dzień zaplanowany był wielki "come back" Kata z Romkiem Kostrzewskim na czele. Prosto ze szkoły na dworzec i do Łodzi. Bez większych problemów dotarliśmy pod klub Funaberia 2. Byliśmy jednymi z pierwszych, bo na 1,5h przed planowanym rozpoczęciem (18:30). Ludzie powoli się zbierali i o 18:30 było około 300 może więcej osób, można było się spodziewać większych tłumów. Przed zamkniętymi drzwiami atmosfera była coraz gorętsza. Ludzie z przodu zaczęli dobijać się do drzwi, rozległy się krzyki "Kat, Kat, Kat", ale i to nie poskutkowało. Lecz nikt nie zamierzał się poddawać. Ktoś zaczął śpiewać łezkę, rzecz jasna wszyscy poszli w jego ślady. Cała ta ceremonia trwała jakieś 15 minut, wreszcie otworzyły się "bramy mroku". Rutynowe przeszukanie, szatnia i już wszyscy stali pod sceną i oczekiwali rozpoczęcia koncertu.

Punktualnie o 7 wyszli chłopaki z Pathology. Pierwszy utwór: "The Wishmaster". Osobiście mi się podobało, ale większość była zawiedziona. W połowie drugiej kompozycji znowu rozległy się krzyki "Kat Kat Kat", beznadziejne zachowanie. Jednak zespół wybrnął z ciężkiej sytuacji, odłożył swój repertuar na bok i zagrał "Run to the hills". To już poruszyło wszystkich, skończyły się krzyki i rozkręcił się młyn. Po tym numerze planowany czas dla Pathology minął, zeszli z brawami. I znów wrzaski ( Roman Roman Roman ) - nikt nie szczędził gardła.

Na chwile zgasły światła, jednak dostrzegłem w tej ciemności Irka Lotha zasiadającego na perkusji. Po chwili dołączyli do niego, już w świetle reflektorów, Piotr Luczyk (gitara), Krzysztof Oset (bass) i w zastępstwie świętej pamięci Regulskiego - Valdi Moder (gitara). Romek energicznie wbiegł na scenę, pierwsze mocne uderzenie trwało przez 3 utwory : "Morderca", "666" oraz "Bramy żądz" (tak mi się wydaje, nie pamiętam dokładnie). Po trzecim kawałku organizator zawołał Romka na stronę, okazało się że ludzie przesunęli metalowe barierki przymocowane do podłogi. Lider Kata postanowił załagodzić sytuacje balladą - "Czas zemsty". Mimo wieku jest naprawdę w świetnej formie, skakał, biegał po scenie niczym Bruce Dickinson. Po tej piosence zawisł szept ostatniej spowiedzi i usłyszeliśmy "Strzeż się plucia pod wiatr" i kawałki takie jak : "Wyrocznia", "Łza dla cieniów minionych" (tu mnie trochę zawiodła gitarka prowadząca, trzeba było się dobrze wsłuchać aby dostrzec podobieństwo do oryginału, ale zrekompensował mi to refren, którego nie pozwoliliśmy zaśpiewać Romkowi samemu), "Purpurowe gody", "Głos z ciemności" i krótka przerwa podczas której tło wypełnił monolog z "Delirium tremens". Po przerwie kolejne mocne wejście i "Diabelski dom cz.II", następnie utwór"Płaszcz skrytobójcy" na który Romek przygotował czarne odzienie, niczym płaszcz maga. Kolejne to: "Czemu mistrze krzyż w tornistrze", "Wierzę", "Niewinność", po czym krótkie pożegnanie i zeszli ze sceny. To było pewne że wrócą. Po głośnych owacjach wrócili z powrotem i zagrali na bis: "Mag-sex", "Oczy słońc" i ostatni numer to "Śpisz jak kamień".

Zabrakło paru kawałków, a może nawet parunastu (publika domagała się "Bastarda", jak dla mnie zabrakło jeszcze "Odi Profanum Vulgus", "Stworzyłem piękną rzecz" oraz "Zawieszony sznur"), ale i tak koncert był rewelacyjny. Zespół jak za dawnych czasów pokazał swoją klasę.

Czekam z niecierpliwością na nową płytkę i na kolejne koncerty, mam nadzieje, że tak samo dobre.



Autor: Bastek

Data dodania: 23.12.2002 r.



© https://METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!