Materiafest 2026



Materiafest 2026
Vader, Transgresja, Owls Woods Graves, My Own Abyss
Szczecinek - 29.08.2026 r


Materiafest to impreza, której już naszym czytelnikom specjalnie przedstawiać nie trzeba. Byliśmy na niej osiem razy, podziwiając takie kapele jak m.in. Behemoth, Riverside, Decapitated, Kat & Roman Kostrzewski, Carcass, Napalm Death czy Septicflesh. Chłopaki z zespołu The Materia ładnie to wszystko rozkręcili, ściągając do malowniczego Szczecinka fanów rocka i metalu nie tylko z okolicznych miast i miejscowości, ale i z dalszych zakątków Polski. W tym roku niejako wrócili do korzeni, gdyż po zagranicznych gwiazdach skupiono się na promocji kapel z naszego własnego podwórka. Jasne, prawdopodobnie decyzja ta była podyktowana względami finansowymi, no ale i tak organizatorzy wyszli z tego obronną ręką.

Czternasta edycja Materiafest podzielona została na dwa dni, podczas których koncerty odbywały się tylko na Main Stage - zrezygnowano więc z tej mniejszej, parkowej sceny. Z uwagi na to, że festiwal kolidował z goleniowskim The Night Flight Orchestra, to piątek odpuściłem - zwłaszcza, że gwiazdą był zespół Lipali. Za dokonania szanuję, ale jednocześnie nie mogę powiedzieć, by grał coś, co grzeje moje czarne serduszko. Żałuję jednak, że nie było mnie prelekcji z udziałem Jarosława Szubrychta. Facet na metalu zjadł zęby, popełnił niejeden dobry tekst, a i nawet napisał książkę o zespole Vader, którą sobie sprezentowałem w Polanowie. Fajnie byłoby posłuchać, co ma do powiedzenia. Interesującym wydarzeniem niemuzycznym była też wystawa poświęcona gwieździe drugiego dnia. Założyciel Vader Legions, Adam Sieklicki, przywiózł do Muzeum Regionalnego w Szczecinku część swojej ogromnej kolekcji poświęconej działalności Petera i spółki: unikalne wydawnictwa, pamiątki, archiwalne zdjęcia. Fani polskiej legendy metalu przez cały tydzień mogli nie tylko poznać historię każdego z artefaktów, ale też i w pewnym momencie spotkać ją osobiście: w końcu Vader pojawił się w tym miejscu na oficjalnym signing session.

Jako że (niestety) od czasu do czasu trzeba pracować, to na terenie samego festiwalu pojawiłem się w sobotę na kilka sekund przed startem koncertu My Own Abyss. Mam w swojej kolekcji debiutancką EP-kę chłopaków - wiedziałem więc z czym się ten ich cały metalcore je. Zespół wpadł i od razu zaserwował mocne, nowoczesne i niezwykle emocjonalne dźwięki, które szybko znalazły sobie liczną grupę odbiorców, intensywnie bawiącą się przy barierkach. Nikt tu nie stał w miejscu, cały czas coś się działo, a ludzie żywo reagowali zarówno na starsze kawałki, jak i nowości, w tym śpiewanego w całości po polsku "Taki sam". Skład kapeli jest w ogóle dość niestandardowy, bowiem od dłuższego czasu gra na dwie gitary - bez basisty. Na szczęście dzięki licznym elektronicznym partiom brak tego instrumentu jest w zasadzie niezauważalny. Chłopakom dano do wykorzystania całą godzinę - dla mnie ciut za długo, no ale to pewnie dlatego, że nigdy nie stałem po metalcore'owej stronie mocy. Doceniam jednak zaangażowanie oraz energię kapeli.

Krakowski zespół Owls Woods Graves okazał się zespołem zdecydowanie bardziej w moich klimatach. Działa od 2015 roku, na koncie zapisać może EP oraz trzy albumy studyjne, a w jego szeregach znajdziemy dwóch muzyków związanych z koncertowym składem Mgły. I jak panowie wyskoczyli na scenę, to nie było czego zbierać. Niesamowicie ekspresyjny Michał Stępień przykuwał wzrok, ale też i nie sposób nie było zwrócić uwagi na opanowanego, pewnego siebie Piotra Dziemskiego na gitarze - widać, że to ojcowie założyciele kapeli. Kapeli, która łączy ze sobą dźwięki z jakże odległych krain! "Gdyby KSU nagle oszalało i postanowiło grać black metal, to tak właśnie by to brzmiało" - pojawiło się w głowie gdzieś w środku występu. Bo tak, z jednej strony mamy tutaj szaleństwo i soniczną nawałnicę spod znaku najbardziej ekstremalnych form metalu, ale z drugiej: fragmenty, w których zamiast machać łbem, to tupiemy nóżką, a zamiast krzyków mamy buntowniczy śpiew. I to nierzadko w obrębie jednej kompozycji. Niby nie powinno mieć to sensu, niby nie powinno to do siebie pasować, a jednak… działa. I to jak! Ja dodaję Owls Woods Graves do kapel wartych obserwowania!

Po krótkiej przepince i obowiązkowej porcji antybiotyku (na fest przybyłym ze stanem zapalnym) udałem się pod scenę, by zobaczyć Transgresję. Kapelę widziałem w 2023 roku w koszalińskim G38, kiedy to pełniła rolę supportu przed Nocnym Kochankiem. Fajna (a przecież nu-metalowa!) muza, wyrazisty image - chłopaki zrobili wtedy na mnie wrażenie. Później do moich rąk trafił bardzo dobry "Goliat", tak więc miałem teraz wobec nich duże oczekiwania. Jak się okazało, nie tylko ja: w końcu pod sceną można było dojrzeć niejedną osobę w charakterystycznej, fluorescencyjnej koszulce. I żadna z nich nie mogła wyjść z tego koncertu rozczarowana. Transgresja wypadła fantastycznie, dostarczając nie tylko znane już wcześniej kawałki pokroju "Pragnę więcej", "Iluzja ograniczenia" (przyznam, że akurat nie jestem fanem tego utworu), "Goliat", czy "Zgubiony w tłumie", ale też i dorzucając do tego garść nowości ze świeżej "Bez/senności" (w tym niezwykle klimatyczny "Wszystko to nasza wina"). No i był też powrót do debiutu - na "Furii" był już taki ogień, że obawiałem się o stan barierek. W składzie co prawda zabrakło Wąskiego na klawiszach, ale reszta składu postarała się o to, by jego brak nie był zbyt odczuwalny. Pewny Bulion na perce, skupiony Komin na gitarze, no a do tego wspaniale uzupełniający się duet Gładky/Mund. Tu nie było się do czego przyczepić: brzmienie, wyrazisty image, dobre kompozycje - chłopaki zasługują na to, by grać na największych scenach.

Na największych scenach od lat gra już nasza legenda death metalu: zespół Vader. Ledwo w lipcu widziałem Petera i spółkę w Polanowie, no ale że od nadmiaru głowa nie boli, to i w Szczecinku postanowiłem ponownie spotkać się z twórczością kapeli. Oczywiście zdawałem sobie sprawę z tego, że jeśli idzie o setlistę, to powinna to być powtórka z rozrywki. I tak, szliśmy w zasadzie po sznurku względem Zlotu Motocyklowego, ale też i pojawiły się pewne zaskoczenia. Nie było "Predator", ale za to w środku znalazło się miejsce na "Vicious Circle" oraz "Unbending", a na końcu wskoczył jeszcze "Helleluyah!!! (God Is Dead)". No, a do tego standardowy zestaw mniejszych lub większych klasyków, od których kości pękały: "Wings", "Reign Forever World", "Kingdom", "Cold Demons", "This Is the War", "Carnal" - to kawałki, które zawsze robią robotę. Ponownie fajnie było też usłyszeć "Sword of the Witcher" oraz będącą hołdem dla ś.p. Romana Kostrzewskiego "Wyrocznię". Z pewnością w Szczecinku mieliśmy lepsze nagłośnienie niż w Polanowie. Tam gitara Mausera potrafiła się zgubić w tle, z kolei nad jeziorem Trzesiecko Vader pokazał, że skład na trzy gitary, to nie żadna fanaberia, a przemyślany ruch. Pięknie to strzelało po ryju.

I tak właśnie wyglądała dla mnie 14. edycja festiwalu Materiafest. Edycja może i o troszkę mniejszej skali względem tej poprzedniej, ale jednak równie udana. Co prawda nie widziałem wszystkich koncertów, ale wśród tych odhaczonych próżno szukać występu złego. Niezły My Own Abyss, fantastyczny Owls Woods Graves, bardzo dobra Transgresja, no a na koniec nasz towar eksportowy w postaci Vader. Są gorsze sposoby na spędzanie wieczoru, co nie? Czy pojawię się w Szczecinku w przyszłym roku? Szanse na to są astronomicznie wysokie, tym bardziej, że będzie to wtedy nasza dziesiąta wizyta na tym wydarzeniu. Liczę na to, że ten nasz mały jubileusz zapisze się w historii tego malowniczego miasteczka.

Setlista:
01. Sothis
02. Fractal Light
03. Wings
04. The One Made of Dreams
05. Reign Forever World
06. Kingdom
07. Genocide Designed
08. The Book
09. Vicious Circle
10. Unbending
11. Cold Demons
12. This Is the War
13. Lead Us!!!
14. Wyrocznia (Kat cover)
15. Dark Age
16. Carnal
17. Triumph of Death
18. Helleluyah!!! (God Is Dead)
---
19. Sword of the Witcher









Autor: Tomasz Michalski

Data dodania: 24.09.2026 r.



© https://METALSIDE.pl 2000 - 2026 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!