Enforcer, Aquilla, Kerrigan Rampa Kultury, Goleniów - 28.03.2026 r.
Rock Hard Ride Free już zdążyło nas przyzwyczaić do znakomitych koncertów. Anvil, Metal Church, Armored Saint, U.D.O., Crimson Glory - widać, czego organizatorzy sami słuchają i w jaki repertuar celują. Gdy więc ogłosili imprezę, na której pojawią się kapele tego nieco młodszego pokolenia, to już wiedziałem, że nie może mnie w Rampie zabraknąć. Źle być nie mogło, tym bardziej, że parę miesięcy wcześniej gwiazdę wieczoru chwalił w rozmowie sam Christofer Johnsson z Therion. Trzeba było sprawdzić, czy się nie myli, nie?
Jako że start pierwszej kapeli zaplanowano na godz. 19:00, to musiałem zerwać się z pracy, by i tak zameldować się na miejscu "na styk". Na miejscu okazało się, że te wszystkie kombinacje były niepotrzebne, ponieważ Kerrigan zaliczył małe opóźnienie. Pierwszy koncert Niemców w naszym kraju rozpoczął się w okolicy 19:30. Podopieczni High Roller Records przygotowali wyjątkowo przekrojową setlistę: cztery kawałki z debiutanckiego "Bloodmoon" z 2023 roku (a więc "Eternal Fire", "Child of Sin", "Bloodmoon" i "Forces of Night"), cztery kolejne z tegorocznego "Wayfarer" ("Surrender", "Blood and Steel", "Fighter" oraz "The Ice Witch"), a do tego przedstawiciel demówki z 2020 roku w postaci "Intruders". Jeśli więc chcieliście poznać twórczość kapeli, to proszę bardzo: oto Kerrigan. To klasyczny heavy metal, osobiście przypominający mi dokonania Judas Priest. Fajne riffy, przyjemne solówki, spora doza melodyjności - kwartet pozostawił dobre wrażenie. Jasne, miejscami widać było małe doświadczenie, a pomijając pas Jonasa Webera, to muzycy wyglądali jakby szli na zakupy do Biedronki. Sama muzyka była jednak pierwszego sortu, co zresztą docenione zostało przez publiczność, która od pierwszych dźwięków bawiła się po prostu wybornie.
Po krótkiej przerwie codzienne ciuchy zamieniliśmy na obcisłe gacie. Na deskach Rampy pojawili się rodzimi przedstawiciele młodej fali heavy metalu z Aquilla, rozprawiając się z tym samym z zarzutami, że organizatorzy nie dają szansy tym "naszym" kapelom. Panowie też już od jakiegoś czasu związani są z High Roller Records, a ich muzyka coraz śmielej rozbrzmiewa za naszą granicą. Jako że płyta "Sentinels of New Dawn" jeszcze nie zdążyła się nawet przykurzyć, to właśnie jej promocją zajmował się warszawski kwintet. Zespół się nie szczypał: świeży materiał stanowił lwią część setlisty. "Technocrats' Tyranny", "Mountains of Black Sleep", "Plunder & Steel", "Creed of Fire", "The Curse of Mercurion", "Battalion 31" - łatwiej napisać, których kawałków zabrakło. Z poprzednich wydawnictw dostaliśmy jeno "Saviors of the Universe", ale za to dorzucono także coś ekstra, a więc "Bark at the Moon" z repertuaru Ozzy'ego Osbourne'a. W porównaniu do Kerrigan muzyka Polaków była zdecydowanie bardziej wielowątkowa. Kawałki były rozbudowane, pełne zmian temp oraz gitarowych pojedynków. Z tymi ostatnimi był jednak mały problem: w pierwszym rzędzie gdzieś te popisy Kacpra i Krzysztofa chowały się pod sekcją rytmiczną. W pewnym momencie musiałem się ewakuować w okolice środka sali, by w pełni Aquillę docenić. Nie napiszę, że będą z tych "gówniarzy" ludzie. Bo już są.
Gwiazdą wieczoru i zarazem zespołem, który koniecznie chciałem zobaczyć był oczywiście szwedzki Enforcer. Początkowo był to poboczny projekt Olofa z Tribulation, w którym zresztą wspomogła go reszta składu tej gotyckiej kapeli. Muzyk szybko jednak uznał, że to heavy metal jest jego powołaniem i skupił się właśnie na tym podgatunku. I może i skład jego własnego zespołu trochę się pozmieniał, ale miłość do ćwieków i skór pozostała niezachwiana. Jak muzycy wyszli na scenę, to ogólnie nie było czego zbierać. Tuż przed moim nosem gołą klatą świecił Nordwall, czasami oko swoim basem próbował wybić mi Garth Condit, a wiecznie uśmiechnięty Wikstrand wręcz zarażał entuzjazmem. Publiczność jadła mu z ręki: żywo reagowała na każdą zaczepkę, dodatkowo śpiewając refreny największych przebojów. Czego tu nie było! "Scream of the Savage", "Midnight Vice" (w ogóle album "Diamonds" miał silną reprezentację!), "From Beyond", "Mesmerized by Fire", "Zenith of the Black Sun", "Nostalgia" - kapela odhaczyła każdy przystanek swojej dyskografii. A nawet i dorzuciła do zestawu nieśmiertelny "Die Young" Black Sabbath. Była to więc gratka nie tylko dla fanów, ale także i dla osób, które tego wieczoru chciały twórczość Enforcer poznać. Nikt nie mógł z Rampy wyjść niezadowolony. No chyba że osoby, które przez opóźnienie musiały uciekać szybciej, by złapać ostatni pociąg do domu. Im to aż współczułem.
Setlista: 01. Destroyer 02. Undying Evil 03. Unshackle Me 04. From Beyond 05. Live for the Night 06. Die Young (Black Sabbath cover) 07. Roll the Dice 08. Zenith of the Black Sun 09. Coming Alive 10. Diamonds 11. Scream of the Savage 12. Nostalgia 13. Mesmerized by Fire 14. One with Fire 15. Take Me Out of This Nightmare 16. Katana 17. Midnight Vice