Nocny Kochanek Event Center G38, Koszalin - 04.10.2025 r.
Przez jednych kochana, a przez drugich znienawidzona formacja Nocny Kochanek świętuje w tym roku swoje dziesiąte urodziny. I jakże ładnie by wyglądało gdybym napisał, że jubileusz ten świętowałem na swoim dziesiątym koncercie tej formacji. No ale prawda jest taka, że do tego zabrakło mi... jednego występu. No ale hej, widziałem Kochanka jeszcze w poprzednim składzie, grającego w (wyprzedanych, ale jednak małych) klubach. Później widziałem przeskok do większych miejscówek, jak i sytuacje gdy grupa przyciągała większą ilość fanów niż gwiazdy grające po niej. Widziałem ją nawet na 10-lecie - ale w ramach letniej trasy. Na finał urodzin kapela wróciła jednak do klubów - w tym do G38.
Nocny Kochanek wyjątkowo polubił się z koszalińskim Event Center. Sam widziałem go wcześniej w tym miejscu cztery razy: w 2019 roku, następnie podczas "Trasy Powitalnej" (2020), tej "Stosunkowo Udanej" (2021) i promującej "O jeden most za daleko" (część druga, 2023). Słyszałem na żywo zarówno niejeden hit, jak i kilka rarytasów. I mimo że ledwo trzy miesiące wcześniej zahaczyłem grupę w Goleniowie to i tak byłem ciekawy tego, co Panowie nam zaprezentują. Raz, że występy klubowe rządzą się własnymi prawami, a dwa: ten zacny jubileusz połączono z ogrywaniem wypuszczonego w lutym krążka. Do samego G38 przybyłem wraz z małżonką tuż przed startem show głównej gwiazdy, całkowicie odpuszczając support. Tutaj wdarła się bowiem proza życia: trzeba było po prostu poczekać na "opiekunkę" do dzieci (wiem, niezbyt to metalowe). Scena może i nie była jakoś specjalnie przygotowana na urodzinową imprezę (ot, "zaledwie" liczne kolorowe światła), ale uwagę z pewnością zwracał wysoki tron Żurka. Świateł, dziwek i laserów więc nie było, ale na brak atrakcji i tak narzekać nie mogliśmy.
Zespół rozpoczął od utworu otwierającego ten najświeższy album, by następnie bawić nas mieszaniną starych i nowych hitów. Krążek "Urwany film" był dość licznie reprezentowany, ponieważ oprócz "Co tu się od1€84£0?" licznie zgromadzona publiczność mogła zaśpiewać refreny m.in. "To właśnie Heavy Metal", "Będę ojcem", "Uber uwodziciel" czy "Cycki, kebab, amarena". Do tego czekał nas także powrót do przeszłości. Do debiutu zabierało nas "Karate", cuchnący black-sabbathową siarką "Diabeł z piekła" oraz żelazny punkt każdego koncertu, a więc "Minerał Fiutta" na finał. Druga płyta to mój ulubiony "Poniedziałek", zawsze witana oklaskami "Dziewczyna z kebabem" i jakże prawdziwy "Zdrajca metalu". Była też zabawa w "Randkę w ciemność": program prowadził "Dr. O. Ngal", zdeptany później przez "Konia na białym rycerzu". Wstęp do tego drugiego mocno został rozciągnięty, ponieważ wokalista postanowił zaprosić na scenę przebraną za rycerza fankę grupy. Łatwa nie była, ale ostatecznie się udało i były wspólne tańce i śpiewy. Bardzo sympatyczna akcja.
Jako że impreza urodzinowa to przede wszystkim zabawa, to i muzycy postanowili w ramach klubowej trasy nieco się powygłupiać. W pewnym momencie do mikrofonu wywołano gitarzystę Kazona który wcielił się w "kochankową" wersję Grzegorza Skawińskiego i zaśpiewał przebój zespołu Kombi: "Black and White". Wyszło... znośnie. I śmiesznie. Oczywiście już te 10 lat temu robiono podobne akcje z coverem Budki Suflera i jakież było moje zdziwienie, gdy w późniejszej części show Sokołowski wywołuje do mikrofonu Ojca Arkadiusza. Majstrak zakłada charakterystyczne okulary i cudownie fałszując udaje Krzysztofa Cugowskiego jak lata temu. Głupie? O tak. Ale jakże zabawne! A żeby było jeszcze ciekawiej: na bis czekała nas jeszcze większa niespodzianka. Po "Poniedziałku" Kazon zasiadł bowiem za zestawem perkusyjnym, Żurek chwycił za bas, Arek za mikrofon, a Artur za wiosło, by wykonać (a przynajmniej spróbować) "Chop Suey!" System of a Down. W zwrotkach totalne, nierówne szaleństwo, a w refrenie... nie lepiej (choć tutaj pomagał już Krzysiek). Znów: niby głupie, ale razem z żoną nie mogliśmy przestać się śmiać.
10-lecie Nocnego Kochanka w koszalińskim G38 Event Center minęło stanowczo zbyt szybko. Świetna, kulturalnie bawiąca się, żywo reagująca na zaczepki zespołu publiczność, do tego pełni entuzjazmu muzycy - aż żal było opuszczać takie towarzystwo! Nocny Kochanek udowodnił wszystkim, że nie jest jednorazową sensacją, sezonową ciekawostką - to ciągle kapela potrafiąca przyciągać tłumy. Pochwalić muszę również samo G38 które znacznie poprawiło akustykę: dźwięk był wyraźny, selektywny. Bez problemu można było zapoznać się z nowymi propozycjami kapeli - nawet z tekstami kawałków nie było żadnego problemu. Miło patrzeć jak pięknie nam się rozwija to miejsce.