Alice in Hell: Live, 35 & Worldwide - Darlington



Annihilator
Darlington - 16.06.2024 r.


W czerwcu na Słowacji odbyć się miał festiwal TopFest, na którym dowodzona przez Jeffa Watersa grupa Annihilator planowała świętować 35-lecie debiutanckiego albumu "Alice in Hell". Fani mieli usłyszeć cały materiał na żywo i to z oryginalnym perkusistą - Ray'em Hartmannem - ale na ostatniej prostej wydarzenie zostało anulowane. Lider zespołu uznał, że szkoda zmarnować cały ten czas poświęcony na przygotowania do (jedynego w 2024 roku!) koncertu i naprędce zorganizował coś na pocieszenie: specjalny, jednorazowy, niedostępny później do ściągnięcia/obejrzenia stream. Na który dzięki uprzejmości Jeffa i Rock Hard Greece dostaliśmy zaproszenie.

"Alice in Hell: Live, 35 & Worldwide" rozpoczął się od wspominek. W długim, trwającym niemal godzinę segmencie Jeff Waters najpierw opowiedział o historii samego streama, by następnie przejść do narodzin Annihilator. W ciekawy, angażujący sposób zdradził nam, w jaki sposób tworzone były pierwsze riffy, jaki był wkład Paula Malaka (a więc pierwszego perkusisty), czy też jak prowadzony był "zespół" przez pierwszego menedżera. Nie zabrakło trudnych tematów (jak chociażby pomoc, jaką otrzymał od rodziny, od której wynajmował mieszkanie), przezabawnych anegdot czy morza ciekawostek. Z tych wszystkich opowieści chyba najbardziej podobały mi się kulisy poszukiwań wokalisty na "Alice in Hell" oraz problemy przy drugiej sesji nagrywania perkusji, dzięki której debiut jest... cóż, delikatnie nierówny. Jako że cały monolog skupiał się na czasach wokół pierwszej płyty, to zakończyliśmy trasą u boku Testament, no i oczywiście ucieczce Randy'ego Rampage'a, która ostatecznie doprowadziła do zmiany na stanowisku frontmana. Długi, ale szalenie interesujący wstęp. Po szybkim kolażu zdjęć (był nawet polski akcent: kurtka z naszywką Annihilator i... Quo Vadis!) wylądowaliśmy przed całym zespołem. Znów posłuchaliśmy o genezie streamu, a swoje trzy grosze dorzucili również chociażby Rich Gray czy składający tego wieczoru hołd Rampage'owi wokalista Stu Block. W oczy rzuciła się również obecność Fabia Allesanriniego (a tym samym nieobecność Hartmanna) ale akurat temat tej zmiany nie został w ogóle poruszony.

Po krótkiej przerwie rzuceni zostaliśmy na scenę, gdzie zespół postanowił odegrać cały debiutancki krążek - od początku do końca, trzymając się oryginalnej tracklisty. Jeśli więc ktoś delikatnie spóźnił się na stream, to mógł przegapić kawałek, który zwykle Annihilator grywa na końcu, a więc "Alison Hell". W pierwszych minutach muzycy byli jeszcze troszkę stremowani, ale szybko atmosfera się rozluźniła - głównie dzięki Jeffowi. Widać było wyraźnie, że Waters na urodzinach debiutu chciał się przede wszystkim dobrze bawić: potrafił więc robić śmieszne miny, w przerwach rzucać żarcikami, a w przypadku ewidentnych błędów zastopować kawałek ("Word Salad"), by po wyjaśnieniu wpadki ruszyć od feralnego fragmentu. Tak, były delikatne potknięcia, ale mimo to cała część poświęcona "Alice in Hell" była znakomita. To fantastyczny, pełen niesamowitych popisów materiał, który bez problemu broni się nawet po 35 latach. Zmiany tempa, świetne solówki, konkretne riffy - człowiek co chwilę kiwał głową z uznaniem. Co ciekawe: nie zabrakło jednak małych poprawek, bo np. "Schizos" doczekał się klimatycznego intro z wykorzystaniem fragmentów "Egzorcyzmów Emily Rose". Nie można też nie chwalić Stu Blocka. To wokalista o sporych możliwościach, więc bez problemu wstrzelił się w barwę Randy'ego. Niektóre kawałki brzmiały niemal jak ich studyjne odpowiedniki, ale też i były takie, które dzięki zaangażowania frontmana zyskiwały - jak np. "Burns Like a Buzzsaw Blade". No i w "Alison Hell" bez problemu wyciągnął także partie Dennisa Dubeau'a.

Po 35-leciu "Alice in Hell" nastąpiła mała przerwa i grupa powróciła na mały bis. W jego trakcie usłyszeliśmy cztery kompozycje z kolejnych krążków studyjnych. Poleciały "The Fun Palace", "Stone Wall", "Set the World on Fire" i "Phantasmagoria". Kolejna porcja znakomitej muzy, choć wyraźnie bardziej melodyjnej względem debiutu. Po pożegnaniu przez zespół przyszedł jeszcze czas na "segment sponsorowany", w postaci reklamy "Rock Commander". Dla mnie gry mobilne to rak, dlatego też nawet za bardzo nie marudziłem, gdy podczas tłumaczenia zaangażowania grupy w rozwój tego tytułu... stream po prostu umarł. Trochę mało klimatyczne zakończenie urodzinowej fety, no ale cóż...

Tracklista:
01. Alison Hell
02. W.T.Y.D.
03. Wicked Mystic
04. Burns Like a Buzzsaw Blade
05. Word Salad
06. Schizos (Are Never Alone)
07. Ligeia
08. Human Insecticide
09. The Fun Palace
10. Stonewall
11. Set the World on Fire
12. Phantasmagoria



Autor: Tomasz Michalski

Data dodania: 28.07.2024 r.



© https://METALSIDE.pl 2000 - 2025 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!