Metal Church - Goleniów



Metal Church, Tytan
Rampa Kultura, Goleniów - 06.10.2023 r.


Na skandal zakrawa fakt, że założona w 1982 roku formacja Metal Church jeszcze nigdy nie pojawiła się w Polsce. Zespół miewał wzloty i upadki oraz liczne zmiany składu, ale dla wielu fanów metalu pierwsze krążki tej formacji były równie ważne, co te od Metalliki. W końcu się jednak doczekaliśmy. Wspólnymi siłami Rock Hard Ride Free, Stowarzyszenie Motocyklistów Goleniowskich oraz Goleniowski Dom Kultury ściągnęli amerykańską legendę na Pomorze Zachodnie. Z nowym albumem nagranym z nowym wokalistą. Nie muszę chyba dodawać, że był sold-out, co nie?

Zanim przystąpiliśmy do mszy w Metalowym Kościele, to dostaliśmy okazję do pobawienia się przy dźwiękach Tytan. Ta grająca NWOBHM grupa początkowo działała w latach 1981-1983, jednak w okolicy 2010 roku powróciła do życia. Od tego czasu trochę się u niej pozmieniało, ponieważ ostatnim członkiem klasycznego składu jest już tylko Kevin Riddles, którego z pewnością znacie również z Angel Witch (w końcu usłyszymy go na kultowym debiucie). Współpracuje jednak z więcej niż kompetentnymi muzykami, o czym zresztą szybko mogliśmy się przekonać. Mimo że miałem miejscówkę naprzeciwko "Skidsa", to jednak nie dało się nie zwrócić uwagi na znakomite partie Borsberry'ego na gitarze czy charakterystyczne klawisze Thompsona. Bardzo dobrze wypadł również Tony Coldham na wokalu, który świetnie radził sobie zarówno ze starymi hitami (jak chociażby "Cold Bitch", czy "Rude Awakening"), jak i tymi nowszymi pokroju "Fight the Fight" i "Love You to Death".



Zespół powoli szykuje się do stworzenia następcy wydanego w 2017 roku "Justice: Served!" - pewną niespodzianką była muzyczna zapowiedź tej trzeciej płyty. Nowy utwór (jeśli mnie pamięć nie myli nosił nazwę "The Circle") początkowo był nieco bardziej doomowy, ale po kilku minutach przyspieszał do rytmów przypominających wczesne Black Sabbath. Podobało mi się! Grupa była zachwycona przyjęciem, za które zresztą dziękował wyraźnie wzruszony Kevin. I szkoda tylko, że gdy przyszła pora na głośne skandowanie, to publika wyraźnie zaspała. W pewnym momencie, przez rzuconą przez jednego z fanów nazwę Angel Witch, Riddles zaczął konsultować z resztą muzyków możliwość zagrania jakiegoś coveru. Niestety ostatecznie odpuścił, ale wydaje mi się, że gdyby fani podchwycili temat, to goleniowski set jeszcze bardziej by zyskał. Choć, postawmy sprawę jasno, i tak był znakomity - o czym mogą zaświadczyć muzycy Metal Church, którzy dopingowali swoich brytyjskich kolegów z boku sceny.

Po Tytan dano nam 30 minut przerwy, jednak z uwagi na bardzo dobre miejsce uznałem, że nie ma sensu nigdzie się kręcić - trzeba się przylutować do barierek oczekując na gwiazdę wieczoru. Decyzja jak najbardziej słuszna, bo im bliżej startu, tym bardziej Rampa zaczęła... pęcznieć. W końcu z głośników leci intro, setki gardeł zaczyna się drzeć, a na scenę wpadają poszczególni muzycy, by zacząć od... no właśnie niczego, ponieważ okazało się, że nie działa gitara Kurdta. Muzyk poirytowany, ale Lopes szybko ratuje sytuację jeszcze bardziej nakręcając fanów. Nie żeby było to potrzebne: powietrze aż się elektryzowało, a skandowane "Metal Church! Metal Church!" zagłuszało myśli. Usterkę szybko usunięto i klasycznym "Ton of Bricks" rozpoczęto tę intensywną, metalową mszę. Choć jednak z Vanderhoofem początkowo przypiętym do smyczy: jego wiosło podłączono drogą kablową i niekiedy mocno to wszystko było naprężone, ograniczając mobilność muzyka. Na szczęście ostatecznie udało się ogarnąć to wszystko bezprzewodowo, by Kurdt w pełni mógł pokazać swoją klasę.

Jako że zespół promował bardzo dobry album "Congregation of Annihilation", to usłyszeliśmy aż... dwa kawałki z tegoż krążka: "Pick a God and Prey" oraz "Me the Nothing". Decyzja nieco zaskakująca, biorąc pod uwagę bardzo dobre oceny tego wydawnictwa, no ale być może zespół chciał przedstawić możliwości Marca? Pokazać, że jest godnym następcą Howe'a? Spójrzcie bowiem na setlistę: toż to przecież mokry sen każdego fana! Dostaliśmy najlepsze kompozycje z trzech najsłynniejszych krążków Metal Church: debiutu z 1984 roku, wypuszczonego dwa lata później "The Dark" oraz "Blessing in Disguise" (1989). Lopes został rzucony na najgłębsze wody, ale swój egzamin zdał celująco. To właściciel kapitalnego głosu, znakomicie przechodzący od agresywnych wrzasków do stonowanych partii (ach, jakież piękne zwrotki "Gods of Wrath"). Do tego czuć tę chemię pomiędzy nim, a resztą grupy. Marc szaleje na scenie, bawi się z publiką oraz kolegami z zespołu tak, jakby w Metal Church za mikrofonem stał co najmniej od dziesięciu lat.



Marc wlał w Metal Church sporo życia i widać było, że jego zachowanie na scenie nakręca pozostałych. Tego dnia każdy w Rampie był w doskonałym nastroju. Kurdt i Rick uśmiechali się czarując solówkami, Steve wesoło pozował do fotografii - nawet Stet od czasu do czasu wychylał się znad imponującego zestawu, by się pośmiać. Atmosfera była tak gorąca i jednocześnie tak luźna, że co chwilę któryś z artystów wyciągał telefon, by uwiecznić kilka chwil z goleniowskiej wizyty. Wiadomo, miejscami było nieco bardziej poważnie, jak chociażby wtedy, gdy Metal Church oraz cała Rampa składali hołd Mike'owi i zmarłemu w tym roku Kirkowi Arringtonowi (byłemu perkusiście), no ale przez większość czasu to była jazda bez trzymanki. I niech świadczy o tym fakt, że nawet sami organizatorzy w pewnym momencie nie wytrzymali i bawili się po bokach sceny nie gorzej niż ludzie przy barierkach - piękny widok.

Doskonały koncert zakończony został combo w postaci epickiego "Beyond the Black", płynnie przechodzącego w "Metal Church". Bisów nie było, co jednak zaskoczeniem być nie powinno - zespół od dłuższego czasu nie bawi się w coś takiego. Zamiast tego artyści szybko pojawili się pod barierkami, by przywitać się z polskimi fanami i porozdawać trochę fantów. Ja niestety musiałem się zbierać, gdyż czekał mnie trwający półtorej godziny powrót do domu, ale chociaż zdążyłem przybić żółwika Ungerowi. Z pewnością jednak do Goleniowa powrócę: w końcu czeka na nas jeszcze występ Sorcerer oraz festiwal Goleniów Metal MayDay z Wolf i Picture na czele!

Setlista:
01. Ton of Bricks
02. Start the Fire
03. Battalions
04. Gods of Wrath
05. Pick a God and Prey
06. Me the Nothing
07. Burial at Sea
08. Psycho
09. Watch the Children Pray
10. Fake Healer
11. Badlands
12. Hitman
13. Beyond the Black
14. Metal Church









Autor: Tomasz Michalski

Data dodania: 15.10.2023 r.



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!