Nervochaos - Słupsk



Nervochaos, Violentor, Among Your Gods
Motor Rock Pub, Słupsk - 17.07.2023 r.


Dla wielu z Was działający od 1996 roku brazylijski Nervochaos to zespół anonimowy. I nie ma się czego wstydzić, bo choć muzycznie to klasyczny death metalu inspirowany dokonaniami najsłynniejszych hord, to jednak jakoś chłopakom nie udało się wybić. Ja ich poznałem przy okazji współpracy z Emanzipation Productions i to ich silnie inspirowane Vaderem czy Morbid Angel granie przypadło mi do gustu. Gdy więc ogłoszono koncert w słupskim Motor Rock Pubie, to od razu zaznaczyłem sobie datę w kalendarzu. Któż mógł wtedy przypuszczać, że wizyta w Słupsku skończy się na supporcie.

Razem z kumplem zameldowaliśmy się niemal punktualnie, by po uiszczeniu zawrotnej kwoty 30 złotych dostać pieczątkę uprawniającą do zabawy - pełny oldschool. Pod względem frekwencji niestety było słabiutko, no ale zwaliliśmy winę na to, że przecież najpierw "nie do końca" polska kapela. I jakież było nasze zdziwienie, gdy na scenie meldują się goście o wyraźnie południowoamerykańskich rysach i zaczynają cisnąć śmierć metal. "Jesteśmy Nervochaos z Brazylii!" - krzyczy wokalista, a my zastanawiamy się o co tu kurwa chodzi. Skład kapeli znów kompletnie się zmienił: ledwo co dostaliśmy album "Chthonic Wrath", a poza Eduardo na perkusji niemal same nowe twarze (bo basista zaliczył już wcześniej krótki epizod). W ogóle formacja jakoś przesadnie tego najnowszego krążka nie promowała: poza "Lullaby of Obliteration" dostaliśmy praktycznie same stare kawałki. Jako że w sumie przyjechałem z myślą o Nervochaos, to oczywiście podszedłem bliżej sceny, by posłuchać numerów typu "Pazuzu Is Here", "Pure Hemp", czy "Total Satan". Vic całkiem nieźle się wydzierał (wokalista ma jednak wyraźnie wyższe krzyki niż Brian Stone), basista ładnie przebierał paluszkami, a i dwóch gitarzystów też grać potrafi, no ale pod sceną brakowało ludzi - nie czuło się tego "jebnięcia". Może gdyby ktoś dał znać, że Brazylijczycy zaczynają ten muzyczny wieczór?


Po skończonym secie muzycy Nervochaos kręcili się po pubie, a na scenie rozstawiać się zaczął... nie, nie support, a włoski Violentor - przynajmniej tutaj nie było więc niespodzianek, bo rzeczywiście ten zespół docelowo miał być drugi. Ludzi zaczęło przybywać i choć szału ostatecznie nie było, to przynajmniej "jakoś" to zaczęło wszystko wyglądać. I jak trio walnęło tym swoim chamskim, staroszkolnym speed/thrash metalem, to od razu lekko się pod sceną zakotłowało. Nawet pomimo tego, że potężny, wytatuowany Alessio jako frontman radził sobie z tym swoim połamanym angielskim dość średnio. Odniosłem wrażenie, że wiele osób w ogóle nie rozumiało co on tam chciał przekazać i tylko czekało, aż zacznie szarpać struny i drzeć się do mikrofonu. Bo muzykiem już okazał się nad wyraz kompetentnym. Były fajne riffy, rozpędzone rytmy, był ten "żar", który sprawiał, że uśmiech nie schodził z twarzy. Nie tylko mi, ponieważ po skończonym secie udało się nawet namówić grupę na bis. Taki prawdziwy, bo po krótkiej naradzie postanowiono rozsadzić Motor Rock Pub przy pomocy "Black Metal" Venom. Zaskakująco dobry koncert!


A któż zamykał cały ten muzyczny wieczór? Ano... support. Nie możecie mi więc zarzucić, że we wstępie Was okłamałem: rzeczywiście pierwszy zespół w rozpisce okazał się grać jako ostatni. Among Your Gods mógł powstać na Białorusi, ale od jakiegoś czasu stacjonuje w Gdańsku, a stanowisko wokalistki piastuje w nim drobniutka Oliwia Wójcicka. Zespół do zadania rozgrzania/pożegnania publiczności podszedł bardzo poważnie: wszyscy muzycy skupieni, a ujednolicone stroje dodawały profesjonalizmu. Formacja spędziła na scenie około czterdziestu minut dostarczając coś, co można nazwać mieszanką melodyjnego death i black metalu, przyprawionego dodatkowo nieco bardziej epickimi elementami. Zaskoczyła mnie wokalistka, która potrafiła wykrzesać z siebie porządne ryki - tylko jako "frontwoman" musi jeszcze nabrać doświadczenia, bo pomiędzy kawałkami bywała nieco nieporadna. Kapela w porządku, nagłośnienie średnie - jako support Among Your Gods fajnie by się sprawdził. Jako zakończenie już niekoniecznie, bo Nervochaos i Violentor zagrali zdecydowanie lepiej.



Autor: Tomasz Michalski

Data dodania: 12.08.2023 r.



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!