TSA: Michalski, Niekrasz, Kapłon - Koszalin



TSA: Michalski, Niekrasz, Kapłon
Fregata, Koszalin - 15.04.2023 r.


W 2019 roku w szeregach legendarnej grupy TSA nastąpiło prawdziwe trzęsienie ziemi. Z formacją pożegnał się nie tylko ówczesny wokalista - Damian Michalski - ale także dwóch członków oryginalnego składu: Janusz Niekrasz i Marek Kapłon. Panom znudziło się ciągłe odkładanie w czasie prac nad następcą wydanego w 2004 roku albumu "Proceder". I nie można się im dziwić: przypominam, że Andrzej Nowak zapowiadał go już w 2011 na konferencji przed koncertem UFO. Tak, trzej muzycy mogli siedzieć wygodnie na czterech literach i odcinać kupony, ale zamiast tego wybrali prace nad nowym, choć utrzymanym w stylu dawnego TSA materiałem. Materiałem, który miałem okazję usłyszeć na żywo podczas występu w Koszalinie.

TSA: Michalski, Niekrasz, Kapłon pojawił się w dość nieoczywistym miejscu, a więc w restauracji Fregata. Początkowo obawiałem się o frekwencję na tym wydarzeniu, ponieważ w tym samym czasie w innej części miasta odbywał się występ zespołu Proletaryat, ale po dotarciu do budynku dawnego kościoła moje obawy okazały się bezpodstawne. Na koncercie pojawiło się sporo fanów ciężkiego grania, w tym również i takich, którzy niejednokrotnie widzieli TSA w najsilniejszym składzie (ech, ja ciągle mam bilet podpisany przez Andrzeja). Co warte także podkreślenia: fanów, którzy wiedzieli na co przyszli. Nikt nie spodziewał się Piekarczyka, nikt się nie dopytywał gdzie Machel, nikt nie marudził, że "a co to za TSA?". I to chyba zasługa samej grupy, która nie próbuje napisać na nowo historii, na każdym kroku podkreślając czym jest oraz skąd się wzięła. Nikt tutaj nie udaje, że jest "jedynym, prawdziwym TSA", co nie oznacza, że nie było jednak swoistego obwąchiwania terenu.

Wielka fiesta:


Fani dokonań legendy polskiego rocka/metalu początkowo dość oszczędnie reagowali zarówno na prezentowane dźwięki, jak i zaczepki wokalisty - tak jakby chcieli najpierw wyrobić sobie zdanie na temat samej muzyki. Stąd też u samego Michalskiego (zbieżność nazwisk z autorem tekstu zupełnie przypadkowa) pojawiła się niepewność i małe zdenerwowanie. W końcu on sobie gada, zachęca do interakcji, a publiczność siedzi trochę niemrawo. Inna sprawa, że miejscówka średnio pasowała do czegoś innego. Jako że Fregata jest restauracją, to wszędzie mieliśmy porozstawiane stoliki, więc nie było po prostu miejsca na jakieś żywsze przeżywanie dźwięków. Można było w zasadzie tylko siedzieć, pić piwko, tudzież zamówić jedzenie (termin "grać do kotleta" nabiera tutaj nowego znaczenia). Gdy jednak stało się jasne, że byłych muzyków TSA nikt zjeść nie zamierza, to zespół wrzucił kolejny bieg coraz lepiej się bawiąc. Energia rozsadzała szczególnie młodego gitarzystę: Maciej Wester nie mógł wręcz ustać w miejscu. Wszędzie go było pełno i przeżywał każdą solówkę. Mało jednak brakowało, by Koszalin okazał się dla niego pechowy: już w drugim numerze muzyk się pośliznął i tylko dzięki iście kociemu refleksowi udało mu się uniknąć kontuzji.

Zespół przygotował przekrojowy set, w którym nie zabrakło zarówno tych mocniejszych klasyków TSA ("Marsz Wilków", "Jestem głodny", "Heavy Metal Świat"), jak i spokojniejszych kompozycji (świetne wykonanie "51"!). I tutaj trzeba pochwalić Damiana, który znakomicie się w tych legendarnych przebojach odnajduje: jest moc, zadziorna chrypka i barwa zbliżona do Piekarczyka. Słowem: jest bardzo dobrze. No ale że TSA: Michalski, Niekrasz, Kapłon od początku swego istnienia mówi o nowym materiale, to mogliśmy usłyszeć także i całkiem sporą ilość świeżutkich numerów. I brzmią one… dokładnie tak, jakbyśmy tego oczekiwali. Muzycy nie odkrywają koła na nowo: kawałki przypominają stare, dobre TSA. To coś, co spokojnie mogłoby trafić na następcę albumu "Proceder". Wiadomo, niektóre podobają się mniej lub bardziej (moim faworytem jest ciągle "Jak jest"), o innych ciężko powiedzieć coś więcej po jednym odsłuchu (ich wersji studyjnej jeszcze nie znajdziemy), no ale jest potencjał na konkretny album spod znaku hard/heavy. No i co ważne: usłyszeliśmy nie tylko kompozycje Niekrasza i Kapłona, ale także i pozostałych muzyków - widać więc, że w TSA: MNK nikt nie jest tylko do "odgrywania" swych partii.

Pierwszy karabin:


Koncert TSA: Michalski, Niekrasz, Kapłon okazał się całkiem miłym doświadczeniem. Wiadomo, że chciałoby się, by do rozłamu nigdy nie doszło, no ale jest jak jest. Muzycy chcą nagrywać nowe rzeczy i brawa, że rzeczywiście w stołki nie pierdzą: te świeże kompozycje mają ręce i nogi i nie odstają za bardzo od starych hitów. Do tych drugich również nie można się przyczepić, ponieważ prezentowane są z odpowiednią dawką energii (jeśli wierzyć ludziom na sali: większą niż ostatnia inkarnacja TSA). Wiele osób koncertem w Koszalinie przekonało się do zespołu, co było widać chociażby w ilości rozdanych autografów. Osobiście zachęcam do zobaczenia TSA: MNK na żywo - przekonacie się, że nie taki diabeł straszny, jak go co niektórzy w internecie malują.

Setlista:
01. Jestem głodny
02. Chodzą ludzie
03. Zwierzenia kontestatora
04. Na co Cię stać
05. Żarłacz
06. Maratończyk
07. Ostatni pociąg
08. Wielka fiesta
09. 51
10. Na śmierć
11. Bez podtekstów
12. Plan życia
13. Jak jest
14. Pierwszy karabin
15. Tratwa
16. Choroba
17. Tylko
18. Heavy Metal Świat
19. Marsz Wilków
---
20. TSA Rock


Chodzą ludzie:


Żarłacz:




Autor: Tomasz Michalski

Data dodania: 07.05.2023 r.



© https://METALSIDE.pl 2000 - 2025 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!