Venflon - Słupsk



Venflon, Unborn Suffer
Motor Rock Pub, Słupsk - 16.11.2019 r.

W październiku grupa Venflon wyruszyła w jesienną trasę koncertową promującą wydany w marcu tego roku album "Czerń". Jako że krążek zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie (o czym możecie się przekonać czytając recenzję), a w rozpisce tournee pojawił się położony względnie niedaleko Motor Rock Pub, to nie mogłem przegapić okazji do posłuchania kompozycji warszawiaków w wersjach na żywo. Razem z ekipą w Słupsku zameldowaliśmy się dość szybko, dzięki czemu mogłem zebrać podpisy od chłopaków na "egzemplarzu recenzenckim". Na plakatach start przewidziany został na godz. 19, jednak przeciągające się próby sprawiły, że ostatecznie muzyczny wieczór rozpoczął się w okolicach 20:30.

Rolę supportu pełniła tego wieczoru formacja Unborn Suffer. Jej wybór był dla mnie nie lada zaskoczeniem, bowiem dowodzona przez Damiana Bednarskiego grupa prezentuje brutalny death metal/grindcore, a więc gatunek, który nie mógłby leżeć dalej od melodyjnych, przebojowych kompozycji Venflon. Byłem jednak na tyle zaintrygowany, że gdy tylko skończyły się próby, to od razu udałem się bliżej sceny, by nie tyle przeżywać dźwięki, co dostać nimi prosto w ryj. Dostałem. Mocno. Trio z Bydgoszczy w ciągu godziny zaprezentowało aż 17 kompozycji, wziętych z prawie wszystkich wydanych dotąd krążków - zabrakło tylko przedstawiciela "Procreated Suffering". Nie zabrakło za to zapowiedzi nowego wydawnictwa: usłyszeliśmy "Cardboard Box", "No One Will Know" oraz "We the Worst", które znajdą się na właśnie miksowanym szóstym albumie grupy.

Frekwencja tego wieczoru do oszałamiających nie należała (na koncercie Moskwy nieco ponad tydzień temu było zdecydowanie więcej ludzi), ale osoby, które zdecydowały się tego dnia pojawić w klubie mogły za to poszerzyć swoje muzyczne horyzonty. Widać było bowiem, że dla części fanów było to pierwsze spotkanie z grindem. Na początku nie wiedzieli oni za bardzo co się dzieje, ale im dłużej Sfenson i spółka młócili, tym bardziej zaczęli się wkręcać w tę atmosferę zgorszenia. Trzeba też przyznać, że Unborn Suffer nauczycielem grindu jest doskonałym. Były i kompozycje "normalnych" rozmiarów, jak i kilkusekundowe ciosy, były i utwory "śpiewane" tak nisko, że aż wokale czuło się w płucach, jak i klasyczne "świńskie kwiki". No i nie mogło zabraknąć długich wstępów, w których lider opowiadał o ważnych społecznie tekstach, po których najczęściej następowała nawałnica dźwięków. Bardzo fajny występ!

Setlista:
01. Intro/Human (I Aam)
02. Throwaway
03. Open Defiance
04. Extroted Humanity
05. Smoke Until I Die
06. Inner Destructive Addiction
07. Obscurity
08. Cardboard Box
09. No One Will Know
10. We the Worst
11. Fuck Until I Die
12. An Impulse to Create
13. I Am Your Nemesis
14. The Monster
15. Post Abortum Part I, Part II
16. Grind Until I Die
17. Nervous Breakdown of the System


Po krótkiej przerwie przeznaczonej na wymianę sprzętu, na scenie zameldowali się goście ze stolicy. W Słupsku przypadał półmetek "czarnej trasy" i widać było, że chłopaki postanowili przed koncertem nieco z tej okazji poświętować, ponieważ na scenie niektórzy byli mocno... "zAbbathowani" - i to nawet po szybkim espresso tuż przed wejściem. Obawiałem się czy ten dobry nastrój nie wpłynie na jakość show, no i... wpłynął, ale nie tak jak się obawiałem. Maciejowi Ornochowi puściły w Słupsku wszelkie hamulce i dał taki popis, że głowa mała. Włączcie sobie dowolny fragment koncertu Venflon, spójrzcie na tego solidnej postury frontmana, dającego z siebie wszystko na scenie i pomnóżcie tę charyzmę przez dziesięć. Wiecie co nas czekało w Motor Rock Pubie 16 listopada 2019 roku? Totalny rozpierdol.

Powiem szczerze, że nawet nie wiem od czego mam zacząć relację z tego występu, ponieważ po jego zakończeniu miejsce wyglądało jak po przejściu huraganu. Pod sceną można się było kąpać w rozlanym piwie, wszędzie walały się kartki z tekstami utworów (Maciek od czasu do czasu zerkał, ażeby się nie pomylić, aczkolwiek szybko poleciały one w cztery strony świata), napisana odręcznie setlista nie przeżyła, a sam zespół nawet nie pamięta co odegrał na bis. Wokalista szalał jakby ktoś mu podał środki pobudzające (no chyba że to ta kawa): rozkręcał pogo wśród publiczności, dawał fanom mikrofon ażeby sobie pośpiewali, skakał im na barana (!), tworzył ściany śmierci, a gitarzystę zmusił do wypicia na raz całej butelki Perły ("Zeruj Perłę! Zeruj Perłę!").

Sam zresztą też o suchym pysku nie siedział - do zestawu przed-koncertowego dorzucił jeszcze dwa piwerka w trakcie. Troszkę przez to pomiędzy poszczególnymi kawałkami jego tok myślenia prowadził w różne dziwne miejsca i niekiedy ciężko było zrozumieć, co autor ma na myśli, ale gdy zaczynał śpiewać, to aż bębenki pękały. Usłyszeliśmy przedstawicieli każdego albumu, z czterema kawałkami z "Czerni" na czele. I o ile w "Pryzmacie" trafiła mu się delikatna wpadka ("Usłyszeliście jedyne w swoim rodzaju wykonanie tego kawałka!"), tak resztę utworów zaprezentował bezbłędnie. Numer tytułowy wybrzmiał jeszcze wścieklej niż na płycie, a "Początek" z piekielnymi wrzaskami na końcu aż szokował swą brutalnością. Do tego zestaw klasyków z "Anomii" i "Sztuki upadku" i obraz rzezi jest kompletny. Ja z tego show wróciłem ze złocistym trunkiem we włosach, na twarzy, bluzie i spodniach. Jakby mnie zatrzymała policja w drodze powrotnej, to w życiu by mi nie uwierzyli, że nie piłem.

Setlista:
01. Trzy na setkę
02. Pełen nienawiści
03. Kurwa
04. Czerń
05. Jeden
06. Tu i teraz
07. OdNowa
08. Pryzmat
09. Obcy
10. Tarcza
11. Nikt
12. Początek
13. Ego
14. Zero




Autor: Tomasz Michalski

Data dodania: 26.11.2019 r.



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!