Scream Inc. "Metallica Symfonicznie" - Koszalin



"Metallica Symfonicznie"
Scream Inc.
Filharmonia Koszalińska im. Stanisława Moniuszki - 16.11.2018 r.


Scream Inc. to ukraińska kapela grająca covery Metalliki (choć i nieśmiało próbuje też komponować własne numery), oficjalnie "namaszczona" przez Hetfielda i spółkę. W Polsce bywali już wielokrotnie i spotykali się z ciepłym przyjęciem zarówno publiczności, jak i dziennikarzy muzycznych. Teraz powrócili do kraju nad Wisłą z cyklem koncertów skupiających się na kawałkach z wydanego w 1999 roku "S&M". Muzycy w ramach trasy "Metallica symfonicznie" odwiedzają dwanaście miast, a towarzyszy im 25-osobowa orkiestra symfoniczna Hardy. Jako że drugim przystankiem okazał się Koszalin, to nie mogło mnie zabraknąć. Bilety do tanich nie należały (149 złotych!), ale sprzedały się błyskawicznie - ja swoje kupiłem na dwa miesiące przed wydarzeniem i już wtedy wolne miejsca można było policzyć na palcach jednej ręki.

Niemal równo o godz. 19:30 na scenę przy gromkich brawach pojawili się członkowie orkiestry i chciałbym dokończyć to zdanie słowami "by tradycyjnie zacząć od kompozycji Enio Morricone", ale niestety "The Ecstasy of Gold" nie było. Od razu usłyszeliśmy pierwsze dźwięki instrumentalnego "The Call of Ktulu", w trakcie którego muzycy Scream Inc. po kolei pojawiali się przed, głośno ich witającymi, fanami Metalliki. I choć oczywiście pierwszy kawałek zabrzmiał fantastycznie, to jednak brakło mi takiego bliższego zapoznania się z orkiestrą - od razu zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę i potrzeba było dłuższej chwili, ażeby przyzwyczaić słuch do ogromu bodźców dźwiękowych. Mimo iż koncert odbywał się w miejscu z niemal idealną akustyką, to nie wszystko grało według mnie tak jak powinno: w tych mocniejszych numerach Scream Inc. był zdecydowanie za głośny (szczególnie gitara prowadząca) i często zagłuszał smyczki czy instrumenty dęte - a to głównie dla nich przybyło aż tylu ludzi.

Za sprawą "Until It Sleeps", zagranego po "Master of Puppets" (w przeciwieństwie do "oryginału" - zaśpiewanym w całości) szybko stało się jasne, że setlista stanowić będzie swego rodzaju "best of S&M" - widocznie materiał źródłowy okazał się zbyt długi (i tym samym: zbyt męczący), ażeby zaprezentować go w całości na trasie. Postawiono więc na sprawdzone hity, pokroju "For Whom the Bell Tolls", "Wherever I May Roam" (z potężnym wstępem!), "One" czy "Nothing Else Matters", uzupełnione numerami, które na koncertówce Kalifornijskiej Czwórki miażdżyły: "Fuel", "Memory Remains" (jakże dziwnie było go usłyszeć bez wpadki Larsa) i "No Leaf Clover". Jako wielki fan "S&M" musiałem jednak kręcić nosem, ponieważ zabrakło dwóch najlepszych kompozycji: "Bleeding Me" oraz "The Outlaw Torn", które w aranżacjach nieodżałowanego Michaela Kamena były wręcz genialne. Aż serce człowieka boli, że zamiast nich zaprezentowano takie np. "Enter Sandman" czy "Sad But True", a więc kawałki, w których orkiestra za dużo do roboty nie miała. Dziwne było również zakończenie koncertu, ponieważ na bis zagrano... dwa covery. I to bez orkiestry, która siedziała bez ruchu z tyłu i patrzyła się na publiczność. Dobrze chociaż że wcześniej dostaliśmy "The Unforgiven" z całkiem fajnym, instrumentalnym wstępem, przypominającym ten do "Battery" - całkiem miły prezent od fanów dla fanów.

Po koncercie, w kuluarach dało się słyszeć mnóstwo pochwał pod adresem muzyków, ja jednak miałem odczucia mieszane. "S&M" wielbię niemal bezkrytycznie i pierwszy rzucę kamieniem w każdego, kto przyzna, że mu się ten album nie podoba - występ Ukraińców powinien więc mnie usatysfakcjonować. A jednak... nie do końca. Wydaje mi się, że problem leży w samym "cover bandzie" - chłopacy za bardzo starają się być jak Metallika: basista gra jak Rob, wokalista co chwila rzuca "hetfieldzmami" (no wiecie, "oh, yeah?!", "hui!" itp.); chyba tylko białowłosy Michail na drugim wiośle był sobą i nie starał się "grać" Kirka (i tym samym dobrze się oglądało jego popisy). Ogólnie to brakło mi luzu i zabawy materiałem źródłowym; zamiast grupy widziałem biznes. Dobrze prowadzony, ale jednak już nie z miłości i pasji, ale tylko i wyłącznie dla pieniędzy.

Setlista:

01. The Call Of Ktulu
02. Master Of Puppets
03. Until It Sleeps
04. Fuel
05. Memory Remains
06. No Leaf Clover
07. For Whom The Bell Tolls
08. One
09. Wherever I May Roam
10. Unforgiven
11. Sad But True
12. Nothing Else Matters
13. Enter Sandman
---
14. Whiskey In The Jar (Thin Lizzy cover)

15. So What (Anti-Nowhere League cover)



Autor: Tomasz Michalski

Data dodania: 23.11.2018 r.



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!