Steel Panther - Kraków



Steel Panther, Inglorious
Klub Kwadrat, Kraków - 25.09.2016 r.


Dnia 25.09.2016 w Kwadracie miało miejsce prawdziwe heavy metalowe szaleństwo. Otóż amerykańska Stalowa Pantera zapragnęła pożreć nieco słowiańskich dziewic (ta… dziewic). Chciałbym napisać, że klub pękał w szwach od tapiru na głowach odzianych w panterkowe getry osobników niewiadomej płci, jednak publiczność była dość różnorodna zarówno pod kątem płci, wieku jak i klimatu. Widać Steel Panther stało się już zespołem rodzinnym, łagodzącym obyczaje i relacje między wszelkimi subkulturami dzięki magicznej mocy cycków. Ale po kolei.

Supportem był brytyjski Inglorious. Zespół nie kryjący swoich hard rockowych korzeni. Nie wyparliby się inspiracji Led Zeppelin, Deep Purple, Whitesnake czy Dio, choćby Danzig schudł. Zespół nowy, bo powstały w 2014 roku, z nazwą póki co niezbyt rozpoznawalną. Jednak czujne ucho redakcji MetalSide nie dało się nabrać. Po paru sekundach było słychać i widać, że w skład wchodzą sami rockowi fachowcy. Weszli punktualnie. Na mikrofonie pięknie piał Nathan James (z Trans-Siberian Orchestra), którego czasami nie było słychać nie z powodu złego nagłośnienia, a ograniczonego zakresu dźwięków słyszanych przez człowieka. O fachową opinię warto zapytać jakiegoś nietoperza. Kapitalny gość. Wyjątkowo ciekawa była również reszta kompanii: gitara rytmiczna - Włóczykij z Muminków, gitara solowa Justin Bieber, bas - Samwise Gamgee (znany z występów we Władcy Pierścieni) oraz na perkusji Rubeus Hagrid. Nie wierzycie, to zobaczcie zdjęcia. Wielkie refreny, przebojowe jak Journey na sterydach, a riffy ciężkie jak matki waszych największych wrogów. Czyli to, co rockowe misie lubią najbardziej.

Po niespełna 30 minutach przerwy samozwańczy prekursorzy hair metalu i przyszywane rodzeństwo Def Leppard i Mötley Crüe wjechali na pełnej… prędkości. Skład bez zaskoczenia - wokal: Michael Starr, gitara nierytmiczno-solująca: Satchel, gitara basowa i lusterko: Lexxi Foxxx, tamburyno: Stix Zadinia. Pierwsze nuty "Eyes Of The Panther" publiczność skwitowała gęstym młynem. Goście z ilością tapety dorównującą black metalowym szatanowcom z Norwegii, w getrach młodszych sióstr wyraźnie podkreślających wszelkie zakamarki 50-letniego męskiego ciała, grali hit za hitem (mają w ogóle coś, co nie jest przebojem?). "Just Like Tiger Woods", "Party Like Tomorrow"... "Asian Hooker", "It Won't Suck Itself", "Turn Of The Lights" przerywając niestety co chwilę, żeby Satchel mógł się wygadać. Chłop odrobił zadanie z polaka, bo na prawo i lewo rzucał najużyteczniejszymi polskimi tekstami np. "Michael ma małego fiuta", czy "kocham cycki". Na jego prośbę publiczność zaśpiewała "sto lat" dla Micheala Starr'a z okazji jego 77 urodzin. Solenizant początkowo wypierał się zarówno wieku jak i dnia urodzin, jednak kiedy wpadł na pomysł, że może zgarnąć trochę prezentów, przyznał się do wszystkiego. Nastąpił też długo wyczekiwany czas, w którym Satchel się zamknął. Zaprezentował wtedy solo, na które składały się wszystkie riffy, które każdy początkujący gitarzysta ma w swoim arsenale. Mam na myśli "Iron Man", "Crazy Train", "Master Of Puppets", "Sweet Child o' Mine" i wiele innych granych przez 13 latków testujących z tatą gitary w sklepie. Dobrze, że nie zagrał "Stairway To Heaven".

Publiczność, co tu dużo mówić, dopisała. Panowie kulturalnie wykrzykiwali hasła typu "grać głośniej kurczę!" czy "do licha, co za zabawa!". Czasami też tłukli się po mordach, co Michael skomentował słowami "zróbcie hałas dla gości, którzy się nap.. biją", czy jakoś tak. Podczas kawałków takich jak "Community Property", czy "Gloryhole" z publiczności wyłowione zostały przez Michaela najlepsze samice. Panie wyginały śmiało ciało, nie przejmując się specjalnie, że Satchel i spółka mówią o nich rzeczy, które z reguły skutkują kopniakiem w jaja i użyciem paralizatora. Mało tego, wyglądały na zadowolone i dziękowały zespołowi za pomocą języczka wędrowniczka. Naiwny ja, myślałem, że jednak polskie dziewczyny są inne. Urok panów ze Stalowej Pantery podziałał na tyle mocno, że stojący obok mnie srogi thrasher nie wytrzymał i krzyknął "I Wanna Fuck Michael Starr". Dla bezpieczeństwa odsunąłem się kilka kroków. Byli też Seba i Mati, którzy prawdopodobnie przyjechali prosto z meczu. Chłopaki odziani w ortalionowe zbroje z kołczanem na plecach przez większość koncertu zachowywali się, jakby znaleźli się tam przez przypadek, jednak po odsłonięciu przez jedną z pań dokonań chirurga plastycznego zaczęli radośnie podskakiwać.

Zdecydowany ukłon należy się zespołowi za umożliwienie fanom uczestnictwa w show w inny sposób, niż pokazywanie cycków. Szczęśliwy rudzielec o imieniu Dominika dostał mikrofon na kilka momentów, śpiewając między innymi "Girl From Oklahoma". Ponadto chłopaki zadedykowali jej rzadko wykonywany na żywo "She's On The Rag" i kilka (ponoć) improwizowanych wersów na temat zawartości jej bielizny. Dodatkowo wyłoniony z publiczności klon Adriana Smitha z Iron Maiden miał okazję pograć na gitarce przez całe "Gloryhole". Poważnie, kto z Was nie marzył o czymś takim? Po tłustych jak kupa po serkach z McDonalda nutach "Death To All But Metal" panowie schowali się za głośnikiem i po kilku chwilach wywoływania wyskoczyli z dokładką w postaci "Fat Girl" i "Party All Day (Fuck All Night)".

Całe to przedstawienie trudno potraktować jako wyłącznie metalowy koncert. Trochę kabaret, trochę teatrzyk, trochę soft porno, ale chyba nikt się niczego innego nie spodziewał? Zresztą przyznajcie się świntuchy, po co tam poszliście? Jaki zespół, taka relacja, więc wybaczcie brak powagi.

PS. Nie tylko fanki spełniły swoje marzenia. Również sam Satchel, w końcu mógł zagrać w Krakowie o czym, jak sam twierdzi, marzył całe życie. Nie wiem, jak Wy, ale ja mu wierzę.

Setlista:

01. Eyes Of A Panther
02. Just Like Tiger Woods
03. Party Like Tomorrow Is The End Of The World
04. Asian Hooker
05. Turn Out The Lights
06. Let Me Cum In
07. Guitar Solo
08. It Won't Suck Itself
09. She's On The Rag
10. Girl From Oklahoma
11. 17 Girls In A Row
12. Gloryhole
13. Community Property
14. Death To All But Metal
---
15. Fat Girl (Thar She Blows)
16. Party All Day (Fuck All Night)



Autor: JW

Data dodania: 30.09.2016 r.



© https://METALSIDE.pl 2000 - 2025 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!