XIII Stoleti - Wrocław


XIII Stoleti, d'Archangel
Kolor, Wrocław - 26.06.2004 r.



Około 20-tej wchodzimy do Klubu Kolor i pierwsze zaskoczenie - tylu ludzi się nie spodziewałem, ale koncert jest w sobotę i cena biletu też jest atrakcyjna. No i chyba to przyczyniło się do niezłej frekwencji. Organizatorzy chyba też się nie spodziewali, bo czynne są tylko dwa stoiska z piwem, a ludzi kilka setek, więc kolejka jest spora.

Po godzinie oczekiwania na scenę wychodzi zespół d'Archangel. Okazało się, ze to jest polski zespół, a w dodatku z... Wrocławia, a co gra? Hmm... taka dziwna (dla mnie) muzyka. Jest gitara, bas, klawisze i automat perkusyjny. W efekcie otrzymujemy coś, co trudno nazwać metalem, gdyż automat + klawisze i mamy podkład, coś w stylu jakby "techenko", nie potrafię dokładnie opisać tego, ale jest to coś podobnego (podkład) jak w utworze Samael "Ways" z płyty Eternal. Gitara natomiast gra proste gitarowe rify a'la Rammstein. Także muzycznie to zupełnie nie dla mnie. Występ trwał około 40 min i w zupełności wystarczy. W sumie to w miarę niezły był jeden kawałek, bodajże "Płonę" (o ile dobrze pamiętam) jeden z dwóch śpiewanych po Polsku. No jeszcze słówko o wokaliście: całkiem niezły śpiew i nawet udany kontakt z publicznością: "no jeszcze trochę musicie z nami wytrzymać". W końcu ostatni kawałek i d'Archangel schodzi ze sceny. Zaskoczony byłem bardzo dobrym brzmieniem zespołu, gdyż wszystko było dobrze słychać, instrumenty nie zlewały się i nie było wszystko "podkręcone" na full.

Po około 20 minutach oczekiwania na scenie pojawia się dym, a z głośników zaczyna "sączyć" się intro... no i na scenie pojawia się zespół XIII. Stoleti. W Klubie Kolor zaczyna się czeskie szaleństwo. Pierwsze dwa utwory stoję sobie spokojnie z boku i w pewnym oddaleniu od sceny. Brzmienie jest jeszcze lepsze niż na supporcie, no ale tutaj już mamy "żywą" perkusję, no może troszkę solówki na początku były ściszone, ale później już wszystko było ok. Naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem, tego co było słychać, bo ten klub ma sufit na wysokości 3,5 - 4 metry. Naprawdę brzmienie było rewelacyjne, wszystko było czysto słychać, rewelacja!

Zaczyna się trzeci utwór koncertu... intro i taaak! to jest "Elizabeth" z płyty "Straceni v Karpatech", mój ulubiony kawałek zespołu, no a we mnie "krew się gotuje" i ruszam do przodu. A tam ścisk niemiłosierny, do drugiego rzędu przepychałem się chyba ze cztery utwory. "Elizabeth" - refreny śpiewane przez publiczność, Petr Štěpán (wokalista) nawet nie zamierza śpiewać atmosfera jest niesamowita. Widać, że muzycy są zadowoleni z tego, co się dzieje pod sceną i dają z siebie wszystko, pomimo tego, że jest bardzo gorąco i duszno. Niewątpliwą gwiazdą jest Olie Ryšavá (klawisze), która skupia na sobie uwagę większości męskiej części publiczności. Utwory przemijają jeden za drugim, a pod sceną nic się nie zmienia. Każdy utwór jest przyjmowany entuzjastycznie, a zabawa nie ustaje ani na chwilę. Wreszcie wycofuję się do tyłu i wracam na początkowe miejsce... i od razu "żałuję", gdyż leci "Nosferatu Is Dead", utwór który też bardzo lubię, a w wersji live wypadł świetnie.

Z tyłu świetnie widać (bo stoję na takim podwyższeniu) jak znakomicie bawi się publiczność i jak reaguje na każdy gest ze strony muzyków. Wystarczy, że ktokolwiek na scenie pokaże, żeby klaskać i już las rąk w górze. Zresztą muzycy doceniają to wszystko i trzy razy wychodzą na bisy, co w tych trudnych warunkach jest niezłym poświęceniem.

Koncert przemija bardzo szybko, ale XIII. Stoleti grało 1:45 praktycznie bez żadnej przerwy. Osobiście jestem bardzo zadowolony z koncertu, z atmosfery i z tego jak było słychać. Heh no i należy wspomnieć jeszcze o pewnym "zjawisku", które widziałem pierwszy raz w mojej koncertowej karierze, a mianowicie o ludziach, którzy byli... poprzebierani w jakieś sutanny, łańcuchy, pieszczoty itp. inne mroczne atrybuty. A im więcej ktoś tego miał, tym więcej chodził po całej sali. Jeśli jeszcze będę miał okazję kiedyś zobaczyć XIII. Stoleti na żywo to chętnie wybiorę się na ich koncert.



Autor: Piotr "gumbyy" Legieć

Data dodania: 28.06.2004 r.



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!