Kat & RK - Wrocław


Kat & Roman Kostrzewski, Violent Strike, Warfist
Od Zmierzchu do świtu, Wrocław - 02.11.2013 r.


Wrocławskie Stowarzyszenie Sympatyków Muzyki Metalowej metalheads.pl po raz drugi w swojej historii zorganizowało imprezę zatytułowaną "Metal Halloween Party". Tym razem jako gwiazdę wieczoru zaproszono zespół Kat & Roman Kostrzewski i dołożono 3 mniejsze zespoły. Jako sprytny chwyt marketingowy pojawił się slogan, iż będzie to koncert z okazji 33 urodzin zespołu Kat & RK. Lekko dziwnie to wyglądało, bo jak wiemy ten zespół powstał w 2004 roku podczas rozłamu w oryginalnym Kacie. No ale to są detale i szczegóły, którymi teraz w żaden sposób nie będziemy się zajmować.

Jak zwykle promocja koncertu była przyzwoita i tutaj słowa pochwały dla Stowarzyszenia, które solidnie podchodzi do swoich obowiązków. Fakt, że taka praca się opłaca i doskonale świadczy o tym fakt, że klub "Od zmierzchu do świtu" po prostu pękał w szwach. Na niejednym koncercie tam byłem i takiej frekwencji to nie widziałem... No może jeden z występów Huntera przyciągnął podobną ilość ludzi. W dniu koncertu okazało się również, że wrocławska kapela Pussy Busters niestety nie zagra (powody personalne) i tym samym pozostały dwa supporty.

Jako pierwszy na scenie pojawił się zespół Warfist z Zielonej Góry. Chłopaki zaprezentowali dosyć sprawnie odegrany thrash metal (z lekkimi elementami death, a nawet black metalu) i szybko pod sceną zrobiło się gorąco. Szczerze mówiąc dwa-trzy pierwsze kawałki niespecjalnie mnie przekonały do tego grania, ale później już wszystko bez problemu mi pasowało. W sumie nie wiem dlaczego taki niespecjalny odbiór tej muzyki miałem na początku. Możliwe, że po prostu w "pierwszej chwili" nie załapałem tego grania. Ostatnio miałem sporą dawkę koncertowych wrażeń i pewno głowa musiała się przestawić na taką muzykę. Chłopaki mieli do dyspozycji jakieś 40 minut (może trochę mniej) i dosyć solidnie ten czas wykorzystali. Publika dosyć szybko się rozkręciła i rozpoczęły się pierwsze "tańce" pod sceną. Zwrócić muszę uwagę na fakt, że Warfist to zaledwie trzy osoby w składzie (jedna gitara) i w takiej konfiguracji trzeba sporo "hałasować" żeby nie było nudy. W tym przypadku w pełni to się udało.

Jako drugi zespół na scenie zameldował się wrocławski Violent Strike. Kapela ta powstała w 2010 roku na zgliszczach innej wrocławskiej formacji, a mianowicie Sapros. Z tego starego i dosyć zaprawionego w boju składu zostali Leo (bas) i gitarzysta/wokalista Chmura. Muzycznie to jest wciąż ten sam staroświecki thrash metal, grany totalnie bezkompromisowo. Oczywiście nie ma najmniejszej mowy o wzorowaniu się na "którejśtam" fali thrashu, która szaleje (szalała?) po świecie. W przypadku Violent Strike jest dosyć prostacko i bezpośrednio. Co dla wielu jest sporym atutem. Oprócz swoich autorskich kompozycji z płyty, która lada moment powinna być wydana (albo i już nawet jest) zespół zaprezentował covery. Tutaj muszę pochwalić muzyków, bo za każdym razem zaskakują z doborem tych kompozycji. O ile Sepultury jak najbardziej się spodziewałem (bo to chyba zawsze grają), to "Independent" z repertuaru Sacred Reich sprawił mi mnóstwo radości. Atmosfera pod sceną zrobiła się naprawdę gorąca podczas koncertu VS i to tylko dobrze wróżyło na występ gwiazdy.

Zanim do tego doszło, to nastał czas na innego rodzaju atrakcję. A mianowicie odbyły się konkursy z cyklu "picie piwa przez słomkę na czas" w wersji żeńskiej i męskiej. Z tego co wiem to miały być jeszcze wybory najlepszych i najgorszych przebrań (wszak to był Halloween). No i na sam koniec odbył się "Erotic Show", czyli striptiz, który wykonała urocza Andżelika, a raczej Angelica.

Po takich atrakcjach i przyjemnościach różnistych nadszedł czas na koncert zespołu Kat & Roman Kostrzewski. Nie ma co ukrywać, ale w naszym kraju ta formacja cieszy się ogromną popularnością i uwielbieniem. Nie ma co się dziwić, gdyż takie płyty jak "666", "Bastard", "... Róże miłości najchętniej przyjmują się na grobach", czy "Oddech wymarłych światów" to dla wielu fanów muzyczny elementarz. Doskonale było to widać w "Zmierzchu" - tłum ludzi pod sceną przez cały koncert odśpiewywał calusieńkie teksty. Były momenty, gdy Romek po prostu odchodził od mikrofonu, bo i tak jego głos nie miał szans przebić się poprzez śpiew publiczności. Doskonale mogłem to usłyszeć, gdyż pół koncertu stałem zupełnie z boku sceny i w większości słyszałem to, co muzycy ze swoich odsłuchów. Powalający to był efekt, muszę tutaj pochwalić wszystkich szalejących pod sceną. Oczywiście nie zabrakło srogiego pogo i kilku prób pływania górą. Co było niezbyt trafionym pomysłem, bo w tym klubie nie ma fosy, a scena do dużych też nie należy i jest to spory kłopot dla muzyków i bezpieczeństwa ich sprzętu. Na szczęście takie szaleństwa nie było zbyt wiele i koncert odbywał się bez większych zakłóceń.

Kat & RK zaprezentował solidny przekrój przez swoją (oj wiem, że to brzmi nie najlepiej, no ale każdy wie o co chodzi) dyskografię. Zresztą wystarczy spojrzeć w setlistę i tak naprawdę wszystko będzie jasne:

01. Czarne zastępy
02. Diabelski dom, cz. I
03. Ojcze samotni
04. Bastard
05. Czas zemsty
06. Stworzyłem piękną rzecz
07. Porwany obłędem
08. Cmok cmok mlask mlask
09. Tak mi się chce samotność
10. Purpurowe gody
11. Masz mnie wampirze
12. Strzeż się plucia pod wiatr
13. Wolni od klęczenia
14. Maryja omen
15. Odi Profanum Vulgus
---------
16. Łza dla cieniów minionych
17. Ostatni tabor


Jak widać na załączonym obrazku działo się i to sporo. Jak napisałem wcześniej - tan zespół w Polsce jest lubiany i szanowany, oraz kochany przez swoich fanów. To było widać tego dnia w klubie "Od zmierzchu do świtu" - świetna frekwencja i niesamowita zabawa pod sceną, gdzie spędziłem drugą część tego koncertu. Naprawdę było ciasno, głośno i gorąco. No ale przecież po to człowiek chodzi na Heavy Metalowe koncerty, prawda?



Autor: Piotr "gumbyy" Legieć

Data dodania: 06.11.2013 r.



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!