Chainsaw - Gdynia


(10 listopad 2003 r.) - Gdynia "Pokład"
(Chainsaw, Sonheillon, Vain)



W poniedziałek (10.11.2003) na gdyńskim "Pokładzie" wystąpili: Chainsaw (chainsaw.prv.pl), Sonheillon (sonheillon.fr.pl) oraz Vain (vain.prv.pl). Czekałem na ten koncert z niecierpliwością od miesiąca. Bilety kupiłem prawie tydzień wcześniej, jak się później okazało - niepotrzebnie. Było ich pod dostatkiem nawet w poniedziałek. Chętnych do obejrzenia wschodzących gwiazd polskiego heavy metalu okazało się mniej niż przewidywałem :-(

Klub bardzo klimatyczny, dwupoziomowy z żeglarskim wystrojem. Prawie cały zastawiony został stołami. Z tego powodu miejsca pod sceną zostało niewiele, ale nawet tam nie było ciasno - około dwustu przybyłych gości nie wypełniło knajpy po brzegi. Impreza jak to zwykle bywa rozpoczęła się z drobnym poślizgiem.

Na początek "rzuceni" zostali gospodarze. Pierwszy zagrał Vain. Chłopaki od razu mocno uderzyli, rozgrzewając publikę. Usłyszeliśmy między innymi ich własną kompozycję - "Destination" i "Seasons In The Abyss" Slayera. To ostatnie podobno niezbyt im wyszło, ale nie będę komentował, bo byłem wtedy zajęty czymś innym ;-).

Potem nastąpiło to, czego nie mogłem się doczekać - na scenę wyszedł Sonheillon. Po odprawieniu szatanowego rytuału chwycili za instrumenty. To oczywiście taki mały żarcik ;-). Łatwo dało się rozpoznać ich charakterystyczny styl. Jak zwykle zagrali nieco cięższą muzę niż ta, którą znamy z nagrań w studio. Według mnie na żywo brzmią lepiej. Zirytowało mnie tylko to, że gdy gitary i perkusja ostro naparzały, przez co słabo słyszalny był wyjątkowy głos, którym może poszczycić się wokal tej nieprzeciętnej kapeli. Ord, Northflame, Ikarius, Marcin i Aanduril uraczyli nas między innymi takimi kawałkami: "Burning Cross", "Eternal Fire", "Clairvoyant" Ironów i "Fajnal Kałntdałn", którym rozpętali prawdziwe piekło!

Jak przyznał wokalista - Chainsaw otrzymał ciężki orzech do zgryzienia. Poradzili sobie z nim nawet nieźle. Zagrali nie tylko utwory z najnowszej płyty "Electric Wizards", ale i starsze piosenki. Widzowie byli już trochę zmęczeni, ale i tak zabawa była przednia. Pod koniec "Piła" zaczęła za bardzo smęcić, ale i tak miło było posłuchać. "Na dobranoc" wykonali bardzo ładnie cover Żelaznej Dziewicy- "The Evil That Man Do". Tym optymistycznym akcentem zakończył się ten smakowity koncert.

Zapomniałbym! Muszę dodać, że wśród widzów nie zabrakło agresywnych dupków, którym wydawało się, że pogo polega na eliminacji przeciwników. Apeluję do wszystkich o "przyzwoite" zachowanie na zabawach. ;D



Autor: Assain

Data dodania: 01.12.2003 r.



© https://www.METALSIDE.pl 2000 - 2024 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!