The Nun Is Gettin' High - Koszalin


Anti Tank Nun, Access Denied
Klub Kreślarnia, Koszalin - 07.10.2012


Jak to życie potrafi niekiedy zaskoczyć. Gdy Titus otrzymał propozycję od czternastoletniego wielbiciela heavy metalu, aby nagrać z nim jeden kawałek, nie zastanawiał się zbyt długo. Nie spodziewał się jednak tego, że ten malutki projekt skończy się na skompletowaniu całego zespołu i nagraniu albumu (a niedługo znowu wracają do studia!). Pojechał tylko zaśpiewać "If You're Going Through Hell, Keep Going", a teraz lider Acid Drinkers jest mentorem młodego gitarzysty i zabrał go na trasę koncertową.

The Nun Is Gettin' High 2012 Tour

Trasa "The Nun Is Gettin' High" to 19 koncertów w całej Polsce, promujących debiutancki album formacji Anti Tank Nun zatytułowany "Hang'em High". Oprócz Tomasza Pukackiego i obecnie 15-letniego Igora Gwadery, skład uzupełniają Bogumił Krakowski na perkusji i Adam Bielczuk na gitarze. Występ na którym miałem okazję się zjawić odbył się w koszalińskim klubie Kreślarnia i był dziesiątym gigiem na trasie. Bilety kosztowały 25 złotych w przedsprzedaży i 30 złotych w dniu koncertu, więc tragedii nie było. Szkoda tylko, że te "bilety" były tak naprawdę tylko zwykłymi opaskami z nazwą grupy - wolę tradycyjne "kartoniki", które zawsze zachowuję na pamiątkę. Frekwencja niestety była dosyć słaba - może nie było takiej tragedii jak na koncercie Pilichowskiego, no ale jednak spodziewałem się większej ilości osób, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że Titus występuje przecież w "Bitwie na Głosy". Myślałem, że choć część publiczności będą stanowiły osoby, które przyjdą po to, ażeby zobaczyć kim w ogóle ten cały Titus jest...

Zanim Anti Tank Nun zawładnął sceną, tą niezbyt wielką publiczność rozgrzać miała formacja z Gdyni zwana Access Denied. Grupa powstała w 2003 roku i na swoim koncie ma już dwa albumy: "The Memorial" i "Touch Of Evil" (ten drugi ma nawet zostać wydany w najbliższej przyszłości na zachodzie). Zawsze lubię występy supportów, bowiem nigdy nie wiadomo, co się wydarzy: czy będzie, mówiąc kolokwialnie, kupa, czy też może nieznani muzycy niespodziewanie dadzą do pieca. Tutaj zostałem mile zaskoczony, bowiem okazało się, że Access Denied nie dość, że posiada śliczną wokalistkę (ubraną w skóry oczywiście...), to jeszcze sami muzycy potrafią grać. Największe brawa należą się Mateuszowi Krauze na wiośle - jest to niezwykle charyzmatyczny gitarzysta, którego gra robiła wrażenie: widać było, że takie heavy/power metalowe granie to coś, co sprawia mu wielką frajdę. Skomplikowane riffy to dla niego nic, macha głową niczym opętany, a żeby wyglądać jeszcze bardziej zajebiście, to używa wentylatora po to, by mu włosy falowały. Jak Gus G. normalnie. Nagłośnienie do najlepszych nie należało, czasami coś tam się muzycznie rozjeżdżało, ale wrażenie Access Denied wywarł jak najbardziej pozytywne. Trzeba się nimi bardziej zainteresować.

Przeciwpancerna Zakonnica na żywo

Po półgodzinnym występie trójmiejskiej kapeli (i krótkiej przerwie), z głośników poleciał motyw z filmu z Bruce Lee, co budziło tylko jedno skojarzenie: Acid Drinkers (Kwasożłopy często rozpoczynają soundtrackiem z "Wejścia smoka"). Po intrze na scenie pojawił się czteroosobowy Anti Tank Nun i zaprezentował w całości swój debiutancki album. Kolejność była nieco zmieniona, a żeby nie było zbyt krótko, to dorzucono jeszcze kilka (dość zaskakujących) coverów po drodze. Koncert rozpoczął "Hard, Capricious, Rowdy, Lethal", a zaraz potem usłyszeliśmy "Killer's Feast" i "Next To Last Supper". Titus był tego wieczora w bardzo dobrym humorze, co potwierdzał licznymi żartami i rozmowami z publicznością. Nie był jednak największą gwiazdą - wszystkie oczy skierowane były w stronę młodego Iggy'ego. Dzieciak na gitarze wyczyniał prawdziwe cuda (kapitalne solówki!) i zachowywał się bardzo profesjonalnie. Można było wyczuć pewną tremę, no ale to chyba normalne w takiej sytuacji, co nie? Po "Przedostatniej wieczerzy" najbardziej metalowy tytuł w historii, a więc "Whores, Vodka & Lasers", następnie "It's Good To Be Somebody (Even In Hell)" i jeden z najlepszych kawałków na albumie: "Devil Walks", do którego powstał zresztą bardzo fajny teledysk.

Chwilka wytchnienia i Titus zapowiedział cover jednego ze swoich ulubionych zespołów: "Cold Sweat" Thin Lizzy. Niedawno grał przed nimi na Festiwalu Legend Rocka, więc spodziewałem się ognia. I był. Tomek świetnie poradził sobie na wokalu w tym szybkim numerze, a Iggy bardzo dobrze wcielił się rolę Gorhama. Po tym skoku w bok, powrót do "Hang'em High": "Snake City", "One Jump Over The English Channel" i "Mash". Publiczność od czasu do czasu próbowała zrobić małe pogo, ale średnio jej się to udawało: metalowcom starczało sił maksymalnie na kilkanaście sekund, po czym wracali do machania głowami lub patrzenia w stronę sceny. Swoją drogą, podczas jednego z takich zrywów miała miejsce dość głupia z mojego punktu widzenia sytuacja: w pewnym momencie jeden z fanów z takim impetem uderzył w drugiego, że ten poleciał na pewną dziewczynę, a ta, siłą uderzenia, poleciała prosto na konsoletę. Gdyby walnęła w stół ze sprzętem, to by się to dla niej bardzo boleśnie skończyło, ale na szczęście "wyłożyła się" akurat między sprzętem a filarem. Długowłosym metalom gratuluję bezmyślności: można skakać i przepychać się pod sceną, ale wypadałoby przy tym odrobinkę uruchomić szare komórki i uważać na tych, którym taka zabawa nie odpowiada.

Wróćmy jednak do muzyki. Po "Mash" przyszedł czas na kolejny cover: tym razem mocne uderzenie w postaci "Kick Out The Jam". Pierwotnie kawałek ten wykonywał MC5, jednak wersji Anti Tank Nun bliżej było do tej od Rage Against The Machine - i dobrze. Po tym, jakże żywiołowym, numerze dwie kolejne pieśni z, jakże by inaczej, "Hang'em High": "Homme Fatal" i utwór tytułowy. Następnie niespodzianka w postaci "Barmy Army" z repertuaru Acid Drinkers - Kwasożłopy w tym roku utworem tym występy rozpoczynali, Przeciwpancerna Zakonnica nim kończyła. Wyszło nieźle, chociaż nie da się ukryć, że Mr.Bo na perkusji Ślimakiem nie jest. Brakowało tej mocy, której w Acidach nadaje właśnie Ślimator. Mniej więcej w okolicy tego kawałka nastąpiła bardzo fajna solówka Gwadery, połączona z pojedynkiem z dużo starszym basistą. Widać, że Titusowi wielką frajdę sprawia prowadzenie Iggy'ego rockową drogą. Na bisy długo czekać nie musieliśmy. Najpierw "Bark At The Moon" Ozzy'ego - najprawdopodobniej wybór Igora, bowiem zagrał on znakomicie i słychać było, że mu się ten numer bardzo podoba. Gorzej Titus na wokalu, któremu partie Osbourne'a sprawiły sporo kłopotu - bardziej melorecytował niż śpiewał. Ostatnią piosenką było oczywiście "If You're Going Through Hell, Keep Going" - a więc pierwsza rzecz, jaką Iggy i Titus razem zrobili.

Podsumowanie

Koncert Anti Tank Nun trwał nieco ponad 75 minut i można zaliczyć go do koncertów udanych. Warto zobaczyć ten projekt na żywo z dwóch powodów: pierwszym jest oczywiście legenda polskiego metalu w postaci Tomka Pukackiego, drugim natomiast Igor Gwadera, niezwykle utalentowany, młodziutki gitarzysta. Za kilkanaście lat może to być jeden z najlepszych metalowych wioślarzy w Polsce, tak więc warto zobaczyć początki jego kariery. Sama muzyka również jest bardzo dobra: pierwsze skojarzenie to Acid Drinkers z uwagi na wokal, jednak muzyka Anti Tank Nun jest bardziej melodyjna, oparta na wpadających w ucho riffach i okraszona szybkimi solówkami Iggy'ego. Mniej łojenia, więcej nucenia. Trasa jest właśnie na półmetku, tak więc jeszcze sporo miast do odwiedzenia. Jeśli i do Waszej miejscowości zawita Przeciwpancerna Zakonnica, to warto pójść i się z nią przywitać.

Setlista:

01. Hard, Capricious, Rowdy, Lethal
02. Killer's Feast
03. Next To Last Supper
04. Whores, Vodka & Lasers
05. It's Good To Be Somebody (Even In Hell)
06. Devil Walks
07. Cold Sweat
08. Snake City
09. One Jump Over The English Channel
10. Mash
11. Kick Out The Jams
12. Homme Fatal
13. Hang'em High
14. Barmy Army
-------------
15. Bark At The Moon
16. If You're Going Through Hell (Keep Going)



Autor: Tomasz Michalski

Data dodania: 09.10.2012 r.



© https://METALSIDE.pl 2000 - 2025 r.
Nie używaj żadnych materiałów z tej strony bez zgody autorów!